środa, 30 sierpnia 2023

Lotnictwo 7-8/2023. Długa wojna – świetny interes

Lipcowy numer Lotnictwa przynosi kronikarski zapis walk na niebie Ukrainy w maju i czerwcu 2023 r. I choć w realu jesteśmy o dwa miesiące do przodu, to cały ten czas można określić jednym słowem – stagnacja. Szumnie zapowiadana, głównie przez dziennikarzy i różnego sortu ekspertów, wielka ofensywa Ukraińców nie nastąpiła, a nieruchawe działania wojsk ukraińskich efekty przynoszą raczej mizerne. W zaistniałej sytuacji można narzekać na zbyt małe dostawy nowoczesnego sprzętu z zachodu, niedoszkolone jednostki czy zaminowane rosyjskie linie obrony. Czy to jednak wszystko? Czy przedłużanie konfliktu, kiedy czas pracuje zdecydowanie na korzyść Rosji, nie ma też innego źródła? W mojej opinii ma, a słowem kluczem jest tu właśnie źródło, źródło olbrzymich, wręcz bajecznych dochodów kilku grup społecznych w niszczonej wojną Ukrainie, źródło którym jest wojna. Jeżeli nastanie pokój zawarty na warunkach narzuconych przez zachód, bo w zwycięstwo Ukrainy i wyparcie Rosjan poza granice z roku 2014 nikt przy zdrowych zmysłach już dawno nie wierzy, to ruszy odbudowa kraju finansowana i nadzorowana głównie przez Amerykanów, przez co eldorado dla oligarchów, urzędników i oficerów się skończy lub co najmniej drastycznie skurczy. Powszechnie wiadomym jest, że korupcja na Ukrainie była, a w czasie wojny jeszcze wzrosła, do stopnia, w którym prezydent Załenski nie panuje nawet nad politykami swojej partii, których uwikłanie w niejasne interesy co rusz wychodzi na światło dzienne. Dwie fale dymisji wojskowych i urzędników, a teraz próba zrównania w prawie karnym korupcji ze zdradą stanu są kolejnymi rozpaczliwymi próbami, choćby częściowego zażegnania problemu. Władze w Kijowie coraz wyraźniej też czują, że cierpliwość zachodu się kończy, czego przykładem jest ostatnie spotkanie generałów NATO z ich ukraińskimi kolegami, kiedy to delikatnie pouczono ich, jak należy prowadzić dalsze działania ofensywne. W tym miejscu warto przypomnieć informacje medialne sprzed kilku lat mówiące o tym, że w ukraińskiej armii awans generalski wiązał się z „wziatką” rzędu 100 tys. USD, przez co dziś nie można wykluczyć niedostatecznych kompetencji lub uzależnienia od wewnętrznych lub zewnętrznych wpływów przynajmniej części kadry dowódczej. A wojna, finansowana przez państwa zachodnie, trwa w najlepsze, co stwarza doskonałe pole do dużych zysków, nie zawsze, osiąganych w uczciwy sposób. Po co się więc spieszyć, złota chwilo trwaj.   
Top 3 numeru:
MiG-21bis w polskim lotnictwie okresu PRL-u. Najbardziej zaawansowana z seryjnie produkowanych wersji legendarnego ołówka stała się bohaterem kolejnego artykułu duetu Gołąbek-Wrona opisującego historię służby MiGów-21 w Polsce, zarówno tej socjalistycznej, jak i demokratycznej. Ciekawy tekst, dużo danych szczegółowych oraz dobre zdjęcia. Przyznam, że postęp w redakcyjnym rzemiośle duetu autorskiego jest znaczący, co mnie bardzo cieszy. Obym nie zapeszył. 
2. Lotnictwo Wojsk Lądowych Tajwanu. Kolejny raz L.A. Wieliczko prezentuje lotnictwo państwa, które ze względu na wydarzenia polityczne i panujące wokół niego napięcie nie schodzi z pierwszych stron gazet. Tym razem jest to lotnictwo śmigłowcowe armii Tajwanu wyposażone w ok.. 200 śmigłowców  sześciu typów, wszystkie produkcji amerykańskiej. Jak zwykle w tej serii artykuł zawiera krótki rys historyczny dotyczący omawianej formacji, jej strukturę organizacyjną i jej osadzenie w siłach zbrojnych, poszczególne jednostki i typy statków powietrznych.
3. Wojskowe nowości na Paris Air Show 2023. Pomimo znacznego ożywienia i wzrostu napięcia w światowej polityce oraz wojny pukającej do drzwi UE i NATO, na salonie paryskim nie było zbyt wielu nowości. Stopień komplikacji współczesnych samolotów i śmigłowców wojskowych oraz idący w ślad za nim lawinowy wzrost kosztów sprawiają, że proces projektowania, badań i wdrażania do służby nowych typów uzbrojenia trwa częściej dekady niż lata. W wielu przypadkach prowadzone są programy międzynarodowe, co zwykle prowadzi do długich dyskusji, często niesnasek pomiędzy uczestnikami, a generalnie zawsze powoduje opóźnienia i znaczący wzrost kosztów. Dlatego częściej słyszymy o nowych programach badawczych, demonstratorach technologii czy modernizacjach już istniejącego sprzętu. Nowości są coraz rzadsze, a niespodzianek praktycznie już nie ma. Gdyby nie drony i nowoczesne uzbrojenie panowałaby zupełna nuda. Nie znaczy to wcale, że artykułu M. Strembskiego jest też nudny i nie warto przeczytać, wręcz przeciwnie.

Powiązane wpisy: 

Lotnictwo 6/2023. LanceRy na emeryturę
Lotnictwo 5/2023. Białe nosy - wspomnienia z młodości
Lotnictwo 4/2023. MiGi, efy i co jeszcze?
Lotnictwo 3/2023 – dominacja samolotów Made in CCCP
Lotnictwo 2/2023 – smukłoskrzydły terrorysta
Lotnictwo 1/2023 – partner czy może sojusznik?
Lotnictwo 12/2022 – ukraińska pętla beznadziei
Lotnictwo 11/2022 – Su-25 w trzech odsłonach
Lotnictwo 10/2022 – Czy w Radomiu będzie święto MiGa?
Lotnictwo 9/2022 – pilna potrzeba czy zakupomania?
Lotnictwo 7-8/2022 – wiatr ze wschodu, Dalekiego Wschodu
Lotnictwo 6/2022 – lato latających olbrzymów
Lotnictwo 5/2022 – modernizacja u Bratanków
Lotnictwo 4/2022 – wojna dzień po dniu
Lotnictwo 3/2022 – pocztówki z wojny
lot-nisko: Lotnictwo 2/2022 – mosty, mosty, mosty
Lotnictwo AI 1/2022 – przyszłość nadejdzie szybciej niż nam się wydaje
Lotnictwo AI 12/2021 – rocznicowe dylematy
Lotnictwo 11/2021 – pierwszy wielki sukces Antonowa
Lotnictwo10/2021 – wiosenna wojenka 1939
Lotnictwo9/2021 – dzień dzisiejszy lotnictwa wojskowego RP
Lotnictwo6/2021 – Łukaszenka nie był pierwszy?
Lotnictwo5/2021 – szpiedzy 50+
Lotnictwo4/2021 – kwietniowa mozaika
Lotnictwo 3/2021 – magazyn gdybających dziennikarzy
Lotnictwo 2/2021 - dwie rosyjskie ikony (lotnictwa)
Lotnictwo 1/2021 - przyzwoity start
Lotnictwo 12/2020 - nowe stare samoloty
Lotnictwo 11/2020- nowe stare
Lotnictwo 10/2020 - numer delta
Lotnictwo 9/2020
Lotnictwo 8/2020 - znowu czarna owca w numerze
Lotnictwo 7/2020
Lotnictwo 6/2020 – pod znakiem latających olbrzymów


niedziela, 27 sierpnia 2023

Jako w niebie, tak nie na ziemi - AirShow Radom 2023

 To co się działo w Sadkowie w pierwszym dniu pokazów lotniczych AirShow Radom 2023 odbija się szerokim echem w mediach społecznościowych i nie tylko. I choć zapewne pojawi się wiele głosów spłycających całą wrzawę do zwykłego hejtu i medialnego bełkotu, mam nadzieję, że nasi decydenci, zarówno cywilni, jak i wojskowi nie dadzą się nabrać na ten kłamliwy jazgot i wyciągną z zaistniałej sytuacji konkretne, także kadrowe wnioski. Nie da się bowiem ukryć, że wielkie święto polskiego lotnictwa, wydarzenie mające kreować pozytywny wizerunek polskiej armii i lotnictwa, budować świadomość i patriotyczne postawy, zwłaszcza młodego pokolenia Polaków, do sukcesów w obszarze organizacji i PRu zaliczyć nie można. Znaczna część uczestników, z rynkowego punktu widzenia konsumentów, czuje się całkiem słusznie nabita w butelkę, dosłownie w półlitrową butelkę wody. Jak skutecznie nabita? Zobaczymy. Już za kilka tygodni okaże się, ile osób wystąpi do organizatorów z żądaniem zwrotu chociażby części pieniędzy za bilety, w związku z niską jakością usługi oraz koniecznością przedwczesnego opuszczenia imprezy w związku z zagrożeniem zdrowia i życia wynikającego z braku dostępu do wody i możliwości odwodnienia organizmu. Ile osób, które zasłabły z tego powodu pozwie organizatorów. Może pojawi się nawet pozew zbiorowy. Największe są jednak szkody niepoliczalne, w postaci rys na wizerunku naszej armii. Ile osób zwątpiło wczoraj w szansę skutecznej pomocy żołnierzy, czy to zawodowych czy WOT, w przypadku klęski żywiołowej, ataku terrorystycznego czy wojny. Jeśli pomoc ma być zorganizowana na podobnym poziomie i przez podobnie myślące i działające kadry jak te związane z Air Show, to pozostała nam już tylko modlitwa.
Choć wielu zapewne zaliczy mnie do grona hejterów, oddam sprawiedliwość organizatorom pisząc, że wykonali oni ogromną pracę organizacyjną, co nie ulega najmniejszej wątpliwości. Jednak gdy rano w piekarni zamiast świeżego chleba kupuję produkt chlebopochodny z zakalcem, mam gdzieś ile wysiłku w ostatnią bezsenną noc poświęcił piekarz na jego wyprodukowanie. Czuję się po prostu oszukany. Podobnie czują się zapewne tysiące ludzi, którzy wczorajszego popołudnia do udanych zaliczyć nie mogą, wśród nich i ja.
Podobnie oszukani powinni się czuć bohaterowie wczorajszego podniebnego spektaklu, którzy z dużym poświeceniem, pełnym profesjonalizmem, za wielkie (w większości podatnika) pieniądze, zaprezentowali swój lotniczy kunszt. Albowiem to, co działo się na radomskim niebie na pewno warte było kilkusetkilometrowej podróży i całodniowej spiekoty. Ci co w powietrzu jak zwykle nie zawiedli. Ich trud i profesjonalizm został jednak przyćmiony przez dyletanctwo tych co na ziemi. Wielka szkoda dla widzów, dla lotnictwa, dla wojska, dla podatników.
Aby nie być gołosłownym poniżej zamieszczam kilka zdań opisujących moje wrażenia z krótkiego, sobotniego pobytu na tej imprezie.
Dojazd z centrum Radomia na jeden z przylotniskowych parkingów zajął nam ponad godzinę. Może i długo, jednak patrząc na wysiłki policjantów, a nawet SOKistów zabezpieczających przejazd kolejowy widać, że w tym obszarze zrobiono wiele dobrego. Podobnie społeczność lokalna, która przygotowała liczne parkingi wykazała się dobrą organizacją i wyczuciem biznesowej okazji, często poświęcając na rzecz interesu nawet przydomowe trawniki. Problemy zaczęły się jednak przed bramą, gdyż tu organizację lub raczej dezorganizację przejmują organizatorzy imprezy. Co prawda można narzekać, że nie wszyscy chętni do obejrzenia pokazów kupili bilety przez Internet, przez co powstała olbrzymia kolejka do bardzo nielicznych kas, jednak jest to forma jedynie preferowana, nie obowiązkowa. Poza tym bilety online już się skończyły. Nikt nie pomyślał, aby rozdzielić strumienie ludzi na tych co czekają w kolejce do kasy i tych szczęśliwców z biletami on-line. Żadnych tablic, linii, informacji tylko bałagan, przepychanki i niepotrzebne nerwy. Nie mniejszy bałagan panuje przy „bramkach” gdzie panowie ochroniarze sprawdzają zawartość toreb i plecaków, głównie pod kątem przemytu napojów niedozwolonych, zarówno co do ilości, jak i  rodzaju. Wszystko dla bezpieczeństwa widzów, którego poczucie prysło później, podczas rozmowy na jednym ze stoisk, gdzie usłyszałem, że zaletą bycia „po drugiej stronie” jest to, że nikt nie sprawdza bagaży. I słusznie, bo jak ma pierdyknąć, to porządnie. Stanowiska kontroli też profesjonalizmem nie grzeszą. W blasku porannego słońca kładę plecak na ziemi, a ochroniarz pochyla się i próbuje dojrzeć co tam jest. Już o tej porze, (godzina 10 z minutami) kontroler narzeka na upał i kręgosłup. Współczuję zarówno jemu, jak i bezpieczeństwu imprezy. Za trzy godziny gościu już się nie pochyli nad kolejnymi plecakami i nie dojrzy co potencjalny terrorysta lub przemytnik handlowiec wnosi w plecaku. Dalej znalazła się linia bezużytecznych w tym miejscu zadaszeń i stojący przed nimi bileterzy. Z żalem konstatuję, że pod względem organizacji wejścia i kontroli bezpieczeństwa daleko nam nawet nie do Europy czy USA, ale i do Rosji, gdzie na MAKSie przebiegała ona wręcz wzorowo, ze stołami, namiotami, w spokoju i bez nerwów. U nas zrobiono po taniości i byle jak. Czemu ta cała farsa z zakazem wnoszenia większej ilości napojów ma służyć możemy się przekonać po półgodzinnym staniu w kolejce i nabyciu półlitrowej Fanty za 12 PLN. Tu zbliżamy się do standardów zachodnich, w USA na Oshkosh nieco większa butelka, tego samego napoju, tylko zimnego, kupionego praktycznie bez kolejki kosztowała 4 $. Do stoisk z jedzeniem przezornie się nie zbliżałem, choć kolejki do nich skutecznie utrudniające poruszanie się po części lotniska mogły świadczyć, że promocja tam jest nie mniejsza niż w marketach RTV w Black Friday. Jak już pisałem, to co na niebie było dobre i ciekawe, warte opisania innym razem. Gorzej z komentarzem. Co prawda panowie komentatorzy starali się i wychodziło im to całkiem ciekawie, to zdarzały się im kompromitujące wpadki, świadczące o tym, że do swej roli przygotowali się niezbyt starannie. Za kompromitację należy uznać pomylenie w defiladzie samolotu Gulfstream z Embraerem oraz Jastrzębia (F-16) z Bielkiem (M-346). Co prawda w drugim przypadku delikwent szybko się poprawił, to zastanawiam się, czy oni nie mieli listy samolotów biorących udział w najważniejszym lotniczym elemencie pokazu? 
Dalej już zbytnio ich nie słuchałem, jednak przy całkiem ciekawym pokazie polskich Limów, wspominając o ucieczce porucznika Jareckiego Limem na Borholm, komentator trzy razy przekręcił nazwisko, by w końcu powiedzieć, że nazwiska nie pamięta i odesłać słuchaczy do wyguglania sobie tej informacji. Czy kupując bilet nie zapłaciłem za profesjonalne prowadzenie pokazu i to, że prowadzący przed swoimi popisami wygugla i zapisze lub zapamięta to o czym chce mówić? Zastanawiam się, czy to ja miałem szczęście trafić na jedyne wpadki komentatorów, czy głupot naopowiadali więcej?  
Smutno zrobiło mi się przy kilku naszych statkach powietrznych na wystawie naziemnej, gdzie głównym rekwizytem były turystyczne krzesełka i stoliki stojące w cieniu maszyn. W wielu miejscach okraszone to było ciekawymi ludźmi, czy to pilotami czy mechanikami rozmawiającymi z widzami. Było ciekawie i miło. Przy wielu maszynach siedzieli sobie za to niestety znudzeni wojskowi, którzy wyglądali jakby zostali tu zesłani za karę. Pełne znudzenie, zero zainteresowania widownią. Szczególnie utkwił mi kontrast pomiędzy żołnierzami kręcącymi się przy statkach powietrznych Marynarki Wojennej RP a amerykanami przy swoim Apaczu. Ci żołnierze z dalekiego kraju wiedzieli po co tu przyjechali, jak ważne jest zrobienie pozytywnego wrażenia, przybliżenie w otwarty sposób siebie, swojego sprzętu, swojej służby, swojego kraju. Nasi mieli to znacznie niżej. Pozostaje mieć naiwną nadzieję, że ta różnica mentalnościowa dotyczy tylko obszaru działań PRowych. Jeżeli tak rzeczywiście jest, to wielkim błędem dowódców jest wysyłanie takich niekompatybilnych ze społeczeństwem ludzi na imprezy typu Air Show. Problem w MW jest chyba permanentny, gdyż w ubiegłym roku na SIAF 2022 w słowackim Malacky-Kuchyna także załoga naszej Bryzy brylowała w podobny sposób. 
Przyznam, że obserwowałem ten obrazek z niemałym zażenowaniem, choć Słowacy jako naród bezmorski mogli przyjąć to jako ukłon w stronę gospodarzy, przyjmując że to jest śródlądowa wersja polskiego parawaningu. Krótki obchód części wystawy statycznej kończę szybciej niż bym chciał, gdyż pragnienie zmusza mnie do powrotu do miejsca bazowania, choć slalom pomiędzy kolejkami skutecznie pozbawia mnie bezpiecznego zapasu wody w organizmie. Pozostaję jednak w nadmorskich klimatach, gdyż w głowie coraz częściej przewija się tekst piosenki trójmiejskiej celebrytki „kiedy powiem sobie dość, a ja wiem, że to już nie długo”. Kiedy? Gdy dojdę do już niemal zagotowanej pod radomskim słońcem małżonki i skierujemy się do wyjścia. Kolejne dziesięć minut manewrowania wśród biwakującego tłumu i jest wyjście. Czy rzeczywiści jest? Nie, trzeba się przeciskać w przeciwprądzie wchodzących przez „bramki” widzów a później przez tłum stojących w kolejce po bilety. Przez prawie zagotowany mózg przechodzi myśl, co by się tu stało, gdyby doszło do jakiegoś wypadku lub innego nieszczęścia, o które na pokazach lotniczych, a także w wielotysięcznym tłumie nie jest przecież trudno. Ile osób by się stratowało w tym wąskim, obłożonym barierkami przejściu.
Na szczęście jesteśmy już po za tym. 
Ze współczucie mijamy kilkudziesięciometrową kolejkę ludzi chcących kupić bilety i wejść na teren pokazu lub raczej za swoje własne pieniądze dać się nabić w butelkę. Jedziemy pod płot, by z tysiącami innych osób, w sposób wygodny, znacznie tańszy i bez porównania bezpieczniejszy podziwiać piękne pokazy lotniczego kunsztu lotników.
W sąsiednim samochodzie ktoś puszcza komentarz z wnętrza lotniska. Staram się nie słuchać, tylko cieszyć widokiem podniebnego baletu.

 

wtorek, 15 sierpnia 2023

Lotnictwo AI 7/2023 – różne wymiary polityki odstraszania

W poprzednim wpisie dotyczącym magazynu Lotnictwo AI pisałem o wątpliwych etycznie i prawnie działaniach z obszaru kryptoreklamy. Były to jednakże tylko wątpliwości, nie dotyczące bezpośrednio mnie, jako czytelnika i prenumeratora miesięcznika. Pominąłem wówczas fakt wydania podwójnego numeru, w którym nie znalazłem informacji dla prenumeratorów, w jaki sposób zostanie im zrekompensowany brak jednego z zamówionych dwunastu egzemplarzy magazynu. Być może w stopce redakcyjnej się pojawiła takowa, a ja ją przeoczyłem. Jeśli takiej nie było, to już coś zaczyna mi śmierdzieć w podejściu wydawcy do najwierniejszego klienta. Numer lipcowy, choć już pojedynczy, przyniósł kolejne rozczarowanie w tym względzie. Otóż we wstępie do artykułu 54. International Paris Air Show autor informuje, że relacja została podzielona na dwie części, z których ta dotycząca samolotów bojowych, tankowania powietrznego itp., znajduje się w na łamach miesięcznika „Wojsko i Technika”. Jako prenumerator odebrałem to jako bezczelne pokazanie środkowego palca. Cóż, może jestem przewrażliwiony, może niesłusznie jako prenumerator oczekuję innego podejścia do czytelników i spójności przekazywanych w magazynie treści, może w ogóle nie jestem przystosowany do metod współczesnego marketingu, może … .

W tym miejscu warto dodać, że konkurencyjne Lotnictwo publikując numer podwójny umieściło w nim informację, że prenumeratorzy w ramach rekompensaty otrzymają numer specjalny magazynu. W ubiegłym roku też tak zrobili.

 

TOP 3 magazynu:

1. Findustan Fighter HF-24 Marut. Nie wszyscy zapewne wiedzą, że wyścig po nazistowskich naukowców i techników przyniósł niebywałe profity nie tylko armii i gospodarce USA, ZSRR czy po części Wielkiej Brytanii. Kilku wybitnych nazistowskich inżynierów i konstruktorów zostało zagospodarowanych w innych państwach. Tak stało się też z Kurtem Tankiem, który po latach pracy w Argentynie przyjął ofertę kierowania biurem konstrukcyjnym w Indiach, którego zadaniem było stworzenie pierwszego w Indiach, a właściwie w całej Azji, odrzutowego samolotu bojowego. Projekt zakończył się połowicznym sukcesem, gdyż po wielu perypetiach samolot znalazł się w produkcji seryjnej i w linii, wykazał też swoje zalety podczas walkach z Pakistanem. Z drugiej strony ze względu na problemy z pozyskaniem silnika o odpowiednim ciągu oraz problemami technicznymi i organizacyjnymi samolot nie uzyskał oczekiwanych osiągów, przez co nie wykorzystano drzemiącego w nim potencjału. Artykuł ciekawy, obszerny, dobrze napisany.

Tak przy okazji; historia HF-24 stanowi kolejny argument w czysto akademickiej dyskusji o szansach na powodzenie programu polskiego odrzutowca TS-16 Grot. Znacznie lepiej wyposażone i finansowane zakłady, wsparte doświadczeniem zespołu jednego z najlepszych konstruktorów lotniczych okresu II wojny światowej z trudnością zdołały zbudować teoretycznie naddźwiękowy samolot bojowy. Jak z naddźwiękowym samolotem szkolno-bojowym poradziłaby sobie polska myśl techniczna oraz przemysł nie trudno się domyśleć.
2. Ostatnie tankowce powietrzne KC-10AExtender w USAF. Czas płynie szybko i okres służby wielu zasłużonych dla sił powietrznych samolotów mija nieubłaganie. Co prawda nie dotyczy to kilku typów maszyn pamiętających dobrze czasy zimnej wojny, jak B-52, Tu-95 czy KC-135. Jednak dla wielu, często znacznie młodszych maszyn przyszedł już lub nadchodzi czas na zasłużoną emeryturę. Tak jest też z KC-10, wycofywanymi właśnie z floty USAF. I w tym przypadku nowe tankowce KC-46A Pegasus wypierają z linii wcześniej młodsze produkty Douglasa niż znacznie starsze Boeinga – KC-135. Zmierzch Extendera stanowi dobrą okazję do przypomnienia historii powstania tej wersji popularnego liniowca oraz jej służby zarówno w latach pokoju, jak i licznych konfliktów zbrojnych, w których w trakcie jego służby wojska USA brały udział.
3. Program budowy pocisków międzykontynentalnych LGM-35A Sentinel. Formalnie strategiczne pociski rakietowe trudno jest zaliczyć do lotnictwa sensu stricte Jednakże zarówno one, jak i domena kosmiczna pozostają w ścisłym związku z lotnictwem, nie tylko na łamach czasopism lotniczych. Współczesną tendencją jest też łączenie sił powietrznych z kosmicznymi w jeden rodzaj wojsk, jak to uczyniły armie większości państw będących lub pretendujących do roli mocarstwa globalnego lub lokalnego. Niekwestionowane mocarstwo globalne, jakim jest USA posiada mocno już przestarzałą flotę strategicznych pocisków rakietowych bazowania lądowego uzbrojonych w głowice jądrowe. Historię najnowszego, będącego na etapie opracowania, pocisku przedstawia P. Henski. Warto podkreślić, że jego narracja obejmuje szersze tło użytkowania pocisków poprzedniej generacji i ich kolejnych modernizacji. Zwłaszcza te modernizacje i bardzo rozsądny, wieloetapowy proces, w którym wymieniane są kolejne elementy systemu, stale podnoszące jego możliwości pozwolił na utrzymanie pocisków poprzedniej generacji w służbie niemal przez pół wieku. Co więcej, nowy system w wielu aspektach bazował będzie na elementach swoich poprzedników, i to nie tylko w zakresie rozwiązań konstrukcyjnych, ale także fizycznego zastosowania wymontowanych z nich elementów. Ciekawa strategia, ciekawe uzbrojenie, ciekawy artykuł.


Powiązane wpisy:

Lotnictwo AI 5,6/2023 – granice kryptoreklamy
Lotnictwo AI 4/2023 – PZL-130 Orlik – po co nam to było?
Lotnictwo AI 3/2023 – bylejakość Boeinga tuczy Airbusa
Lotnictwo AI 1/2023 – modernizacja po amerykańsku
Lotnictwo AI 12/2022 – numer wiele objaśniający
Lotnictwo AI 11/2022 – przekleństwo Jaskółki
Lotnictwo AI 10/2022 – szklane kule Airbusa i Boeinga
Lotnictwo AI 9/2022 – śmigłowce na fali wznoszącej
Lotnictwo AI 8/2022 – śmigłowiec, którego nie ma
Lotnictwo AI 7/2022 – spalone marzenie
Lotnictwo AI 6/2022 – drony po polsku
Lotnictwo AI 5/2022. Zbrojne niebo nad nami
Lotnictwo AI 4/2022. Aligator – historia upadku
Lotnictwo AI 3/2022 – powietrzni zwiadowcy duzi i mali
Lotnictwo AI 2/2022 – numer ostatni przedwojenny 
Lotnictwo 1/2022 -przyszłość nadejdzie szybciej niż nam się wydaje
Lotnictwo 12/2021 - rocznicowe dylematy
Lotnictwo 11/2021 – pierwszy wielki sukces Antonowa
Lotnictwo10/2021 – wiosenna wojenka 1939
Lotnictwo9/2021 – dzień dzisiejszy lotnictwa wojskowego RP
Lotnictwo6/2021 – Łukaszenka nie był pierwszy?
Lotnictwo5/2021 – szpiedzy 50+
Lotnictwo4/2021 – kwietniowa mozaika
Lotnictwo 3/2021 – magazyn gdybających dziennikarzy
Lotnictwo 2/2021 - dwie rosyjskie ikony (lotnictwa)
Lotnictwo 1/2021 - przyzwoity start
Lotnictwo 12/2020 - nowe stare samoloty
Lotnictwo 11/2020- nowe stare
Lotnictwo 10/2020 - numer delta
Lotnictwo 9/2020
Lotnictwo 8/2020 - znowu czarna owca w numerze
Lotnictwo 7/2020
Lotnictwo 6/2020 – pod znakiem latających olbrzymów
Lotnictwo 4-5/2020 - co z tym Lotnictwem? Lotnictwo 3/2020 - dno jest blisko
Lotnictwo 2/2020-- ciekawie, choć nadal z dodatkiem bylejakości
Lotnictwo 12/2019 - sinusoida
Lotnictwo 10-11/2019 - jeden artykuł rozwalił cały numer 
Lotnictwo 6/2019, nie tracę nadziei 
Lotnictwo 1-2 /2019 - równia pochyła?
Lotnictwo 12/2018, jakość czy jakoś? 
Lotnictwo AI 9/2022 – śmigłowce na fali wznoszącej
Lotnictwo AI 2/2023 – ładowniczy ze śmigiełkiem na czubku

 

wtorek, 8 sierpnia 2023

Skrzydlata Polska ML 7/2023 – nam strzelać nie kazano

Wydarzenia ostatnich miesięcy i dni związane z naruszeniem granicy państwowej przez różnego rodzaju statki powietrzne ze wschodu rozgrzewają do czerwoności media, polityków, a także dyskusje zarówno profesjonalistów, jak i amatorów. Choć w naszej, zadufanej w sobie nacji odsetek "amatorów" jest raczej niewielki. Sprawa jest jednak bardzo poważna, gdyż dotyczy naszego bezpieczeństwa. I choć w Przewodowie zginęli ludzie, o czym trzeba pamiętać, nie chodzi raczej o bezpieczeństwo tu i teraz, lecz w szerszym wymiarze, zarówno militarnym, jak i społeczno-politycznym. W tym kontekście cennym jest artykuł Zestrzelić, czy nie zestrzelić autorstwa Piotra Dudka. Równo rok temu opublikowano jego bardzo pouczający materiał o zawirowaniach prawnych związanych z leasingiem rosyjskich samolotów. Tym razem Autor wziął na tapet formalno-prawne aspekty możliwości potencjalnego zestrzelenia obcego statku powietrznego w polskiej przestrzeni powietrznej. W prosty i przystępny sposób przedstawione zostały uwarunkowania prawne związane z postępowaniem z naruszycielami oraz warunki w jakich może dojść do próby zestrzelenia statku powietrznego. Opisano także uwarunkowania organizacyjne i proceduralne. Porządna dawka podanej przystępnie wiedzy prawniczej zakończona bardzo konkretnymi wnioskami dotyczącymi niedostatków w omawianym obszarze, które bardzo utrudniają działanie w kryzysowych sytuacjach, jak te z  pociskiem Ch-55 pod Bydgoszczą, rakietą w Przewdowie, czy śmigłowcami nad Białowieżą. W świetle informacji pozyskanych z artykułu ten ostatni, jeszcze świeży przypadek budzi najwięcej emocji. W tym kontekście, po lekturze wspomnianego artykułu, wręcz zaszokowała mnie wypowiedź Radosława Sikorskiego, który w radio TOK FM stwierdził, że „skoro białoruskie helikoptery latały po polskiej stronie przez 10 minut, to było mnóstwo czasu, by je zestrzelić”. Czyżby pan europoseł, były minister obrony, a wcześniej wiceminister spraw zagranicznych nie wiedział, że takiej możliwości praktycznie nie było. O ile nie wymagam od niego dokładnej znajomości procedur, to po tylu latach na czele MONu powinien wiedzieć, że w obecnych uwarunkowaniach zestrzelić białoruskie śmigłowce można było po przeprowadzeniu pełnej procedury przechwycenia: identyfikacja, próba przepędzenia poza polską przestrzeń powietrzną, zmuszenie do lądowania na wskazanym lotnisku, a na końcu otwarcie ognia. Jeżeli do tego dodać, że otworzyć ogień do samolotu obcego państwa formalnie mogą tylko samoloty bojowe, w praktyce para dyżurna nie mająca szans dolecieć do Białowieży w 10 minut (sic!), to naruszyciele w kwestii zestrzelenia mogli czuć się w 100% bezkarnie. No chyba, że panu europosłu zależało na najbardziej owocnym z punktu widzenia Kremla przebiegu prowokacji. I tu rodzi się podstawowe pytanie, jaki cel miała i komu na rękę była ta opinia? Mając w pamięci jego głośną wypowiedź o wysadzeniu Nord Streamu przez amerykanów, w innym świetle należy spojrzeć na wypowiedź Pawła Kukiza na temat środków zażywanych przez Sikorskiego. Może się bowiem okazać, że była to wskazówka, jak wybrnąć z niekorzystnej dla niego sytuacji, bez zadawania na poważnie pytań komu i w jakim zakresie służą jego, mam nadzieję tylko głupie, wypowiedzi.

  
TOP 3 magazynu:
1. Zestrzelić czy nie zestrzelić. Wspomniany już wyżej bardzo ciekawy i dobrze napisany artykuł, pozwalający ludziom spoza branży prawniczej zrozumieć kiedy, w jakich warunkach i przez kogo może być otwarty ogień do statku powietrznego naruszającego polską przestrzeń powietrzną. Artykuł powinien być lekturą obowiązkową dla polityków i dziennikarzy.   
2. Mare Aperto 2023. Z polskiego punktu widzenia włoskie siły zbrojne pozostają w cieniu silniejszych armii Europy zachodniej. Patrząc na ostatnie pół wieku lotnictwa włoskiego należy stwierdzić, że podejście takie nie jest do końca uzasadnione. Owocnie współpracujący z własną armią i ministerstwem obrony oraz firmami zbrojeniowymi z Europy, USA i innych krajów włoski przemysł lotniczy ma znaczący udział w wielu dużych i udanych programach zbrojeniowych. Wystarczy przypomnieć samoloty Tornado, Eurofighter, AMX, M-346 czy F-35, o śmigłowcach nie wspominając. Nie przypadkiem też jedyna w Europie linia montażowa F-35 mieści się w zakładach Leonardo we włoskim Cameri. Samo wdrożenie nowego samolotu przebiega we Włoszech też w bardzo ciekawy, ewolucyjny sposób. Jednym z jego elementów jest wdrożenie do służby w lotnictwie marynarki wojennej samolotów F-35B, czyli wersji skróconego startu i pionowego lądowania. Samoloty tego rodzaju nie są nowością dla Włochów, gdyż od dekad z powodzeniem używają legendarnych Harrierów. Teraz płynnie przechodzą na nowy sprzęt. Płynność tą, polegającą na równoczesnej eksploatacji obu typów, w tym na wspólnych ćwiczeniach przedstawiono w krótkim reportażu. Jest to, i chyba będzie, jedyny w historii przypadek współdziałania z jednego okrętu pionowzlotów dwóch kolejnych generacji.
3. Zapomniany grób Wacława Ulassa. Zapewne większość z Was zastanawia się kim był Wacław Ulass. Też tak miałem, dopóki nie przeczytałem jego krótkiej notki biograficznej oraz listu Katarzyny Ochabskiej skierowanego do Prezesa Warszawskiego Klubu Seniorów Lotnictwa z prośbą o zainteresowanie się grobem tego zasłużonego dla historii nie tylko polskich skrzydeł lotnika. Dobrze, że są tacy ludzie i takie inicjatywy. Trzymam kciuki za powodzenie.

Całkiem niedawno pisałem o kryptoreklamie w czasopismach lotniczych. W lipcowym numerze Skrzydlata Polska ML mamy kolejny przykład działań na granicy w postaci publikacji obszernego (3 strony) fragmentu książki Patrycji Pacak Gra błędów. Z jednej strony fajnie, że promowana jest kolejna osoba z kręgu polskich pilotów sięgająca po międzynarodowe laury w sporcie lotniczym. Pochwalić należy także jej aktywność literacką, tym bardziej, że zamieszczony fragment książki mi się podoba. Z drugiej strony czy promocja powinna mieć taką formę?

 

niedziela, 6 sierpnia 2023

Lotnictwo 6/2023. LanceRy na emeryturę

 

Służba legendarnych myśliwców MiG-21 nieuchronnie dobiega końca. Właśnie przeszły na zasłużoną emeryturę jednego z ostatnich, nie tylko w Europie użytkowników, jakim była Rumunia. Samolot ten jest fenomenem na skalę światową, jeżeli chodzi o długowieczność wśród myśliwców. I choć we flocie USA i Rosji można spotkać samoloty dorównujące wiekiem konstrukcji Fishbedowi, a pod względem wieku poszczególnych egzemplarzy znacznie starsze B-52, Tu-95 czy KC-135, to w grupie samolotów bojowych klasy lekkiej jest on wyjątkiem. Co ciekawe swoją długowieczność zawdzięcza nie tyle doskonałości konstrukcji, co jej prostocie i ekonomii oraz szczęśliwym zbiegom okoliczności w zakresie geopolityki. Czas biegnie jednak nieubłaganie i żywotność techniczna ostatnich egzemplarzy jest już na wyczerpaniu. Nie jest też tajemnicą, że od pewnego czasu pełnią one co najwyżej rolę samolotów wsparcia moralnego. Z pułapki MiGa-21 udało się ostatnio wyjść Rumunom, którzy nabyli sporą liczbę używanych samolotów F-16. Paradoksalnie kolejnego długowiecznego typu, który jak wszystko na to wskazuje, pobije rekordy długowieczności MiGa-21, jednego ze swoich pierwszych potencjalnych poprzedników. Co prawda metrykalnie jest on o osiemnaście lat młodszy, lecz nadal, co najmniej przez kilka lat znajdować się będzie w produkcji, a w służbie dużo, dużo dłużej.


