piątek, 26 kwietnia 2019

Boeing 737 – wtopa na MAXa?


Boeing 737 ponownie trafił na czołówki niemal wszystkich mediów na świecie. W cień odeszły jednak wspaniałe wyniki sprzedaży pierwszego odrzutowca pasażerskiego zbudowanego w przeszło dziesięciu tysiącach egzemplarzy, stanowiącego trzon floty wielu wiodących przewoźników lotniczych oraz jego znaczenie dla rozwoju masowej komunikacji lotniczej. Dziś liczy się tylko zawieszenie lotów B737 MAX, błędy popełnione przez producenta i FAA w procesie produkcji i certyfikacji nowej wersji samolotu oraz podstawowe pytanie, czy MAX jest bezpieczny?
Historia modelu 737 zaczyna sie w połowie lat sześćdziesiątych i do lat dziewięćdziesiątych jest bardzo podobna do historii innych samolotów pasażerskich. Do zakończenia, z końcem XX wieku, produkcji samolotów drugiej generacji zwanej "classic" zbudowano 1113 maszyn, co w połączeniu z 1144 maszynami pierwszej  daje całkiem przyzwoity wynik.
Przełomem w historii B737 było opracowanie trzeciej generacji maszyn nazwanych jakże trafnie NG-Next Generation. Konkurencja ze strony Airbusa A320 i ciągła pogoń linii lotniczych za obniżeniem kosztów skłoniły koncern z Seattle do połączenia sprawdzonej konstrukcji z nowymi silnikami oraz rozwiązaniami w zakresie aerodynamiki i awioniki. Samolot odniósł ogromny sukces, wnosząc znaczący wkład w rozwój tradycyjnych linii lotniczych, a zwłaszcza tzw. low costów, w największym chyba stopniu w historii przyczyniając się do upowszechnienia podróży lotniczych wśród mniej zamożnej części społeczeństw. Sukces potwierdza zbudowanie w ciągu niespełna 23 lat ponad siedmiu tysięcy B737, w czterech wersjach: 600, 700, 800 i 900. Świat jednak nie stoi w miejscu i to co było superefektywne przed dwoma dekadami, dziś już takie nie jest. Dodatkowo oddech konkurencji w postaci drugiej generacji Airbusów A320 neo wymusił na Boeingu pójście krok dalej. Niestety możliwości płatowca projektowanego prawie pół wieku wcześniej, do innych, mniejszych silników oraz innych wymagań linii lotniczych już się prawie wyczerpały. Jednakże menagerowie Boeinga nie zdecydowali się na opracowanie nowej konstrukcji, lecz jeszcze jedno unowocześnienie sprawdzonego modelu 737. Dały o sobie znać pościg za szybkim zyskiem i rywalizacja z Airbusem. Niestety pod skrzydłem "starego" B737NG było zbyt mało miejsca dla silników o większej średnicy, a podwyższenie podwozia wymagałoby poważnych zmian konstrukcyjnych pozbawiających modernizację ekonomicznego sensu. W efekcie silniki wręcz "wepchnięto" w płat i tylko nieznacznie podwyższono podwozie przednie. Reszty dopełniły bardziej ekonomiczne silniki, dopracowana aerodynamika, nowa awionika i efektywny marketing. Samolot wydawał się skazany na sukces. Niestety dwie katastrofy, które wydarzyły się niedługo po sobie w podobnych, rzucających cień na producenta, okolicznościach położyły się cieniem na MAXie. 
Do tego zaczęły wychodzić na światło dzienne liczne "zaniedbania" w procesie projektowania i certyfikacji typu oraz w szkoleniu pilotów. Wszystko w wyniku presji czasu i wyników sprzedaży. Skutkiem tego jest zawieszenie lotów komercyjnych MAXów na całym świecie, kolosalne straty producenta oraz to co najważniejsze - utrata zaufania pasażerów i linii lotniczych do typu i producenta. Jak się to wszystko skończy, dziś nie wiadomo. Oby jak najlepiej, zwłaszcza dla pasażerów.
W ten ciekawy czas idealnie trafia 31 tomik Samolotów Pasażerskich Świata, którego bohaterami są dwie najnowsze generacje Boeinga 737: NG i MAX. Dobrze jest poznać zwięźle przedstawioną historię firmy Boeing oraz jej najliczniejszego cywilnego produktu, tym bardziej, że niemal każdy z czytelników miał okazję tego typu samolotem lecieć, lub chociażby widzieć go na lotnisku lub na niebie.
Podobnie, jak w poprzednim tomiku, już na początku redakcja zalicza wpadkę. Na stronach 4-5 jest interesujące zdjęcie pięciu maszyn w barwach różnych przewoźników. Problem polega na tym, że są to boeingi 727! Co gorsza to samo zdjęcie powtórzono na stronie 13, już z poprawnym podpisem! Są też zdjęcia wymagające pochwały, szczególnie na str. 51 gdzie pokazano w widoku z przodu wersje NG i MAX, ukazując sugestywnie zasadnicze różnice konstrukcyjne pomiędzy nimi. Ostatnie sześć stron zajmuje historia linii dominującej w użyciu B737-800, doskonale u nas znanej - Ryanair. Ponownie zabrakło mi jednak rysunku maszyny w trzech rzutach i przykładowych schematów aranżacji pokładu pasażerskiego. Byłoby to znacznie lepsze od kolejnego, skąd inąd dobrego, zdjęcia samolotu.
Przechodząc do zauważonych błędów zacznę od niekonsekwencji oznaczania typów samolotów. Na str. 11 mamy BAC-111, podczas gdy na str. 60 jest poprawnie BAC 1-11. Na stronie 17 pomylono wersję 700 z 800. "... uruchomieniem odpowiedniego tempa produkcji seryjnej ...", str. 28. TCAS (Trafic Alert and Collision Avoidance System) nie ostrzega przed kolizją z ziemią, str. 55. W tabeli z danymi technicznymi ( str. 57) brak jest szybkości w kts, której obecność sugeruje kolumna z charakterystyką podawanych parametrów. Na str. 63 napisano, że 2006 w roku Ryanair posiadał 1000 samolotów!
Można było sie bardziej postarać.



Bondaryk P., Petrykowski M.
Samoloty Pasażerskie Świata
Tom 31, Boeing 737NG/MAX
Edipresse Polska S.A.
64 strony, w miękkiej oprawie.
Liczne zdjęcia.


Powiązane wpisy:





poniedziałek, 22 kwietnia 2019

DC-4 – samolot podniebnych mostów


Wśród prezentowanych w serii Samoloty Pasażerskie Świata są zarówno maszyny kultowe, których historia i wygląd szeroko znane są opinii publicznej. Znajdują się też maszyny, które nie zdobyły sobie uznania w społeczeństwie, a czasem nawet u szerokiego grona sympatyków lotnictwa. Czterosilnikowy Douglas DC-4 zajmuje miejsce pośrednie. Po zaliczonym falstarcie modelu DC-4E, zbyt skomplikowanego i drogiego jak na potrzeby i możliwości linii lotniczych w końcu lat trzydziestych, powstał projekt prostszego czterosilnikowego, dalekodystansowego samolotu pasażerskiego. Sukces rynkowy i masową produkcję wymusiła druga wojna światowa, podczas której noszące wojskowe oznaczenie C-54 Skymaster samoloty doskonale sprawdziły się w przewozie ludzi i ładunków na duże odległości, w tym przez Atlantyk i Pacyfik tworząc powietrzny most USA z frontami wojny. Po wojnie samolot wszedł na rynek cywilny, gdzie posłużyły do uruchomienia licznych długich, w tym międzykontynentalnych tras. Z rynku cywilnego DC-4 względnie szybko został wyparty przez nowsze konstrukcje, w tym swojego starszego brata DC-6 z ciśnieniową kabiną. Kolejny most zbudowany przez Skymastery, wespół z innymi maszynami, połączył odcięty od reszty świata przez Rosjan Berlin Zachodni z lotniskami na terenie zachodnich Niemiec. Ponad 220 Skymasterów przejęło na siebie główny ciężar mostu. Ostatnim mostem zbudowanym przez DC-4 było połączenie promowe Wielkiej Brytanii z kontynentem przez przebudowane do wersji combi nazwanej Carvair. Nowa, przebudowana przednia część kadłuba z charakterystyczną kabiną uniesioną ponad linię kadłuba i drzwiami ładunkowymi w nosie pozwoliła na jednoczesny transport zamożniejszych pasażerów wraz z ich samochodami lub ładunków o dużych rozmiarach. Zasłużony wkładem w zwycięstwo Aliantów w II wojnie światowej oraz budową kolejnych powietrznych mostów Douglas DC-4 i jego historia są warte przybliżenia sympatykom lotnictwa.
Trzydziesty zeszyt Samolotów Pasażerskich Świata zaczyna się od wpadki redakcyjnej - na rozkładanej części okładki pomylono strony, tak, że zdjęcie DC-4 jest po połowie na jej zewnętrznej i wewnętrznej stronie. Dalej jest jak zwykle interesująco pod względem wiadomości i materiału zdjęciowego. Prezentowana tym razem linia to Skyclass Aviation
Błędów i niedociągnięć jest mało. Nie ma sensu pisanie "ok. 1052 kg". 
"O ile w roku 1926 firma sprzedała sześć płatowców ... to już w 1926...", str. 7; 22 sztuki, a nie sztuk, str. 30; "Silnik o pojemności 32,8 l każdy ...", str. 55.
Ogólnie zeszyt dobry, na ocenę dobry plus.


