piątek, 27 listopada 2020

TS-8 Bies - najbardziej polski


Tadeusz Sołtyk bez wątpienia należy do panteonu polskich konstruktorów lotniczych. Jest też jednym z nielicznych, którzy tworzył zarówno w II Rzeczypospolitej, jak i w PRLu. Doświadczenie zdobywał w przedwojennym PZLu pracując pod kierownictwem Stanisława Praussa, najpierw przy Karasiu, a następnie przy Sumie, przy którym awansował na stanowisko zastępcy głównego konstruktora. Po wojnie rozpoczynał w skrajnie trudnych warunkach, wraz ze swoim zespołem, w łódzkim LWD od konstrukcji prostych samolotów dyspozycyjnych i sportowych, w tym Szpaka, Zucha i Junaka. Talent konstruktorski mógł T. Sołtyk w pełni wykorzystać w Instytucie Lotnictwa, gdzie opracował samolot, który jest bohaterem czterdziestego piątego tomiku Samolotów wojska polskiego, czyli TS-8 Bies. Ten zgrabny samolot swoimi właściwościami lotnymi, eksploatacyjnymi i osiągami dobrze wpasował się w potrzeby szkolnictwa wojskowego. Przemyślana, wytrzymała, konstrukcja z bogatym jak na ówczesne warunki wyposażeniem pilotażowo-nawigacyjnym stworzyła nową jakość w kategorii maszyn szkolno-treningowych. Wojsko polskie otrzymało w sumie 227 maszyn, które służyły w latach 1958-1976. Po wycofaniu ze szkolnictwa wojskowego niemal połowa z nich używana była do szkolenia lotniczego w aeroklubach. Na szczęście wiele z nich zachowało się do dziś w muzeach, na pomnikach czy w prywatnych kolekcjach, w kilku przypadkach w stanie lotnym. Pomimo pobicia kilku światowych rekordów dla samolotów swojej klasy i udanych prezentacji zagranicznych Biesa nie udało się sprzedać za granicę, z wyjątkiem dwóch samolotów wyeksportowanych do Indonezji.
Na poświęcony samolotowi TS-8 Bies tomik składają się następujące rozdziały:
Geneza - 16 stron o okolicznościach i uwarunkowaniach, zarówno wojskowych, jak przemyłowo-konstrukcyjnych towarzyszących powstaniu samolotu. Znalazł tu swoje miejsce opis systemu szkolenia pilotów w latach powojennych, starającego się sprostać wymaganiom rosnącym wraz z wprowadzaniem nowych maszyn bojowych. Opisano też historię polskich silników lotniczych konstrukcji Wiktora Narkiewicza. To właśnie jego WN-3 napędzał Biesa, czyniąc go jednocześnie najbardziej polskim samolotem produkowanym seryjnie po wojnie. Niestety brak silników lotniczych rodzimej konstrukcji lub ich słabe osiągi położyły się cieniem na konstrukcji wielu polskich samolotów. I tak już pozostało do końca rodzimego przemysłu lotniczego.
Doskonalenie i produkcja seryjna - kolejne dziesięć stron o rozwoju konstrukcji, choć słowo rozwój w przypadku maszyny, która po wyprodukowaniu nie ulegała praktycznie żadnym modyfikacjom to mocne słowo.
TS-8 Bies w Polsce (14 stron) o historii służby bohatera tomiku w wojsku, pracy w aeroklubach oraz czasem niewdzięcznej roli zabytku polskiej myśli technicznej i lat świetności przemysłu lotniczego.
Opis techniczny - 10 stron charakterystyki konstrukcji wraz z rysunkami oraz tabelą z danymi taktyczno-technicznymi.
Uzupełnieniem są wkładki WSK-PZL Kalisz Wytwórnia Silników, przybliżająca historię największej polskiej fabryki lotniczych silników tłokowych oraz Stabilizacja przemysłu lotniczego traktująca w sposób syntetyczny o jego losach od połowy lat pięćdziesiątych do okresu transformacji ustrojowej lat dziewięćdziesiątych.
Jakość tekstu, jak zwykle dla duetu Fiszer-Gruszczyński powyżej dobrej, choć zdarzają się wpadki: W opisie technicznym na str. 48 samolot posiada skrzydło o obrysie trapezowym, podczas gdy w podpisie do rysunku na str. 27 o dwutrapezowym. Z podpisu zdjęcia na str. 41 trudno wywnioskować kiedy wycofano ostatnie wojskowe Biesy z eksploatacji "W 1977 i do połowy 1978 ...".Ciekawostką są też "samoloty artyleryjskie SBLim-1 Art i SBLim-2 Art, str. 46. Ogólne określenie samolotów An-2 jako transportowo-pasażerskich (str. 58) jest uproszczeniem. Dla tego samolotu bardziej sprawiedliwym jest nazwanie go wielozadaniowym. Podobnie na str. 61, choć jest mowa o "wodnej" wersji Antka, ani słowa o wersji najpopularniejszej - rolniczej.
Patrząc na pozostałe zapowiadane pięć tomików mam cicha nadzieję, że seria będzie rozszerzona. Jest bowiem jeszcze wiele samolotów i śmigłowców zasługujących na swój tomik.

Gruszczyński J., Fiszer M.
100 lat polskich skrzydeł
Tomik 45, TS-8 Bies
Edipresse Polska S.A.
64 strony, w miękkiej oprawie.
Liczne zdjęcia.

 Powiązane wpisy

100 lps t.1 F-16
100 lps t.2 PZL-23
100 lps t.3 Mi-24
100 lps t.4 PZL-7
100 lps t.5 MiG-29
100 lps t.6 PZL-37
100 lps t.7 PZL-11
100 lps t.8 MiG-21
100 lps t.10 Mi-8
100 lps t.12 CASA C-295M
100 lps t.13 Su-22
100 lps t.15 PZL-130
100 lps t.17 C-130
100 lps t.18 MiG-15 
100 lps t.20 Su-7
100 lps t.21 Mi-14
100 lps t.24 Leonardo M-346 Bielik
100 lps t.26 Jak-23
100 lps t.29 TS-11 Iskra
100 lps t. 30 MiG-17
100 lps t. 32 Ił-28
100 lps t. 33 MiG-19
100 lps t. 37 I-22 Iryda - polska(bez)nadzieja
100 lps t. 40 SM-1 - prekursor
100 lps t. 41 MiG-23 - niedoceniony
100 lps t. 43 Mi-2 - Czajnik do wszystkiego
100 lps t. 48 An-2 - ulubiony pterodaktyl
100 lps t. 49 PZL W-3 Sokół - śmigłowiec do wszystkiego
100 lps t. 50 An-26 - dobry samolot
100 lps t. 51 Black Hawk - śmigłowiec symbol
100 lps t. 52 Su-20 – typ przejściowy
100 lps t. 54 Ił-14 – lepsza kiła niż skok z Iła
100 lps t. 55 SH-2G Seasprite – polskie lotnictwo pokładowe w całej okazałości
100 lps t. 57 An-28/M28 - gorzki sukces
100 lps t. 59 i 62 Jak-11 i Jak-18 - samoloty szkolno-treningowe Jakowlewa
100 lps t. 63 SW-4 - marketingowa porażka do kwadratu
100 lps t. 66 Jak-12 - samolot prawdziwie wielozadaniowy

100 pls t. 69. SBLim-2Art - ostatni Mohikanin


piątek, 20 listopada 2020

Lotnictwo AI 10/2020

Aktualna sytuacja pandemiczna, co może brzmieć paradoksalnie, ograniczyła mi zasoby wolnego czasu, który mogę poświęcić na lekturę czasopism i książek lotniczych. Na prawdę trudne czasy.
Właśnie skończyłem "studia nad" październikowym numerem Lotnictwa AI, z którego Top 5 ułożyłem następująco:
1. Xian JH-. Samolot myśliwsko-bombowy. W słusznie minionej epoce przyjęło się uważać, często zgodnie ze stanem faktycznym, że wszystko co największe zdiełano w CCCP. Współcześnie trochę potęgi próbują uszczknąć Chińczycy, także w lotnictwie, czego przykładem jest największy "Jaguar". Oryginał na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych był wzorcowym samolotem szturmowym państw średniej wielkości. Jego koncepcję i układ aerodynamiczny powtórzyli Japończycy oraz Jugosławia wraz Rumunią, a także Chiny w postaci samolotu JH-7. Maszyna ta i jej historia nie jest u nas szerzej znana. Dobrze więc, że uznany duet autorski Fiszer-Gruszczyński przybliżył nam ten ciekawy samolot i niełatwą drogę do jego powstania. Kolejny dowód na to, że Azjatycki smok ma coraz większy potencjał, nie tylko do kopiowania ale też twórczego rozwoju pomysłów wcześniej realizowanych w innych krajach. Warto obserwować co się dzieje w tym wielkim, pretendującego do roli światowego dominanta, w tym także w lotnictwie państwie. Co do uwag do tekstu, to nie wiem tylko, w jaki sposób można "rozwiązywać obliczenia", str. 34.
2. Siły Powietrzne ZEA a zakup samolotów F-35 Lighting II. Tym ciekawym artykułem powrócił na łamy czasopism lotniczych, przynajmniej tych, które regularnie czytam, Robert Czulda, wspomagany tym razem przez J. Gruszczyńskiego. Czym, o ile w ogóle różni się ten tekst od popularnych ostatnio "Siły powietrzne ...."?, W sumie jednym elementem - analizą sytuacji geopolitycznej w otoczeniu ZEA. Szersze nakreślenie kontekstu potencjalnego zakupu ultranowoczesnych samolotów bojowych przez kraj z bliskowschodniej beczki prochu oraz skomplikowanych współzależności determinujących zgodę USA na transakcję wydaje się jak najbardziej uzasadniony, gdyż proces ten jest tylko jednym małym kawałkiem wielkich geopolitycznych puzzli. Nie mniej ważne w tekście jest pokazanie najnowszej historii i aktualnego stanu posiadania lotnictwa Emiratów, co pozwala lepiej zrozumieć okoliczności drogiej i ryzykownej inicjatywy zakupu supertechniki. Warto poczytać.
3. Transport lotniczy na świecie w 2019 r. Artykuł ten umieściłem tu trochę z przekory. Dlaczego? Z jednej strony co roku z zaciekawieniem sięgałem po porcję statystyki "Made in Liwiński". Z drugiej ze względu na COVIDowy kontekst, który sprawia, że mówiący o roku ubiegłym tekst jest zarazem tekstem z odległej, bardzo odległej przeszłości, do której nie ma już powrotu. Tak ciężko doświadczona i nadal doświadczane branża lotnicza jako jedna z pierwszych będzie się musiała dostosować do warunków nowopowstającego, na dziś niezdefiniowanego jeszcze świata. Albo się szybko dostosuje i przetrwa, albo na jej gruzach powstanie nowa organizacja lotnictwa. Szczerze pisząc, nie wiem, która opcja jest lepsza.
4. Royal Aircraft Factory S.E.5 na froncie zachodnim, 1917-1918. Myliłby się tan, kto oczekiwałby od tego artykułu suchego opisu zmagań pilotów tych, nowych na owy czas i groźnych maszyn w miejscu i okresie zawartym w tytule. Tomasz Szlagor stworzył barwny opis tego okresu umiejętnie łącząc różne aspekty omawianego tematu. Można? Jak widać można.
5. Zwiększenie możliwości rozpoznawczych U-2S. Choć legendarny samolot szpiegowski Lockheed U-2 znajduje się na granicy wieku emerytalnego, wcale nie wybiera się na zasłużony odpoczynek. Jego najnowsze, stale modernizowane wersje wciąż pokazują, że młokosy, czyli bezzałogowce, muszą się jeszcze wiele nauczyć, by odesłać babcię do muzeum i na pomniki. O najnowszych modernizacjach i dalszych planach odnośnie do służby Dragon Lady pisze P. Henski. Szkoda tylko, że 80 kN Autor nazywa mocą, a nie ciągiem silnika, str. 46. Fajnie też by było, gdyby "tryb zwykły lub podczerwony" zastąpić odpowiednimi zakresami lub pasmami, str. 48. Jak na ostatnie artykuły tego Autora jest całkiem, całkiem.
Cieszę się, że wpadki z poprzedniego numeru wydają się być jedynie wypadkiem przy pracy. Oby tak pozostało.

