Stare odchodzi, bo jest stare lub nienowoczesne, a może
jedno i drugie. W lotnictwie USA w coraz szybszym tempie wycofywane są samoloty
pola walki A-10 Thunderbolt II. Co
prawda leciwe, lecz w wersji A-10C posiadające nowoczesną awionikę i uzbrojenie
mogłyby jeszcze polatać, zwłaszcza że jakiś czas temu otrzymały nowe skrzydła.
Tym bardziej, że pozostawiono w nich to, co stanowi niepodważalną wartość tego samolotu:
silniki TF34-GE-100, opancerzony kokpit i kultowe działko 30 mm GAU-8/A Avenger. Niestety od czasu groźniejsze
okazały się pieniądze. Zmagające się od dawna z ograniczeniami budżetowymi US
Air Force, których budżet boleśnie nadwyręża ukochane dziecko F-35 szukają
oszczędności. Paradoks polega jednak na tym, że to koszty operacyjne są jedną z
mocniejszych stron staruszka. W przypadku konfliktu o małym natężeniu
marnotrawstwem jest utrzymywanie kilku kolejnych patroli supermyśliwców w
miejsce jednego bardzo elastycznego operacyjnie A-10: paliwo, załoga, obsługa,
remonty, resursy... Także niszczenie mniej wymagających celów przy pomocy działek
czy prostych rakiet jest znacznie tańsze. Bieżące konflikty zbrojne pokazują,
że rozwój bezzałogowców uderzeniowych stawia przed lotnictwem nowe wyzwania.
Między innymi powstaje poważna luka pomiędzy wolnymi, zwykle turbośmigłowymi,
samolotami zwalczającymi wolne drony z napędem śmigłowym, a myśliwcami
naddźwiękowymi zupełnie nie przystosowanymi do efektywnego, głównie kosztowo,
zwalczania takich maszyn. Po drugiej stronie mamy szybkie bezzałogowce odrzutowe, dla których samoloty śmigłowe są za wolne. A-10 wydaje się tu rozwiązaniem optymalnym. Czy się
komuś podoba, czy nie, wojna to rywalizacja bardziej na scenie ekonomicznej niż
militarnej. Takiej dysproporcji kosztowej jaką fundują sobie US Air Force na dłuższą
metę nie wytrzyma żadne państwo, czy koalicja.
Może dobrze, że kupiliśmy Fafiki.
TOP 3
1. 80-lecie belgijskich wojsk lotniczych. Między tradycją a innowacją. Relacja z rocznicowego air show we Florennes. Nieco o historii belgijskiego lotnictwa wojskowego i świętowanej rocznicy, trochę o pokazach i kilka zdjęć. Było na co popatrzeć, jest o czym poczytać i co pooglądać.
2. Za kulisami parady nad Paryżem. W życiu symbole mają swoją wartość. W wojsku wartość ta jest bardzo duża, w polityce jeszcze większa. W tym roku nasze F-16 wzięły udział w defiladzie z okazji święta narodowego Francji, przelatując wraz z kilkoma innymi maszynami sojuszniczymi nad Polami Elizejskimi, dopełniając defilady sił gospodarzy. Materiał opisuje dość szczegółowo przebieg wydarzenia oraz jego uczestników. Ciekawym uzupełnieniem są zdjęcia z baz, w których stacjonowały samoloty biorące udział w wydarzeniu. Gdyby nie nazwanie samolotów z napędem śmigłowym wiropłatami, str. 29, wszystko byłoby O.K.
3. Koniec Errrry w Davis-Monthan
Może dobrze, że kupiliśmy Fafiki.
1. 80-lecie belgijskich wojsk lotniczych. Między tradycją a innowacją. Relacja z rocznicowego air show we Florennes. Nieco o historii belgijskiego lotnictwa wojskowego i świętowanej rocznicy, trochę o pokazach i kilka zdjęć. Było na co popatrzeć, jest o czym poczytać i co pooglądać.
2. Za kulisami parady nad Paryżem. W życiu symbole mają swoją wartość. W wojsku wartość ta jest bardzo duża, w polityce jeszcze większa. W tym roku nasze F-16 wzięły udział w defiladzie z okazji święta narodowego Francji, przelatując wraz z kilkoma innymi maszynami sojuszniczymi nad Polami Elizejskimi, dopełniając defilady sił gospodarzy. Materiał opisuje dość szczegółowo przebieg wydarzenia oraz jego uczestników. Ciekawym uzupełnieniem są zdjęcia z baz, w których stacjonowały samoloty biorące udział w wydarzeniu. Gdyby nie nazwanie samolotów z napędem śmigłowym wiropłatami, str. 29, wszystko byłoby O.K.
3. Koniec Errrry w Davis-Monthan
Osiem stron materiału, którego inspiracją było pożegnanie
samolotów Republic A-10 Thunderbolt II w kolejnej jednostce. Tym razem było to
355 Skrzydło lotnictwa taktycznego z Davis-Monthan. W materiale jest trochę o
historii służby popularnych niegdyś Warthogów
w żegnającej je jednostce, a także relacja z ich „pracy” nad poligonem. Klimat
trochę nostalgiczny, gdyż na naszych oczach schodzi ze sceny kolejny kultowy
samolot schyłku Zimnej Wojny i czasów „przywracania demokracji” przez Wuja
Sama. Myślę, że Amerykanie szybko za nim zatęsknią. Poważnym minusem artykułu
jest kilka błędów merytorycznych. „Podwozie było chowane do tyłu”, str. 5;
„przepustnica została pożyczone z F-15, a drążek boczny z F-16”, str. 8;
Aktywność operacyjna A-10C wyszła na jaw, gdy amerykański F-15E Strike Eagle…
został zestrzelony w Iranie …”, str. 10.
Powiązane wpisy:













