sobota, 19 czerwca 2021

AEROMAX.pl 18 – przedwczesne pogłoski

Minęło prawie dziewięć miesięcy od ukazania się poprzedniego numeru Aeromax.pl. Na szczęście parafrazując klasyka pogłoski o śmierci magazynu okazały się mocno przesadzone, gdyż pojawił się numer osiemnasty. Bardzo mnie to cieszy, gdyż jestem fanem magazynu i nie tylko czytam/oglądam go od deski do deski, ale też mocno trzymam kciuki za jego powodzenie. Jak na razie się nie zawodzę. Bieżący numer w całości dotyczy staroci, choć czasem w bardzo świeżutkim wydaniu, jak bogato ilustrowany materiał o umieszczeniu historycznego godła z samolotu por. pil. Stefana Steca na Su-22 nr 3715 oraz krótka wzmianka o pożegnaniu Iskier, jako samolotów szkolnych. Do samolotów bez śmigieł odnosi się też godło i barwa maszyn z 61 LPSz-B, a także artykuł Czternastu wyklętych za sterami MiG-ów. Rzecz o grupie zrehabilitowanych i przywróconych do służby w styczniu 1957 roku pilotów odsuniętych wcześniej od latania, w wielu wypadkach też więzionych, przez władze PRL-u. Co ciekawe w grupie tej byli nie tylko lotnicy służący wcześniej na zachodzie, ale też lotnicy LWP świeżo podpadnięci władzy ludowej. Całości dopełniają krótkie noty biograficzne czternastki. A skoro już mowa o lotnikach zza kanału to warto przypatrzyć się bliżej myśliwcowi Spitfire WX-L, którym latało kolejno trzech dowódców Dywizjonu 302. Na koniec ciekawy epizod z historii. polskich wiatraków za granicą czyli SM-1 wyeksportowanych do Finlandii. Śmigłowce były cztery w trzech wersjach i trzy z nich zachowały się w muzeach i kolekcjach do dziś. Godne pochwały poszanowanie dla historii: techniki, wojska i lotnictwa. Mimo, że bardzo ciekawy, artykuł odstaje od reszty pod względem języka i opracowania redakcyjnego. Tekst napisany jest trochę chaotycznie, co utrudnia przyswojenie podanych informacji. Co do zastosowań rolniczych to wspomniane w artykule opylanie stosuje się do środków ochrony roślin, nie do nawozów. Do tego po jednym błędzie gramatycznym i interpunkcyjnym. Szkoda, bo blisko już było do ideału.

czwartek, 17 czerwca 2021

Lotnictwo AI 5/2021 – helikopterowe rocznice

Latające wiatraki są statkami powietrznymi nie tylko pięknymi i użytecznymi, ale też bardzo skomplikowanymi i kosztownymi. Dlatego, pomimo licznych zalet, nie występują w takiej ilości i różnorodności jak stałopłaty. Nie zmienia to jednak faktu, że są maszynami interesującymi, wręcz fascynującymi. Majowy numer magazynu zdominowany został przez śmigłowce i związane z nimi rocznice.
 