Lotnictwo.
Aviation International
Pazdziernik 10/2020

 
Powiązane wpisy:

niedziela, 8 listopada 2020

AEROMAX.pl 17 - numer na pięć

Piątka w tytule znalazła się nie tylko ze względu na pozytywną ocenę zawartości kolejnego, 17 numeru magazynu AEROMAX.pl. Odnosi się ona także do liczby artykułów w numerze. Z ta liczbą zawsze mam problem, gdyż chciałbym, aby artykułów było jak najwięcej i żeby były możliwie obszerne. Proza życia ogranicza jednak zawartość magazynu do 34 stron, przez co redakcja musi zapewne dokonywać trudnych wyborów. Tym razem osiągnięto, moim zdaniem, trafny kompromis. Wspomniana wyżej piątka to dwa krótkie, czterostronicowe materiały, jeden o stronę dłuższy oraz dwa obszerniejsze. Co niezwykle ważne, każdy traktuje o czymś innym, zgodnie z zasadą dla każdego coś ciekawego. Na ile wybór formy i tematów numeru ocenią czytelnicy okaże się wkrótce, przy czym swoją zawarłem w tytule tekstu. Mnie najbardziej zaciekawił kolejny etap historii Belfegora. Tym razem Autor opisał działania marketingowe, może trafniej byłoby napisać propagandowe, związane z tym jedynym w swoim rodzaju samolotem. Jak zwykle artykuł zilustrowany jest wieloma ciekawymi zdjęciami, w tym wersji szkolnej - dwusteru z przebudowaną kabiną. Nie mniej ciekawy jest artykuł o pierwszym polskim pilocie, który w naszym kraju przekroczył barierę dźwięku, a zwał się on Mickiewicz. W cyklu Godło i barwa tym razem opisano, a raczej pokazano na licznych zdjęciach (35 + powiększenia godeł) malowanie i emblematy samolotów 17 Eskadry Lotniczej z Poznania. Bliskiej mi, osobie mieszkającej od ponad trzech dekad w mieście Lecha, gdyż większość z pokazanych samolotów i śmigłowców latało mi długi czas nad głową. Kolejnym materiałem jest czwarta część historii 25 PLM. Tym razem opisano ostatnie sześć lat historii pułku, czyli czas bezpośrednio przed zdominowaniem nieba nad Pruszczem Gdańskim przez śmigłowce, co nastąpiło wiosną roku 1968. Na koniec trochę o polskiej technice lotniczej, tym razem o urządzeniu RZ-1000 przeznaczonym do ro/zwijania liny z celem holowanym przez samolot An-2. Ciekawe, unikatowe informacje zilustrowane licznymi zdjęciami detali urządzenia.

Pozostaje życzyć nam czytelnikom, a przede wszystkim Wydawcy, aby AEROMAX.pl przerwał niezwykle trudny czasie pandemii, i jeszcze długo, długo dostarczał nam ciekawych informacji i pozytywnych lotniczych wrażeń.

Powiązane wpisy:

środa, 4 listopada 2020

Samolot do kawy

 

Samolot na każdy dzień pojawił się na Facebooku przed trzema latami jako mój skromny pomysł na popularyzację lotnictwa, takiego jakie widzę swoimi oczami. Przede wszystkim oczami, nie aparatem. Z dwóch podstawowych elementów tej pięknej, bardzo różnorodnej dziedziny ludzkiej działalności - ludzi i statków latających wybrałem ten drugi - łatwiejszy. I choć tytuł albumu mówi o samolotach, nie trzymam się go dosłownie starając się pokazywać różnorodne statki powietrzne, w okolicznościach, zarówno przyrody, jak lotnisk, muzeów, pomników ... . Moim zamierzeniem było pokazanie fajnego, codziennie rano innego statku powietrznego, jako umilenia porannego przeglądu FB, porannej kawy, a czasem może zaciekawienia Obserwatora konkretnym typem lub egzemplarzem statku powietrznego. Jest też wątek osobisty, gdyż każde zdjęcie wiąże się z konkretnym wydarzeniem, wspomnieniem, a pragnienie publikowania kolejnych zdjęć skłania mnie do przeglądania archiwum zdjęć, ożywia wspomnienia oraz jeszcze bardziej motywuje do kolejnych lotniczych wypraw. W ten sposób SnKD staje się swego rodzaju fotopamiętnikiem.

Czy swój cel osiągnąłem?

Po części tak, gdyż ta forma aktywności sprawia mi ogromną przyjemność. Nie mniejszą sprawia mi też jej odbiór. Nie tylko lajki i stale rosnąca liczba polubień, ale przede wszystkim komentarze i sygnały, zwłaszcza te dotyczące błędów, które oczywiście jak wszędzie się zdarzają. Znaczy to, że po drugiej stronie są osoby w sposób aktywny obserwujące album. Cieszy mnie, że to wszystko nie przechodzi bez echa.

Pragnę gorąco podziękować wszystkim, którzy zaglądają do Samolotu na każdy dzień, głównie za to, że jesteście. Życzę wielu pozytywnych wrażeń i zapraszam do pozostania z SnKD.  


Powiązane wpisy: 

Samolot na Każdy Dzień kończy roczek



sobota, 31 października 2020

Lotnictwo 10/2020 - numer delta

Wiodącym tematem październikowego Lotnictwa są samoloty Mirage. Niemal 1/3 magazynu zajmują dwa artykuły dotyczące dwóch trójkątnoskrzydłych, eleganckich myśliwców koncernu Dassault. W jednym M Pospisill opisuje udział samolotów Mirage IIIC w Wojnie sześciodniowej. Jest to pierwsza część szerszego materiału dotyczącego Mirage IIIC z gwiazdami Dawida na skrzydłach. Ten na swój czas bardzo nowoczesny samolot odegrał znaczącą rolę w błyskawicznym ataku wojsk izraelskich na swoich arabskich sąsiadów. Świetna strategia, przemyślana taktyka, doskonale wyszkoleni lotnicy oraz dobry sprzęt okazały się źródłem niebywałego sukcesu militarnego. Oczywiście nie wszystko przebiegało zgodnie z planem. Dla przykładu skuteczność pocisków kierowanych powietrze-powietrze była żenująco niska. Jednak o lepszą reklamę tego Mirage III niż sukces Izraela byłoby trudno. Samolot zasłużył sobie na sukces zarówno we Francji, jak i u odbiorców zagranicznych, gdzie służył z powodzeniem wiele lat. Godnym jego następcą został zbudowany w analogicznym układzie czystej delty Mirage 2000. O jego użytkownikach i służbie pisze L.A. Wieliczko w artykule "Mirage 2000 na świecie".Elegancki myśliwiec przewinął się przez siły powietrzne dziewięciu państw, pozostając nadal w służbie ośmiu z nich. Mimo, że już nie najmłodsze, poddawane licznym ulepszeniom maszyny są nadal groźnym narzędziem walki. Warto wspomnieć, że przez wiele lat były w wersji Mirage 2000N podstawowym lotniczym środkiem przenoszenia francuskich ładunków jądrowych No i są po prostu ładne. Dwie dekady temu Mirage 2000 proponowane były Polsce w przetargu na wielozadaniowy samolot bojowy. Wówczas zarówno sama konstrukcja i jej możliwości bojowe, jak i warunki pozyskania budziły wielkie emocje. Nie mniejsze wzbudził też wynik przetargu. Z perspektywy czasu, mimo ogromnej sympatii do Mirage 2000, większej niż do F-16, wybór tego ostatniego okazał się najlepszym z możliwych. Przebieg negocjacji i procedur zakupowych Mirage pokazał po raz kolejny, że francuskie samoloty bojowe są maszynami drogimi, a negocjatorzy znad Sekwany stawiają zwykle twarde warunki. Także interoperacyjność Mirage 2000 z siłami powietrznymi większości państw NATO byłaby mniejsza niż w przypadku F-16, o logistyce nie wspominając. Także uwarunkowania polityczne ich użycia, wsparcia i modernizacji mogłyby być różne. W końcu to francuski prezydent J. Chirac stwierdził, że Polacy "zmarnowali okazję, żeby siedzieć cicho". Słowa znaczące, które zapamiętane powinny być na długo. Patrząc przez pryzmat historii oczywiste jest też, że z Paryża jest znacznie bliżej do Moskwy niż z Waszyngtonu, co w naszej sytuacji ma kolosalne znaczenie. Kolejną, chyba najważniejszą sprawą był potencjał modernizacyjny i możliwość wsparcia eksploatacji. Produkcja Mirage 2000 zakończyła się w roku 2007.Wynika z tego, że bylibyśmy ostatnim ich odbiorcą. Wiadomo było wówczas też, że we francuskich siłach powietrznych zostaną w niedługim czasie wyparte przez nowoczesne Rafale. Gospodarz nie będzie więc zainteresowany w dalszych modernizacjach dla siebie, a wówczas za ich opracowanie i przeprowadzenie zapłacić musi użytkownik. Nawet gdyby zebrało się kilku, to raczej trudno byłoby ustalić jej wspólny zakres przez tak różne siły powietrzne jak np.: polskie, greckie, katarskie i tajwańskie. Do tego dodać należy wręcz legendarną niechęć polskich wojskowych do modernizacji maszyn bojowych, która nie pozwala widzieć powyższej perspektywy w jasnych barwach. Jak by się to skończyło. Ano tak, jak jest teraz, czyli skromna "modernizacja" na miarę MiGów-29 na początku lat trzydziestych. Drugim wariantem byłoby pójście drogą Su-22, czyli użytkowanie przemalowanych jedynie maszyn po kres ich resursu - pewnie do przełomu lat 40/50. Znowu moglibyśmy wysyłać je na pokazy, jako jedyny użytkownik typu w NATO, a może i na świecie. Podobny scenariusz może się ziścić także w przypadku naszych F-16. Pomimo, że samoloty mają już po kilkanaście lat, nie słychać nic o planach modernizacji MLU (Mid Life Update), połączonej z kapitalnym remontem przy nalocie 2 000 godzin. Jest to idealny i jedyny opłacalny ekonomicznie moment na głęboką modernizację lub wręcz podniesienie standardu polskich Jastrzębi do podobnego do F-16V, a być może także zwiększenie resursu całkowitego ponad obecne 4 000 godzin. Zabieg taki nie będzie tani, a biorąc pod uwagę spore wydatki na zakup systemu obrony powietrznej i "wypasione" F-35, których szczyt przypadnie nieomal na czas remontu Jastrzębi, trudno być w tej sprawie optymistą. Oby z braku kasy i wyobraźni decydentów F-35 nie musiały samotnie bronić polskiego nieba.
O tym, jak wielkie są apetyty wojskowych oraz jak bogata jest oferta potencjalnych dostawców pisze T. Kwasek w sprawozdaniu z MSPO 2020. W numerze znajdziemy też obszerną monografię "pogromcy lotniskowców" Douglasa SBD Dauntless napisaną jak zwykle solidnie przez L.A. Wieliczko. Znajdziemy jeszcze wiele ciekawych informacji z kraju i ze świata. I choć znajdziemy też trochę błędów październikowy numer Lotnictwa wart jest przeczytania.

Powiązane wpisy:

środa, 28 października 2020

Mi-2 - Czajnik do wszystkiego

 Śmigłowiec: szkolny, transportowy, pasażerski, sanitarny, poszukiwawczy i ratowniczy, rolniczy, dyspozycyjny, uzbrojony, minerski, dźwigowy, latające stanowisko dowodzenia, powietrzny zwiadowca, latający policjant, aktor filmowy - te wszystkie i zapewne wiele innych określeń pasuje do poczciwego Mi-2. Nie ma chyba w Polsce lotniska, nad którym by nie zawisła sylwetka popularnego "Plemnika". Nie ma osoby, która by kiedyś nie podniosła głowy w górę na dźwięk charakterystycznego trzepotu łopat "Michałka". Nie ma też chyba wojskowego pilota śmigłowcowego, który nie latałby na świdnickim "Czajniku".Mi-2 był produkowany w kilku odmianach uzbrojonych, zarówno z uzbrojeniem lufowym, jak i rakietowym, w tym przeciwpancernymi pociskami kierowanymi. Do dziś pozostaje najliczniejszym, oprócz Sokoła, typem śmigłowca, także uzbrojonego w polskiej armii. Z uzbrojeniem kierowanym w Polsce "przeżył" swojego młodszego brata ciężkiego Mi-24, któremu kły wypadły już dawno. Maszyna ta, zbudowana w ponad pięciu tysiącach egzemplarzy latała praktycznie na wszystkich kontynentach, przez dekady propagując polski przemysł lotniczy. Co ważne śmigłowiec okazał się bardzo trwały i bezpieczny, a liczba wypadków i katastrof, jak na tak liczną flotę była naprawdę mała. Mi-2 służą w wojsku już dobrze ponad pół wieku. I choć MON zapowiada zakup 32 następców w ramach programu Perkoz, to znając ślimacze tempo procedur w MONie oraz przewidując kolosalne problemu budżetowe spowodowane pandemią, jestem przekonany, że jeszcze wiele lat brzęczenie poczciwych Michałków będzie nam towarzyszyć. Do ostatniej godziny resursu. Tym razem Miłosz Rusiecki wziął na swój, profesjonalny warsztat najważniejszy ze śmigłowców w historii polskiego lotnictwa. Tradycyjnie dla serii tomik składa się z kilku rozdziałów: Rozwój konstrukcji - 8 stron o powstaniu śmigłowca, próbach prototypów oraz przygotowaniach do produkcji Mi-2 w Polsce, tylko w Polsce. Produkcja seryjna - zasadniczy liczący aż 32 strony tekst nie tylko o samej produkcji, ale też o opracowaniu i zastosowaniach kolejnych wersji śmigłowca, głównie wojskowych, aż po Kanię i projekt Taurusa. Uzupełnieniem jest kolejny rozdział - Wojskowe Mi-2 w Polsce. Do tego dodać należy bardzo krótki, za krótki opis techniczny, uzupełniony obszerną tabelą z danymi technicznymi oraz rysunkami sylwetki śmigłowca. Niestety ponownie strona z rysunkami jest oddalona od opisu konstrukcji maszyny, co znacząco utrudnia analizę tekstu i jego czytelność. Co prawda wobec skromnego opisu konstrukcji nie jest to tym razem zbytnio uciążliwe, ale szkoda, że redakcja wycofała się po kilku numerach z umieszczania opisu i rysunków blisko przy sobie. Przy okazji rysunków zastanawiam się czy umieszczenie zewnętrznego zbiornika paliwa tylko w rzucie prawej strony śmigłowca było zamierzonym działaniem autora rysunku. Chcę wierzyć, że tak. We wkładkach znajdziemy artykuliki WSK-PZL Świdnik i Lotnictwo Wojsk Lądowych. Godny polecenia jest zwłaszcza drugi tekst ukazujący, jak w nowatorski, oryginalny i pełen trudności sposób powstała ta unikalna w skali Układu Warszawskiego formacja. Po za fajnie napisanym tekstem, wykorzystującym olbrzymią wiedzę pana Rusieckiego jest na prawdę mało błędów. Znalazłem jeden gramatyczny oraz niewłaściwą kolejność gwiazdek w danych technicznych, w sumie drobiazgi. Oby pozostałe tomiki serii były napisane i zredagowane na tak wysokim poziomie.
No i jeszcze okładka. Nagłówki numerów ze śmigłowcami do nr-u 21 (Mi-14) to "Śmigłowce wojska polskiego". Kolejne od nr-u 40 (SM-1) opatrzone są napisem "Samoloty wojska polskiego"!Rusiecki M.

100 lat polskich skrzydeł
Tomik 43, Mi-2
Edipresse Polska S.A.
64 strony, w miękkiej oprawie.
Liczne zdjęcia

 Powiązane wpisy:

100 lps t.1 F-16
100 lps t.2 PZL-23
100 lps t.3 Mi-24
100 lps t.4 PZL-7
100 lps t.5 MiG-29
100 lps t.6 PZL-37
100 lps t.7 PZL-11
100 lps t.8 MiG-21
100 lps t.10 Mi-
8
100 lps t.12 CASA C-295M
100 lps t.13 Su-22
100 lps t.15 PZL-130
100 lps t.17 C-130
100 lps t.18 MiG-15 
100 lps t.20 Su-7
100 lps t.21 Mi-14
100 lps t.24 Leonardo M-346 Bielik
100 lps t.26 Jak-23
100 lps t.29 TS-11
 Iskra
100 lps t. 30 MiG-17
100 lps t. 32 Ił-28
100 lps t. 33 MiG-19
100 lps t. 37 I-22 Iryda - polska(bez)nadzieja
100 lps t. 40 SM-1 - prekursor
100 lps t. 41 MiG-23 - niedoceniony
100 lps t. 43 Mi-2 - Czajnik do wszystkiego
100 lps t. 45 TS-8 Bies - najbardziej polski 
100 lps t. 48 An-2 - ulubiony pterodaktyl
100 lps t. 49 PZL W-3 Sokół - śmigłowiec do wszystkiego
100 lps t. 50 An-26 - dobry samolot
100 lps t. 51 Black Hawk - śmigłowiec symbol
100 lps t. 52 Su-20 – typ przejściowy
100 lps t. 54 Ił-14 – lepsza kiła niż skok z Iła
100 lps t. 55 SH-2G Seasprite – polskie lotnictwo pokładowe w całej okazałości
100 lps t. 57 An-28/M28 - gorzki sukces
100 lps t. 59 i 62 Jak-11 i Jak-18 - samoloty szkolno-treningowe Jakowlewa
100 lps t. 63 SW-4 - marketingowa porażka do kwadratu
100 lps t. 66 Jak-12 - samolot prawdziwie wielozadaniowy

100 pls t. 69. SBLim-2Art - ostatni Mohikanin

sobota, 17 października 2020

Lotnictwo AI 9/2020 - kosmiczny bubel

Z ciężkim sercem to piszę, ale muszę. Sierpniowy numer jest pod względem redakcyjnym, w mojej opinii, najgorszym jaki czytałem, a przeczytałem wszystkie.
Zaczynam tradycyjnie od mojego Top 5 numeru:
1. Hindustan Aeronautics Limited. Dla wielu z nas Indie kojarzą się wciąż ze świętymi krowami, widokami z folderów wycieczkowych i wszechobecną biedą. Obrazek z poprzedniego wieku nie do końca przystaje do współczesności. Podobnie jest w lotnictwie. Bardzo duże lotnictwo wojskowe wyposażone w mozaikę bardzo różnego sprzętu od wiekowych MiGów-21 i 27 poprzez Mirage 2000 po Su-30 czy Rafale. Liczne z nich produkowane są na licencji, a własny przemysł korzysta z zagranicznego know-how, z trudem aczkolwiek konsekwentnie budując swoją pozycję, głównie w oparciu o koncern Hindustan Aeronautics Limited. Jego osiemdziesięcioletnią historię przedstawia Leszek A. Wieliczko. Jest o czym poczytać. Szkoda tylko, że Autor dał się ponieść magii cyferek. Jaki sens ma podawanie wyników finansowych w miliardach rupii z dokładnością do jednego miliona. Kogo to obchodzi? Chyba tylko nawiedzonych księgowych. Dla mnie 197 mld rupii wystarczy, a i 200 byłoby ok. zamiast 197,046 mld. O ile więcej powiedziała by ta kwota przeliczona na dolary?
2. Boeing i problemy 737 MAX. W końcu ktoś rzeczowo i kompleksowo opisał całą, tak medialną sprawę MAXów Boeinga. Przedstawił nie tylko sprawy techniczne i proceduralne, ale też okoliczności powstania czwartej generacji modelu 737 i błędnej, aby nie powiedzieć głupio-pazernej polityki zarządu koncernu z Chicago. Temat zasługuje na pewno na Top 5, jednak gorzej sprawa wygląda z wykonaniem. Chyba temat i opinia o Autorze, P. Bondaryku pozwoliła mi artykuł tu zostawić. Co jest nie tak? Niedbalstwo Autora i redakcji. Kryzys branży związany z COVIDem-19 wybuchł w marcu 2020, nie 2019, str. 28! CS00 ma pojemność 110, a nie 1100 miejsc, str. 28. Ktoś to w redakcji w ogóle czytał? "... wskazań czujników wskazań kąta natarcia", str. 29. " ...uruchomieniem odpowiedniego tempa produkcji ...", str. 26.
3. Nanchang Q-5. Samolot MiG-19 pozostaje w cieniu poprzedników rodziny MiG-15/17 oraz kultowego następcy MiGa-21. Jego służba była znacznie krótsza i mniej spektakularna, co nie znaczy, że był samolotem złym. Niejako z przymusu geopolitycznego przez długie lata był podstawowym samolotem bojowym Chińskiej Republiki Ludowej. Powstała w tym czasie głęboko zmodernizowana wersja uderzeniowa Q-5. Główną zmianą było uwolnienie dziobu samolotu od chwytu powietrza do silników, który w zdwojonej formie przeniesiono na boki kadłuba na wysokość kabiny pilota. W ten sposób stworzono miejsce dla anteny radaru i bloków elektroniki. Po za tym w pierwszych wersjach zabudowano komorę bombową! Wiele interesujących faktów z historii tej ciekawej maszyny znajdziemy w artykule duetu Fiszer-Gruszczyński.
4. Latający kowboje z Teksasu. Euro-NATO Joint Jet Pilot Training. Mało znana, ale bardzo istotna dla lotnictwa dwunastu europejskich państw członków NATO jednostka. Ciasne europejskie niebo nie zapewnia wystarczająco dużo miejsca do efektywnego szkolenia pilotów współczesnych samolotów bojowych. Dla mniejszych państw o małych potrzebach szkoleniowych bardziej efektywne jest finansowanie wspólnego ośrodka niż utrzymywanie krajowych. Gdy do tego dodać możliwość szkolenia na naddźwiękowych Talonach robi się bardzo atrakcyjnie. Myślę, że niepotrzebne było uświadamianie czytelników, że para to są akurat dwa samoloty. Ponad to modyfikowane są programy kursów nie tygodnie, str. 45.
5. Amfibia Be-200 zdobywa nowe zastosowania. Tak jak głosi tytuł zdobywa nowe zastosowania, nowe zamówienia już niespecjalnie. Walka o miejsce na rynku i w rosyjskiej armii tej oryginalnej konstrukcji trwa już trzy dekady, a samolot lata od lat dwudziestu dwóch. Jego przyszłość jest jednak ciągle niepewna, a szanse na sukces topnieją wraz z coraz mniejszymi szacunkami potencjalnego rynku przygotowywanymi przez producenta. Niemniej jednak Be-200 jest jedyną współczesną łodzią latającą o napędzie odrzutowym. Czy ma szansę na zaistnienie w większej liczbie egzemplarzy pokaże czas.
 
Jest jeszcze monografia Oriona, w której znajdziemy interesujące terminy: "trzepotanie oscylacyjne", str. 73; "zaawansowane przeglądy techniczne", "wielkopowierzchniowe radary telemetryczne"; LLLTV działa w technologii bliskiej podczerwieni, wszystko na str. 84. Boje akustyczne mogą wskazywać "orientacyjny zasięg źródła dźwięku", str. 78; gazy wylotowe silników "generowały dodatkowe siedem procent mocy", str. 72. Jeśli do tego dodać jeszcze kilka terminologicznych potworków oraz błędy redakcyjne rysuje się ponury obraz artykułu. Nie jest to zresztą pierwszy artykuł P. Henskiego popełniony na podobnym poziomie. Wypadałoby więc zwrócić większą uwagę na zawartość jego tekstów.
Numer "pozamiatał" artykuł "Amerykanie znów latają w kosmos" W. Zwierzchlejskiego. Wygląda na to, że po złożeniu numeru nikt się nie pofatygował by sprawdzić, czy wszystko jest w porządku. Efekt - brakujące litery w liczbie ok. 20! Nawet tytuł rozdziału "DM-1 - lot jak maśle" nie zwrócił uwagi redakcji! Totalne niedbalstwo i ignorancja.
Wydawać by się mogło, że w dzisiejszych w dwójnasób trudnych czasach dla klasycznych - papierowych czasopism redakcje dołożą wszelkich starań w kierunku jak najwyższej jakości swojego produktu. Wydawać by się mogło.

Lotnictwo.

Aviation International

Wrzesień 9/2020

Powiązane wpisy:

Lotnictwo AI 8/2020

Lotnictwo AI 7/2020 - polskie lotnictwo w natarciu

Lotnictwo AI 6/2020 – numer śmigłowcowy 

Lotnictwo AI 4-5/2020 - u progu nowego

Lotnictwo AI 3/2020 - pocztówka z przeszłości

Lotnictwo AI 2/2020 - zdarzały się lepsze numery

Lotnictwo AI 2/2019 – ciekawie, nie do końca solidnie

Lotnictwo AI 12/2018 - polska języka - trudna języka

„Nieszczęścia chodzą parami”

Lotnictwo AI 3/2018. Czasopisma lotnicze – droga do …?




niedziela, 11 października 2020

Junak - początek wyboistej drogi

 

