Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Seria 100 lat polskich skrzydeł. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Seria 100 lat polskich skrzydeł. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 października 2021

SBLim-2Art – ostatni Mohikanin

Czas biegnie szybko. Nie tak dawno cieszyłem się pierwszym numerem serii 100 lat polskich skrzydeł, a dziś trzymam w ręku, już przeczytany numer ostatni. Minęło ponad dwa i pół roku, w czasie których na półce pojawiło się siedemdziesiąt tomików. W ostatnim swoje miejsce znalazły dwumiejscowe wersje legendarnego samolotu MiG-15, w głównej mierze rozpoznawcze SBLim-1A i SBLim-2A. Co ciekawe oznaczenie jest nieco mylące lub raczej nie ścisłe, gdyż polski przemysł produkował jedynie samoloty bojowe Lim-1 i Lim-2. Dwumiejscowe samoloty szkolno-bojowe sprowadzaliśmy ze Związku radzieckiego (UTI MiG-15) i Czechosłowacji (CS-102), Natomiast SBLimy powstały jako hybrydy (modne dzisiaj słowo) przednich części kadłubów wraz z płatami maszyn szkolnych oraz tyłu kadłuba i silników wycofanych maszyn bojowych rodzimej produkcji. Taki zabieg wydłużył znacząco okres eksploatacji samolotów tego typu oraz rozszerzył zakres zastosowań o rozpoznanie pola walki oraz korygowanie ognia artylerii. W sumie służba dwumiejscowych MiGów-15 trwała cztery dekady, najdłużej z całej rodziny MiG15/17 i zapisała się dobrze w pamięci kilku pokoleń naszych lotników.
Tak jak poprzednie zeszyty serii, ostatni składa się z kilku części: Geneza (8 str.), Polskie modyfikacje (8), W Polsce (22) i Opis techniczny (8) do tego po sześć dodatkowych stron o samolocie PZL-104 Wilga i o 663. Dywizjonie Samolotów Artylerii. Tekst jak zwykle ciekawy, dobrze napisany, choć – jak zwykle – nie ustrzeżono się kilku błędów: „… do śledzenia za działaniami ucznia …”, str. 9; Całkowita liczba godzin wylatanych przez 663. Dywizjon jest znacznie większa niż podano dla poszczególnych eskadr (A, B i C). Różnica wynosi 1370 godzin – ponad jedną czwartą podanej sumy, str. 47; „Kadłub ma kształt obrotowy …”, str. 48; „Pod kabiną pilota znalazła pomieszczenie komora uzbrojenia i wyposażenia”, str. 49; „…dwie kierownice strug rozstawione od siebie o 1,56 m i 2,59 od osi kadłuba”, str. 51; „Kąt skosu skrzydła wynosi 35°”, str. 51, co nie jest prawdą, gdyż jest to wartość kąta skosu krawędzi natarci skrzydła;   „… ze statecznika pionowego sztywno związanego z kadłubem”, str. 51; „ jest wyważony statycznie i dynamiczne za pomocą dwóch ciężarów: u góry 3,12 kg, u dołu 5,8 kg”, str. 52; Podwozie przednie posiada raz kółko, a innym razem koło, str. 52/53; „… zaopatrzonych w pirogłowice naładowane dwutlenkiem węgla”, str. 55. Do tego jeszcze kilka błędów redakcyjnych, o których lepiej już pominę. Wyraźnie widać, że zarówno autorzy, jak i redakcja zmęczeni już byli tą serią i nie przyłożyli się jak należy do ostatniej części.
Niestety przez dwa i pół roku, spośród trzydziestu dziewięciu opisanych przeze mnie tomików żaden nie był bezbłędny. Szkoda, bo jak dal mnie kładzie się to cieniem na całej serii, autorach i redakcji.
Mimo to całą serię należy ocenić dobrze, gdyż w sposób przystępny przedstawia całą gamę samolotów służących na przestrzeni wieku w lotnictwie biało-czerwonej szachownicy.
 

Fiszer M., Gruszczyński J.
100 lat polskich skrzydeł
Tomik 70, SBLim-2Art
Edipresse Polska S.A.
64 strony, w miękkiej oprawie.
Liczne zdjęcia
.

Powiązane wpisy:

100 lps t.1 F-16
100 lps t.2 PZL-23
100 lps t.3 Mi-24
100 lps t.4 PZL-7
100 lps t.5 MiG-29
100 lps t.6 PZL-37
100 lps t.7 PZL-11
100 lps t.8 MiG-21
100 lps t.10 Mi-8
100 lps t.12 CASA C-295M
100 lps t.13 Su-22
100 lps t.15 PZL-130
100 lps t.17 C-130
100 lps t.18 MiG-15 
100 lps t.20 Su-7
100 lps t.21 Mi-14
100 lps t.24 Leonardo M-346 Bielik
100 lps t.26 Jak-23
100 lps t.29 TS-11 Iskra
100 lps t. 30 MiG-17
100 lps t. 32 Ił-28
100 lps t. 33 MiG-19
100 lps t. 37 I-22 Iryda - polska(bez)nadzieja
100 lps t. 40 SM-1 - prekursor
100 lps t. 41 MiG-23 - niedoceniony
100 lps t. 43 Mi-2 - Czajnik do wszystkiego
100 lps t. 45 TS-8 Bies - najbardziej polski 
100 lps t. 48 An-2 - ulubiony pterodaktyl
100 lps t. 49 PZL W-3 Sokół - śmigłowiec do wszystkiego
100 lps t. 50 An-26 - dobry samolot
100 lps t. 51 Black Hawk - śmigłowiec symbol
100 lps t. 52 Su-20 – typ przejściowy
100 lps t. 54 Ił-14 – lepsza kiła niż skok z Iła
100 lps t. 55 SH-2G Seasprite – polskie lotnictwo pokładowe w całej okazałości
100 lps t. 57 An-28/M28 - gorzki sukces
100 lps t. 59 i 62 Jak-11 i Jak-18 - samoloty szkolno-treningowe Jakowlewa
100 lps t. 63 SW-4 - marketingowa porażka do kwadratu
100 lps t. 66 Jak-12 - samolot prawdziwie wielozadaniowy


piątek, 17 września 2021

Jak-12 - samolot prawdziwie wielozadaniowy

Termin samolot wielozadaniowy ma bardzo szerokie znaczenie, zależne od rodzaju i wielkości samolotu oraz kontekstu zdania. Wśród samolotów lekkich z napędem tłokowym do najbardziej wielozadaniowych z wielozadaniowych należy z pewnością Jakowlew Jak-12: samolot łącznikowy, szkolny, aeroklubowy (szkolenie pilotów, holowanie szybowców, wywóz skoczków spadochronowych, latanie rajdowe), sanitarny, rolniczy, to najważniejsze, jakże liczne zastosowania popularnego Jaczka. Jak-12, który w założeniu miał zastąpić stosowane na szeroką skale w Związku Radzieckim samoloty Po-2 oferował nowa jakość, zarówno w zakresie rozwiązań konstrukcyjnych, jak i komfortu dla załogi i pasażerów. W wersjach z nowym, mocniejszym silnikiem AI-14R dysponował też całkiem dobrymi osiągami. Samolot ten odegrał znaczącą, choć zwykle niedocenianą rolę w powojennym lotnictwie polskim. Nie tylko zastąpił w na linii produkcyjnej i w służbie archaicznego wręcz Kukuryźnika, ale dał również impuls do rozwoju zakładów lotniczych i silnikowych: PZL Warszawa-Okęcie, WSK Kalisz i wielu innych. Dla warszawskiego zakładu, jako konstrukcja metalowo-płócienna stanowił ogniwo pośrednie łączące lub ułatwiające (umożliwiające) przejście od płócienno-drewnianego CSS-13 do w pełni metalowych: Wilgi, Kruka i Orlika.
Sześćdziesiąty szósty zeszyt Samolotów wojska polskiego daje nam to, do czego już przywykliśmy, czyli solidną dawkę wiedzy o kolejnym ciekawym, choć niedocenianym samolocie, którego nieliczne egzemplarze wciąż można spotkać na naszym niebie. Dosyć długa i zawiła historia Jaka-12 przedstawiona została w dwóch pierwszych rozdziałach Geneza (10 stron) i Nowa generacja (12). Dalej mamy opis służby W Polsce (20) oraz Opis techniczny (8). Niestety ponownie rysunki maszyny w rzutach sa na innych stronach niż opis płatowca. Po co ułatwiać życie czytelnikowi. Swoje sześć stron znalazł na łamach tego tomiku PZL-101 Gawron – polska modyfikacja Jaka-12M. cztery strony poświecono odnowionemu egzemplarzowi Jaczka, latającemu ze znakami SP-CAG.
Standardem tej serii są, może nie zbyt liczne lecz psujące ogólne wrażenie, a czasami denerwujące błędy. Tak też jest i tym razem: „Samolot AIR-5 pozostał w prototypie …”, str. 8; „Wprowadzono w nim szereg zmian zmniejszających masę własną do 634 kg”, str. 12. Problem w tym, że kolumnę wcześniej podano masę samolotu do którego to zdanie się odnosi – 582,6 kg; „… konieczności opracowania zmodernizowanej modyfikacji …”, str. 22; Na str. 51 trudno rozeznać, który egzemplarz Gawrona był naprawdę ostatnim wyprodukowanym. „Mogą to być środki ciekłe, sypkie, do nawożenia w celu zwiększenia plonów lub walki ze szkodnikami”, str. 54..
Opisując historię poszczególnych egzemplarzy podawane są często lata w których samoloty pozostawały jeszcze w eksploatacji. Często to są daty odległe, np. 2013 rok. Czy Autorom brakło chęci do poszukania bardziej aktualnych informacji, czy nie są one może w naszym kraju osiągalne?
Pozostał mi jeszcze do opisania numer przedostatni z samolotem Lim-2Art. Czekam na niego, nadzieje na wolny od błędów tomik umiera ostatnia.
 

