Letni, lipcowy numer magazynu
zdominowały tematy śmigłowcowe. Do poważnej refleksji skłonił mnie artykuł
opisujący szkolenie lotników na polskich (tymczasowo) Apaczach. Od dłuższego
czasu bowiem budził spore wątpliwości nie tyle sam zakup, co jego rozmach,
stawiający nas za kilka lat na drugim miejscu pod względem liczby używanych
śmigłowców. Co prawda daleko za Amerykanami, ale niemal setka maszyn i 10
miliardów dolarów na wejściu to poważna sprawa. Na dzień dzisiejszy nie ma na
rynku drugiego tak potężnego śmigłowca bojowego i długo raczej nie będzie. Take
osiągi, wyposażenie i przeżywalność na polu walki tej już ponad
pięćdziesięcioletniej konstrukcji, nadal budzą respekt. Tym bardziej, że nabyta
najnowsza wersja tylko z zewnątrz przypomina protoplastę. Kontrowersje budzi
nie tylko liczba maszyn, ale także ich przydatność na współczesnym polu walki.
Jak pokazuje wojna w Ukrainie, podstawowe zadanie Apacza, czyli niszczenie
broni pancernej przeciwnika bardzo straciło na znaczeniu. Wsparcie
nacierających jednostek własnych czy desantów śmigłowcowych na dronowym froncie
też nie uzasadnia posiadania aż sześciu eskadr tych potworów. Zastosowanie drogich
pocisków kierowanych Hellfire i im podobnych do niszczenia
mniej ważnych i mniej cennych celów też mija się z celem. Szczególnie na współczesnej,
bardzo kosztownej wojnie, gdzie w wymiarze strategicznym efektywność ekonomiczna
jest nie mniej ważna niż zdolności bojowe armii.
Moje myślenie skierowało na
inne tory zdjęcie ukraińskiego Mi-8 uzbrojonego w drony przechwytujące. Skoro u
nich sprawdza się tak prymitywne rozwiązanie to u nas też może się przyjąć. Pod
uwagę wziąć należy jednak różnice pomiędzy tymi maszynami i ich możliwościami, co
może uczynić nasz system bardzo zaawansowanym i skutecznym. Nowoczesne
sensory, duży udźwig środków bojowych, bardzo skuteczne działko z systemem
kierowania ogniem, a przede wszystkim wprzęgnięcie w sieciocentryczne pole
walki może uczynić z Apacza bardzo wydajny niszczyciel bezzałogowców. Przeniesienie bliżej frontu i na większą wysokość bezzałogowych myśliwców zwiększy ich skuteczność i zakres parametrów przestrzennych. Znacząco skróci też czas reakcji i skuteczność akcji. Jak pokazuje przykład ukraiński, do zwalczania plagi dronów potrzebne są różnorodne i bardzo liczne środki. Jeśli dodać do tego, że w naszej wersji śmigłowce będą integralnie dostosowane do współpracy z dronami to ich znaczenie bardzo rośnie. Obawa jest tylko jedna, czy nasi wojskowi, jak to zwykle bywało w historii, przygotowują się do poprzedniej wojny, czy też wyciągną wnioski z krwawej lekcji, jaka odbywa się za naszymi granicami. Może powiedzenie, że mądry Polak po szkodzie w końcu przejdzie do historii. Oby.
TOP 3
1. AH-64D w Inowrocławiu. Szkolenie lotnicze nabiera
przyspieszenia. Choć sam tytuł nie brzmi najlepiej, to wnętrze artykułu, po części
fotoreportażu, przynosi wiele ciekawych i bardzo świeżych informacji. Autor
pisze nie tylko o dostawach maszyn okresu przejściowego oraz naszych nowych
wojowników. Wiele miejsca poświęca też szkoleniu i przemianie mentalnej, jaką muszą
przejść lotnicy przestawiający się ze starszych maszyn, szczególnie Mi-24. Na
naszych oczach dzieje się kolejna rewolucja sprzętowa w naszej armii.
2. Tu-95, Tu-160 i PAK DA Bombowce strategiczne Rosji
mają problemy. Tytuł artykułu P.
Butowskiego mówi sam za siebie. W największym skrócie: pierwszy z nich powoli
dożywa swoich dni, a liczbę sprawnych maszyn skutecznie zredukowali Ukraińcy.
Drugi, bardzo drogi i skomplikowany budowany jest w pojedynczych egzemplarzach,
a modernizacja starszych maszyn wcale nie idzie lepiej. Najnowszy jest ciągle
na etapie projektowania i prac badawczych. Oby jak najdłużej. Poza aktualną
sytuacją samolotów i ich modernizacjami, wiele miejsca poświęcono nowemu
uzbrojeniu i problemom z silnikami i osprzętem. 10 stron ciekawego, bardzo
aktualnego materiału w klasycznym stylu Butowskiego.
3. Jak-130M rozpoczął próby w locie. Czy znajdzie
zastosowanie jako niszczyciel dronów? Jako
nie tak odległemu krewnemu naszych Bielików
samolotowi temu warto się lepiej przyjrzeć, co po raz kolejny czyni P.
Butowski. Tym bardziej, że od dłuższego czasu produkowane są i stale rozwijane
wersje uzbrojone maszyny. Krótkie rozważanie idzie w stronę potencjalnych
możliwości bojowych, szczególnie w kierunku przystosowania do efektywnego
ekonomicznie zwalczania nowych zagrożeń. Paradoksalnie to ten zgrabny samolocik
ma największe szanse eksportowe spośród wszystkich samolotów wojskowych
produkowanych w Rosji.
Powiązane wpisy:

