niedziela, 28 lutego 2021

Black Hawk - śmigłowiec symbol

Wielozadaniowy śmigłowiec Sikorsky S-70/H-60 jest jednym z symboli armii USA przełomu wieków. Z powodzeniem zastąpił w tej roli bohatera Wietnamu - kultowego Bell UH-1. Od lat dziewięćdziesiątych XX wieku maszyny te biorą udział praktycznie w każdej operacji militarnej, w którą zaangażowane są siły zbrojne USA, a tych jest niemało.
Produkcja seryjna śmigłowców rodziny Black Hawk trwa już piątą dekadę i nic nie wskazuje na szybkie jej zakończenie. Więcej, brak na horyzoncie następcy w postaci klasycznego śmigłowca sprawia, że dla armii wielu państw jeszcze długo nie będzie on posiadał sensownej technicznie, operacyjnie i ekonomicznie alternatywy. Przez te lata liczna rodzina śmigłowców Black Hawk, w różnych wersjach i odmianach, nie tylko zastąpiła maszyny starszej generacji, ale znalazła wiele nowych zastosowań. Liczba wersji, odmian i wariantów jest trudna do oszacowania. Chyba tylko trochę większy konkurent ze wschodu - Mi-8 może pod tym względem konkurować z bestselerem Sikorskiego.
Nic więc dziwnego, że opis genezy, rozwoju i zastosowań tego, jedynego w swoim rodzaju, śmigłowca zajął połowę 51 tomiku serii 100 lat polskich skrzydeł. Ze względu na niedawny zakup czterech maszyn dla 7. Eskadry Działań Specjalnych w Powidzu poświęcenie tomiku serii tej konstrukcji jest jak najbardziej uzasadnione. Tym bardziej, że podjęcie produkcji tych śmigłowców i ich elementów w Mielcu oraz wspomniany wyżej zakup pociągnęły tematy związane z Black Hawkiem w wir polskiego szambełka. Pokazanie konstrukcji w szerszym kontekście dostarcza ciekawych rzetelnych informacji o śmigłowcu, jego producencie i użytkownikach, co wielu czytelnikom może pozwolić na wyrobienie lub korektę własnej opinii. W tym kontekście cenny jest opis złożonej i budzącej wiele emocji historii prywatyzacji największego zakładu lotniczego PRLu. Podobnie ważne i ciekawe jest przedstawienie prawie kompletnego zestawienia egzemplarzy wersji S-70i wyprodukowanych lub - jak ktoś woli - zmontowanych w Mielcu. Tu należy nadmienić, że mielecki zakład wyprodukował kilkaset kabin, a właściwie głównych, środkowych część kadłuba  modelu UH-60M i pokrewnych, które dostarczono producentowi w USA do dalszego montażu. Pokazuje to, że mielecki zakład dobrze wpisał się w strukturę globalnego koncernu Lockheed Martin, który jest aktualnie właścicielem firmy Sikorsky. Cztery śmigłowce w wojsku i trzy w policji oraz ich krótka historia zajmuje miejsca niewiele. Dlatego też Autorzy publikacji mogli poświęcić więcej miejsca opisowi struktury, zadań i sprzętu lotniczego Policji. W przypadku maszyn wojskowych podstawowe informacje uzupełniono o możliwości i potencjalne korzyści z zakupu polskich S-70i dla Wojsk Lądowych. Ta część jest najtrudniejsza do oceny, gdyż pomiędzy opisem konstrukcji, jej wyposażenia, możliwości i perspektyw, a typowym materiałem promocyjnym/reklamowym jest bardzo płynna granica. Na ile "przyzwoicie" z tym zagadnieniem poradzili sobie Autorzy? Moim zdaniem nieźle. Co najważniejsze ich tekst jest treściwy, praktycznie wolny od typowego marketingowego bełkotu. Całości tomiku dopełnia opis śmigłowca oraz cztery strony poświęcone Frankowi Piaseckiemu i jego śmigłowcom.
Powszechnie wiadomym jest, że flota śmigłowców w polskiej armii jest, delikatnie mówiąc, nie najnowocześniejsza. Problem ten jest szczególnie widoczny w przypadku maszyn uderzeniowych. Pamiętające czasy ZSRR, praktycznie niezmodernizowane, mocno wyeksploatowane, pozbawione uzbrojenia kierowanego Mi-24 dożywają swoich dni. Potencjalny pogram ich modernizacji bardziej traktować należy w kategoriach żartu niż realnej perspektywy. Niewiele lepiej jest z poczciwymi czajnikami - Mi-2, które też wymagają pilnej wymiany. Stosunkowo najlepsza sytuacja jest w segmencie śmigłowców wielozadaniowych. Pomimo, że oba typy, pomiędzy którymi się plasuje S-70i, czyli W-3 Sokół i Mi-8/17 nie są konstrukcjami pierwszej młodości, to posiadane egzemplarze są względnie nowe (za wyjątkiem Mi-8) i jeszcze wiele lat mogą wypełniać stawiane im zadania. Tak więc nowoczesne, dobrze wyposażone Black Hawki znajdą zapewne miejsce tylko w wybranych, obarczonych najtrudniejszymi zadaniami jednostkach. Pamiętać też należy, że czterem zakupionym egzemplarzom brakuje praktycznie całego wyposażenia specjalistycznego. Jego uzupełnienie wymagać będzie czasu i niemałych środków pieniężnych. Reasumując, fajnie by było wyposażyć nasze wojsko w większą ilość tych dobrych, sprawdzonych, produkowanych w Polsce maszyn. Jednakże realia budżetowe oraz sytuacja sprzętowa, zwłaszcza lotnictwa wojsk lądowych, każe skupić się na pilniejszych potrzebach. Jak potoczą się losy mieleckich Black Hawków w polskiej armii? Zobaczymy. Póki co mielecki zakład kontynuuje produkcję kabin oraz kompletnych maszyn dla odbiorców zagranicznych.
 


Gruszczyński J., Fiszer M.
100 lat polskich skrzydeł
Tomik 51, Sikorsky S-70i Black Hawk
Edipresse Polska S.A.
64 strony, w miękkiej oprawie.
Liczne zdjęcia.

 Powiązane wpisy:

100 lps t.1 F-16
100 lps t.2 PZL-23
100 lps t.3 Mi-24
100 lps t.4 PZL-7
100 lps t.5 MiG-29
100 lps t.6 PZL-37
100 lps t.7 PZL-11
100 lps t.8 MiG-21
100 lps t.10 Mi-
8
100 lps t.12 CASA C-295M
100 lps t.13 Su-22
100 lps t.15 PZL-130
100 lps t.17 C-130
100 lps t.18 MiG-15 
100 lps t.20 Su-7
100 lps t.21 Mi-14
100 lps t.24 Leonardo M-346 Bielik
100 lps t.26 Jak-23
100 lps t.29 TS-11
 Iskra
100 lps t. 30 MiG-17
100 lps t. 32 Ił-28
100 lps t. 33 MiG-19
100 lps t. 37 I-22 Iryda - polska(bez)nadzieja
100 lps t. 40 SM-1 - prekursor
100 lps t. 41 MiG-23 - niedoceniony
100 lps t. 43 Mi-2 - Czajnik do wszystkiego
100 lps t. 45 TS-8 Bies - najbardziej polski 
100 lps t. 48 An-2 - ulubiony pterodaktyl
100 lps t. 49 PZL W-3 Sokół - śmigłowiec do wszystkiego
100 lps t. 50 An-26 - dobry samolot
100 lps t. 51 Black Hawk - śmigłowiec symbol
100 lps t. 52 Su-20 – typ przejściowy
100 lps t. 54 Ił-14 – lepsza kiła niż skok z Iła
100 lps t. 55 SH-2G Seasprite – polskie lotnictwo pokładowe w całej okazałości
100 lps t. 57 An-28/M28 - gorzki sukces
100 lps t. 59 i 62 Jak-11 i Jak-18 - samoloty szkolno-treningowe Jakowlewa
100 lps t. 63 SW-4 - marketingowa porażka do kwadratu
100 lps t. 66 Jak-12 - samolot prawdziwie wielozadaniowy

100 pls t. 69. SBLim-2Art - ostatni Mohikanin

 

sobota, 13 lutego 2021

Lotnictwo AI 1/2021. F-117 z parapetem

W noc sylwestrową często życzono sobie, aby mijający rok był tym najgorszym, a 2021 już lepszym, dającym nadzieję. Styczniowy numer magazynu Lotnictwo Aviation International pokazuje, że w przypadku czasopisma i redakcji życzenia nie były do końca szczere, albo jeszcze nie zaczęły się spełniać. A wszystko za sprawą jednego artykułu, który niczym kamień u nogi pociągnął cały numer pod lód. 
O tym jednak niżej, gdyż na początek tradycyjny Top 5:
1. Rosyjska droga do myśliwca piątej generacji. Su-57 rozpoczyna służbę.
Artykuł stanowi kontynuację tekstu z numeru listopadowego o tym samym tytule. Rosyjski i chiński samolot myśliwski piątej generacji budzą zrozumiałe zainteresowanie wojskowych, profesjonalnych i chobbystycznych pasjonatów lotnictwa oraz, w coraz szerszym stopniu, popularnych massmediów. O ile J-20 nadal owiany jest mgiełką tajemnicy, a znając zwyczaje Państwa Środka zapewne też dezinformacji, to o rosyjskim Su-57 jest ostatnio głośno. Wprowadzenie samolotu do służby stanowi osnowę szeroko zakrojonej akcji promocyjnej samolotu, przemysłu lotniczego, armii i w ogóle Rosji, jako państwa silnego, wysoko zaawansowanego technologicznie. Zrozumiałą ciekawość, jak zwykle profesjonalnie i interesująco zaspokaja Piotr Butowski. Tym razem opisuje drugą fazę badań prototypów, głównie tych z drugiej serii ze wzmocnionym płatowcem. Pojawiają się też: Indie, Syria, Turcja i inne państwa. Nie zabrakło również politycznych okoliczności rozpoczęcia produkcji i wdrożenia do służby Raptorskiego.   
2. Dassault Rafale w indyjskich siłach powietrznych. Po szesnastu latach od rozesłania przez rząd Indii do koncernów lotniczych pierwszego zapytania dotyczącego potencjalnego uczestnictwa w programie MMRCA - Medium Multi-Role Combat Aircraft, nastąpiła dostawa pierwszych samolotu. Potężny i ważny na geopolitycznej mapie świata kraj, jakim są Indie, musi posiadać silne nowoczesne lotnictwo. Uśpiony konflikt z Pakistanem i napięte stosunki z Chinami nie pozostawiają wyboru. Z drugiej strony przy tak licznej flocie mogą sobie Indie pozwolić na stawianie twardych warunków zakupu i produkcji licencyjnej, a także na dywersyfikację dostaw - luksus na który stać tylko nielicznych. Jak czas pokazał, wybór Francji jako partnera programu okazał się wyborem nienajlepszym. Długie negocjacje zakończyły sie tylko częściowym sukcesem. Zamiast 126 maszyn zbudowanych w większości na licencji w kraju, pozyskano tylko 36 Rafale prosto z Francji. Nie zanosi się też na kolejne zakupy. Bardzo długą i zawiłą drogę Indii do nowego samolotu wielozadaniowego, opisuje L. A. Wieliczko.
Tak przy okazji nachodzi mnie po raz kolejny refleksja nad słusznością wyboru F-16 jako WSB dla Polski.
3. Heinkel He 280. Zapomniany konkurent Me 262. Tytuł w zasadzie mówi wszystko. Początek ery odrzutowej w lotnictwie stanowił połączenie zaawansowanej technologii budowy metalowych płatowców, nowoczesnego wyposażenia pokładowego z za słabymi, niedopracowanymi, zawodnymi i nietrwałymi silnikami. Nawet zaawansowane technicznie Niemcy poświęciły wiele sił i środków, a przede wszystkim cennego czasu, na stworzenie silników, które choćby w minimalnym stopniu nadały się do służby operacyjnej. Problemy Heinkla z dopracowaniem własnych silników odrzutowych pogrzebały szanse He 280 w wyścigu do niemieckiego nieba końca wojny. Warto poznać bliżej tą historię.
W całym, dobrym tekście zastanawia mnie jedynie informacja o pracochłonności produkcji silników, zarówno 400 roboczogodzin dla Jumo 004, jak i 1000 dla DB 605 dotyczy raczej samego montażu, a nie pełnej fabrykacji.
4. Rejestr polskich statków powietrznych 2021. To już klasyka. Jak co roku J. Liwiński przedstawia garść danych dotyczących rejestru, najciekawszych wpisów i wykreśleń z minionego, oby najgorszego w najnowszej historii roku. Jak zwykle solidna dawka nie tylko statystyki, ale też ciekawych informacji, pozwalających zorientować się co lata lub już nie lata ze znakami SP. Trochę mnie zasmucają cztery błędy redakcyjne znalezione w tekście. Wcześniej u tego Autora takie rzeczy się nie zdarzały.
5. Lotnictwo wojskowe Portugalii. Pod znakiem biało-czerwonego krzyża II. Nie ma chyba na świecie sił powietrznych średniej wielkości kraju, przez które przewinęłoby się tyle typów statków powietrznych co przez portugalskie. Stąd też aż dwie części artykułu opisującego siły powietrzne Portugalii. W drugiej części L.A. Wieliczko opisuje ostatnie siedemdziesiąt lat. Czas burzliwych przemian w kraju: wojny kolonialnej, sankcji gospodarczo-militarnych, Rewolucji Goździków oraz późniejszego stabilizowania państwa. W lotnictwie są to ciekawe czasy ciągłej walki, także o pozyskanie kolejnych, zwykle używanych maszyn bojowych, która doprowadziła do powstania tej unikatowej mozaiki. Warto poczytać, przede wszystkim po to, aby przypomnieć sobie wiele zapomnianych już typów maszyn i część ich barwnej, często nieznanej historii. Z tekstu na str. 66/67 wynika, że Timor Wschodni leży w Afryce!
 
Na koniec prezentuję listę błędów i "niezręczności", jakie znalazłem a artykule P. Henskiego Lockheed F-117 A. Pierwszy operacyjny samolot stealth na świecie.
Ich ocenę pozostawiam Państwu.
Dyfrakcja to "nieprzewidywalna zmiana kierunku rozchodzenia się fal", str. 49.
" ... skrzydło typu delta o skosie 72,5° i krawędzi spływu o skosie 48°", str. 49. Nie dość, że ciekawa jest ta delta o skosie krawędzi spływu 48°, to jeszcze nie zaznaczono, że 72,5° to kąt skosu krawędzi natarcia skrzydła, a nie samego skrzyła.
"... w pełni ruchomymi statecznikami:, str. 51. Czyżby chodziło o usterzenie płytowe?
"YF-16 był statyczny w osi poprzecznej" str. 51.
"Po włączeniu się czujnika temperatury w strefie dysz wylotowych...:, str. 56. Chodzi o włączenie się sygnalizacji pożaru, który wykrył wspomniany czujnik, dlatego że był w tym czasie włączony.
"... z dużym efektem dihedralnym oraz znacznie "wędrującym" punktem ciężkości", str. 59. Co ciekawe Autor często stosuje zamiennie terminy punkt ciężkości i środek ciężkości.
Wloty i wyloty dysz (silnika, red.) osłonięte przez dolne powierzchnie kadłuba" str. 60.
Przeprowadzono jedynie kilka naziemnych prób z odpaleniem pocisków AIM-9 Sidewinder", str. 61!
W tabeli 1 użyto terminu "Stosunek mocy do masy". Powinno być ciągu do masy, o podaniu jednostek nie wspominając.
"Dysze wylotowe u swojej podstawy posiadają przedłużenie w postaci płaskich "parapetów"", str. 56.
Hopeless diamond to według Autora bezsensowny diament, str. 49.
"... skos stateczników wynosił 35°, i nachylone były ...". str. 51.
"Aktuatory powierzchni sterowych", str. 51.
"... zapewniając pełną augmentację sterów", str. 52.
"...  system nie posiadał żadnego mechanicznego backapu", str. 52.
FSD (Full Scale Developemnet) to wg Autora "Pełnowymiarowy egzemplarz testowy".
ADC (Air Data Computer) to "Komputer pomiaru powietrza", str. 60.
Żyro-konektory, str. 57.
WDC (Weapon Delivery Computer) to "komputer implementacji uzbrojenia", str. 60.
"... podręcznego wskaźnika znajdującego się w kokpicie na lewym panelu obsługi:, str. 60.
"Programują one optymalny dolot, ścieżkę podejścia nad cel ...", str. 60.
"... po raz pierwszy zrzucił pełnowymiarowe uzbrojenie - bombę swobodnie spadającą Mk 84", str. 58.
"... system posiadał dwie wysuwane "szufladowe" anteny  ...", str. 61.
"... oderwała się ruchoma płyta lewego statecznika pionowego", str. 58.
Anteny wysokomierza są " wprasowane" w kadłub, str. 60.
Dla usterzenia motylkowego błędne jest stwierdzenie "... tuż przed statecznikami pionowymi", str. 55.
Osłonę kabiny pilota jako całości nie można nazwać owiewką, str. 52.
Samoloty E-3A wyposażone są w "potężne radary talerzowe", str. 53.
"przechodzi z okrągłego w owalny, ale bardzo spłaszczony", str. 54.
Zastanawiające, dlaczego profesjonalista, jakim bez wątpienia jest Redaktor Naczelny magazynu oraz korektor zezwolili na druk teko artykułu w takiej, według mnie niedopuszczalnej formie. Czyż liczne błędy w poprzednich artykułach P. Henskiego nie powinny skłonić go do rezygnacji z usług tego Autora lub co najmniej baczniejszego przyjrzenia się jego "twórczości".
Obym w przyszłości nie musiał zamieścić wpisu zatytułowanego "Henski, anatomia klęski".
 
