Pozostaje życzyć
nam czytelnikom, a przede wszystkim Wydawcy, aby AEROMAX.pl przerwał niezwykle trudny
czasie pandemii, i jeszcze długo, długo dostarczał nam ciekawych informacji i pozytywnych
lotniczych wrażeń.
niedziela, 8 listopada 2020
AEROMAX.pl 17 - numer na pięć
Aeromax.pl-magazyn na jeden wieczór
środa, 4 listopada 2020
Samolot do kawy
Samolot na każdy dzień pojawił się na Facebooku przed trzema latami jako mój skromny pomysł na popularyzację lotnictwa, takiego jakie widzę swoimi oczami. Przede wszystkim oczami, nie aparatem. Z dwóch podstawowych elementów tej pięknej, bardzo różnorodnej dziedziny ludzkiej działalności - ludzi i statków latających wybrałem ten drugi - łatwiejszy. I choć tytuł albumu mówi o samolotach, nie trzymam się go dosłownie starając się pokazywać różnorodne statki powietrzne, w okolicznościach, zarówno przyrody, jak lotnisk, muzeów, pomników ... . Moim zamierzeniem było pokazanie fajnego, codziennie rano innego statku powietrznego, jako umilenia porannego przeglądu FB, porannej kawy, a czasem może zaciekawienia Obserwatora konkretnym typem lub egzemplarzem statku powietrznego. Jest też wątek osobisty, gdyż każde zdjęcie wiąże się z konkretnym wydarzeniem, wspomnieniem, a pragnienie publikowania kolejnych zdjęć skłania mnie do przeglądania archiwum zdjęć, ożywia wspomnienia oraz jeszcze bardziej motywuje do kolejnych lotniczych wypraw. W ten sposób SnKD staje się swego rodzaju fotopamiętnikiem.
Czy swój cel osiągnąłem?
Po części tak, gdyż ta forma aktywności
sprawia mi ogromną przyjemność. Nie mniejszą sprawia mi też jej odbiór. Nie
tylko lajki i stale rosnąca liczba polubień, ale przede wszystkim komentarze i
sygnały, zwłaszcza te dotyczące błędów, które oczywiście jak wszędzie się zdarzają.
Znaczy to, że po drugiej stronie są osoby w sposób aktywny obserwujące album. Cieszy
mnie, że to wszystko nie przechodzi bez echa.
Pragnę gorąco podziękować wszystkim, którzy
zaglądają do Samolotu na każdy dzień,
głównie za to, że jesteście. Życzę wielu pozytywnych wrażeń i zapraszam do pozostania
z SnKD.
Samolot na Każdy Dzień kończy roczek
sobota, 31 października 2020
Lotnictwo 10/2020 - numer delta

Wiodącym tematem październikowego Lotnictwa są samoloty Mirage. Niemal 1/3 magazynu zajmują dwa artykuły dotyczące dwóch trójkątnoskrzydłych, eleganckich myśliwców koncernu Dassault. W jednym M Pospisill opisuje udział samolotów Mirage IIIC w Wojnie sześciodniowej. Jest to pierwsza część szerszego materiału dotyczącego Mirage IIIC z gwiazdami Dawida na skrzydłach. Ten na swój czas bardzo nowoczesny samolot odegrał znaczącą rolę w błyskawicznym ataku wojsk izraelskich na swoich arabskich sąsiadów. Świetna strategia, przemyślana taktyka, doskonale wyszkoleni lotnicy oraz dobry sprzęt okazały się źródłem niebywałego sukcesu militarnego. Oczywiście nie wszystko przebiegało zgodnie z planem. Dla przykładu skuteczność pocisków kierowanych powietrze-powietrze była żenująco niska. Jednak o lepszą reklamę tego Mirage III niż sukces Izraela byłoby trudno. Samolot zasłużył sobie na sukces zarówno we Francji, jak i u odbiorców zagranicznych, gdzie służył z powodzeniem wiele lat. Godnym jego następcą został zbudowany w analogicznym układzie czystej delty Mirage 2000. O jego użytkownikach i służbie pisze L.A. Wieliczko w artykule "Mirage 2000 na świecie".
Elegancki myśliwiec przewinął się przez siły powietrzne dziewięciu państw, pozostając nadal w służbie ośmiu z nich. Mimo, że już nie najmłodsze, poddawane licznym ulepszeniom maszyny są nadal groźnym narzędziem walki. Warto wspomnieć, że przez wiele lat były w wersji Mirage 2000N podstawowym lotniczym środkiem przenoszenia francuskich ładunków jądrowych No i są po prostu ładne. Dwie dekady temu Mirage 2000 proponowane były Polsce w przetargu na wielozadaniowy samolot bojowy. Wówczas zarówno sama konstrukcja i jej możliwości bojowe, jak i warunki pozyskania budziły wielkie emocje. Nie mniejsze wzbudził też wynik przetargu. Z perspektywy czasu, mimo ogromnej sympatii do Mirage 2000, większej niż do F-16, wybór tego ostatniego okazał się najlepszym z możliwych. Przebieg negocjacji i procedur zakupowych Mirage pokazał po raz kolejny, że francuskie samoloty bojowe są maszynami drogimi, a negocjatorzy znad Sekwany stawiają zwykle twarde warunki. Także interoperacyjność Mirage 2000 z siłami powietrznymi większości państw NATO byłaby mniejsza niż w przypadku F-16, o logistyce nie wspominając. Także uwarunkowania polityczne ich użycia, wsparcia i modernizacji mogłyby być różne. W końcu to francuski prezydent J. Chirac stwierdził, że Polacy "zmarnowali okazję, żeby siedzieć cicho". Słowa znaczące, które zapamiętane powinny być na długo. Patrząc przez pryzmat historii oczywiste jest też, że z Paryża jest znacznie bliżej do Moskwy niż z Waszyngtonu, co w naszej sytuacji ma kolosalne znaczenie. Kolejną, chyba najważniejszą sprawą był potencjał modernizacyjny i możliwość wsparcia eksploatacji. Produkcja Mirage 2000 zakończyła się w roku 2007.
Wynika z tego, że bylibyśmy ostatnim ich odbiorcą. Wiadomo było wówczas też, że we francuskich siłach powietrznych zostaną w niedługim czasie wyparte przez nowoczesne Rafale. Gospodarz nie będzie więc zainteresowany w dalszych modernizacjach dla siebie, a wówczas za ich opracowanie i przeprowadzenie zapłacić musi użytkownik. Nawet gdyby zebrało się kilku, to raczej trudno byłoby ustalić jej wspólny zakres przez tak różne siły powietrzne jak np.: polskie, greckie, katarskie i tajwańskie. Do tego dodać należy wręcz legendarną niechęć polskich wojskowych do modernizacji maszyn bojowych, która nie pozwala widzieć powyższej perspektywy w jasnych barwach. Jak by się to skończyło. Ano tak, jak jest teraz, czyli skromna "modernizacja" na miarę MiGów-29 na początku lat trzydziestych. Drugim wariantem byłoby pójście drogą Su-22, czyli użytkowanie przemalowanych jedynie maszyn po kres ich resursu - pewnie do przełomu lat 40/50. Znowu moglibyśmy wysyłać je na pokazy, jako jedyny użytkownik typu w NATO, a może i na świecie. Podobny scenariusz może się ziścić także w przypadku naszych F-16. Pomimo, że samoloty mają już po kilkanaście lat, nie słychać nic o planach modernizacji MLU (Mid Life Update), połączonej z kapitalnym remontem przy nalocie 2 000 godzin. Jest to idealny i jedyny opłacalny ekonomicznie moment na głęboką modernizację lub wręcz podniesienie standardu polskich Jastrzębi do podobnego do F-16V, a być może także zwiększenie resursu całkowitego ponad obecne 4 000 godzin. Zabieg taki nie będzie tani, a biorąc pod uwagę spore wydatki na zakup systemu obrony powietrznej i "wypasione" F-35, których szczyt przypadnie nieomal na czas remontu Jastrzębi, trudno być w tej sprawie optymistą. Oby z braku kasy i wyobraźni decydentów F-35 nie musiały samotnie bronić polskiego nieba.