Fiszer M., Gruszczyński J.
100 lat polskich skrzydeł
Tomik 66, Jak-12
Edipresse Polska S.A.
64 strony, w miękkiej opra
wie.
Liczne zdjęcia.

Powiązane wpisy:

100 lps t.1 F-16
100 lps t.2 PZL-23
100 lps t.3 Mi-24
100 lps t.4 PZL-7
100 lps t.5 MiG-29
100 lps t.6 PZL-37
100 lps t.7 PZL-11
100 lps t.8 MiG-21
100 lps t.10 Mi-8
100 lps t.12 CASA C-295M
100 lps t.13 Su-22
100 lps t.15 PZL-130
100 lps t.17 C-130
100 lps t.18 MiG-15 
100 lps t.20 Su-7
100 lps t.21 Mi-14
100 lps t.24 Leonardo M-346 Bielik
100 lps t.26 Jak-23
100 lps t.29 TS-11 Iskra
100 lps t. 30 MiG-17
100 lps t. 32 Ił-28
100 lps t. 33 MiG-19
100 lps t. 37 I-22 Iryda - polska(bez)nadzieja
100 lps t. 40 SM-1 - prekursor
100 lps t. 41 MiG-23 - niedoceniony
100 lps t. 43 Mi-2 - Czajnik do wszystkiego
100 lps t. 45 TS-8 Bies - najbardziej polski 
100 lps t. 48 An-2 - ulubiony pterodaktyl
100 lps t. 49 PZL W-3 Sokół - śmigłowiec do wszystkiego
100 lps t. 50 An-26 - dobry samolot
100 lps t. 51 Black Hawk - śmigłowiec symbol
100 lps t. 52 Su-20 – typ przejściowy
100 lps t. 54 Ił-14 – lepsza kiła niż skok z Iła
100 lps t. 55 SH-2G Seasprite – polskie lotnictwo pokładowe w całej okazałości
100 lps t. 57 An-28/M28 - gorzki sukces
100 lps t. 59 i 62 Jak-11 i Jak-18 - samoloty szkolno-treningowe Jakowlewa
100 lps t. 63 SW-4 - marketingowa porażka do kwadratu


