piątek, 23 sierpnia 2019

Boeing 747 - kultowy liniowiec ery odrzutowej


Może niektórzy nie zgodzą się z tytułowym stwierdzeniem, jednakże dla mnie jest ono oczywiste. Patrząc wstecz, Jumbo Jet był pierwszym samolotem szerokokadłubowym, który w pokonanym polu zostawił swoich rywali Douglasa DC-10 i Lockheeda L-1011. Do tego ta charakterystyczna, rozpoznawalna na całym świecie sylwetka, która na dobre zadomowiła się w kulturze masowej. Jeśli do tego dodać rozpoznawalność i popularność "Air Force One" - symbolu potęgi USA oraz liczbę ludzi, którzy podróżowali tym samolotem, wszystko staje się jasne. Patrząc w przyszłość, na horyzoncie nie widać maszyny, która mogłaby zdetronizować "Queen of the skies". Pogoń za możliwie najniższymi kosztami sprawia, że nowe modele dużych samolotów komunikacyjnych są do siebie coraz bardziej podobne i wszystkie są dwusilnikowe. Typowany na następcę Jumbo Jeta Airbus A380 Super Jumbo - nazwa zapewne nie jest przypadkowa - wszedł w fazę schyłkową i jego produkcja zakończy się raczej wcześniej niż B747. Tak więc Jumbo Jet będzie najdłużej produkowanym czterosilnikowym samolotem pasażerskim, zarówno pod względem liczby lat produkcji, jak i roku jej zakończenia. Wystarczy argumentów - dla mnie tak.

Od oblotu pierwszego B747 drugiej generacji minęło już 21 lat, a najnowszej trzeciej B747-8 dziesięć. Druga generacja była odpowiedzią Boeinga na silną konkurencję ze strony Airbusa w postaci maszyn A330-340. Korzystając ze sprawdzonego modelu oraz olbrzymiego doświadczenia wynikającego z jego wieloletniej eksploatacji, a także nowych rozwiązań i technologii opracowanych dla innych, wprowadzonych do produkcji w międzyczasie modeli, powstał udany mix tradycji i nowoczesności. Dawał on przewoźnikom dużą pojemność i komfort podróży połączone z relatywnie niskimi kosztami przewozu w przeliczeniu na pasażera i nowoczesnym wyposażeniem. Wyprodukowany w niemal siedmiuset egzemplarzach B747-400 jest najliczniej produkowaną wersją Jumbo. Czas jednak nie stoi w miejscu i wobec kolosalnego postępu w konstrukcji nowych maszyn pasażerskich i znacząco unowocześnionych starszych modeli, samolot szybo się zestarzał, a zainteresowanie jego zakupem gwałtownie spadło. I tym razem Boeing poszedł krok dalej opracowując wersję 747-8. Tym razem sięgnięto po rozwiązania z najnowocześniejszego wówczas produktu koncernu z Seattle czyli Dreamlinera. Jednak tym razem sukces był ograniczony. Dotychczas wyprodukowano 134 egzemplarze, z czego ok. 2/3 w wersji cargo. W tym zastosowaniu zaletami są największe ze wszystkich samolotów pochodnych maszyn pasażerskich udźwig i pojemność. To właśnie ze względu na oczekiwane kolejne zamówienia maszyn cargo Boeing wciąż utrzymuje linię produkcyjną 747 przy bardzo niskim tempie produkcji, czekając na lepsze czasy. Czy one nadejdą? Pożyjemy, zobaczymy.
Przy trzydziestym dziewiątym zeszycie Samolotów pasażerskich świata nie ma co za wiele pisać o elementach charakterystycznych dla serii, no chyba że o niedopatrzeniach i błędach. Jak zwykle mamy przystępnie napisany tekst uzupełniony tabelami z roczną produkcją prezentowanych modeli, schematem udziału kooperantów w produkcji samolotu oraz przykładowym schematem rozmieszczenia miejsc pasażerskich. Ponownie zabrakło mi rysunków w trzech rzutach. Jest dużo zdjęć maszyn, także w specjalnych malowaniach oraz wersji specjalistycznych. Sześć ostatnich stron poświęcono prezentacji historii linii KLM.
Co do błędów i pomyłek to znalazłem następujące: moc APU to 1450 km, str. 22; 31 miejsc w klasie ekonomicznej, str. 24; "kompozytowe osłony między kadłubem a płatem" nazywane są zwykle owiewkami przejścia skrzydło-kadłub, str. 24, 54; "... na południu od Seattle", str. 25; maksymalna masa do startu nie wynosiła 276 692 kg, to raczej masa własna, str. 31; "Na początku XX XXI wieku ...", str. 32; odchylana część ogonowa kadłuba Dreamliftera "... ułatwiająca załadunek ponadgabarytowych bagażów ...", str. 43; "... prototyp wytoczony został z wytwórni w Everett", str. 53.
Straciłem już nadzieję na bezbłędny numer.


Bondaryk P., Petrykowski M.
Samoloty Pasażerskie Świata
Tom 39, Boeing 747-400/8
Edipresse Polska S.A.
64 strony, w miękkiej oprawie.
Liczne zdjęcia.

Powiązane wpisy:


SPS t. 35 Tu-134 

piątek, 9 sierpnia 2019

Boeing 707 - wojskowy cywil





Pomimo, ze to nie Boeing wprowadził na rynek pierwszy samolot pasażerski o napędzie odrzutowym, to właśnie ten amerykański koncern, pierwszym swoim samolotem komunikacyjnym o napędzie odrzutowym i jego następcami zdominował rynek tego typu maszyn na ponad pół wieku. To właśnie firma z Seattle miała wszystkie asy w ręku, z czego skwapliwie skorzystała. Już od lat trzydziestych produkowała nowoczesne, duże samoloty komunikacyjne i bombowe. Masowa produkcja B-17 i B-29 przyniosła firmie nie tylko pokaźne zyski, lecz przede wszystkim doświadczenie w masowej, dobrze zorganizowanej, ekonomicznej produkcji dużych samolotów oraz na dobre zadomowiła produkty Boeinga w jednostkach bombowych United States Army Air Forces. Z nastaniem ery odrzutowej niewiele się zmieniło, kolejne udane, coraz większe bombowce Boeinga (B-47 i B-52) dominowały w U.S. Air Force, zapewniając stały dopływ kapitału i doświadczeń w obrębie nowego napędu, aerodynamiki większych prędkości, konstrukcji i technologii budowy dużych płatowców. Tyle powinno wystarczyć dla skonstruowania dobrego odrzutowca pasażerskiego. Boeing poszedł jednak dalej opracowując konstrukcję bazową Projekt 367- 80 (Dash 80), która odpowiednio zmodernizowana mogła być samolotem pasażerskim (Boeing 707 lub 720), tankowcem lub transportowcem powietrznym (odpowiednio KC-135 i C-135). 
To właśnie KC-135 był pierwszą odmianą Dash-80, która weszła do produkcji seryjnej i eksploatacji. W sumie wyprodukowano aż 732 sztuki tankowca i 45 transportowca. Kariera wojskowa nie skończyła się na tym, gdyż w oparciu o model bazowy opracowano "latający radar" E-3 Sentry oraz liczną grupę samolotów zwiadowczych i specjalnych, w tym E-6 Mercury - komunikacja z okrętami podwodnymi przenoszącymi rakiety z głowicami jądrowymi i E-8 JSTARS - rozpoznanie i dozorowanie pola walki. Wersja VC-137 przez wiele lat była podstawowym samolotem prezydentów USA, latająca z nimi na pokładzie jako "Air Force One".
Samolotu pasażerskiego Boeing 707 powstało kilka wersji różniących się głównie pojemnością kabiny pasażerskiej i zasięgiem. Co ciekawe, pierwotnie projektowany węższy kadłub posiadał układ 3+2 siedzenia w rzędzie. Pod naciskiem linii lotniczych kadłub poszerzono dodając kolejny fotel (3+3). Taki układ foteli, średnica kadłuba oraz przednia część kadłuba przejęte zostały później przez modele 727 i 737. Samolot był też prekursorem nowej serii odrzutowych samolotów pasażerskich oznaczanych 7x7. Jedynym, jak na razie wyjątkiem była wersja B707 przeznaczona do obsługi krótkich i średnich tras oraz operowania z lotnisk o krótszych pasach, która na życzenie United Airlines oznaczono B720. Zapoczątkowana seria ma jeszcze jedną ciekawą właściwość - wszyscy jej przedstawiciele wyprodukowani zostali w ponad tysiącu egzemplarzy.
O ile cywilne B707 przeszły już do historii, wojskowe wersje KC-135 E-3 i inne długo jeszcze pozostaną w służbie.
Tomik SPŚ opisujący Boeinga 707 jest wydany na poziomie klasycznym do serii. Ponownie zabrakło mi rysunków samolotu w trzech rzutach i schematu aranżacji kabiny pasażerskiej. Poza tym klasycznie. Prezentowaną linią lotniczą jest Iran Air.

Co do niedociągnięć, jak zwykle niestety, jest ich trochę: już na str. 4-5 duże zdjęcie B720 przedstawia inny samolot, niż mówi podpis zdjęcia; "średnica pozioma kadłuba", str. 16; Nie wiadomo dlaczego podając liczbę samolotów sprzedanych poszczególnym użytkownikom zwykle podano ją cyframi, choć w przypadku liczby dziewięć słownie, str. 27; zamiast podawać wartość 4 mld kg, czytelniej, bardziej zrozumiałe byłoby 4 mln ton, str. 41; "Maszyna uprowadzona została 6 września, jednak porwanie zostało udaremnione", str. 52; na str. 59 podane są miasta destynacje linii Iran Air, wyjątkowo dla Kabulu podano w jakim kraju leży, dlaczego? Niby nie dużo, lecz psuje wrażenie.

Bondaryk P., Petrykowski M.
Samoloty Pasażerskie Świata
Tom 37, Boeing 707/720
Edipresse Polska S.A.
64 strony, w miękkiej oprawie.
Liczne zdjęcia.

Powiązane wpisy:


SPS t. 35 Tu-134 


wtorek, 6 sierpnia 2019

CASA 295M  udany zakup

Patrząc na komponent lotniczy naszej armii można stwierdzić, że najlepsza sytuacja sprzętowa jest w lotnictwie transportowym oraz, ogólnie rzecz biorąc, szkolno- treningowym. Lekkie samoloty transportowe An-28/M-28 zapewniają szkolenie, przewóz niewielkich ładunków oraz do kilkunastu pasażerów. Transport najcięższych ładunków zapewniają nam Boeingi C-17 Globemaster III w ramach godzin lotu przypadających Polsce w programie SAC (Strategic Airlift Capability). Niejednorodnie przedstawia sie sytuacja w klasie średniej. Tu, w wyższym przedziale masowym, leciwe i wysłużone Herculesy z coraz większym trudem wypełniają stawiane im zadania. Najlepiej sytuacja przedstawia się wśród typowych średnich samolotów transportowych, gdzie zgrabne i nowoczesne CASA C-295M dźwigają na swych płatach główny ciężar transportu ładunków i ludzi w kraju oraz nieodległej zagranicy. Co bardzo ważne, trzy użytkowane w Polsce typy transportowców obsługiwane są w centrach serwisowych znajdujących się w kraju.
Zakup C-295M był pierwszym dużym kontraktem na pozyskanie nowej techniki lotniczej z zagranicy po zmianach ustrojowych przełomu lat 1980/90, ze znacznym udziałem offsetu, choć praktycznie była to klasyczna transakcja wiązana - akcje PZL Warszawa-Okęcie za samoloty transportowe. W ten sposób uratowano przed upadkiem historyczny zakład lotniczy, choć co do zasadności i prawdziwych intencji tej transakcji zdania do dziś są podzielone. Faktem jest, że od ponad dekady zakład nie produkuje już samolotów, jest jednak ważnym ogniwem w łańcuchu dostaw koncernu Airbus, który w międzyczasie wchłonął zakłady CASA, a udział "Okęcia" w produkcji elementów C-295M jest naprawdę znaczący. Cóż, globalizacja. W sumie transakcja odbyła się bez większych perturbacji, podobnie jak wymiana starzejących się Anów-26 na nowa technikę. "Casy" szybko zadomowiły się na polskim niebie i na naszych lotniskach wojskowych stając się przysłowiowymi końmi roboczymi sił powietrznych. Z czasem dokupiono kolejną ósemkę kompletując pełną szesnastosamolotową eskadrę. 

W tomiku poświęconym samolotowi CASA C-295M duet Fiszer-Gruszczyński przedstawił zgrabny tekst, choć niestety nie wolny od błędów, o czym dalej. Na wstępie znajdujemy nieco o historii zakładów CASA i o rozwoju ich linii samolotów transportowych, której zwieńczeniem, jak na razie, jest C-295M, także w wersjach specjalistycznych: morskiej patrolowej/zwalczania okrętów na/podwodnych, samolotu wczesnego ostrzegania i kontroli przestrzeni powietrznej po Gunshipa. Dalej aż 26 stron o służbie samolotów w Polsce, 6 opisu technicznego i kolejne cztery o C-295MPA Persuader. Trudno uwierzyć, że ten ostatni rozdzialik nie jest zawoalowanym product placement. Do tego sześć stron o zakładach PZL Warszawa-Okęcie. Szkoda, że zamiast zdjęć kilku produkowanych tam samolotów pokazano zdjęcie makiety Skorpiona, ni to samolotu bojowego, ni to demonstratora technologii. Na uwagę zasługuje porządny i w wielu wypadkach ładny materiał zdjęciowy, choć publikacja ponad dziesięciu zdjęć z jednej sesji trąci nudą.
Trochę zamieszania jest na str. 9 gdzie podpis zdjęcia podaje inne liczby pasażerów niż tekst - może wystarczyło podpis uzupełnić o wersję maszyny. Kolejny już raz Autorzy piszą o produkcji "z", a nie "na licencji", str. 10, 12. Zdjęcie na str. 14 pokazuje samolot w barwach Kazachstanu, a nie jak podpisano Republiki Czeskiej! "Zapas paliwa na samolocie", str. 14 też nie brzmi dobrze. "Poza 28 rządowymi CN-235 hiszpańscy użytkownicy odebrali również sześć cywilnych maszyn tego typu", str. 18. Samoloty 019 i 020 to czwórka, a nie para, str. 29. "Wszystkie dwadzieścia osób na pokładzie zginęły ...", str. 31. Co ciekawe, po za wyświetlaczami w kabinie jest także "kilka awaryjnych przyrządów", str. 37. Podpis pod zdjęciem na str. 43 mówi o skokach spadochronowych i desantowaniu tary; czy nie było dostępne zdjęcie związane z tematem? Jeszcze słabiej jest na str. 61, gdzie w opisie zdjęcia jest mowa o detektorze anomalii magnetycznych, którego w samolocie widocznym na zdjęciu zwyczajnie nie ma. Na zdjęciu dwie strony dalej widać go doskonale. Na Okęciu produkowano samoloty Junak 2. LWD Junak nie był produkowany seryjnie, str. 51. Opis techniczny ułożono niekonsekwentnie, gdyż w odróżnieniu od całego płatowca, opis usterzenia umieszczono za opisem systemów awionicznych, str. 54-57. Dalej, str. 58, j podano wymiary kół 24,0 x 7,7 i 28,0x9,0-12 bez podania jednostek - zapewne chodzi o cale.  
Ogólnie - fajny samolot w przyzwoitej publikacji.


Fiszer P., Gruszczyński J.
100 lat polskich skrzydeł
Tomik 12, C-295M
Edipresse Polska S.A.
64 strony, w miękkiej oprawie.
Liczne zdjęcia.

powiązane wpisy:

100 lps t.1 F-16
100 lps t.2 PZL-23
100 lps t.3 Mi-24
100 lps t.4 PZL-7
100 lps t.5 MiG-29
100 lps t.6 PZL-37
100 lps t.7 PZL-11
100 lps t.8 MiG-21
100 lps t.10 Mi-8
100 lps t.13 Su-22
100 lps t.15 PZL-130
100 lps t.17 C-130
100 lps t.18 MiG-15 
100 lps t.20 Su-7
100 lps t.21 Mi-14
100 lps t.24 Leonardo M-346 Bielik
100 lps t.26 Jak-23
100 lps t.29 TS-11 Iskra
100 lps t. 30 MiG-17
100 lps t. 32 Ił-28
100 lps t. 33 MiG-19
100 lps t. 37 I-22 Iryda - polska(bez)nadzieja
100 lps t. 40 SM-1 - prekursor
100 lps t. 41 MiG-23 - niedoceniony
100 lps t. 43 Mi-2 - Czajnik do wszystkiego
100 lps t. 45 TS-8 Bies - najbardziej polski 
100 lps t. 48 An-2 - ulubiony pterodaktyl
100 lps t. 49 PZL W-3 Sokół - śmigłowiec do wszystkiego
100 lps t. 50 An-26 - dobry samolot
100 lps t. 51 Black Hawk - śmigłowiec symbol
100 lps t. 52 Su-20 – typ przejściowy
100 lps t. 54 Ił-14 – lepsza kiła niż skok z Iła
100 lps t. 55 SH-2G Seasprite – polskie lotnictwo pokładowe w całej okazałości
100 lps t. 57 An-28/M28 - gorzki sukces
100 lps t. 59 i 62 Jak-11 i Jak-18 - samoloty szkolno-treningowe Jakowlewa
100 lps t. 63 SW-4 - marketingowa porażka do kwadratu
100 lps t. 66 Jak-12 - samolot prawdziwie wielozadaniowy

100 pls t. 69. SBLim-2Art - ostatni Mohikanin