TOP 3 magazynu:

MiG-21 Lancer. Obszerny (18 stron) materiał przedstawiający historię służby samolotów MiG-21 w lotnictwie Rumunii, od wprowadzenia pierwszych maszyn do służby pod koniec roku 1962, do pożegnania ostatnich maszyn zmodernizowanych do standardu LanceR w maju 2023 r. Jak wynika z tytułu artykułu, szczególny nacisk położono na ostatni etap ich eksploatacji, a właściwie drugie życie, jakie otrzymały leciwe już maszyny w skutek modernizacji do nowego standardu LanceR. I choć przyczyny ekonomiczne ograniczyły zakres modernizacji w zasadzie do nowego radaru i awioniki, to i tak nastąpił skokowy wzrost możliwości bojowych. W połączeniu z naprawdę pokaźną liczbą 110 zmodernizowanych maszyn, proces poważnie wzmocnił możliwości operacyjne rumuńskiego lotnictwa.

Autorzy artykułu opisują historię modernizacji oraz dalszą, nie do końca udaną służbę samolotów. Cennym uzupełnieniem licznych barwnych zdjęć są tabelaryczne zestawienia wszystkich LanceRów: nr taktyczny, nr seryjny i uwagi – zakończenie służby. Jedynym niedostatkiem w tym zakresie jest brak choćby jednego zdjęcia kokpitu zmodernizowanych maszyn. Troszkę razi skrót myślowy „minimalny pułap do lądowania”, ale poza tym tekst jest całkiem nieźle napisany.

2. Suchoj Su-24. W drugiej części monografii samolotu opisano jego służbę w lotnictwie Rosji, najpierw radzieckiej, później pieriestrojkowej, a od ponad dwóch dekad putinowskiej. Dla mnie osobiście niedostatkiem jest bardzo pobieżne wspomnienie o pobycie tych maszyn na polskiej ziemi. Ale cóż, taki widać był zamysł Autora co do kształtu i spójności materiału.

3.Siły Powietrzne Sudanu. Nie wiem czy kolejny artykuł z serii był zaplanowany wcześniej czy nie. W każdym razie prezentacja lotnictwa Sudanu jest jak najbardziej uzasadniona i aktualna w kontekście toczącej się tam ostatnio wojny domowej. Zestaw samolotów bardzo ciekawy i zróżnicowany, tekst bardzo aktualny, jak zwykle u L.A. Wieliczko profesjonalny.

  

Powiązane wpisy: 

Lotnictwo 5/2023. Białe nosy - wspomnienia z młodości
Lotnictwo 4/2023. MiGi, efy i co jeszcze?
Lotnictwo 3/2023 – dominacja samolotów Made in CCCP
Lotnictwo 2/2023 – smukłoskrzydły terrorysta
Lotnictwo 1/2023 – partner czy może sojusznik?
Lotnictwo 12/2022 – ukraińska pętla beznadziei
Lotnictwo 11/2022 – Su-25 w trzech odsłonach
Lotnictwo 10/2022 – Czy w Radomiu będzie święto MiGa?
Lotnictwo 9/2022 – pilna potrzeba czy zakupomania?
Lotnictwo 7-8/2022 – wiatr ze wschodu, Dalekiego Wschodu
Lotnictwo 6/2022 – lato latających olbrzymów
Lotnictwo 5/2022 – modernizacja u Bratanków
Lotnictwo 4/2022 – wojna dzień po dniu
Lotnictwo 3/2022 – pocztówki z wojny
lot-nisko: Lotnictwo 2/2022 – mosty, mosty, mosty
Lotnictwo AI 1/2022 – przyszłość nadejdzie szybciej niż nam się wydaje
Lotnictwo AI 12/2021 – rocznicowe dylematy
Lotnictwo 11/2021 – pierwszy wielki sukces Antonowa
Lotnictwo10/2021 – wiosenna wojenka 1939
Lotnictwo9/2021 – dzień dzisiejszy lotnictwa wojskowego RP
Lotnictwo6/2021 – Łukaszenka nie był pierwszy?
Lotnictwo5/2021 – szpiedzy 50+
Lotnictwo4/2021 – kwietniowa mozaika
Lotnictwo 3/2021 – magazyn gdybających dziennikarzy
Lotnictwo 2/2021 - dwie rosyjskie ikony (lotnictwa)
Lotnictwo 1/2021 - przyzwoity start
Lotnictwo 12/2020 - nowe stare samoloty
Lotnictwo 11/2020- nowe stare
Lotnictwo 10/2020 - numer delta
Lotnictwo 9/2020
Lotnictwo 8/2020 - znowu czarna owca w numerze
Lotnictwo 7/2020
Lotnictwo 6/2020 – pod znakiem latających olbrzymów