Okolice
Nowego Roku skłaniają zwykle do refleksji nad upływającym czasem. Przemyślenia
te w roku bieżącym spotęgował styczniowy numer miesięcznika Lotnictwo AI. Po
raz kolejny uzmysłowił mi, jak wiele czasu już minęło od wydarzeń, które - jak
mi się zdawało - miały miejsce całkiem niedawno, prawie wczoraj. Zwłaszcza
trzecia część artykułu „Polskie lotnictwo wojskowe 1945-2025” pokazała ile
czasu minęło, od kiedy wstąpiliśmy do NATO i jakie przemiany organizacyjne oraz
sprzętowe zaszły w tym czasie. Jak daleką drogę przeszliśmy w zakresie modernizacji
polskiego lotnictwa wojskowego. Trafnie upływ czasu pokazuje przypadająca w tym
roku dwudziesta już rocznica przybycia do Polski samolotów F-16 Jastrząb. Jednak dla mnie bardziej
symboliczne jest wycofanie z eksploatacji śmigłowców Kaman SH-2 Super Seasprite, których historię z
szachownicami na kadłubie opisano w magazynie. Jak by nie było, jest to
pierwszy statek powietrzny produkcji zachodniej, który wychodzi z uzbrojenia. I
niewiele zmienia tu fakt, że były to maszyny używane. Analogiczny proces wycofania
jest też mocno zaawansowany w przypadku naszych Herculesów. Podobnie na upływający
czas otwiera oczy artykuł o polskim rejestrze statków powietrznych pokazując,
że niemal co siódmy z nich wyprodukowany został ponad pól wieku temu. Do tej
granicy nieuchronnie zbliżają się też, wydawałoby się nie takie stare Dromadery. Oczywiście wszystko to
blednie wobec opisywanej w kolejnym artykule siedemdziesiątej rocznicy aktywnej
służby bombowców B-52 w US Air Force, tylko dziesięć lat krótszej od całej
historii powojennego lotnictwa.
I
choć zapewne pojawią się uzasadnione glosy, ze wspomniany wyżej czas można było
wykorzystać lepiej, to na pewno nie można powiedzieć, że czas ten został
zmarnowany.
1. Polskie lotnictwo wojskowe 1945-2025. W trzeciej części artykułu, na dziesięciu stronach podsumowano ponad ćwierć wieku lotniczego aspektu obecności Polski w NATO. Zwięźle i na temat.
2. SH-2G Super Seasprite w Brygadzie Lotnictwa Marynarki Wojennej. Pożegnalny artykuł opisujący okres służby czwórki tych zgrabnych śmigłowców w Polsce. Sześć stron skondensowanej wiedzy, uzupełnionej nie tylko zdjęciami, ale też dwoma tabelami i zestawieniem danych technicznych oraz osiągów maszyny. Nie zapomniano też o rysunkach śmigłowca w pięciu rzutach.
3. W nawiązaniu do tematu wiodącego, tym razem na wyróżnienie zasługują zdjęcia na wewnętrznych stronach okładek, na których widzimy pary samolotów Su-22 i śmigłowców Mi-14. Są to statki powietrzne, które na dobre znikają z naszego nieba. Zdjęcia B. Bery i K. Tokunagi są tak samo świetne, jak prezentowane na nich samoloty. W erze powszechnego użycia ekranów, okazji do oglądania nowych, dobrych, aktualnych zdjęć na papierze jest coraz mniej. Szkoda, bo ich oglądanie daje mi dużo przyjemności.
