niedziela, 29 sierpnia 2021

SW-4 - marketingowa porażka do kwadratu

„Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść – niepokonanym” śpiewa klasyk polskiej piosenki. Niestety redakcja serii „100 lat polskich skrzydeł”, zapewne w pogoni za wynikami sprzedaży, nie wzięła sobie tej uniwersalnej zasady do serca, co widać wyraźnie w sześćdziesiątym trzecim tomiku serii. Dobrym, wręcz pożytecznym jest spełnianie potrzeb czytelników oraz prezentacja kolejnych typów statków powietrznych latających z biało-czerwonymi szachownicami, choćby były w służbie w kilku ledwie egzemplarzach. Nie mniej pożyteczne jest tradycyjne dla serii zamieszczanie dwóch „wkładek” rozszerzających materiał zasadniczy o zagadnienia mniej lub bardziej z nim związane. Jednakże w tomiku poświeconym śmigłowcowi SW-4, w mojej opinii, przekroczono cienką granicę pomiędzy informacją a promocją/propagandą. Na 62 strony tomiku, dotyczącego zgodnie z tytułem śmigłowca SW-4, aż 12 stron, czyli prawie 20 % poświęcono innym produktom koncernu Leonardo. O ile obecność AW101 można jeszcze wytłumaczyć zakupem tych maszyn dla naszej marynarki, to dla prezentacji AW159 już takiego uzasadnienia nie znajduję. Podobnie pierwszy rozdział, w którym zwykle opisywano rozwój konstrukcji, tym razem poświęcono historii zakładów WSK Świdnik i jej poprzednim i aktualnym produktom. Czy za to klient zapłacił świadomie, czy zostało mu to wepchnięte, niejako „przy okazji”, za jego własne pieniądze? Czy takie postępowanie jest fair? Odpowiedzieć na te pytania powinien każdy sam. Dla mnie jest to porażka i rysa na dobrej opinii o autorach.
Także program śmigłowca SW-4 należy uznać za porażkę, o ile niekoniecznie z technicznego punktu widzenia, to z marketingowego zdecydowanie tak. Łącznie zbudowano 39 śmigłowców seryjnych, co trudno uznać za sukces. Gdyby nie zakup (wsparcie) ze strony sił zbrojnych 24 maszyn, klapa byłaby kompletna. A szkoda, bo maszyna całkiem fajna: kompaktowa, w miarę nowoczesna z możliwościami rozwoju i modernizacji, ekonomiczna oraz z przyzwoitymi osiągami. Niestety, co zdołali stworzyć inżynierowie i robotnicy, roztrwonili zarządzający kolejnych kadencji i szczebli władzy. Co prawda stan obecny można uzasadniać tym, że maszyna pojawiła się w najgorszym możliwym momencie, pozostaje jednak otwarte pytanie, czy tylko tym. Stan taki ma też poważne konsekwencje dla sił zbrojnych, gdyż przy tak małej liczbie wyprodukowanych i użytkowanych maszyn koszty eksploatacji są bardzo wysokie. Podobnie wysokie koszty przeglądów i remontów sprawią zapewne, że eksploatacja Puszczyków nie potrwa zbyt długo. Co więcej, utrzymanie wsparcia dla świdnickich śmigłowców (Mi-2, W-3 i SW-4) stanowić może poważny, nieformalny atut koncernu Leonardo w kolejnych negocjacjach i przetargach. Co będzie gdy sprawy pójdą w złym dla nich kierunku?
Jak napisałem wcześniej układ tomiku 63 serii jest nieco odmienny od standardowego, gdyż bardziej skupia się na zakładzie produkcyjnym, jego historii i współczesnej ofercie właściciela. Są oczywiście klasyczne rozdziały: „SW-4 Puszczyk” – 12 stron o genezie śmigłowca, powstaniu prototypów, produkcji i użytkownikach; „W Polsce” – 14 stron o służbie Puszczyków w polskiej armii; „Opis techniczny” – 10 stron wiadomo o czym.
Tekst, jak zwykle u Fiszera i Gruszczyńskiego porządny, czego nie zmienią wpadki typu: „Zakład Mechaniki Budowli Politechniki Gdańskiej i Poznańskiej”, str. 5; „SW-3 Sokół był …”, str. 11; Podpis pod zdjęciem na str. 41 sugeruje, że podchorążowie muszą uzyskać odpowiedni nalot na Mi-2 i SW-4, podczas gdy w rzeczywistości, o czym napisano w tekście głównym, szkoleni są tylko na jednym z tych typów.
Gdyby tylko nie ten nachalny marketing Leonardo.
 
Fiszer M., Gruszczyński J.
100 lat polskich skrzydeł
Tomik 63, SW-4 Puszczyk
Edipresse Polska S.A.
64 strony, w miękkiej oprawie.
Liczne zdjęcia.

Powiązane wpisy:

100 lps t.1 F-16
100 lps t.2 PZL-23
100 lps t.3 Mi-24
100 lps t.4 PZL-7
100 lps t.5 MiG-29
100 lps t.6 PZL-37
100 lps t.7 PZL-11
100 lps t.8 MiG-21
100 lps t.10 Mi-8
100 lps t.12 CASA C-295M
100 lps t.13 Su-22
100 lps t.15 PZL-130
100 lps t.17 C-130
100 lps t.18 MiG-15 
100 lps t.20 Su-7
100 lps t.21 Mi-14
100 lps t.24 Leonardo M-346 Bielik
100 lps t.26 Jak-23
100 lps t.29 TS-11 Iskra
100 lps t. 30 MiG-17
100 lps t. 32 Ił-28
100 lps t. 33 MiG-19
100 lps t. 37 I-22 Iryda - polska(bez)nadzieja
100 lps t. 40 SM-1 - prekursor
100 lps t. 41 MiG-23 - niedoceniony
100 lps t. 43 Mi-2 - Czajnik do wszystkiego
100 lps t. 45 TS-8 Bies - najbardziej polski 
100 lps t. 48 An-2 - ulubiony pterodaktyl
100 lps t. 49 PZL W-3 Sokół - śmigłowiec do wszystkiego
100 lps t. 50 An-26 - dobry samolot
100 lps t. 51 Black Hawk - śmigłowiec symbol
100 lps t. 52 Su-20 – typ przejściowy
100 lps t. 54 Ił-14 – lepsza kiła niż skok z Iła
100 lps t. 55 SH-2G Seasprite – polskie lotnictwo pokładowe w całej okazałości
100 lps t. 57 An-28/M28 - gorzki sukces
100 lps t. 59 i 62 Jak-11 i Jak-18 - samoloty szkolno-treningowe Jakowlewa
100 lps t. 63 SW-4 - marketingowa porażka do kwadratu
100 lps t. 66 Jak-12 - samolot prawdziwie wielozadaniowy

100 pls t. 69. SBLim-2Art - ostatni Mohikanin

piątek, 21 maja 2021

An-28/M28 - gorzki sukces

W założeniu samolot An-28 miał być nowocześniejszym, nieco większym następcą szybko starzejącego się technicznie, a jeszcze szybciej moralnie latającego pterodaktyla An-2. Nowy samolot ze zdwojonym, niezawodnym, lżejszym i ekonomiczniejszym napędem miał przynieść nową jakość i tylko zastosowanie w agrolotnictwie pozostawało poza zasięgiem nowej maszyny. Logicznym było więc, że An-28 zastąpi popularnego Antka także na liniach produkcyjnych mieleckiego zakładu. Zgodnie z potrzebami gospodarki i armii ZSRR w konstrukcji samolotu położono szczególny nacisk na właściwości użytkowe, w wyniku czego powstał mocny, prosty w produkcji i obsłudze płatowiec, w którym uzyskano bardzo dobre właściwości krótkiego startu i lądowania kosztem prędkości oraz ekonomii. Samolot prawie idealnie spełniał postawione mu zadania, jednakże przez swoje właściwości, w odniesieniu do potrzeb innych użytkowników, stał się konstrukcją niszową. Skutkiem tego po rozpadzie Związku Radzieckiego rynek dla Ana-28 i jego pochodnych gwałtownie się skurczył. Ratunkiem miało być stworzenie wersji przeznaczonych dla klientów zachodnich (zachodni napęd i awionika) oraz stworzenie specjalistycznych wersji, których użytkownikiem ostatecznie została jedynie Marynarka Wojenna RP. W ten sposób samolot dołączył do licznej grupy polskich konstrukcji/produktów lotniczych, które znalazły szersze zastosowanie tylko w kraju (Orlik, Iskra, Bies, Junak, Sokół). Pokazuje to wyraźnie, że na skutek niezdolności do sprzedaży większej liczby maszyn, wysiłek włożony w opracowanie kolejnych konstrukcji w znacznym stopniu został zmarnowany. Duma naszych pilotów z latania na polskich maszynach to trochę za mało by usprawiedliwić tak duże koszty.
Swego czasu miałem okazję praktycznie zapoznać się z Anem-28 oraz M28 Skytruck jako „windami do nieba”, czyli platformami do wywożenia skoczków spadochronowych. Ocena obu wersji jest jak najbardziej pozytywna, w przypadku Skytrucka wręcz entuzjastyczna.
Tomik Samolotów wojska polskiego nr 57 opisuje złożone koleje losu tego sympatycznego samolotu, począwszy od tłokowego prekursora w postaci An-14 Pszczółka, poprzez An-28 po M28Bryza/Skytruck. Autorzy poświęcili też trochę miejsca problemom jakie spotkały mielecki zakład i samolot An-28 podczas transformacji ustrojowej i w latach późniejszych. Samolotów tego typu w naszej armii nie było zbyt dużo więc udało się opisać niemal pełną historię służby wszystkich wersji, a praktycznie wszystkich egzemplarzy.
Nie zabrakło też opisu zagranicznych użytkowników samolotu, najczęściej bardzo egzotycznych. Do tego dodatek o silniku P&WC PT6A, sercu Skytrucka, najbardziej udanym silniku turbośmigłowym wszechczasów. Zupełnie nie pasuje do zeszytu drugi dodatek „Lotnictwo Morskie 1945-1965”. Niezrozumiałą dla mnie niekonsekwencją jest zilustrowanie opisu technicznego podstawowej wersji transportowej samolotu zdjęciami i rysunkami najbardziej różniącej się od wersji podstawowej, najbardziej zaawansowanej, a jednocześnie istniejącej tylko w jednym egzemplarzu wersji M28B Bryza 1R bis. Podpis pod zdjęciem na str. 10, wyjątkowo kiepskiej jakości jak na tą serię, samolotu L-410 Turbolet, mówi, że należy on do lotnictwa Słowacji, choć w rzeczywistości jest to samolot czeski. Przy opisie pierwotnych barw maszyn 0404 i 0405 Autorzy przegapili jasnoniebieską dolną część kadłuba, str. 33. Nie wiadomo dlaczego w numerach fabrycznych G jest literą, a E - trzy wiersze niżej tylko literką, str. 41. „Z tyłu kabiny znajdują się otwierane na boki połówki kadłuba ...”, str. 55.
Pozostałe trzy z zaplanowanych sześćdziesięciu tomików serii dotyczą samolotów spoza okresu, powojennego do którego w swoich tekstach się odnosiłem, więc przyszedł chyba czas na podsumowanie serii.
Niewątpliwie pomysł wydania takiej serii, w dodatku w stulecie lotnictwa z biało-czerwoną szachownicą, był jak najbardziej słuszny. Także wartość poznawcza serii dla osób niezwiązanych z lotnictwem oraz szerokiej rzeszy sympatyków lotnictwa jest niepodważalna. Redakcji udało się zaprosić do współpracy sprawnych, profesjonalnych autorów, o dużej wiedzy i umiejętności dzielenia się nią w przystępny sposób. No może po za jednym, który w mojej opinii zbyt mędrkuje. Co ważne, seria przybliżyła nie tylko samoloty, ale też polskie lotnictwo wojskowe, jego historię, organizację, a po części także ludzi. Pozostaje mieć nadzieję, że owocami publikacji będą rzesze nowych sympatyków lotnictwa oraz zwiększenie wiedzy oraz głodu tejże u osób które już dopadł „lotniczy wirus".  
Na pochwałę zasługuje także jakość wydania i walory estetyczne szaty graficznej, no i przystępna cena.