Bondaryk P., Petrykowski M.
Samoloty Pasażerskie Świata
Tom 30, DC-4
Edipresse Polska S.A.
64 strony, w miękkiej oprawie.
Liczne zdjęcia.


Powiązane wpisy:




sobota, 13 kwietnia 2019

MiG-29 - spadająca gwiazda

Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zajść, niepokonanym śpiewa Perfect. Nie wiele zabrakło, aby można było tymi słowami podsumować służbę samolotów MiG-29 w wojsku polskim. Jednakże sploty niefortunnych zdarzeń: politycznych, ekonomicznych i technicznych zniweczyły taki finał. Niestety pod koniec grudnia 2017 rozpoczęła się "czarna seria" wypadków, w których rozbite zostały trzy maszyny, a życie stracił jeden pilot. Niestety służba tego samolotu padła ofiarą wieloletniej taktyki na przeczekanie decydentów politycznych, MON-u oraz dowództwa lotnictwa. Sztandarowym przykładem tego typu działań było/jest systematyczne przesuwanie w czasie daty wycofania typu z eksploatacji. W wyniku takiej polityki sprzętowej samoloty MiG-29 przez niemal trzydzieści lat nie podlegały modernizacji, a jedynie doposażeniu w minimalnym koniecznym stopniu. Nazwanie modernizacją doposażenia samolotów z Mińska Mazowieckiego przeprowadzonego na początku bieżącej dekady należy traktować jako zabieg PR-owy lub wręcz manipulację.
MiG-29 zdecydowanie nie trafił na dobry czas, gdyż jego wprowadzanie do służby zbiegło się ze zmianami geopolitycznymi oraz ustrojowymi w kraju. Ich konsekwencją było nabycie jedynie 12 fabrycznie nowych maszyn, ich uzupełnienie o dziesięć, bardzo mało wyeksploatowanych, maszyn czeskich (1995) oraz 22 niemal zajechanych samolotów z Niemiec (2002 r.). W dłuższej perspektywie symboliczny zakup maszyn ze składu Luftwaffe za 1 euro nie okazał się rozwiązaniem korzystnym. W jego rezultacie zmniejszono liczbę zakupionych nowoczesnych samolotów F-16 o jedna eskadrę, uzyskując w zamian jedną eskadrę Migów-29, których remonty i eksploatacja okazały sie dość kosztowne, o utrzymaniu kolejnej baz wraz z całym personelem nie mówiąc. Na transakcji niewątpliwie skorzystała druga strona, zapewniając sobie bezkosztową utylizację wycofanych maszyn oraz spowalniając proces modernizacji armii "sojusznika".
Efektem całej serii "doraźnych" działań jest dzisiejsza sytuacja, w której w trybie awaryjnym planujemy nabyć nowe samoloty w ramach programu Harpia. Ponownie bardziej by ratować sytuację niż realizować przemyślany i skoordynowany program rozwoju sił zbrojnych. Polska norma. 
Ocena samolotu  nie jest jednoznaczna. Na pewno za awangardowe, jak na lata siedemdziesiąte, należy uznać rozwiązania aerodynamiczne oraz właściwości lotne płatowca. Gorzej jest z awioniką, choć producent obszar ten ciągle modernizuje i samoloty kilku użytkowników są w tym względzie o generację, a może i półtorej przed naszymi MiGami-29. Ponad to z czasem samolot wyewoluował z myśliwca frontowego w samolot wielozadaniowy, szkoda, że nie u nas. Słabym punktem są też silniki, które pomimo dużego ciągu, relatywnie nowoczesnej konstrukcji i niezawodności, poprzez swoją paliwożerność znacząco obniżają zasięg maszyny, a przez to jej możliwości bojowe. Pracy silnika samolot zawdzięcza również swoją nazwę potoczną – smoker. Także asortyment środków bojowych nie przystaje do potrzeb dzisiejszego pola walki.
Większość sympatyków lotnictwa uważa Fulcruma (nazwa MiGa-29 w kodzie NATO) za samolot ładny, zgrabny, bardzo dobrze prezentujący się w powietrzu. W trakcie swojej długoletniej historii maszyny tego typu były gwiazdami wielu pokazów lotniczych, a prezentowane przez ich pilotów powietrzne ewolucje wzbudzały zachwyt  wielu milionów widzów.
W naszych siłach powietrznych czas MiGa-29 dobiega końca, niestety w sposób mocno przygaszający gwiazdę tego pięknego i ważnego dla polskich skrzydeł samolotu.
Jeżeli chodzi o piąty tomik serii 100 lat polskich skrzydeł to zdecydowanie nie rozczarowuje. Jak zwykle dla pary Fiszer-Gruszczyński ciekawie i starannie napisany tekst, bez błędów merytorycznych. Po za obszernym, jak na to wydawnictwo, opisem rozwoju konstrukcji oraz historią służby samolotów tego typu w Polsce oraz krótkim opisem użytkowników samolotu, w ramach ciekawostek zamieszczono opis projektu MiGa-33 oraz koncepcję produkcji MiGa-29 w Mielcu pod oznaczeniem M 2000. Ciekawie opisane są też kulisy nabycia przez Polskę samolotów MiG-29 w ZSRR oraz podane przy okazji plany zakupu dwudziestych dziewiątych, Su-22 oraz produkcji licencyjnej Su-25. W sumie jest wszystko to, czego oczekiwałem. Jeżeli chodzi o znalezione błędy to dotyczą one głównie sfery językowej, poza jednym - w podpisach do barwnych rysunków na okładkach mamy "Samolot myśliwski MiG-29M", odnoszące się do zupełnie innej wersji samolotu. Można mieć także zastrzeżenia do podpisów niektórych zdjęć, które mają się nijak do zawartości zdjęcia. Z drugiej strony zdjęcia są naprawdę fajne.
Wracając do języka: '" ... Kontrakt na dostawę sześć samolotów MiG-5 w tym dwa jednomiejscowe...", str. 26; "... planowano też przezbroić w nie również trzeci pułk ...", str. 35; "... i cztery szkolno-bojowych MiG-29UB", "... zamiast 12 bojowych i dwa szkolno-bojowych ...", str. 36; "... oferentów ze USA i Europy ...", str. 50. A w stopce jest podany z imienia i nazwiska korektor, który sumiennością się nie wykazał.
W sumie tomik na  cztery z plusem.


Fiszer P., Gruszczyński J.
100 lat polskich skrzydeł
Tomik 5, MiG-29
Edipresse Polska S.A.
64 strony, w miękkiej oprawie.
Liczne zdjęcia.


Powiązane wpisy:

100 lps t.1 F-16
100 lps t.2 PZL-23
100 lps t.3 Mi-24
100 lps t.4 PZL-7
100 lps t.5 MiG-29
100 lps t.6 PZL-37
100 lps t.7 PZL-11
100 lps t.8 MiG-21
100 lps t.10 Mi-8
100 lps t.12 CASA C-295M
100 lps t.15 PZL-130
100 lps t.17 C-130
100 lps t.18 MiG-15 
100 lps t.20 Su-7
100 lps t.21 Mi-14
100 lps t.24 Leonardo M-346 Bielik
100 lps t.26 Jak-23
100 lps t.29 TS-11 Iskra
100 lps t. 30 MiG-17
100 lps t. 32 Ił-28
100 lps t. 33 MiG-19
100 lps t. 37 I-22 Iryda - polska(bez)nadzieja
100 lps t. 40 SM-1 - prekursor
100 lps t. 41 MiG-23 - niedoceniony
100 lps t. 43 Mi-2 - Czajnik do wszystkiego
100 lps t. 45 TS-8 Bies - najbardziej polski 
100 lps t. 48 An-2 - ulubiony pterodaktyl
100 lps t. 49 PZL W-3 Sokół - śmigłowiec do wszystkiego
100 lps t. 50 An-26 - dobry samolot
100 lps t. 51 Black Hawk - śmigłowiec symbol
100 lps t. 52 Su-20 – typ przejściowy
100 lps t. 54 Ił-14 – lepsza kiła niż skok z Iła
100 lps t. 55 SH-2G Seasprite – polskie lotnictwo pokładowe w całej okazałości
100 lps t. 57 An-28/M28 - gorzki sukces
100 lps t. 59 i 62 Jak-11 i Jak-18 - samoloty szkolno-treningowe Jakowlewa
100 lps t. 63 SW-4 - marketingowa porażka do kwadratu
100 lps t. 66 Jak-12 - samolot prawdziwie wielozadaniowy

100 pls t. 69. SBLim-2Art - ostatni Mohikanin

niedziela, 7 kwietnia 2019

PZL P.7  dobry myśliwiec, pięć lat przed wrześniem 1939


Dzisiaj pozwolę sobie zacząć od odrobiny prywaty. Otóż ten właśnie wpis jest wpisem jubileuszowym. Setny już raz dzielę się z Wami swoimi opiniami i spostrzeżeniami. Jak zapewne widzicie tematyka ewoluuje w stronę recenzji czasopism i książek lotniczych, co spowodowane jest z jednej strony aktywnością czytelniczą, z drugiej brakiem czasu na częstsze przygotowanie materiałów o innej tematyce. Może kiedyś uda mi się nadrobić zaległości.
Po raz drugi w serii 100 lat polskich skrzydeł otrzymujemy do rąk tomik autorstwa W. Mazura. Przyznam, że po poprzednim opisującym Karasia sięgałem po niego z dużą rezerwą, wręcz niechęcią. Generalnie znalazłem to, czego się spodziewałem, chociaż najbardziej nielubiane przeze mnie rzeczy zostały nieco stonowane. Chodzi głównie o mazurzenie czyli język, którym pisany jest tekst pełen (pseudo?) naukowego zadęcia oraz nacisk położony na kwestie formalne i finansowe związane z projektowaniem, produkcją i eksploatacją opisywanych w zeszycie samolotów. W porównaniu z tomikiem nr 2 tekst jest bardziej przystępny dla czytelnika popularnego, szukającego wiedzy podstawowej, a nie wywodów na temat zawiłości polityczno-ekonomiczno-wojskowych Drugiej Rzeczypospolitej. Nie można jednak zaprzeczyć stwierdzeniu, że zawarte w tomiku informacje są naprawdę interesujące. Ponownie pojawia się problem poprawności zapisu typu - PZL P.7, PZL.7 czy PZL P-11. Wydaje się, że ten ostatni, stosowany w tekście jest najmniej poprawny.
W tekście doszukałem się kilku błędów. Nie wiem, w jaki sposób próba statyczna tylnej części płatowca mogła potwierdzić przekroczenie masy płatowca o 250 kg, str. 9; Zapis o umieszczeniu kolektorów spalin na rurach wydechowych, str. 11, też wydaje się błędnym; Zawias części przyskrzydłowej lotki wprawia w zakłopotanie, o którym zawiasie jest mowa, str. 24; " ... będące w posiadaniu przez ...", str. 59. Totalną porażka jest tabela z danymi technicznymi samolotu na str. 59, gdzie dla różnych wersji P.7 podano bardzo interesujące dane: długość 2,69 m, wysokość 6,985 m, powierzchnia nośna 6,985 m2, masy 17,22 i 13 kg. Ktoś w redakcji to w ogóle sprawdził?
Do szaty graficznej serii już się przyzwyczaiłem, nie jest zła. Niestety problemem nadal są zdjęcia, jak na dzisiejszy poziom techniki obróbki zdecydowanie za słabe. Jeszcze gorzej jest z reprodukcjami dokumentów. Zamieszczony na stronie 24 dokument prezentujący dane techniczne samolotu w takiej formie nie miał prawa się pojawić, gdyż stanowi to jawna kpinę z czytelników. Jego czytelność jest żadna! Co ciekawe w tomie 79 Wielkiego leksykonu uzbrojenia jest on znacznie bardziej czytelny. 
O schematach ze stron 42 i 43 lepiej nie wspominać. W kwestii opracowania graficznego zdjęć i dokumentów wydawnictwo się znacząco uwstecznia. Co do zdjęć to w WLU są one znacznie lepszej jakości oraz ciekawiej dobrane. W bieżącym tomiku czasem trąci nudą, jak na stronach 48-55, gdzie zamieszczono pięć różnych ujęć wraku płatowca z nr 9 wykonanych na lotnisku Kraków-Czyżyny. Nie było innych zdjęć?
Ogólnie tomikowi wystawiam ocenę dostateczny z bardzo małym plusikiem.