O tym, jak wielkie są apetyty wojskowych oraz jak bogata jest oferta potencjalnych dostawców pisze T. Kwasek w sprawozdaniu z MSPO 2020. W numerze znajdziemy też obszerną monografię "pogromcy lotniskowców" Douglasa SBD Dauntless napisaną jak zwykle solidnie przez L.A. Wieliczko. Znajdziemy jeszcze wiele ciekawych informacji z kraju i ze świata. I choć znajdziemy też trochę błędów październikowy numer Lotnictwa wart jest przeczytania.
Powiązane wpisy:
Lotnictwo 7/2020
Lotnictwo 6/2020 – pod znakiem latających olbrzymów
Lotnictwo 4-5/2020 - co z tym Lotnictwem?
Lotnictwo 3/2020 - dno jest blisko
Lotnictwo 2/2020-- ciekawie, choć nadal z dodatkiem bylejakości
Lotnictwo 12/2019 - sinusoida
Lotnictwo 10-11/2019 - jeden artykuł rozwalił cały numer
Lotnictwo 6/2019, nie tracę nadziei
Lotnictwo 1-2 /2019 - równia pochyła?
Lotnictwo 12/2018, jakość czy jakoś?
środa, 28 października 2020
Mi-2 - Czajnik do wszystkiego
Śmigłowiec:
szkolny, transportowy, pasażerski, sanitarny, poszukiwawczy i ratowniczy,
rolniczy, dyspozycyjny, uzbrojony, minerski, dźwigowy, latające stanowisko
dowodzenia, powietrzny zwiadowca, latający policjant, aktor filmowy - te
wszystkie i zapewne wiele innych określeń pasuje do poczciwego Mi-2. Nie ma
chyba w Polsce lotniska, nad którym by nie zawisła sylwetka popularnego "Plemnika".
Nie ma osoby, która by kiedyś nie podniosła głowy w górę na dźwięk
charakterystycznego trzepotu łopat "Michałka". Nie ma też chyba
wojskowego pilota śmigłowcowego, który nie latałby na świdnickim
"Czajniku".
Mi-2
był produkowany w kilku odmianach uzbrojonych, zarówno z uzbrojeniem lufowym,
jak i rakietowym, w tym przeciwpancernymi pociskami kierowanymi. Do dziś pozostaje
najliczniejszym, oprócz Sokoła, typem śmigłowca, także uzbrojonego w polskiej armii.
Z uzbrojeniem kierowanym w Polsce "przeżył" swojego młodszego brata ciężkiego
Mi-24, któremu kły wypadły już dawno. Maszyna ta, zbudowana w ponad pięciu tysiącach
egzemplarzy latała praktycznie na wszystkich kontynentach, przez dekady
propagując polski przemysł lotniczy. Co ważne śmigłowiec okazał się bardzo
trwały i bezpieczny, a liczba wypadków i katastrof, jak na tak liczną flotę
była naprawdę mała. Mi-2
służą w wojsku już dobrze ponad pół wieku. I choć MON zapowiada zakup 32 następców
w ramach programu Perkoz, to znając ślimacze
tempo procedur w MONie oraz przewidując kolosalne problemu budżetowe spowodowane
pandemią, jestem przekonany, że jeszcze wiele lat brzęczenie poczciwych Michałków
będzie nam towarzyszyć. Do ostatniej godziny resursu.
