piątek, 31 marca 2023

Skrzydlata Polska ML 3/2023 – wojna odkryta

Trwająca
od ponad roku wojna na Ukrainie w końcu została dostrzeżona przez redakcję Skrzydlatej Polski Magazynu Lotniczego. Co prawda przed rokiem redaktor T. Chypki analizował pierwsze trzy dni walk, jednak w następnych numerach na konflikt toczący się u granic Polski, w którym lotnictwo odgrywa ważną rolę, a który także bardzo zmienił sytuację i ruch na polskim niebie i naszych lotniskach, narzucono zasłonę milczenia. Czyżby redakcja wstydziła się swojej nietrafionej opinii o niemal całkowitym zniszczeniu ukraińskiego lotnictwa i obrony lotniczej w ciągu pierwszych trzech dni wojny? Zupełnie niepotrzebnie, gdyż wielu bardziej renomowanych autorów i ekspertów popełniło podobny błąd. I choć można patrzeć różnie na to, co się dzieje na Ukrainie i nie zawsze mieć i wyrażać poglądy tożsame z oficjalnym przekazem naszych czyli zachodnich środków masowego rażenia, co i mnie się czasem zdarza, to do dziś nie rozumiem rocznego wyparcia faktu, jakim jest wojna za naszą wschodnią granicą.
 
TOP 3 magazynu:
1. Narodziny Boeinga747. Ponad pół wieku od chwili, gdy pierwszy Boeing 747 odbył swój dziewiczy lot, do swojego pierwszego lotu wzbił się ostatni wyprodukowany egzemplarz legendarnego Jumbo Jeta. Dla przemysłu lotniczego jest to niewątpliwie koniec pewnej epoki. Tym bardziej, że jest to także ostatni produkowany seryjne pasażerski czterosilnikowiec. O produkcji seryjnej Iła-96 chyba nie można mówić na serio. Przeżył on w produkcji, a zapewne przeżyje i w eksploatacji także młodszych, czterosilnikowych konkurentów spod znaku Airbusa. Tym bardziej, że nowy Air Force One (VC-25B) na bazie Boeinga 747-8 dopiero powstaje i ma realne szanse dociągnąć do setki. Najnowsze maszyny pasażerskie i towarowe wersji 8 
też polatają jeszcze kilka dekad. Bezdyskusyjnie 747 zwany też Queen of the sky jest i pozostanie ikoną współczesnego lotnictwa pasażerskiego, kolosem który zrewolucjonizował przewozy pasażerskie, mocno zbliżając świat do statusu globalnej wioski.
Nic więc dziwnego, że to ważne w świecie lotnictwa wydarzenie znalazło swoje odzwierciedlenie w obszernym, jak na warunki SP ML, ośmiostronicowym artykule. Jak głosi tytuł, ciekawy tekst B. Głowackiego skupia się na początkowym okresie historii 747, od idei i pierwszego planowanego przeznaczenia jako samolotu transportowego, poprzez założenia dla liniowca o niespotykanej dotychczas wielkości po prace projektowe i budowę, nie tylko prototypu, ale i nowego olbrzymiego zakładu produkcyjnego, będącego do dziś największym budynkiem na świecie. Jedynym mankamentem tekstu jest pomylenie miejsca ostatniego lądowania pierwszego B747, gdyż miało ono miejsce w Boeing Field (King County International Airport) w Seatle, gdzie stanowi największy eksponat w Museum of Flight.
2. Ukraińskie śmigłowce lotnictwa wojsk lądowych w walce. Tekst pierwszej części artykułu stanowi doskonałe wprowadzenie do lepszego zrozumienia sytuacji sprzętowej i organizacyjnej lotnictwa śmigłowcowego Ukrainy w przededniu wybuchu pełnoskalowej wojny 24 lutego 2022 r. Omawia sytuację po rozpadzie ZSRR, głównie permanentny brak środków na utrzymanie w eksploatacji przejętych maszyn, skutkujący wycofaniem lub sprzedażą za granicę większości śmigłowców. Drugim powszechnym zjawiskiem było wysyłanie ukraińskich maszyn i załóg na misje ONZ, gdzie zdobywano tak potrzebne środki finansowe i nie mniej przydatne później doświadczenie bojowe. Do chwili wybuchu rebelii w Donbasie w służbie pozostało ok. 150 śmigłowców, przy czym nie wszystkie w stanie lotnym. W dalszej części artykułu opisano działania bojowe w pierwszym okresie walk do września 2014 roku, w których strona ukraińska utraciła co najmniej trzynaście śmigłowców Mi-8 i Mi-24. Czekam na drugą część artykułu, w której będzie zapewne przedstawiona sytuacja lotnictwa śmigłowcowego w trakcie nazwanej po imieniu, już bez owijania w bawełnę, agresji rosyjskiej na Ukrainę.
3. Lot Południowo-zachodniej Polski im. Franciszka Żwirki. Wraz z transformacją ustrojową sport samolotowy stał się jeszcze bardziej niszowym, niż był nim za czasów Polski Ludowej. Jednym z tego efektów jest zapomnienie wśród szerszych rzesz sympatyków sportu, także lotniczego, wspomnianej w tytule imprezy. A jest to rajd niezwykły, sięgający tradycjami końca lat dwudziestych ubiegłego wieku. Jak pisze Autor artykułu, obok balonowego Pucharu Gordon Bennetta jest to najstarsza na świecie impreza samolotowa, str. 46. Gdyby przyjąć, nie bez racji, że Puchar GB nie jest imprezą samolotową, to mamy wręcz najstarszą imprezę tego typu na świecie. W dodatku osoba patrona, Franciszka Żwirki, pierwszego i dwukrotnego zwycięzcy rajdu dodaje mu niezwykłego splendoru, przynajmniej wśród Polaków. Warto więc przypomnieć sobie lub zapoznać się w ogóle, z historią tej pięknej imprezy, zarówno z lat przedwojennych, jak i późniejszych, zwłaszcza osiemdziesiątych, kiedy stała się ona areną zdobywania mistrzowskich szlifów przez naszych pilotów rajdowych, którzy na długie lata zdominowali podia mistrzostw świata i Europy w lataniu precyzyjnym. W artykule jest wiele danych historycznych, zdjęć oraz tabela z kolejnymi zwycięzcami, gdzie poza rokiem i nazwiskami zwycięskiej załogi znajdziemy także aeroklub, który reprezentowali. Szkoda, że nie dodano jeszcze, a miejsca było dosyć, typu i znaków rejestracyjnych samolotu na jakim sukces został osiągnięty.
 