PS
Już po napisaniu powyższego tekstu pojawiła się informacja o rozszerzeniu serii o kolejne dziesięć numerów. Taka decyzja jest najlepszym potwierdzeniem sukcesu serii oraz potrzeby dostępu do zwartych materiałów o konkretnych samolotach.
Czytamy dalej.
 
Fiszer M., Gruszczyński J.
100 lat polskich skrzydeł
Tomik 57, M28 Bryza
Edipresse Polska S.A.
64 strony, w miękkiej oprawie.
Liczne zdjęcia.

Powiązane wpisy:

100 lps t.1 F-16
100 lps t.2 PZL-23
100 lps t.3 Mi-24
100 lps t.4 PZL-7
100 lps t.5 MiG-29
100 lps t.6 PZL-37
100 lps t.7 PZL-11
100 lps t.8 MiG-21
100 lps t.10 Mi-8
100 lps t.12 CASA C-295M
100 lps t.13 Su-22
100 lps t.15 PZL-130
100 lps t.17 C-130
100 lps t.18 MiG-15 
100 lps t.20 Su-7
100 lps t.21 Mi-14
100 lps t.24 Leonardo M-346 Bielik
100 lps t.26 Jak-23
100 lps t.29 TS-11 Iskra
100 lps t. 30 MiG-17
100 lps t. 32 Ił-28
100 lps t. 33 MiG-19
100 lps t. 37 I-22 Iryda - polska(bez)nadzieja
100 lps t. 40 SM-1 - prekursor
100 lps t. 41 MiG-23 - niedoceniony
100 lps t. 43 Mi-2 - Czajnik do wszystkiego
100 lps t. 45 TS-8 Bies - najbardziej polski 
100 lps t. 48 An-2 - ulubiony pterodaktyl
100 lps t. 49 PZL W-3 Sokół - śmigłowiec do wszystkiego
100 lps t. 50 An-26 - dobry samolot
100 lps t. 51 Black Hawk - śmigłowiec symbol
100 lps t. 52 Su-20 – typ przejściowy
100 lps t. 54 Ił-14 – lepsza kiła niż skok z Iła
100 lps t. 55 SH-2G Seasprite – polskie lotnictwo pokładowe w całej okazałości

100 lps t. 59 i 62 Jak-11 i Jak-18 - samoloty szkolno-treningowe Jakowlewa
100 lps t. 63 SW-4 - marketingowa porażka do kwadratu
100 lps t. 66 Jak-12 - samolot prawdziwie wielozadaniowy

100 pls t. 69. SBLim-2Art - ostatni Mohikanin


niedziela, 25 kwietnia 2021

Mi-4  koń roboczy wśród śmigłowców I generacji

Śmigłowiec Mi-4 ugruntował pozycję Michaiła Mila, jako wiodącego konstruktora śmigłowców w ZSRR, co z czasem pozwoliło jego biuru niemal zmonopolizować „rynek” śmigłowców krajów Demokracji ludowej i innych sojuszników. Pozwolił także na zebranie doświadczeń w projektowaniu maszyn cięższych niż filigranowy Mi-1, co umożliwiło wkrótce skonstruowanie  turbośmigłowego już kolosa Mi-6. Choć układ konstrukcyjny Śmigłowca Mi-4 wzorowany był na amerykańskim Sikorsky S-58, to nie był on jego kopią, a oryginalnym projektem radzieckim. Pomimo ograniczeń i obciążeń wynikających z zastosowania napędu tłokowego, Mi-4 przez niemal dwie dekady, do masowego wprowadzenia większego Mi-8, był podstawowym śmigłowcem średnim w armii i gospodarce Związku Radzieckiego i jego satelitów. Także w Polsce pod koniec lat pięćdziesiątych wprowadzono do służby pierwsze z 28 śmigłowców Mi-4, które z czasem dosłużyły się nieoficjalnej nazwy Kaśka. Dały one wojsku nowe możliwości w zakresie transportu ludzi i sprzętu, wysadzania i ewakuacji desantów, minowania narzutowego czy wykrywania okrętów podwodnych. Temu ostatniemu celowi służyły cztery wyposażone w radar poszukiwawczy maszyny w wersji Mi-4ME. Czas swojej służby - ćwierć wieku, Mi-4 spędziły bardzo pracowicie, bez większej liczby wypadków.
W pięćdziesiątym szóstym tomiku serii znajdziemy rozdziały: Geneza - nieco o pierwszych śmigłowcach w ZSRR, w tym ciekawych konstrukcjach Jakowlewa oraz drodze Mila do seryjnej produkcji Mi-4. Produkcja seryjna i zastosowanie - kilka stron o rozwoju konstrukcji i jej wersjach, przede wszystkim uzbrojonych. W Polsce – obszerny opis historii służby Kasiek w naszym kraju. Jak zwykle u Gruszczyńskiego i Fiszera w powiązaniu z użytkującymi je jednostkami i elementami ich historii. Opis techniczny – to co w tytule z rysunkami i danymi technicznymi. Do tego sześć stron wkładki Mi-6 w Polsce. Krótka służba jedynie trzech maszyn nie uzasadnia poświęcenia temu latującemu olbrzymowi oddzielnego tomiku. Jednak bez jego opisu cała seria byłaby niepełna. Autorzy pomylili jednak barwy śmigłowców. Pas na linii okien był niebieski, a nie pomarańczowy. W kolorze pomarańczowym była dolna część kadłuba pod niebieskim pasem, str. 45. Podobnie obszerny jest drugi materiał – Geneza WLW w Polsce – czyli o wojskach lądowych jako podstawowym użytkowniku śmigłowców w Polsce.
Wracając do tekstu, nie bardzo rozumiem o co chodzi z maszyną CAGI 11 EA jako „pierwszym na świecie połączonym śmigłowcem”, str. 5. Kąt pomiędzy osiami belki ogonowej i końcowej na str. 50 wynosi 13°, by stronę dalej wzrosnąć do 45°. Hamulec był przeznaczony do unieruchomienia, nie uruchomiania wirnika nośnego, str. 53. „Prądnicę zabudowano na tylnej pokrywie silnika i chłodzona powietrzem doprowadzanym …”, str. 56.
Straciłem już nadzieję na bezbłędny tomik serii.
Wracając do tekstu, nie bardzo rozumiem o co chodzi z maszyną CAGI 11 EA jako „pierwszym na świecie połączonym śmigłowcem”, str. 5. Kąt pomiędzy osiami belki ogonowej i końcowej na str. 50 wynosi 13°, by stronę dalej wzrosnąć do 45°. Hamulec był przeznaczony do unieruchomiania, nie uruchomiania wirnika nośnego, str. 53. „Prądnicę zabudowano na tylnej pokrywie silnika i chłodzona powietrzem doprowadzanym …”, str. 56.
W pięćdziesiątym szóstym tomiku serii znajdziemy rozdziały: Geneza - nieco o pierwszych śmigłowcach w ZSRR, w tym ciekawych konstrukcjach Jakowlewa oraz drodze Mila do seryjnej produkcji Mi-4. Produkcja seryjna i zastosowanie - kilka stron o rozwoju konstrukcji i jej wersjach, przede wszystkim uzbrojonych. W Polsce – obszerny opis historii służby Kasiek w naszym kraju. Jak zwykle u Gruszczyńskiego i Fiszera w powiązaniu z użytkującymi je jednostkami i elementami ich historii. Opis techniczny – to co w tytule z rysunkami i danymi technicznymi. Do tego sześć stron wkładki Mi-6 w Polsce. Krótka służba jedynie trzech maszyn nie uzasadnia poświęcenia temu latującemu olbrzymowi oddzielnego tomiku. Jednak bez jego opisu cała seria byłaby niepełna. Autorzy pomylili jednak barwy śmigłowców. Pas na linii okien był niebieski, a nie pomarańczowy. W kolorze pomarańczowym była dolna część kadłuba pod niebieskim pasem, str. 45. Podobnie obszerny jest drugi materiał – Geneza WLW w Polsce – czyli o wojskach lądowych jako podstawowym użytkowniku śmigłowców w Polsce.
Straciłem już nadzieję na bezbłędny tomik serii.