Tym
razem Miłosz Rusiecki wziął na swój, profesjonalny warsztat najważniejszy ze
śmigłowców w historii polskiego lotnictwa. Tradycyjnie dla serii tomik składa
się z kilku rozdziałów: Rozwój
konstrukcji - 8 stron o powstaniu śmigłowca, próbach prototypów oraz
przygotowaniach do produkcji Mi-2 w Polsce, tylko w Polsce. Produkcja seryjna - zasadniczy liczący
aż 32 strony tekst nie tylko o samej produkcji, ale też o opracowaniu i
zastosowaniach kolejnych wersji śmigłowca, głównie wojskowych, aż po Kanię i
projekt Taurusa. Uzupełnieniem jest kolejny rozdział - Wojskowe Mi-2 w Polsce. Do tego dodać należy bardzo krótki, za
krótki opis techniczny, uzupełniony obszerną tabelą z danymi technicznymi oraz
rysunkami sylwetki śmigłowca. Niestety ponownie strona z rysunkami jest
oddalona od opisu konstrukcji maszyny, co znacząco utrudnia analizę tekstu i
jego czytelność. Co prawda wobec skromnego opisu konstrukcji nie jest to tym
razem zbytnio uciążliwe, ale szkoda, że redakcja wycofała się po kilku numerach
z umieszczania opisu i rysunków blisko przy sobie. Przy okazji rysunków
zastanawiam się czy umieszczenie zewnętrznego zbiornika paliwa tylko w rzucie
prawej strony śmigłowca było zamierzonym działaniem autora rysunku. Chcę
wierzyć, że tak. We wkładkach znajdziemy artykuliki WSK-PZL Świdnik i Lotnictwo
Wojsk Lądowych. Godny polecenia jest zwłaszcza drugi tekst ukazujący, jak w
nowatorski, oryginalny i pełen trudności sposób powstała ta unikalna w skali
Układu Warszawskiego formacja. Po
za fajnie napisanym tekstem, wykorzystującym olbrzymią wiedzę pana Rusieckiego
jest na prawdę mało błędów. Znalazłem jeden gramatyczny oraz niewłaściwą
kolejność gwiazdek w danych technicznych, w sumie drobiazgi. Oby pozostałe
tomiki serii były napisane i zredagowane na tak wysokim poziomie.
No i jeszcze okładka. Nagłówki numerów ze śmigłowcami do nr-u 21 (Mi-14) to "Śmigłowce wojska polskiego". Kolejne od nr-u 40 (SM-1) opatrzone są napisem "Samoloty wojska polskiego"!
Rusiecki
M.
100 lat polskich skrzydeł
Tomik
43, Mi-2
Edipresse
Polska S.A.
64
strony, w miękkiej oprawie.
Liczne
zdjęcia
100 lps
t.1 F-16
100 lps
t.2 PZL-23
100 lps
t.3 Mi-24
100 lps
t.4 PZL-7
100 lps
t.5 MiG-29
100 lps
t.6 PZL-37
100 lps
t.7 PZL-11
100 lps
t.8 MiG-21
100 lps
t.10 Mi-8
100 lps
t.12 CASA C-295M
100 lps
t.13 Su-22
100 lps
t.15 PZL-130
100 lps t.17 C-130
100 lps t.18 MiG-15
100 lps t.20 Su-7
100 lps t.21 Mi-14
100 lps t.24 Leonardo M-346 Bielik
100 lps t.26 Jak-23
100 lps t.29 TS-11 Iskra
100 lps
t. 30 MiG-17
100 lps t. 32 Ił-28
100 lps t. 33 MiG-19
100 lps t. 37 I-22 Iryda - polska(bez)nadzieja
100 lps t. 40 SM-1 - prekursor