Powiązane wpisy:
 

Skrzydlata Polska ML 2/2023 – pożegnania, pożegnania, pożegnania

Skrzydlata Polska 12/2022. Hypki na Papieża
Skrzydlata Polska 11/22 – od Raptora do „traktora”
Skrzydlata Polska 10/22 – Alicja w krainie prądu
Skrzydlata Polska 8/22 – Zamierające pokazy
Skrzydlata Polska 7/22 – pomiędzy rzeczywistością a fantazją
Skrzydlata Polska 6/22 – niskoemisyjna
Skrzydlata Polska 5/22 – helikopter z wyciągarką
Skrzydlata Polska 4/22 – wojna? Jaka wojna?
Skrzydlata Polska – magazyn sprzeczności


czwartek, 23 marca 2023

Lotnictwo 2/2023 – smukłoskrzydły terrorysta

Jak można było przewidzieć, wojna Rosji z Ukrainą już nieco spowszedniała, ustępując miejsca na czołówkach gazet i żółtych paskach innym wydarzeniom lub stając się ich tłem. Zadziałał klasyczny efekt zmęczenia materiału co sprawia, że zamieszczony w lutowym numerze Lotnictwa opis jedenastego miesiąca walk jest już nieco nużący. Nie oznacza to wcale, że nie należy publikować kolejnych miesięcznych sprawozdań, gdyż one to pokazują, jak wielki wysiłek wkładają Ukraińcy w obronę swojego kraju oraz przed jak wielkim naporem muszą się dzień po dniu, noc po nocy bronić. Trwająca od jakiegoś czasu wojna na wyniszczenie doprowadziła społeczeństwa zachodu do niebezpiecznego etapu na Ukrainie bez zmian, który betonuje zobojętnieniem nasze umysły i serca. Nie oznacza to bynajmniej, że na froncie cokolwiek się zmieniło, a już na pewno nie na lepsze. Moment lub raczej momenty przełomowe tej wojny jeszcze przed nami. Dla nas czasy strachu i przerażenia dopiero nadejdą. Ukraińcy mają to na co dzień. Z punktu widzenia Kremla niszczenie infrastruktury krytycznej państwa, dewastowanie gospodarki i życia społecznego napadniętego państwa oraz zastraszanie jego społeczeństwa stanowi skuteczną drogę do realizacji założonych celów. Rosjanie nie są w tym pierwsi i zapewne nie ostatni. Dla sympatyków lotnictwa smutne jest jednak to, że ten skąd inąd piękny obszar działalności człowieka ponownie stał się narzędziem wspierającym ciemną stronę ludzkiej natury. Cóż, takie jest życie, taki jest świat, tacy są ludzie.
Jednym z niesławnych bohaterów ostatnich miesięcy stał się bombowiec Tu-22M, który z powodzeniem wynosi w powietrze i odpala rakiety w kierunku Ukrainy, szczególnie Ch-22, przed którymi na dzień dzisiejszy nie ma obrony. Jak podano w magazynie (str. 24) na ponad 210 wystrzelonych rakiet tego typu nie zestrzelono ani jednej. Na fali zainteresowania sprzętem biorącym udział w wojnie pojawiła się w najnowszym numerze Lotnictwa pierwsza część monografii najmniejszego z trójcy terrorystów Tupolewa. Artykuł uzupełniony jest materiałem o uzbrojeniu rakietowym Tu-22M, w tym o wspomnianych wyżej pociskach Ch-22.    

Top 3 magazynu:
1. Tupolew Tu-22M. Pierwsza część monografii tego jedynego w swoim rodzaju bombowca autorstwa T. Kwaska. Autor opisuje historię maszyny od powstania założeń poprzez projektowanie, budowę prototypów i rozwój kolejnych wersji, aż po zaniechane plany modernizacji. Tekst napisany jest poprawnie, ciekawie, a opis uzbrojenia rakietowego samolotu trafnie uzupełnia jego sylwetkę. Na gorzką ironię, z dzisiejszego punktu widzenia, zakrawa archiwalne już zdjęcie tytułowe przedstawiające startujący Tu-22M w ukraińskich barwach z rakietami Ch-22 pod skrzydłami.
2. Grumman FF, SF i G-23. Kolejny z serii artykułów L.A. Wieliczko opisujących samoloty bojowe USA z lat trzydziestych XX wieku. Seria ta ukazuje długą drogę, jaką wojsko, wytwórnie lotnicze i konstruktorzy przeszli z trudem tworząc podwaliny największych sił powietrznych w historii. Pomimo, że szerzej nieznany, dwupłatowy bohater artykułu przyniósł ze sobą wiele nowości. Był pierwszym seryjnym samolotem Grummana, pierwszym całkowicie metalowym samolotem pokładowym, w dodatku z chowanym podwoziem oraz zakryta kabiną, oczywiście w USA. Choć jak na początek lat trzydziestych samolot był nowoczesny, z przyzwoitymi osiągami, to szybko stał się przestarzały. Pomimo tego najdłużej latający z zaledwie 116 wyprodukowanych samolotów tego typu pozostał w służbie w lotnictwie Hiszpanii do roku 1954! Jag to zwykle bywa u tego autora, nie mam się do czego przyczepić.
3. Lotnictwo Państwowej Służby ds. Sytuacji Nadzwyczajnych Ukrainy. Chyba najciekawszą służbą lotniczą MSW Ukrainy jest właśnie ta prezentowana w artykule. Co ciekawe, to w niej podjęto najszersze i skuteczne starania o wyposażenie w nowoczesne śmigłowce produkcji zachodniej, najpierw dwa EC145, a później sześć Super Puma. Jeden z nich, oznaczony numerem 54 rozbił się 18 stycznia br. Na stanie są też starsze Mi-8 w kilku wersjach. Samoloty służby to z kolei cztery An-32P przystosowane do zadań pożarniczych oraz po dwa transportowe An-26 i fotogrametryczne An-30. Część z tych maszyn można było swego czasu spotkać na polskich lotniskach.