Fiszer M., Gruszczyński J.
100 lat polskich skrzydeł
Tomik 56, Mi-4
Edipresse Polska S.A.
64 strony, w miękkiej oprawie.
Liczne zdjęcia.

 
Powiązane wpisy:

Mil i jego śmigłowce

100 lps t.1 F-16
100 lps t.2 PZL-23
100 lps t.3 Mi-24
100 lps t.4 PZL-7
100 lps t.5 MiG-29
100 lps t.6 PZL-37
100 lps t.7 PZL-11
100 lps t.8 MiG-21
100 lps t.10 Mi-8
100 lps t.12 CASA C-295M
100 lps t.13 Su-22
100 lps t.15 PZL-130
100 lps t.17 C-130
100 lps t.18 MiG-15 
100 lps t.20 Su-7
100 lps t.21 Mi-14
100 lps t.24 Leonardo M-346 Bielik
100 lps t.26 Jak-23
100 lps t.29 TS-11 Iskra
100 lps t. 30 MiG-17
100 lps t. 32 Ił-28
100 lps t. 33 MiG-19
100 lps t. 37 I-22 Iryda - polska(bez)nadzieja
100 lps t. 40 SM-1 - prekursor
100 lps t. 41 MiG-23 - niedoceniony
100 lps t. 43 Mi-2 - Czajnik do wszystkiego
100 lps t. 45 TS-8 Bies - najbardziej polski 
100 lps t. 48 An-2 - ulubiony pterodaktyl
100 lps t. 49 PZL W-3 Sokół - śmigłowiec do wszystkiego
100 lps t. 50 An-26 - dobry samolot
100 lps t. 51 Black Hawk - śmigłowiec symbol
100 lps t. 52 Su-20 – typ przejściowy
100 lps t. 54 Ił-14 – lepsza kiła niż skok z Iła
100 lps t. 55 SH-2G Seasprite – polskie lotnictwo pokładowe w całej okazałości
100 lps t. 57 An-28/M28 - gorzki sukces
100 lps t. 59 i 62 Jak-11 i Jak-18 - samoloty szkolno-treningowe Jakowlewa
100 lps t. 63 SW-4 - marketingowa porażka do kwadratu
100 lps t. 66 Jak-12 - samolot prawdziwie wielozadaniowy

100 pls t. 69. SBLim-2Art - ostatni Mohikanin