100 lps t. 41 MiG-23 - niedoceniony
100 lps t. 43 Mi-2 - Czajnik do wszystkiego
100 lps t. 45 TS-8 Bies - najbardziej
polski
100 lps t. 48 An-2 - ulubiony pterodaktyl
100 lps t. 49 PZL W-3 Sokół - śmigłowiec do
wszystkiego
100 lps t. 50 An-26 - dobry samolot
100 lps t. 51 Black Hawk - śmigłowiec symbol
100 lps t. 52 Su-20 – typ przejściowy
100 lps t. 54 Ił-14 – lepsza kiła niż skok z Iła
100 lps t. 55 SH-2G Seasprite – polskie lotnictwo pokładowe w całej
okazałości
100 lps t. 57 An-28/M28 - gorzki sukces
100 lps t. 59 i 62 Jak-11 i Jak-18 - samoloty
szkolno-treningowe Jakowlewa
100 lps t. 63 SW-4 - marketingowa porażka do
kwadratu
100 lps t. 66 Jak-12 - samolot prawdziwie
wielozadaniowy
sobota, 17 października 2020
Lotnictwo AI 9/2020 - kosmiczny bubel
Zaczynam tradycyjnie od mojego Top 5 numeru:
1. Hindustan Aeronautics Limited. Dla wielu z nas Indie kojarzą się wciąż ze świętymi krowami, widokami z folderów wycieczkowych i wszechobecną biedą. Obrazek z poprzedniego wieku nie do końca przystaje do współczesności. Podobnie jest w lotnictwie. Bardzo duże lotnictwo wojskowe wyposażone w mozaikę bardzo różnego sprzętu od wiekowych MiGów-21 i 27 poprzez Mirage 2000 po Su-30 czy Rafale. Liczne z nich produkowane są na licencji, a własny przemysł korzysta z zagranicznego know-how, z trudem aczkolwiek konsekwentnie budując swoją pozycję, głównie w oparciu o koncern Hindustan Aeronautics Limited. Jego osiemdziesięcioletnią historię przedstawia Leszek A. Wieliczko. Jest o czym poczytać. Szkoda tylko, że Autor dał się ponieść magii cyferek. Jaki sens ma podawanie wyników finansowych w miliardach rupii z dokładnością do jednego miliona. Kogo to obchodzi? Chyba tylko nawiedzonych księgowych. Dla mnie 197 mld rupii wystarczy, a i 200 byłoby ok. zamiast 197,046 mld. O ile więcej powiedziała by ta kwota przeliczona na dolary?
2. Boeing i problemy 737 MAX. W końcu ktoś rzeczowo i kompleksowo opisał całą, tak medialną sprawę MAXów Boeinga. Przedstawił nie tylko sprawy techniczne i proceduralne, ale też okoliczności powstania czwartej generacji modelu 737 i błędnej, aby nie powiedzieć głupio-pazernej polityki zarządu koncernu z Chicago. Temat zasługuje na pewno na Top 5, jednak gorzej sprawa wygląda z wykonaniem. Chyba temat i opinia o Autorze, P. Bondaryku pozwoliła mi artykuł tu zostawić. Co jest nie tak? Niedbalstwo Autora i redakcji. Kryzys branży związany z COVIDem-19 wybuchł w marcu 2020, nie 2019, str. 28! CS00 ma pojemność 110, a nie 1100 miejsc, str. 28. Ktoś to w redakcji w ogóle czytał? "... wskazań czujników wskazań kąta natarcia", str. 29. " ...uruchomieniem odpowiedniego tempa produkcji ...", str. 26.
3. Nanchang Q-5. Samolot MiG-19 pozostaje w cieniu poprzedników rodziny MiG-15/17 oraz kultowego następcy MiGa-21. Jego służba była znacznie krótsza i mniej spektakularna, co nie znaczy, że był samolotem złym. Niejako z przymusu geopolitycznego przez długie lata był podstawowym samolotem bojowym Chińskiej Republiki Ludowej. Powstała w tym czasie głęboko zmodernizowana wersja uderzeniowa Q-5. Główną zmianą było uwolnienie dziobu samolotu od chwytu powietrza do silników, który w zdwojonej formie przeniesiono na boki kadłuba na wysokość kabiny pilota. W ten sposób stworzono miejsce dla anteny radaru i bloków elektroniki. Po za tym w pierwszych wersjach zabudowano komorę bombową! Wiele interesujących faktów z historii tej ciekawej maszyny znajdziemy w artykule duetu Fiszer-Gruszczyński.
5. Amfibia Be-200 zdobywa nowe zastosowania. Tak jak głosi tytuł zdobywa nowe zastosowania, nowe zamówienia już niespecjalnie. Walka o miejsce na rynku i w rosyjskiej armii tej oryginalnej konstrukcji trwa już trzy dekady, a samolot lata od lat dwudziestu dwóch. Jego przyszłość jest jednak ciągle niepewna, a szanse na sukces topnieją wraz z coraz mniejszymi szacunkami potencjalnego rynku przygotowywanymi przez producenta. Niemniej jednak Be-200 jest jedyną współczesną łodzią latającą o napędzie odrzutowym. Czy ma szansę na zaistnienie w większej liczbie egzemplarzy pokaże czas.
Numer "pozamiatał" artykuł "Amerykanie znów latają w kosmos" W. Zwierzchlejskiego. Wygląda na to, że po złożeniu numeru nikt się nie pofatygował by sprawdzić, czy wszystko jest w porządku. Efekt - brakujące litery w liczbie ok. 20! Nawet tytuł rozdziału "DM-1 - lot jak maśle" nie zwrócił uwagi redakcji! Totalne niedbalstwo i ignorancja.
Wydawać by się mogło, że w dzisiejszych w dwójnasób trudnych czasach dla klasycznych - papierowych czasopism redakcje dołożą wszelkich starań w kierunku jak najwyższej jakości swojego produktu. Wydawać by się mogło.
Lotnictwo.
Aviation International
Wrzesień 9/2020
Powiązane
wpisy:
Lotnictwo
AI 7/2020 - polskie lotnictwo w natarciu
Lotnictwo
AI 6/2020 – numer śmigłowcowy
Lotnictwo AI 4-5/2020 - u progu nowego
Lotnictwo AI 3/2020 - pocztówka z przeszłości
Lotnictwo AI 2/2020 - zdarzały się lepsze
numery
Lotnictwo AI 2/2019 – ciekawie, nie do końca
solidnie
Lotnictwo AI 12/2018 - polska języka - trudna
języka
Lotnictwo AI 3/2018. Czasopisma lotnicze –
droga do …?
niedziela, 11 października 2020
Junak - początek wyboistej drogi
Tomik 42, LWD
Edipresse Polska S.A.
64 strony, w miękkiej oprawie.
Liczne zdjęcia.