TOP 5 numeru przedstawia się następująco:
McDonnell Douglas. W obiegowej opinii amerykańskie wytwórnie lotnicze przez dekady były w posiadaniu ich twórców, słynnych awiatorów, a często też konstruktorów. Prawda jest jednak inna. Te dziś znane lub nawet legendarne nazwiska są tylko markami, znakami towarowymi, które przez lata zdobyły uznanie i szacunek rynku, a przede wszystkim niemałą wartość. Często już w chwili powstania były to spółki z częściowym jedynie udziałem „frontmena”. Podobnie było z McDonnellem i jego firmą. Historię firmy od skromnej manufaktury w roku 1928 po wielki koncern prze dekady przejmujący mniejsze firmy lotnicze, aż po rok 1997 gdy sam został połknięty przez Boeinga. Historię znanego producenta odrzutowców, głównie lotnictwa morskiego, samolotów pasażerskich i transportowych po śmigłowce opisuje Leszek A. Wieliczko. Jak zwykle u niego nie ma się do czego „przyczepić”.
2. Westland Lynx i Wildcat. Pół wieku w służbie. Historia szczytowego osiągnięcia firmy Westland w zakresie techniki śmigłowcowej AW159 Wildcat i jego poprzednika Lynx opisana przy okazji wspomnianego w tytule półwiecza obecności Rysia w przestworzach. Tekst ciekawy, choć P. Bondaryk nie ustrzegł się paru błędów. Podczas lądowania na pokładzie okrętu wirnik śmigłowca, aby docisnąć śmigłowiec do pokładu, generuje ciąg do dołu, nie do góry, str. 34; „… dodanie do wyposażenia montowanych na HAS.3 fabrycznie holowanego wykrywacza anomalii …”, str. 34; „ … AW159 pełnią również zadania …”, str. 40. Nie zgadza się także liczba Lynxów użytkowanych w Wielkiej Brytanii. 34 AH.1 plus 28 HMA.2 nie daje podanych 56 sztuk, str. 38. Do tego jeszcze niepotrzebne stawianie przecinka przed spójnikiem.
3. Dwadzieścia lat śmigłowca Leonardo AW139. Drugi artykuł związany z rocznicą oblotu samolotu także częściowo związanego ze stajnią Westlanda. W ciekawie ilustrowanym tekście Autorzy przybliżają historię programu, właściwości śmigłowca oraz najważniejszych użytkownikiem tych wyprodukowanych już w liczbie ponad 1150 egzemplarzach. Jak widać, AW139 nie jest już maszyną nową, jednakże wciąż nowoczesną, stale rozwijaną i znajdującą kolejnych nabywców. Patrząc na cykl życia innych śmigłowców np.: Bell 205/212; Mi-8, Puma/Caracal; S-70, można śmiało powiedzieć, że AW139 i jego pochodne nie osiągnęły jeszcze półmetka swojej kariery. Śmigłowiec ten jest istotny dla polskiego przemysłu lotniczego ze względu na duże zaangażowanie zakładu w Świdniku w jego projektowanie i produkcję. W czasach globalizacji mocne wejście do łańcucha wytwórczego globalnego producenta helikopterów wydaje się lepszym rozwiązaniem niż konstruowanie własnego śmigłowca. Potwierdzeniem powyższej tezy jest „umiarkowany sukces” Sokoła oraz totalne niepowodzenie Puszczyka. Gdyby nie polska armia, oba programy zakończyłyby się kompletną klapą. Chociaż z ekonomicznego punktu widzenia jest ona bezdyskusyjna. I chociaż na losy obu konstrukcji duży wpływ miały zmiany ustrojowe w Polsce, nie zmienia to faktu niskiej efektywności ekonomicznej pierwszego i porazki drugiego programu.
4. Dowódca BLMW kmdr dypl. Pil. Jarosław Czerwonko zakończył służbę wojskową. Krótka relacja z uroczystości pożegnania komandora oraz obszerny z nim wywiad. Po trosze o całej bogatej lotniczej karierze, od szkoły poprzez wieloletnią służbę na Mi-14 aż do perspektyw lotnictwa MW w kontekście pozyskania nowych maszyn. 
5. Kolejna odsłona komponentu lotniczego w ramach Aviation Detachment. Niewątpliwie najciekawszym. Szeroko komentowanym w mediach, środowisku lotników oraz sympatyków lotnictwa wydarzeniem tej wiosny była kilkudniowa wizyta amerykańskich samolotów F-15 różnych wersji w bazach 2 Skrzydła Lotnictwa Taktycznego. Relacja z tego wydarzenia wraz z wykazem uczestniczących w nim 30 samolotów USAF oraz przybliżeniem historii AD w Polsce dostarcza wielu ciekawych informacji.
Poza tym w aktualnościach wiele ciekawych informacji.
Szkoda tylko, że P. Henski pomylił się podając szacowane koszty programu F-35 na 1,2 tryliona dolarów, co w Polskim systemie nazewnictwa oznacza 1,2 · 1018 USD! Dla porównania PKB USA wynosi ok. 21,5 biliona (21,5 · 1012) USD. Podobnie swoim artykule po raz kolejny nie radzi on sobie z terminologią lotniczą. Zamiast o skrzydłach ze wzniosem dodatnim pisze o skrzydłach dyhedralnych, str. 26. Brak słów.


Powiązane wpisy

poniedziałek, 7 czerwca 2021

Lotnictwo 5/2021 – szpiedzy 50+

Duży dłużej służy. Najbardziej tej zasadzie hołdują Amerykanie, szczególnie US Air Force, wciąż utrzymując w służbie samoloty rodziny C-135, C-5 czy B-52. W kategorii samolotów poddawanych głębokim modernizacją i wciąż pozostających w produkcji prym wiedzie C-130 Hercules. W majowym numerze sporo miejsca poświęcono C-130 oraz rodzinie RC-135, pomimo zaawansowanego wieku przenoszących bardzo nowoczesne wyposażenie.
 