Powiązane wpisy:

 

Lotnictwo 1/2023 – partner czy może sojusznik?

Lotnictwo 12/2022 – ukraińska pętla beznadziei

Lotnictwo 11/2022 – Su-25 w trzech odsłonach

Lotnictwo 10/2022 – Czy w Radomiu będzie święto MiGa?
Lotnictwo 9/2022 – pilna potrzeba czy zakupomania?
Lotnictwo 7-8/2022 – wiatr ze wschodu, Dalekiego Wschodu
Lotnictwo 6/2022 – lato latających olbrzymów
Lotnictwo 5/2022 – modernizacja u Bratanków
Lotnictwo 4/2022 – wojna dzień po dniu
Lotnictwo 3/2022 – pocztówki z wojny
lot-nisko: Lotnictwo 2/2022 – mosty, mosty, mosty
Lotnictwo AI 1/2022 – przyszłość nadejdzie szybciej niż nam się wydaje
Lotnictwo AI 12/2021 – rocznicowe dylematy
Lotnictwo 11/2021 – pierwszy wielki sukces Antonowa
Lotnictwo10/2021 – wiosenna wojenka 1939
Lotnictwo9/2021 – dzień dzisiejszy lotnictwa wojskowego RP
Lotnictwo6/2021 – Łukaszenka nie był pierwszy?
Lotnictwo5/2021 – szpiedzy 50+
Lotnictwo4/2021 – kwietniowa mozaika
Lotnictwo 3/2021 – magazyn gdybających dziennikarzy
Lotnictwo 2/2021 - dwie rosyjskie ikony (lotnictwa)
Lotnictwo 1/2021 - przyzwoity start
Lotnictwo 12/2020 - nowe stare samoloty
Lotnictwo 11/2020- nowe stare
Lotnictwo 10/2020 - numer delta
Lotnictwo 9/2020
Lotnictwo 8/2020 - znowu czarna owca w numerze
Lotnictwo 7/2020
Lotnictwo 6/2020 – pod znakiem latających olbrzymów


piątek, 17 marca 2023

Lotnictwo AI 2/2023 – ładowniczy ze śmigiełkiem na czubku

Kolejny numer miesięcznika Lotnictwo AI jak zwykle przynosi wiele ciekawych artykułów. Widać wyraźnie, że redakcja stara się nadążyć za zachodzącymi w świecie, a dotyczącymi także lotnictwa, dynamicznymi zmianami. Najwięcej dzieje się w obszarze militarnym, co nieodłącznie związane jest ze stale pogarszającą się sytuacją międzynarodową, która dla większości z nas sprowadza się do wojny na Ukrainie. Nieustannie podsycany przez środki massmediowego rażenia obraz nieudolnej, słabo wyposażonej, beznadziejnie dowodzonej, goniącej resztką sił i środków armii rosyjskiej służy budowaniu poczucia jedynie słusznej drogi zakończenia konfliktu. Zapewne jest on doskonałym narzędziem dla walczącej o swój byt Ukrainy oraz obozu politycznego jej prezydenta. Jednakże ciągły atak propagandowy zachodnich, głównie naszych rodzimych, mediów na armię agresora ma się nijak do sytuacji na froncie, a sam przekaz nie różni się zbytnio ani stylem, ani językiem od tego płynącego z Moskwy. Dziś jest on być może uzasadniony. Co się jednak stanie, gdy Ukraina się nie obroni lub będzie zmuszona usiąść do negocjacji, co na dłuższą metę jest nieuniknione. Jak karmione propagandową papką społeczeństwa postępowego Zachodu przyjmą takie rozwiązanie. Kto i jak wytłumaczy sens kolosalnych wydatków na uzbrojenie i wykarmienie upadającego państwa, kryzys gospodarczy, szalejącą inflację i obniżenie dotychczas dostatniego poziomu życia zachodnich społeczeństw? Zawód, frustracja, a może i bieda wyprowadzą ludzi na ulice, zmienią polityczny układ sił, pogłębią podziały wewnątrz UE i NATO. A wszystko w czasie, kiedy USA mają coraz poważniejszy problem z zachowaniem przewagi militarnej i politycznej w rywalizacji z rosnącą potęgą Chin. Jeżeli spojrzeć na globus, to wyraźnie widać, że zarówno obszarowo, jak i demograficznie, a coraz wyraźniej też militarnie i ekonomicznie, państwa które „co najmniej nie lubią” Ameryki wraz z jej sojusznikami i narzucanego przez nich porządku świata zdobywają przewagę.
Może w nieco jaśniejszych barwach, choć znacznie bardziej obiektywnie niż tzw. media mainstreamowe  opisuje to zagadnienie artykuł o chińskim zagrożeniu w rejonie Indo-Pacyfiku. A że konflikt na tamtym teatrze zapowiada się na bardziej nowoczesny, oparty na zaawansowanej technologii, prowadzony w wielu domenach fizycznych i wirtualnych, warto zapoznać się z tekstem przybliżającym zagadnienie wielodomenowości przyszłego konfliktu i związanych z tym wyzwań stojących przed lotnictwem.
I choć globalne perspektywy wydają się być bardziej ponure jak listopadowa szaruga, niż jasne jak wiosenne niebo, warto jest się z nimi zapoznać i zastanowić się nad tym, co się dzieje wokoło.
 
TOP 3 magazynu:
1. Przechwytywanie balonów w ZSRR. Ostatnio głośno zrobiło się wokół chińskich balonów meteorologicznych prowadzących swoje pokojowe badania nad licznymi obszarami globu w tym nad Ameryką północną. Wiele gorzkich słów, a nawet drwin spotkało zwłaszcza US Air Force, które nie bardzo radziły sobie ze zwalczaniem tych obiektów. Niewielu dziennikarzy zadało sobie trud wyjaśnienia, dlaczego przechwycenie i zniszczenie dużego, niemal nieruchomego balonu stanowi nie lada wyzwanie dla nowoczesnych myśliwców. Niewiele osób pamięta też, że zastosowanie balonów szpiegowskich przez wiele lat było domeną USA. Jak z tym problemem próbowało sobie radzić lotnictwo Sowietów opisuje P. Butowski. Jak zwykle u niego materiał jest interesujący, choć Autor nieco się zakałapućkał pisząc, że „stacja radiolokacyjna jest mało nieskuteczna do wykrywania i śledzenia balonów”, str. 47.
2. Chińskie zagrożenie w regionie Indo-Pacyfiku w ocenie USA. Autor próbuje wyciągnąć nas z bańki informacyjnej (nie bański, str. 27), proponując szersze spojrzenie na problem współzawodnictwa Chiny-USA, nie tylko we wspomnianym obszarze, ale w wymiarze globalnym. Wskazuje, z jednej strony, że sami amerykanie mają świadomość obecnych i przyszłych zagrożeń oraz popełnionych błędów, stawiających ich dominację militarną, ekonomiczną i polityczną w tym obszarze pod znakiem zapytania. Z drugiej szerszą perspektywę globalno-polityczną, niekoniecznie zgodną z naszym, zachodnim punktem widzenia. Lektura dająca do myślenia.
3. Śmigłowce Airbusa z Albacete. P. Bondaryk dzieli się wrażeniami i informacjami pozyskanymi w trakcie wizyty w hiszpańskiej fabryce Airbus Helicopter. Pokazuje, jak ważnym dla korporacji jest to zakład i jaki wkład ma w produkcję maszyn koncernu, m.in. przez budowanie praktycznie wszystkich belek ogonowych. Opisuje najważniejsze działy oraz strukturę zakładu, w tym rewolucję w logistyce w ramach AH, która objawia się stworzeniem jednego głównego centrum logistycznego dla wszystkich poddostawców AH, które powstaje właśnie w Albacete. Dalej znajdziemy omówienie najważniejszych programów realizowanych w zakładzie, co oczywiste głównie na rzecz sił zbrojnych Hiszpanii. Ważne miejsce zajmują tu śmigłowce NH90 oraz Tigre. Nie dziwią starania czynione przez 
Airbus Helicopter na rzecz poprawy wizerunku akurat tych dwóch typów, które zanotowały dotkliwe porażki wizerunkowe, najpierw w Australii (oba typy), a później w Szwecji (NH90). Szkoda, że ten znany i lubiany przeze mnie autor pomylił wciągarkę z wyciągarką, str. 44. Żeby było ciekawiej oba słowa znajdują się w sąsiednich wierszach, jedno pod drugim.
 
Pozostając w obszarze wpadek wizerunkowych nie sposób pominąć najnowszego artykułu P. Henskiego traktującego o Herculesach MC-130 w USAF. Kolejny ciekawy temat, przy którym Autor pokazuje swoją niekompetencję w zakresie techniki lotniczej, a szczególnie terminologii. W nim to znalazłem ładowniczych w załogach C-130, i nie chodzi tu o wersje Gunship, tylko loadmasterów w nieuzbrojonych, klasycznych C-130. Nie mniej kreatywne jest śmigiełko na czubku zasobnika tankowania powietrznego.
Ta łyżka dziegciu oddaliła numer od oceny bardzo dobrej. 
Trzeba się jeszcze trochę postarać.
 
Powiązane wpisy:

Lotnictwo AI 1/2023 – modernizacja po amerykańsku

Lotnictwo AI 12/2022 – numer wiele objaśniający

Lotnictwo AI 11/2022 – przekleństwo Jaskółki

Lotnictwo AI 10/2022 – szklane kule Airbusa i Boeinga
Lotnictwo AI 9/2022 – śmigłowce na fali wznoszącej
Lotnictwo AI 8/2022 – śmigłowiec, którego nie ma
Lotnictwo AI 7/2022 – spalone marzenie
Lotnictwo AI 6/2022 – drony po polsku
Lotnictwo AI 5/2022. Zbrojne niebo nad nami
Lotnictwo AI 4/2022. Aligator – historia upadku
Lotnictwo AI 3/2022 – powietrzni zwiadowcy duzi i mali
Lotnictwo AI 2/2022 – numer ostatni przedwojenny 
Lotnictwo 1/2022 -przyszłość nadejdzie szybciejniż nam się wydaje
Lotnictwo 12/2021 - rocznicowe dylematy
Lotnictwo 11/2021 – pierwszy wielki sukces Antonowa
Lotnictwo10/2021 – wiosenna wojenka 1939
Lotnictwo9/2021 – dzień dzisiejszy lotnictwa wojskowego RP
Lotnictwo6/2021 – Łukaszenka nie był pierwszy?
Lotnictwo5/2021 – szpiedzy 50+
Lotnictwo4/2021 – kwietniowa mozaika
Lotnictwo 3/2021 – magazyn gdybających dziennikarzy
Lotnictwo 2/2021 - dwie rosyjskie ikony (lotnictwa)
Lotnictwo 1/2021 - przyzwoity start
Lotnictwo 12/2020 - nowe stare samoloty
Lotnictwo 11/2020- nowe stare
Lotnictwo 10/2020 - numer delta
Lotnictwo 9/2020
Lotnictwo 8/2020 - znowu czarna owca w numerze
Lotnictwo 7/2020
Lotnictwo 6/2020 – pod znakiem latających olbrzymów
Lotnictwo 4-5/2020 - co z tym Lotnictwem? Lotnictwo 3/2020 - dno jest blisko
Lotnictwo 2/2020-- ciekawie, choć nadal z dodatkiem bylejakości
Lotnictwo 12/2019 - sinusoida
Lotnictwo 10-11/2019 - jeden artykuł rozwalił cały numer 
Lotnictwo 6/2019, nie tracę nadziei 
Lotnictwo 1-2 /2019 - równia pochyła?
Lotnictwo 12/2018, jakość czy jakoś? 
Lotnictwo AI 9/2022 – śmigłowce na fali wznoszącej