Antoni Szymański „Całe życie za sterami”
TS-8 Bies
100 lps
t.1 F-16
100 lps
t.2 PZL-23
100 lps
t.3 Mi-24
100 lps
t.4 PZL-7
100 lps
t.5 MiG-29
100 lps
t.6 PZL-37
100 lps
t.7 PZL-11
100 lps
t.8 MiG-21
100 lps
t.10 Mi-8
100 lps
t.12 CASA C-295M
100 lps
t.13 Su-22
100 lps
t.15 PZL-130
100 lps t.17 C-130
100 lps t.18 MiG-15
100 lps t.20 Su-7
100 lps t.21 Mi-14
100 lps t.24 Leonardo M-346 Bielik
100 lps t.26 Jak-23
100 lps t.29 TS-11 Iskra
100 lps
t. 30 MiG-17
100 lps t. 32 Ił-28
100 lps t. 33 MiG-19
100 lps t. 37 I-22 Iryda - polska(bez)nadzieja
100 lps t. 40 SM-1 - prekursor
100 lps t. 41 MiG-23 - niedoceniony
100 lps t. 43 Mi-2 - Czajnik do wszystkiego
100 lps t. 45 TS-8 Bies - najbardziej
polski
100 lps t. 48 An-2 - ulubiony pterodaktyl
100 lps t. 49 PZL W-3 Sokół - śmigłowiec do
wszystkiego
100 lps t. 45 TS-8 Bies - najbardziej
polski
100 lps t. 48 An-2 - ulubiony pterodaktyl
100 lps t. 49 PZL W-3 Sokół - śmigłowiec do
wszystkiego
100 lps t. 50 An-26 - dobry samolot
100 lps t. 51 Black Hawk - śmigłowiec symbol
100 lps t. 52 Su-20 – typ przejściowy
100 lps t. 51 Black Hawk - śmigłowiec symbol
100 lps t. 52 Su-20 – typ przejściowy
100 lps t. 54 Ił-14 – lepsza kiła niż skok z Iła
100 lps t. 55 SH-2G Seasprite – polskie lotnictwo pokładowe w całej
okazałości
100 lps t. 57 An-28/M28 - gorzki sukces
100 lps t. 59 i 62 Jak-11 i Jak-18 - samoloty
szkolno-treningowe Jakowlewa
100 lps t. 63 SW-4 - marketingowa porażka do
kwadratu
100 lps t. 66 Jak-12 - samolot prawdziwie
wielozadaniowy
100 pls t. 69. SBLim-2Art - ostatni Mohikanin
piątek, 9 października 2020
Lotnictwo 9/2020
1. Vought F7U Cutlass. W historii lotnictwa bardzo dużo jest
projektów innowacyjnych, czasem tylko modyfikacji istniejącej linii
konstrukcyjnej, czasem bardzo nowatorskich. Większość z nich pozostaje w
głowach i szkicownikach konstruktorów, znacznie mniej trafia na deski
kreślarskie i do prototypowni. Jeszcze mniej wzbija się w powietrze, a naprawdę
niewiele trafia do produkcji seryjnej. Do tych ostatnich zalicza się samolot
F7U Cutlass - odrzutowy samolot pokładowy zbudowany w układzie bezogonowym, w
którym bardzo wiele rozwiązań zastosowano po raz pierwszy. Jak się okazało zbyt
wiele by samolot zdał egzamin w codziennej służbie na lotniskowcu. Niemniej
jego historia godna jest poznania. Warto zwrócić uwagę na barwne tablice
ukazujące oryginalną sylwetkę maszyny oraz trzy schematy malowania płatowca.
Trochę razi nazwanie spadochronu przeciwkorkociągowego ratunkowym na str. 94.
Zupełnym nieporozumieniem jest natomiast umieszczenie przekroju
aksonometrycznego samolotu w formie skanu z innego dokumentu. Nie dość, że
jakość kiepściutka, to jeszcze opis poszczególnych elementów w języku
angielskim, z czcionką trudną do odczytania bez użycia szkła powiększającego.
2. Renesans naddźwiękowych samolotów
pasażerskich. Kolejny raz podnoszony jest temat z obszaru "marzyć
każdy może". Nie, nie mam tu żadnych zastrzeżeń do tematu, artykułu i
Autora. Chodzi mi o kierunek rozwoju awiacji, który już raz okazał się ślepą
uliczką, a dziś jest nią jeszcze bardziej. Co prawda technologia pozwala dziś
na opracowanie tego typu samolotu, jednak problemy pierwszego pokolenia nie
zniknęły, a wręcz przeciwnie. Po pierwsze koszty. Wyścig Concorde`a z Tu-144
miał charakter głównie prestiżowy, w którym konkurenci nie bardzo patrzyli na
koszty. Tu warunkiem sukcesu komercyjnego będzie sprzedaż pewnie kilkuset
maszyn. Raczej nie możliwe. W dodatku olbrzymie ryzyko techniczne potęgowane
zasadą "zwycięzca bierze wszystko". Rynek też jest/będzie chimeryczny.