TOP 5 magazynu:
1. Shenyang J-8. W pogoni za nowoczesnością. Chińsko-amerykański program Peace-Pearl. Ciekawy i mało znany epizod w historii stosunków chińsko-amerykańskich z MiGiem-21 w dalekim tle. Program Peace-Pearl zainicjowano w latach osiemdziesiątych XX wieku, kiedy to głównym przeciwnikiem USA był wciąż Układ Warszawski z ZSRR na czele, a komunistyczne, zacofane gospodarczo Chin nie były postrzegane jako poważne zagrożenie dla globalnych interesów Stanów Zjednoczonych. W celu wzmocnienia potencjału chińskich sił powietrznych postanowiono wspomóc go poprzez zastosowanie w myśliwcu J-8II radaru z pierwszych wersji samolotu F-16. Co z tego wynikło opisał w swoim artykule M. Strembski.
2. Samoloty rozpoznania operacyjno-strategicznego rodziny RC-135. Stale komplikująca się sytuacja międzynarodowa i coraz bardziej nieprzewidywalna i silnie się zbrojąca Rosja sprawiają, że nad Europą, w tym nad naszym krajem, coraz częściej pojawiają się samoloty rozpoznawcze, wśród których często możemy zobaczyć RC-135. Ze względu na swój wiek – niemal sześćdziesiąt lat, liczne modyfikacje i przebudowy oraz tajność przenoszonego wyposażenia wśród tych maszyn panuje olbrzymie zamieszanie, które w swoim artykule próbuje uporządkować T. Kwasek. Na pewno pomaga zapoznać się z historią i dniem dzisiejszym tych maszyn, do czego mocno przyczynia się tabela ze specyfikacją poszczególnych egzemplarzy, choć nie do kończ zdaje się panować nad tym zamieszaniem. Pierwsze zamieszanie jest z przebudową RC-135B, na wersję C, str. 37. Zupełnie nie wiadomo o co chodzi, gdyż Autor o takiej przebudowie wcześniej nie wspomina. „… i współpracuje się operatorami systemów ELINT …”, str. 42. Chodzi o koordynatora misji. „… filtry wskazujące na zagrożenie radioaktywne w powietrzu …”, str. 44.
 3. Indyjskie Siły Powietrzne, cz II. Hinduskiego kalejdoskopu statków latających różnych typów ciąg dalszy: samoloty bojowe, transportowe, tankujące, pasażerskie, dyspozycyjne, specjalnego przeznaczenia, szkolno-treningowe i śmigłowce różnego pochodzenia jako aktorzy trudnej drogi Indii do stworzenia nowoczesnych sił powietrznych.
4. Flota C-130 Hercules. Cz. 1 - Użytkownicy w Amerykach I Europie. Pomimo, że wkrótce minie sześćdziesiąt siedem lat od oblotu prototypu tego kultowego transportowca, samolot znajduje się wciąż w produkcji, w głęboko zmodernizowanej wersji J. Wiele państw, w tym Polska, użytkuje Herculesy w różnych wersjach, od najnowszych do bardzo już leciwych C-130B. Artykuł stanowi przegląd państw użytkowników samolotów C-130 na wspomnianych trzech kontyngentach, wraz z krótką historią służby w omawianych państwach. Po za różną czcionką w podpisie do zdjęcia, str. 33 oraz pominięciem wersji w podpisie do kolejnego, norweskiego – C-130J zamiast C-130J-30, materiał jest O.K.
5. Katastrofalny „Ramrod 16”. Pogrom Ventur nad Holandią. Artykuł stanowi opis jednego rajdu brytyjskich bombowców Ventura nad Holandią z dnia 3 maja 1943 r. Akcja okazała się niefortunną, by nie powiedzieć tragiczną w skutkach, gdyż z całej bombowego komponentu akcji powrócił tylko jeden samolot. Autor przedstawił wyczerpującą analizę akcji oraz związanych z nią okoliczności przed, a częściowo też po akcji. Tragiczny obraz wojny w całej okazałości.
Jak to zwykle bywa, pewne „niedociągnięcia” pojawiły się w dziale aktualności. Najpierw zadziwiająco dokładny lub raczej „kalkulatorowy” wzrost pułapu zawisu śmigłowca: 457,5 m, str. 10. Dalej ciekawe rozmnożenie silników Jumbo Jeta, gdyż cztery z jednego samolotu wystarczyły do zabudowy sześciu jednostek na mega samolocie The Roc, str. 13. Na tej samej stronie mamy „Ma = ,85”.