czwartek, 9 marca 2023

Pana Tymoteusza droga do Września 1939

P
ierwszy kontakt z książką Tymoteusza Pawłowskiego nie utkwił mi w pamięci, pomimo twardej okładki, z trochę krzykliwą grafiką, dobrej jakości druku i szaty graficznej. Trafiła do kolejki do przeczytania na niezbyt eksponowane miejsce. Przyszedł jednak i na nią czas. Nie przekonały mnie do lektury także pierwsze strony z tekstem z nutą zarozumiałości ze strony Autora, przynajmniej w moim odczuciu. Wytrzymałem i nie poddałem się brnąc przez kolejne strony książki, coraz ciekawsze, bardziej zajmujące. Jak przystało na monografię naukową, jej język nie jest łatwy, choć w tym przypadku nie jest też przesadnie fachowy, ozdobiony ogólnie niezrozumiałą frazeologią. Jest po prostu przystępny. Treść stanowi szerokie studium stanu polskiego lotnictwa w ostatniej dekadzie przed wybuchem II wojny światowej. Autor przystępnie wyjaśnia meandry tworzenia i rozbudowy struktur polskiego lotnictwa wojskowego, kształcenia jego kadry i modernizacji technicznej. Wszystko osadzone w uwarunkowaniach historyczno-polityczno-społecznych tamtych czasów, zarówno w skali modernizującego się wielkim wysiłkiem kraju, jak i świata podążającego w stronę kolejnego globalnego konfliktu. Całość głęboko osadzona w literaturze źródłowej, zawiera wiele ciekawych danych, kiedy trzeba zawartych w przejrzystych tabelach oraz w licznych ramkach z informacjami uzupełniającymi.
Pomijając opis zawartości poszczególnych rozdziałów, w uogólnieniu, z przekonaniem piszę, że tekst w pełni uzasadnia strategię wykorzystania skromnych zasobów polskiego lotnictwa we wrześniu 1939 roku, wskazując na realizację wcześniej założonych planów wojennych. Uzasadnienie znajduje rozsądne, choć przez wielu uważane za bojaźliwe i niezrozumiałe, skromne użycie sił lotniczych dla wsparcia działań obronnych. Oczywiście z wielu względów, w wielu obszarach sytuacja z każdym dniem coraz bardziej wymykała się spod kontroli i była coraz dalsza od zaplanowanej. Jednakże przynajmniej pierwsze dwa tygodnie działań miały w miarę uporządkowany i logiczny charakter. Charakter wielu dowódców wyższego szczebla i polityków jednak tej próby nie wytrzymał. Klęskę przypieczętował 17 września.
Wiele miejsca poświęcono obronie powietrznej w okresie przedwojennym, w tym artylerii przeciwlotniczej, która jak się okazuje była nieźle wyposażona i zorganizowana. Z drugiej strony posiadała istotne niedostatki w zakresie komunikacji i znajomości sylwetek samolotów potencjalnych wrogów i własnych. O tych silnych i słabych stronach artylerii przeciwlotniczej bardzo boleśnie przekonali się polscy lotnicy we wrześniu.
W trakcie czytania odniosłem wrażenie, że Autor jest dobrym historykiem, znającym realia historyczne, polityczne i ekonomiczne międzywojnia, jednakże lotnictwo nie jest jego pasją, a jedynie obszarem zainteresowania zawodowego. Takie jest moje subiektywne odczucie, w niczym nie umniejszające roli poznawczej książki.