Mazur W
100 lat polskich skrzydeł
Tomik 4, PZL-11
Edipresse Polska S.A.
64 strony, w miękkiej oprawie.
Liczne zdjęcia.


Powiązane wpisy:

100 lps t.1 F-16
100 lps t.2 PZL-23
100 lps t.3 Mi-24
100 lps t.5 MiG-29
100 lps t.6 PZL-37
100 lps t.7 PZL-11
100 lps t.8 MiG-21
100 lps t.10 Mi-8
100 lps t.12 CASA C-295M
100 lps t.13 Su-22
100 lps t.15 PZL-130
100 lps t.17 C-130
100 lps t.18 MiG-15 
100 lps t.20 Su-7
100 lps t.21 Mi-14
100 lps t.24 Leonardo M-346 Bielik
100 lps t.26 Jak-23
100 lps t.29 TS-11 Iskra
100 lps t. 30 MiG-17
100 lps t. 32 Ił-28
100 lps t. 33 MiG-19
100 lps t. 37 I-22 Iryda - polska(bez)nadzieja
100 lps t. 40 SM-1 - prekursor
100 lps t. 41 MiG-23 - niedoceniony
100 lps t. 4Mi-2 - Czajnik do wszystkiego
100 lps t. 45 TS-8 Bies - najbardziej polski 
100 lps t. 48 An-2 - ulubiony pterodaktyl
100 lps t. 49 PZL W-3 Sokół - śmigłowiec do wszystkiego
100 lps t. 50 An-26 - dobry samolot
100 lps t. 51 Black Hawk - śmigłowiec symbol
100 lps t. 52 Su-20 – typ przejściowy
100 lps t. 54 Ił-14 – lepsza kiła niż skok z Iła
100 lps t. 55 SH-2G Seasprite – polskie lotnictwo pokładowe w całej okazałości
100 lps t. 57 An-28/M28 - gorzki sukces
100 lps t. 59 i 62 Jak-11 i Jak-18 - samoloty szkolno-treningowe Jakowlewa
100 lps t. 63 SW-4 - marketingowa porażka do kwadratu
100 lps t. 66 Jak-12 - samolot prawdziwie wielozadaniowy

100 pls t. 69. SBLim-2Art - ostatni Mohikanin