Dla wielu potencjalnych użytkowników korzystanie z bardzo nieekologicznego
luksusu może okazać się wizerunkową katastrofą. Osobiście nie widzę szansy na
sukces.
3. Indonezyjskie Suchoje. Su-27SK/SKM i Su-30MKK/MK2 w służbie Sił
Powietrznych Indonezji. Sam tytuł mówi wszystko, zwłaszcza te cztery wersje
w sumie aż szesnastu maszyn robi "wrażenie".
4. Antonow An-32. Sensowna kontynuacja monografii samolotu An-26 z
poprzedniego numeru. Przystosowanie popularnego An-26 do operowania z trudnych
lotnisk wysokogórskich było przysłowiowym strzałem w dziesiątkę biura Antonowa.
Poprzez skrzyżowanie zmodyfikowanego płatowca An-26 z zespołem napędowym An-12
stworzono samolot o bardzo dobrych właściwościach startu i lądowania, który
zwiększył produkcję samolotów rodziny An-26/30/32 o ok. 25% w stosunku do
modelu bazowego. Klasyczna ciekawa, bogato ilustrowana monografia. Nie obyło się
jednak bez kilku błędów: "...
trudnych warunkach naturalnych i geograficznych ...", str. 77; "An-32
w barwach radzieckiego lotnictwa cywilnego Aerofłot", str. 77; "...
szczególnie ważna rolę na Himalajach", "... zrzucane ze
spadochronami...", str. 76; i jeszcze co najmniej trzy błędy redakcyjne.
5. Europejscy użytkownicy śmigłowców rodziny Mi-24. Chciałoby się napisać: Mi-24, jak Lenin - wiecznie żywy. Zwłaszcza patrząc na polską epopeję modernizacyjną śmigłowców tego typu. Modernizacja ma szansę startu mniej więcej na etapie przekazywania ostatnich lotnych egzemplarzy do muzeum. Sytuacja kojarzy mi się z programem Iryda - na pewnym etapie program podtrzymywano tylko po to, aby pewien krąg osób miał zajęcie, dobrze płatne zajęcie. Na tle dobrze i obszernie przedstawionej w artykule historii i dnia dzisiejszego tych maszyn w Europie jeszcze bardziej widać naszą mizerię.
Ciągle mnie wkurza język wiadomości redagowanych przez Michała "Jeszcze" Gajzlera. Stosowanie przez dziennikarza/magazyn lotniczy trybu przypuszczającego w licznych informacjach świadczy o pewnych "niedociągnięciach" warsztatowych w zakresie języka lub co gorsza, o braku pewności co do podawanych informacji powodującym tego typu "asekuranctwo". Tak czy tak jest słabo. Wolałbym wiedzieć, że problem z silnikami Trent XWB-84 dotyczy przedwczesnego zużycia łopatek a nie "ma dotyczyć". Albo, że transport środkowych części kadłubów Dreamlinerów do Everett był/jest niemożliwy, a nie "miał być niemożliwy". Panie Michale, więcej odwagi.
Powiązane wpisy:
Lotnictwo 8/2020 - znowu czarna owca w numerze
Lotnictwo 7/2020
Lotnictwo 6/2020 – pod znakiem latających olbrzymów
Lotnictwo 4-5/2020 - co z tym Lotnictwem?
Lotnictwo 3/2020 - dno jest blisko
Lotnictwo 2/2020-- ciekawie, choć nadal z dodatkiem
bylejakości
Lotnictwo 12/2019 - sinusoida
Lotnictwo 10-11/2019 - jeden artykuł rozwalił cały
numer
Lotnictwo 6/2019, nie tracę nadziei
Lotnictwo 1-2 /2019 - równia pochyła?
Lotnictwo 12/2018,
jakość czy jakoś?