Lotnictwo.
Aviation International
Styczeń 1/2021


Powiązane wpisy:

Lotnictwo AI 11/2020 Ciężkie myśliwce - wygrywa klasyka
Lotnictwo AI 10/2020
Lotnictwo AI 9/2020 - kosmiczny bubel
Lotnictwo AI 8/2020
Lotnictwo AI 7/2020 - polskie lotnictwo w natarciu
Lotnictwo AI 6/2020 – numer śmigłowcowy
Lotnictwo AI 4-5/2020 - u progu nowego
Lotnictwo AI 3/2020 - pocztówka z przeszłości
Lotnictwo AI 2/2020 - zdarzały się lepsze numery
Lotnictwo AI 2/2019 – ciekawie, nie do końca solidnie
Lotnictwo AI 12/2018 - polska języka - trudna języka
„Nieszczęścia chodzą parami”
Lotnictwo AI 3/2018. Czasopisma lotnicze – droga do …?
 

piątek, 5 lutego 2021

Lotnictwo 1/2021 - przyzwoity start


Stare porzekadło mówi "jaki pierwszy numer, taki cały rok". Po lekturze styczniowego numeru Lotnictwa mogę jedynie życzyć czytelnikom, redakcji oraz sobie, aby to się spełniło, z lekką tendencją do poprawy.
Cóż tym razem znalazło się w moim TOP 5 numeru?
1. Śmigłowce Mi-6 w polskim lotnictwie. Nie mogło być inaczej. Mój najulubieńszy śmigłowiec i artykuł o nim stawiam na pierwszym miejscu. Mi-6 wpłynął w największym chyba stopniu na moja fascynację lotnictwem. Ten latający olbrzym przywołuje liczne, bardzo miłe wspomnienia z lat dzieciństwa i młodości. Przelatujące systematycznie w okolicy mojego domu rodzinnego radzieckie Mi-6 od zawsze sprawiały, że biegałem na pobliską łąkę, aby je lepiej widzieć. Później opracowałem system "szybkiej ścieżki" wiodącej na dach wysokiej szopy, która na wiele lat stała sie moim punktem obserwacyjnym wszelkiego rodzaju statków powietrznych, często przelatujących w pobliżu. Potężny bas silników i dudnienie łopat olbrzyma wdzierały się pod czaszkę i przyspieszał bicie serca. Niesamowity dźwięk, szczególnie potężny w mroźne dni i noce wspaniale niósł się po okolicy. Zwykle z niecierpliwością czekałem na koniec wakacji i jesienne loty grupowe, kiedy to niesamowitemu dźwiękowi powodującemu drżenie nie tylko szyb, ale i całych budynków, towarzyszył widok wolno sunących w powietrzu olbrzymich ważek, przesuwających się z przenikliwym świstem łopat para za parą nad moją głową. Jeszcze bardziej niezwykła była cisza, która pojawiała się po przelocie ostatnich maszyn. Cisza, w której patrzyłem na z wolna sunące w dal olbrzymie cielska tych wspaniałych maszyn. Ach, to były czasy.
W pierwszej chwili artykuł nie tylko mnie ucieszył, ale też zaniepokoił, gdyż znany duet "ptasich" autorów często rozkładał ciekawy temat. Tym razem się jednak nie zawiodłem gdyż Autorzy stanęli na wysokości zadania. Artykuł napisany jest dobrze i niemal bezbłędnie. Jednak jedyny błąd "zabolał" mnie osobiście, gdyż dotyczy mojej Alma Mater. Otóż opisując prace dźwigowe śmigłowców Mi-6 wymieniono budynek "Biblioteki Ekonomicznej" w Poznaniu, zamiast Biblioteki Akademii Ekonomicznej w Poznaniu.
Artykuł opisuje kilkunastoletni okres pracy trójki polskich Mi-6 w cywilu, jako latających dźwigów oraz kilka spektakularnych akcji dźwigowych z ich użyciem. W dalszej części materiału opisano okres krótszej i mniej intensywnej służby w wojsku. Na koniec trochę o jedynym zachowanym w Polsce egzemplarzu, stanowiącym pierwotnie eksponat prywatnej kolekcji statków powietrznych przy lotnisku Łódź-Lublinek, a następnie Muzeum Sił Powietrznych, gdzie odnowioną maszynę można oglądać oraz zwiedzać jej wnętrze.
2. Współczesne wojskowe samoloty wczesnego ostrzegania. Rozwiązania europejskie i izraelskie. Wyniesienie radaru wraz z obsługą na pokładzie samolotu na dużą wysokość przyniosło nową jakość dozoru przestrzeni powietrznej, a w ograniczonym zakresie także powierzchni morza i lądu. Technologia opracowana w USA na potrzeby własne i najbliższych sojuszników budziła zazdrość i pożądanie armii, a szczególnie sił lotniczych innych państw. Z czasem, gdy postęp elektroniki i techniki radarowej pozwolił na zmniejszenie masy i gabarytów urządzeń oraz znacząca poprawę parametrów pracy oraz niezawodności, także inne kraje rozpoczęły intensywne prace nad tego typu rozwiązaniami. Największe sukcesy osiągnięto w Szwecji oraz Izraelu. Z wykorzystaniem różnych platform powietrznych, samolotów dyspozycyjnych małych pasażerskich lub transportowych, stworzono całe rodziny samolotów o coraz większych możliwościach operacyjnych, coraz lepiej dopasowanych do potrzeb sił powietrznych średnio zamożnych państw. Jak mówi tytuł, w artykule w sposób obszerny omówiono systemy izraelskie oraz szwedzkie oraz europejskie powstałe pod szyldem Airbus. Tekst ciekawy, porządnie napisany. Gdyby tak G550 CAEW nie był produkowany wspólnie przez Izrael i Brazylię, str. 27, a załoga posiadała konsole, nie kontrole, str. 29, byłoby jeszcze lepiej.
3. Chuck Yeager (1923-2020). As myśliwski, pilot rekordzista, generał lotnictwa. Przejście do "niebiańskiej eskadry" tego zapisanego złotymi zgłoskami w historii lotnictwa pilota stanowi okazję do przybliżenia sylwetki ,dziś już nieco zapomnianego, pilota dwóch wojen, a przede wszystkim tego, który "złamał" barierę dźwięku.
4. Jakowlew Jak-141. Ostatni samolot bojowy ZSRR. Jedynym programem samolotu pionowego/skróconego startu - pionowego lądowania jest jak dotąd brytyjski Harrier. Duże szanse na sukces wydaje sie też mieć wchodzący do służby Lockheed Martin F-35B. Drugim użytkowanym operacyjnie samolotem tego typu był Jakowlew Jak-38. Jednakże posiadał on więcej  mankamentów niż zalet. Jego służba nie okazała się jednak kompletną porażką. Po za efektem propagandowym pozwoliła bowiem zebrać obszerne doświadczenia zarówno co do budowy i eksploatacji tych szczególnych samolotów, jak i ich służby w warunkach operacyjnych. Doświadczenia te potwierdziły celowość wprowadzenia nowego, znacznie nowocześniejszego, lepiej wyposażonego samolotu na stan lotnictwa marynarki wojennej Kraju Rad. Oczywistym było, że tematem zajmie sie biuro konstrukcyjne Jakowlewa, które opracowało awangardowy projekt nowego samolotu o wysokich walorach eksploatacyjnych, nowoczesnym wyposażeniu i uzbrojeniu. Niestety dla konstrukcji, Zimna wojna dobiegła końca, a ze Związku Radzieckiego pozostał oskubany kikut w postaci Rosji i kilku państw satelitarnych. Państwo potężne, jednakże w okresie kryzysu transformacyjnego zbyt słabe by udźwignąć tak ambitny program zbrojeniowy. Na pamiątkę pozostały dwa prototypy w muzeach i liczne głosy, że to właśnie Jak-141 był inspiracją dla konstruktorów F-35.
O okolicznościach powstania tej ciekawej konstrukcji, jej budowie, próbach i fiasku programu pisze w swoim artykule Dariusz Paduch. Kolejny ciekawy, obszerny, dobrze zilustrowany artykuł. Niestety liczba i kaliber błędów kompromitują, w mojej opinii, Autora i wystawiają nienajlepsze świadectwo pracy redakcji. Cóż takiego zauważyłem:
Silniki RD-41 nie stanowiły napędu samolotu, gdyż były tylko silnikami startowymi, str. 53. Podczas pierwszego lądowania na pokładzie okrętu samolot uderzył o pokład statecznikiem poziomym, a nie pionowym, co zresztą doskonale widać na opatrzonym takim napisem zdjęciu, str. 55. "... zamiast dyszy wylotowej silnika startowo-marszowego również wykorzystywano dwie ruchome nasadki", str. 54. W kabinie pilota znajdują się przyrządy nie przybory, no chyba że wśród rzeczy osobistych pilota, str. 55. Tak się zastanawiam czy kąt nachylenia poprzecznego skrzydła to wznios czy kąt zaklinowania skrzydła, str. 58. "Bogata mechanizacja skrzydła składa się z ruchomych nosków na części ruchomej i nieruchomej", str. 58. Chodzi o część skrzydła składaną, a właściwie unoszoną na czas postoju i hangarowania samolotu na pokładzie okrętu. "... samolot startuje pionowo ... (rozbieg wynosi 6 m)", str. 59. Położenie samolotu, przynajmniej w trakcie badań prototypów, określane jest po prostu w przestrzeni, nie w przestrzeni powietrznej, str. 60. " ... lot w reżimie wiszenia", str. 61. "Wyświetlacz prostej widoczności" - to chyba HUD, str. 61.  "... system sygnalizacji awaryjnej", str. 63. Z kontekstu wynika, że chodzi o system sygnalizacji awarii. Radzieckie pociski rakietowe X-25, X-29, X-31 i X-35, str. 63. "Zadbano o to aby maszyna była trudno wykrywalna poprzez eliminację do minimum liczby katów prostych, str. 65. Żenada.
5. Siły powietrzne Estonii. Kolejny etap prezentacji lotnictwa wojskowego różnych krajów. Tym razem na celowniku L. A. Wieliczko skromniutkie Siły Powietrzne Estonii.