Lotnicze Warsztaty Doświadczalne w Łodzi w pełni zasługiwały na swoją nazwę. I nie chodzi tylko o doświadczalny charakter powstających tam konstrukcji, ale też o wszystkie bolączki, problemy, wyrzeczenia i dramaty, jakich doświadczali pracownicy tej "wytwórni". W końcowym etapie jej istnienia można ją nawet było nazwać manufakturą, na początku co najwyżej warsztatem chałupniczym. Pierwsze konstrukcje budowane były w oparciu o "trofiejne" używane silniki, materiały zbierane "gdzie popadnie" oraz bardziej niż skromne wyposażenie warsztatu. Dlatego na wielkie uznanie zasługuje cały zespół z Tadeuszem Sołtykiem na czele, który wykazał dużo hartu ducha i samozaparcia by tworzyć "z niczego" coraz lepsze samoloty. Największe uznanie wzbudza wśród nich rodzina samolotów szkolnych Zuch/Żak/Junak. Do produkcji seryjnej wszedł ten najmniej dostosowany, czyli Junak z przestarzałym i ciężkim silnikiem M-11FR. Ten jednakże z punktu widzenia logistyki i interesu politycznego polskiego lotnictwa był jedynym rozwiązaniem dającym szansę na produkcję seryjną. Ta z kolei pozwolić miała na wprowadzenie nowego samolotu szkolnego w miejsce UT-2, na którym poza szkoleniem prowadzona była selekcja młodych adeptów lotnictwa metodą "przez cmentarz". Dobrze więc, że Junak był produkowany, gdyż dał on też Sołtykowi niezbędne doświadczenie i uznanie, by mógł wkrótce stworzyć legendarne maszyny Bies i Iskra. Jak wielkie były trudności tamtych czasów oraz jak była zacofana polska myśl konstruktorska pokazuje przykład przedwojennego szefa T. Sołtyka, twórcy Karasia i Suma - S. Praussa. W czasie gdy Sołtyk "męczył się" nad przestarzałymi konstrukcyjnie metalowo-drewnianno-płóciennymi samolotami szkolnym, Prauss w Wielkiej Brytanii brał udział w projektowaniu pierwszego samolotu pasażerskiego o napędzie odrzutowym DeHawilland Comet. Tak Polskę spustoszyła i cofnęła w rozwoju II wojna światowa.
Pierwszy polski samolot produkowany w dużej serii Junak 2 i jego wersja "rozwojowa" Junak 3 przedstawione są w 42 tomiku Samolotów wojska polskiego. Cóż w nim mamy: 22 strony genezy konstrukcji, 8 stron o jej doskonaleniu. dalej czternaście stron historii użytkowania Junaków pod nietrafionym tytułem "Junaki w Polsce", tak jakby gdzieś jeszcze je wykorzystywano. Do tego opis konstrukcji, nieco o odbudowie przemysłu lotniczego w PRL oraz sześć stron o Instytucie Lotnictwa. Za dużo, szczególnie, że większość tekstu mówi o dniu dzisiejszym, a część stanowi po prostu streszczenie strony internetowej Instytutu. Gdyby było krócej, treściwiej, nie było by tak nużąco.
Do czego można się przyczepić. Zmniejszenie energii kinetycznej maszyny przy lądowaniu skraca dobieg, nie rozbieg, str. 14. J. Teisseyre konstruował samoloty, nie "maszyny lotnicze", str. 20. Opisy zdjęć na str. 24 i 25 mówią o Junaku 2 podczas gdy widać na nich Junaki 3! Jest też trochę lotniczego slangu " zapas stateczności na kołowaniu", str. 30. Samolot I-23 Manager jest raczej samolotem turystycznym lub dyspozycyjnym, a nie "osobowym", str. 50. Silnik gwiazdowy M-11FR zamiast mocy posiada "ciąg maksymalny" i to wyrażony w KM, str. 59.
Oby Autorom i redakcji wystarczyło zaangażowania w utrzymaniu chociaż przyzwoitego poziomu serii do jej końca.


Gruszczyński J., Fiszer M.
100 lat polskich skrzydeł
Tomik 42, LWD
Edipresse Polska S.A.
64 strony, w miękkiej oprawie.
Liczne zdjęcia.

powiązane wpisy:

Antoni Szymański „Całe życie za sterami”

TS-8 Bies
100 lps t.1 F-16
100 lps t.2 PZL-23
100 lps t.3 Mi-24
100 lps t.4 PZL-7
100 lps t.5 MiG-29
100 lps t.6 PZL-37
100 lps t.7 PZL-11
100 lps t.8 MiG-21
100 lps t.10 Mi-8
100 lps t.12 CASA C-295M
100 lps t.13 Su-22
100 lps t.15 PZL-130
100 lps t.17 C-130
100 lps t.18 MiG-15 
100 lps t.20 Su-7
100 lps t.21 Mi-14
100 lps t.24 Leonardo M-346 Bielik
100 lps t.26 Jak-23
100 lps t.29 TS-11 Iskra
100 lps t. 30 MiG-17
100 lps t. 32 Ił-28
100 lps t. 33 MiG-19
100 lps t. 37 I-22 Iryda - polska(bez)nadzieja
100 lps t. 40 SM-1 - prekursor
100 lps t. 41 MiG-23 - niedoceniony
100 lps t. 43 Mi-2 - Czajnik do wszystkiego
100 lps t. 45 TS-8 Bies - najbardziej polski 
100 lps t. 48 An-2 - ulubiony pterodaktyl
100 lps t. 49 PZL W-3 Sokół - śmigłowiec do wszystkiego
100 lps t. 45 TS-8 Bies - najbardziej polski 
100 lps t. 48 An-2 - ulubiony pterodaktyl
100 lps t. 49 PZL W-3 Sokół - śmigłowiec do wszystkiego
100 lps t. 50 An-26 - dobry samolot
100 lps t. 51 Black Hawk - śmigłowiec symbol
100 lps t. 52 Su-20 – typ przejściowy
100 lps t. 51 Black Hawk - śmigłowiec symbol
100 lps t. 52 Su-20 – typ przejściowy
100 lps t. 54 Ił-14 – lepsza kiła niż skok z Iła
100 lps t. 55 SH-2G Seasprite – polskie lotnictwo pokładowe w całej okazałości
100 lps t. 57 An-28/M28 - gorzki sukces
100 lps t. 59 i 62 Jak-11 i Jak-18 - samoloty szkolno-treningowe Jakowlewa
100 lps t. 63 SW-4 - marketingowa porażka do kwadratu
100 lps t. 66 Jak-12 - samolot prawdziwie wielozadaniowy
100 pls t. 69. SBLim-2Art - ostatni Mohikanin