W kilku miejscach zawarte w książce stwierdzenia budzą wątpliwości.
Stwierdzenie, że „Karasie byłyby w stanie walczyć jak równy z równym przeciwko nieprzyjacielskim myśliwcom”, str. 64, nawet jeśli dotyczy pierwszej połowy lat trzydziestych jest co najmniej dyskusyjne.
„W dwudziestoleciu międzywojennym równie często jak dziś używano samolotów do przerzutu wojsk i ładunków oraz ewakuacji rannych”, str. 71.
Określenie Bf 109, nawet z silnikiem DB-601 najlepszym na świecie, str. 89, jest co najmniej dyskusyjne.
Opisując uzbrojenie myśliwskie (nie w samoloty myśliwskie) państw skandynawskich Autor zupełnie pominął Szwecję (str. 198).
Tył kadłuba samolotu IAR 8o pochodził od P.24, nie od P.11, podpis pod zdjęciem, wkładka 1.
Ciekawy i merytorycznie mocny tekst nie jest wolny od wielu błędów językowych, terminologicznych czy redakcyjnych, z których wymienię tylko te, w mojej subiektywnej opinii poważniejsze.
Dimitrij Grigorowicz, nie Grigorowić (podpis pod zdjęciem). Avia B-534, nie 533, był samolotem czechosłowackim, nie czeskim, str. 87. Wprowadzenie do służby Wochrów, zamiast Wichrów, str. 133. Czesław Witoszyński, nie Wituszyński, str. 114.  RWD-15 Czapla, str. 169; LWS-4 Mewa, str. 169;  Nie wiadomo dlaczego pisząc o myśliwcu P.50 pojawia się wzmianka o prędkości  samolotu RWD-17W, str. 173. W przypadku większości samolotów niemieckich po liczbie piszemy oznaczenie literowe wersji bez spacji, np. He 111H, nie He 111 H, str. 177, tu brak konsekwencji; „… otrzymało kolejne 12 Blenheimy”, str. 185; Czecho-Słowacji, str. 186,; Szybsze o 100 km/h, nie  o 100 km, str. 188; Bf-109E i Bf-110, tylko tu z myślnikiem, ponownie niekonsekwencja. Str.188; Macchi MC.200, nie C.200, str. 192; 143 sztuki CR.42, nie CR.32, str. 193; Macchi MC.202, nie Macchi 202, str. 193. PZL P.38 Jastrząb, str. 193; Morane MS. 406 i MS-406 str. 195, zaledwie 7 wierszy od siebie! Samolot dysponuje dobrymi osiągami, natomiast dane taktyczno-techniczne raczej posiada lub się nimi charakteryzuje, str. 204; taktyczno-techniczne zapotrzebowania na samoloty, str. 212. 
Wyraźnie widać, że zarówno Autorowi, jak i redakcji zabrakło determinacji w opracowaniu końcowej części tekstu.
Podsumowując plusy dodatnie i plusy ujemne publikacji jednoznacznie wyszło mi, że książka jest ciekawa, wartościowa, wnosząca wiele do obrazu polskiego lotnictwa lat trzydziestych. Jej lektura pozwala lepiej zrozumieć to, co i dlaczego tak właśnie się stało we wrześniu 1939 roku, w szczególności w obszarze obrony polskiego nieba.
Pewnie kiedyś powrócę jeszcze raz do lektury.
 
Pawłowski Tymoteusz
Lotnictwo lat 30. XX wieku w Polsce i na świecie
Ofiucyna Wydawnicza RYTM,
Warszawa 2011
256 stron w twardej oprawie.
zdjęcia czarno-białe, liczne tabele

Powiązane wpisy:

PZL P.7 dobry myśliwiec, pięć lat przed wrześniem 1939
PZL P.11– bohater września
PZL-23 Karaś - liczyłem na więcej, na coś "świeżego"
PZL P.37 Łoś – smutna legenda
RWD-8 - sprawiedliwość oddana niedocenianej maszynie