Kolejne problemy z tankowcem KC-46A Pegasus pokazują, jak łatwo jest nam współczesnym zachłysnąć się
nowoczesnością. Nowe, w swoim założeniu znacznie lepsze, rozwiązania nie zawsze
idą w parze z właściwościami użytkowymi, często nawet z bezpieczeństwem. Dobrze
pokazuje to przykład latających cystern USAF. By nie przynudzać wystarczy
powiedzieć, że stary, analogowy system stosowany od siedmiu dekad w KC-135 Stratotanker
nie przysparza tylu problemów, co nowy w pełni cyfrowy system Pegasusa. W tym przypadku, jak to
ostatnio często bywa u Boeinga, doświadczenie wcześniejszych konstrukcji nie
znalazło uznania u nowych, „cyfrowych” inżynierów. Skutek – problemy
techniczne, koszty, czasem ofiary. Co ciekawe, w przypadku Airbusa problemy z
boomem też miały miejsce, rozwiązane zostały jednak znacznie szybciej. Czyżby
ze względu na brak wcześniejszych doświadczeń z tego rodzaju instalacjami.
Niestety w taki tok myślenia nie wpisują się włoskie i japońskie tankowce,
podobnie jak KC-46A bazujące na modelu B767. O co więc chodzi?
TOP 3
1. Kolejny incydent z
udziałem KC-46. Od dłuższego czasu fortuna nie sprzyja koncernowi Boeing. O
kolejnych problemach z systemem tankowania za pomocą sztywnego łącza, które
jest standardem USAF, pisze P. Dudek. Co prawda trochę przynudza, wielokrotnie pisząc o fatalnym zbiegu okoliczności sprzyjających incydentowi,
jednak całość jest jak najbardziej czytelna.
2. Taracian Blade
2026. O ile opisanych też w tym numerze SP ML ćwiczeń NATO Tiger Meet nie trzeba
bliżej przedstawiać, to ćwiczenia typowo śmigłowcowe wymagają trochę więcej uwagi i informacji. Tegoroczna edycja ćwiczeń odbyła się w Bułgarii, co po raz
kolejny pokazuje, że wschodnia flanka NATO aktywnie podnosi swoje zdolności
obronne. Zarówno idea ćwiczenia, jaki i przebieg tegorocznej edycji w pełni
zasługują na przyznane im sześć stron w numerze.
3. Spitfire-brytyjska
doskonałość. O tym pięknym ptaku napisano już wszystko, no prawie
wszystko. Historia tych maszyn nie dobiegła bowiem do końca, a kilkadziesiąt
latających egzemplarzy cieszy entuzjastów lotnictwa swoim widokiem i dźwiękiem. Tym razem Spitfire zagościł w bogato ilustrowanym materiale o dwóch wciąż latających z kolekcji z
Biggin Hill. Nim przedstawiono oba egzemplarze, zaprezentowano krótką historię
konstrukcji jako takiej. Nowych zdjęć tych kultowych samolotów nigdy za wiele. Przyznać
jednak muszę, że zaprezentowane w artykule maszyny dwumiejscowe, choć
niezbędne do szkolenia, nie cieszą oka tak, jak maszyny bojowe. Poczytać i popatrzeć jednak warto.
Powiązane wpisy:


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz