niedziela, 14 czerwca 2020

MiG-19  wiele nowości jednak bez przełomu


Pomimo wielu nowości, jakie pojawiły się w lotnictwie polskim wraz z wprowadzeniem samolotów MiG-19, typ ten nie zagrzał zbyt długo miejsca w jednostkach lotniczych i nie zapadł tak głęboko w pamięć lotników i sympatyków lotnictwa jak jego poprzednicy spod znaku Lim oraz następca - kultowy MiG-21.
Do nowości tych niewątpliwie należała naddźwiękowa prędkość oraz uzbrojenie w kierowane pociski rakietowe. Był także spadochron hamujący. Samolot ten był też pierwszym myśliwcem dwusilnikowym użytkowanym przez polskie lotnictwo na ziemiach polskich. Z drugiej strony jego skomplikowana i droga eksploatacja nie była rekompensowana nadzwyczajnym przyrostem możliwości bojowych w stosunku do MiGa-17, zwłaszcza w wersji z praktycznie tym samym radiolokatorem. Jednakże o szybkim zmierzchu jego kariery przesądziło szybkie pojawienie się doskonałego następcy, jakim był MiG-21 szczególnie w wersjach z radiolokatorem i pociskami rakietowymi nowej generacji.
Jednakże MiG-19 okazał się podatny na modyfikacje, czasem nawet bardzo duże. Pokazali to Chińczycy, który mając poważnie ograniczony dostęp do nowszych konstrukcji opracowali liczne wersje rozwojowe, w tym nie budowany w ZSRR dwumiejscowy samolot szkolno-bojowy oraz szturmowy Q-5. Ten ostatni wyposażono w nowy, zawierający radiolokator nos oraz boczne chwyty powietrza.
Ten ze wszech miar ciekawy samolot jest bohaterem kolejnego zeszytu serii Samoloty wojska polskiego, w którym znajdziemy: "Powstanie i rozwój konstrukcji" - 16 stron nie tylko o samej dziewiętnastce, lecz także o licznej rodzinie podobnych mu samolotów doświadczalnych stworzonych w biurze Mikojana i Guriewicza w celu praktycznego przebadania wielu rozwiązań konstrukcyjnych służących opracowaniu naddźwiękowego myśliwca nadającego się do seryjnej produkcji i służby w jednostkach liniowych. Droga ta była długa i kręta. Na ośmiu stronach rozdziału "Produkcja seryjna i użytkownicy" zawiera liczne informacje nie tylko o produkcji samolotu w ZSRR, ale też w Czechosłowacji i Chinach, także wersji rozwojowych. Jako, że historia produkcji i użytkowania MiGa-19 nie jest zbyt obszerna w rozdziale znalazł się też opis najbardziej zaawansowanych wersji oznaczonych SM-12, które pozostały jednak tylko maszynami doświadczalnymi.
"MiG-19 w Polsce" to 20 stron bogato ilustrowanego, szczegółowego opisu przebiegu służby "aż" trzydziestu sześciu maszyn tego typu w Polsce. Opis techniczny samolotu zajął osiem stron. Do tego „wkładki”, pierwsza o wersjach wysokościowego myśliwca przechwytującego MiG-19SU z dodatkowym silnikiem rakietowym. Kolejne cztery strony zatytułowane „Samolot TS-16 Grot i nie tylko” są wiadomo o czym – utopijnych planach opracowania naddźwiękowego samolotu szkolno-treningowego, a może nawet bojowego. Utopia ta wynikała nie tyle z uwarunkowań politycznych co ze słabości polskiego przemysłu lotniczego, a szczególnie jego zaplecza badawczo-konstrukcyjnego. Przy całym szacunku dla T. Sołtyka i jego zespołu, przy innych zespołach, które z powodzeniem opracowały tego typu samolot wyglądał on jak zbieranina rzemieślników o skromności zaplecza badawczego nie wspominając. Podobnie środki finansowe, jakie na ten cel mogłoby, gdyby chciało, wydać dźwigające się po powojennej pożodze państwo, były dużo, dużo za małe. 
Zresztą przykład Irydy projektowanej już w czasach bardziej dostatnich i sprzyjających tego typu projektom pokazał, że przekraczał nasze siły i możliwości, a przecież nie był to samolot naddźwiękowy ze wszystkimi problemami związanymi ze zjawiskami występującymi w tym zakresie prędkości. Tego typu wyzwaniu sprostali najwięksi, najmocniejsi, Amerykanie, Brytyjczycy ale wespół z Francuzami, no i Japończycy szeroko korzystający z europejskich doświadczeń. Gdzie tu miejsce dla biednej, technologicznie zacofanej, zamkniętej za Żelazną kurtyną Polski? Kolejne pole budowy narodowego mitu.
Kilka zdań jest błędnych lub co najmniej dyskusyjnych:
Ławica pod Poznaniem, str. 31. „Pierwszy MiG-19 (1029) utraciliśmy …”, str. 44. W konstrukcjach lotniczych ogólnie używa się materiałów o wysokiej jakości, nie tylko na bardziej odpowiedzialne elementy, str. 54. Kabina posiada raczej odsuwana owiewkę niż kopułkę, str. 55.
Niewątpliwym niedostatkiem tomiku jest brak zdjęcia wnętrza kabiny samolotu.


Fiszer M., Gruszczyński J.
100 lat polskich skrzydeł
Tomik 33, MiG-19
Edipresse Polska S.A.
64 strony, w miękkiej oprawie.
Liczne zdjęcia.

powiązane wpisy:

niedziela, 7 czerwca 2020

Lotnictwo AI 4-5/2020 - u progu nowego


Najnowszy, podwójny numer magazynu Lotnictwo AI swoją tematyką nakierowany jest zdecydowanie na przyszłość i to tak mocno, że nie znalazł się w nim żaden artykuł o typowo historycznym, lotniczym charakterze. O przepraszam, jest wspomnienie rocznicy lotu Apollo-13, ale to jest kosmonautyka. A, i jeszcze "Polskie porty lotnicze w 2019 r.", artykuł, który z obecnej perspektywy ma już tylko znaczenie historyczne. Nowe systemy uzbrojenia, w wielu przypadkach autonomiczne oraz ich nosiciele, rozwój sił powietrznych i nowych, choć czasem już na tym etapie "starych" konstrukcji, tego jest w LAI 4-5/2020 najwięcej.

Tym razem w moim TOP 5 znalazły się:
1. Broń pierwszego uderzenia. Hipersoniczny wyścig zbrojeń. Jesteśmy świadkami rozwoju i wprowadzenia do uzbrojenia pierwszych modeli pocisków poruszających się z w atmosferze z wysoką prędkością naddźwiękową. Klasy uzbrojenia, którą można usytuować pomiędzy rakietami balistycznymi a klasycznymi pociskami rakietowymi. Jest to obszar, który od dawna interesował zarówno naukowców i konstruktorów, jak i wojskowych. Jednakże rozwój technologii pozwolił na owocne wejście w ten zakres prędkości dopiero niedawno. Co ciekawe, w tym obszarze wyścigu zbrojeń amerykanie nieco zaspali, pozwalając Rosjanom oraz Chińczykom na uzyskanie przewagi, co skutkuje dziś intensywnymi pracami nad tego rodzaju bronią za oceanem. Na pewno będzie ciekawie.
2. LCA Tejas: niekończąca się opowieść ... . Jak zwykle wysokiej jakości tekst Leszka A. Wieliczko, tym razem poświęcony indyjskiemu programowi budowy lekkiego samolotu bojowego własnej konstrukcji i produkcji. Zawiła i długa jest historia powstania, rozwoju i wdrożenia do służby Tejasa, bo taką nazwę nosi samolot. Pomimo dostępu do technologii i dokładnej znajomości rozwiązań konstrukcyjnych samolotów bojowych (MiGi: 21, 23, 27, 29; Su-27/30; Mirage 2000, Jaguar, Harrier) i zaangażowania poważnych środków, samolot powstawał w dużych bólach, z licznymi problemami i kolosalnymi opóźnieniami. Pomimo ciągłych modernizacji na etapie rozwoju samolot nadal nie spełnia pokładanych w nim nadziei. Choć trzeba przyznać, że w skutek opóźnień, Hindusi dosyć wcześnie wprowadzili w życie powszechną w przypadku współczesnych maszyn bojowych zasadę ciągłego, płynnego rozwoju i stałych modyfikacji konstrukcji, szczególnie w zakresie systemów awionicznych. Bezdyskusyjnym sukcesem indyjskiej gospodarki jest postęp technologiczny związany z programem. Tego im nikt nie odbierze. Artykuł ma jedno uciążliwe niedomaganie -wartości poszczególnych kontraktów i koszty rozwoju podane są w walucie indyjskiej, bez przeliczanie na dolary, co dałoby większe wyobrażenie o skali wydatków.
Artykuł ten chciałbym gorąco polecić krzewicielom opinii, że w latach minionych byliśmy w stanie samodzielnie opracować nowoczesny samolot szkolno-bojowy, najpierw Grota, później Irydę. Inny krąg kulturowy inny system, jednak problemy w zasadzie podobne.
3. Chińskie samoloty bombowe (2). Tym razem opisano historię powstania i dzień dzisiejszy nowych, wybitnie chińskich wersji bombowca H-6, wywodzącego się z radzieckiego Tu-16. Historia ta pokazuje jak Państwo Środka dobrze radzi sobie z udoskonalaniem tego, co już w kraju swoich twórców dobre było. W artykule bardzo dużo miejsca poświęcono rozwojowi chińskich pocisków rakietowych powietrze-ziemia/woda. Temat ten jest ściśle związany z H-6, jednak w tym tekście omówiony, w mojej opinii, zbyt szczegółowo. O wiele ciekawiej byłoby go nieco rozwinąć w oddzielnym artykule.
4. Siły Powietrzna Francji. Transformacja i modernizacja. Francja od dekad znajduje się w swojego rodzaju rozkroku pomiędzy globalizacją, współpracą międzynarodową i chęcią odgrywania znaczącej roli we współczesnym świecie, a zachowaniem własnej odrębności i niezależności. Dążenia te najbardziej chyba widoczne są w siłach powietrznych i związanej z nimi części przemysłu lotniczego. Choć nie tylko w tej militarnej części, gdyż w przypadku całego Airbusa jest ta polityka wyraźnie widoczna. Zresztą taka dychotomia widoczna jest we francuskim przemyśle lotniczym od dawna. Z jednej strony rodzina samolotów Mirage i Rafale, z drugiej Concorde, Jaguar, Alpha Jet, Atlantic ... .  W ostatnim czasie widać znaczące przyspieszenie procesu modernizacji sił powietrznych, Które po za programem Rafale przebiega w szeroko pojętej współpracy międzynarodowej (A330 MRTT, A400M,) lub zakupach zagranicznych (C-130J, E-3D, PC-21). O aktualnym stanie i planach na najbliższą przyszłość francuskich sił powietrznych ciekawie pisze M. Łaz. W artykule jest sporo dat, liczb, typów samolotów oraz jednostek/baz lotniczych. Warto się zapoznać z tym, co się dzieje w lotnictwie naszego "tradycyjnego sojusznika".  

5. NATO Ground Surveillance System. Drony coraz szerzej wchodzą do lotnictwa wojskowego już nie tylko jako uzupełnienie samolotów załogowych, lecz jako równorzędny partner, a w przyszłości zapewne jako dominujący system uzbrojenia lotniczego. W tej sytuacji cieszyć może rozwój i osiągnięcie wstępnej gotowości przez umieszczony w Europie system rozpoznania oparty o amerykański samolot bezzałogowy RQ-4D. Ważne jest to zwłaszcza dla państw posiadających mocno "niedowidzący" system rozpoznania, do jakich z pewnością zalicza się Polska. Tym bardziej wskazane jest zapoznanie się z okolicznościami powstania systemu, jego rozwojem i częściami składowymi.

Powiązane wpisy


wtorek, 26 maja 2020

Lotnictwo 4-5/2020 - co z tym Lotnictwem?

Marcowy numer lotnictwa sprawił, że już prawie położyłem krzyżyk na ten "miesięcznik +". Jednakże lektura kolejnego numeru przekonała mnie, że z czasopismem tym dzieje się coś dziwnego, w sumie niezbyt dobrego. Chodzi o huśtawkę poziomu poszczególnych numerów. Raz jest przyzwoicie, drugi beznadziejnie, trzeci całkiem dobrze, kolejny znowu kicha i tak dalej i tak dalej. Bardzo nierówno. Ale zanim o tym, jak zwykle mój Top 5 numeru
1. Uzbrojone Sokoły. Zapewne zdziwicie się, że zaczynam od moich "ulubionych" Autorów czyli Gołąbka i Wrony. Ano bo temat ciekawy i ,tu zaskoczenie, dobrze i poprawnie napisany, bez  tak charakterystycznych dla tego duetu niedoróbek i błędów. Widać jak się chce i przysiądzie to można.
Sam temat nabiera szczególnego znaczenia, gdyż nakłada się w czasie na płynące ze strony zarówno koncernu Leonardo, jak i związków zawodowych w tej firmie sygnały o rychłym końcu wsparcia eksploatacji tej konstrukcji. Znaczy to ni mniej ni więcej, że dni Sokoła i wersji pochodnych są policzone. Zapewne będą cieszyć nas swym widokiem jeszcze wiele lat, lecz w coraz mniejszej liczbie. Przede wszystkim jednak wszelkie programy modernizacyjne straciły sens. Z remontami głównymi zapewne też wkrótce będzie podobnie. Z jednej strony chce się powiedzieć szkoda, z drugiej jednak nareszcie. I nie chodzi mi tylko o Sokoła, lecz o cały nasz sprzęt lotniczy Made in Poland. No właśnie, nie tyle polski, co naszej produkcji. Mamy chyba jedyną armię średniej wielkości państwa na świecie, która w takim stopniu opiera się na kalejdoskopie rodzimych konstrukcji, w dodatku na szeroką skalę, lub w ogóle, użytkowanych tylko w kraju producenta. Ani to efektywne, ani skuteczne, za to z przyczyn politycznych i ideologicznych strasznie hamujące proces prawdziwej modernizacji armii. Często słyszymy o doskonałych polskich samolotach i śmigłowcach. Tak doskonałych, że nikt ich nie kupił (PZL-130, SW-4) lub w śladowych ilościach (W-3, M28). W takiej sytuacji utrzymanie skromnej floty czy jej modernizacja generuje olbrzymie koszty jednostkowe, pozostawiając nas coraz wyraźniej w lotniczym skansenie. Ironią losu jest fakt, że konstrukcje powstałe za czasów słusznie minionych, często z dużym udziałem myśli technicznej Kraju Rad są dziś własnością zachodnich koncernów i jak widać po przykładzie Leonardo, to one i ich strategie decydować będą o przyszłości wspomnianych konstrukcji w większym stopniu niż nasi politycy i wojskowi.
2. Northrop XB/YB-35 - minimonografia olbrzymich bombowców, latających skrzydeł. Warto z ich historią zapoznać się bliżej. Jak się wydawało ślepa uliczka w rozwoju lotnictwa odżyła w "niewidzialnym" bombowcu B-2 i pojawia się w jego następcy B-21. I to chyba jeszcze nie koniec.
3. Leonardo T-346A we włoskich siłach powietrznych - ciekawy opis systemu szkolenia pilotów włoskich samolotów bojowych oraz roli jaką w nim spełnia Master - bardzo nowoczesny samolot jako główny element nie mniej nowoczesnego, wieloelementowego systemu. Materiał tym bardziej interesujący, że samoloty tego typu przejmują szkolenie polskich adeptów lotnictwa w Szkole Orląt. Najlepszą częścią artykułu jest opis lotu Autora Masterem i związanych z nim wrażeń. Rzadko na łamach obu Lotnictw spotykana jest relacja z lotu "pasażera", tym bardziej pisana piórem Autora o dużym doświadczeniu. Na prawdę warto przeczytać.
4 Dostawy samolotów i śmigłowców wojskowych dla rosyjskich sił zbrojnych 2019 w roku. Ten nieco przydługi tytuł zdradza co znajdziemy w środku. A tam obraz ponownie narastającego kryzysu w dostawach nowego sprzętu lotniczego dla rosyjskiej armii. Jak na tak duży kraj i siły zbrojne nieco ponad setka nowych oraz zmodernizowanych maszyn jest wręcz śmieszna. Jak dodamy do tego aktualny koronakryzys to perspektywa większych dostaw wydaje się raczej pieśnią przyszłości.
5. Siły powietrzne Holandii - tym razem L.A. Wieliczko bierze na tapetę lotnictwo państwa małego, zamożnego i prężnego, którego lotnictwo wkracza właśnie w etap zmiany pokoleniowej samolotów bojowych. W ciągu najbliższych czterech lat leciwe już F-16 zastąpione zostaną całkowicie przez samoloty F-35. Z polskiego punktu widzenia transformacja ta powinna być bardzo uważnie śledzona. Rzeczowa i solidna analiza procesu może przynieść nam wiele korzyści i zaoszczędzić wielu problemów. Czy tak będzie, czas pokaże.
Pozostaje mieć nadzieję, że zwyżka poziomu Lotnictwa nie jest tylko szczytem kolejnego cyklu, a redakcji uda się pozostać na poziomie ostatniego numeru.



Powiązane wpisy:



sobota, 23 maja 2020

AEROMAX.pl nr 16  magazyn dla wytrwałych



Zmieniająca się wokół rzeczywistość wymusiła zastosowanie wielu nowych, zwykle komplikujących życie rozwiązań. Tak też jest z dystrybucją szesnastego numeru magazynu Aeromax.pl, który dostać można tylko poprzez zamówienie u Wydawcy. Dla wielu może to być zadanie trudniejsze niż pójście do Empiku, tym bardziej, że sposób składania zamówienia jest bardziej złożony niż np. zakupy na Allegro. Stąd też tytuł dzisiejszego tekstu. Jak zwykle w takiej sytuacji decydująca jest odpowiedź na pytanie czy warto. W mojej opinii warto, gdyż zawartość numeru jak zwykle nie zawodzi.
Na początek mamy materiał o szkoleniu polskich pilotów w kierunku wykorzystania bomb A. Artykuł pokazuje okoliczności, metody i miejsca szkolenie, rzucając więcej światła na te kiedyś ściśle tajne działania. Przy okazji trochę je demitologizuje.
Największa dawka historii znalazła się w trzeciej części materiału o 25 PLM. Tym razem są to lata 1959-62, dla pułku bardzo trudne. Z jednaj strony wypadki i katastrofy, z drugiej udział w wielkich defiladach, z trzeciej trudność szkoleniowe i organizacyjne. Artykuł zajmuje 1/3 zeszytu, co sprawia, że jest mniej innych, różnorodnych artykułów niż zwykle. Mam w tym przypadku mieszane uczucia, z jednej strony trochę denerwowała mnie zawsze mozaika prezentowanych tematów, z drugiej jednak taka "kobyła" czyni numer nieco monotonny. Cóż jeszcze się taki nie narodził ... .
Godło i barwa to osiem stron o "kolorowankach" z  8 PLM-B 38 zdjęć i 12 rysunków, wszystko kolorowe, dobrej jakości.
Jest też kolejna część historii oryginalnego i kontrowersyjnego samolotu rolniczego PZL M-15. Tym razem rzecz o próbnej eksploatacji w ZSRR. Wspomniano też problemy związane z nieprzygotowaniem radzieckiej infrastruktury oraz "człowieka radzieckiego" do użytkowania tak nowoczesnego sprzętu, wymagającego wyższej kultury technicznej niż An-2. Podano też korzyści, zwłaszcza ekonomiczne i organizacyjne wynikające z zastąpienia tego ostatniego Belfegorem. Temat jak zwykle do zażartej dyskusji. Niezależnie od Waszej opinii o tym samolocie uważam, że M-15 należy się coś więcej, niż tylko seryjny, dobry artykuł w Aeromax.pl. Należy mu się porządna monografia.
Ostatni, krótki artykulik inspirowany jest nowym, kruczym kamuflażem jednego z krzesińskich Jastrzębi (4047). Opisano w nim i zilustrowano nie tylko okoliczności malowania i wygląd odrzutowca, lecz też w bardzo syntetyczny sposób historię poznańskiego kruka. Do tego piękne zdjęcie pary krzesińskich ołówków - miodzio.
Jak zwykle niecierpliwie czekam na kolejny numer.



Powiązane wpisy:

Aeromax.pl-13. Trzynastka nie musi być pechowa



sobota, 2 maja 2020

Ił-28 - radziecka Canberra

W trzydziestym drugim tomiku serii "Samoloty wojska polskiego" znajdziemy opis kolejnego wyjątkowego w historii polskich skrzydeł samolotu. Na czym ta wyjątkowość polega? Ił-28 był pierwszym bombowcem z napędem odrzutowym latającym z biało-czerwonymi szachownicami. Był też jedynym. W chwili wprowadzenia do uzbrojenia był jednym z najlepszych, o ile nie najlepszym, bombowcem taktycznym na świecie. Dzięki prostej, bardzo wytrzymałej konstrukcji i dobrym osiągom wykorzystano go do opracowania licznych wersji specjalistycznych: rozpoznawczych, torpedowych, walki elektronicznej, szkolnych. W latach burzliwego rozwoju lotnictwa wojskowego ze swojej podstawowej roli został szybko wyparty przez głównie naddźwiękowe samoloty uderzeniowe/wielozadaniowe. Wersje specjalistyczne służyły znacznie dłużej. W ZSRR produkowany był krótko, w latach 1950-1956, jednakże na wielką skalę, gdyż powstało 6316 egzemplarzy. Ciekawą gałąź rozwojową stanowią maszyny chińskie. W oparciu o licznie dostarczone z ZSRR oryginalne maszyny uruchomiono ich bezlicencyjną produkcję w wersjach oryginalnych oraz wielu specjalistycznych, zwykle ulepszonych. W linii pozostały one bardzo długo, wersje bojowe do 1987 roku, natomiast specjalistyczne, w tym walki elektronicznej do roku 2009. W Polsce stanowiły istotny element odrzutowej rewolucji, stawiając pod względem wyposażenia lotnictwo bobowe na równi z myśliwskim. Przez długie lata z powodzeniem były też wykorzystywane jako maszyny rozpoznawcze w lotnictwie Marynarki Wojennej. Pod względem osiągów, podatności na modernizację oraz długowieczności można Iła-28 porównać z brytyjską Canberrą, jednakże iłów wyprodukowano kilkakrotnie więcej.
 Co znajdziemy w tomiku. "Powstanie i rozwój konstrukcji" - 16 stron o powstaniu Ił-a28 na tle pierwszych prac nad bombowcami o napędzie odrzutowym w Kraju Rad. 8 stron w rozdziale "Produkcja seryjna i użytkownicy". "Ił-28 w Polsce" 20 stron, jak zwykle bogato ilustrowanego materiału omawiającego zagadnienie w sposób szczegółowy, z uwzględnieniem poszczególnych jednostek i - w pewnym zakresie - poszczególnych maszyn. Opis techniczny samolotu zajął dziesięć stron W układzie serii coraz bardziej mnie wkurza umieszczanie rysunków omawianych maszyn na zakończenie opisu ich służby w Polsce, zamiast bezpośrednio przy opisie technicznym, najlepiej na sąsiedniej stronie do opisu płatowca, co ułatwiłoby bardzo przestudiowanie budowy samolotu. Niby drobiazg, a podniósłby wygodę czytelnika, a co za tym idzie jakość publikacji. Materiały dodatkowe bardzo ciekawe. Mniejszy (2 strony) o polskim Ile-14E - samolocie rozpoznania radioelektronicznego. Drugi (4 strony) nie mniej ciekawy na temat planowanego zakupu przez Polskę samolotów rozpoznawczych Jak-27R.
Tym razem zamiast wskazywania nielicznych błędów dwie uwagi o charakterze bardziej ogólnym, dotyczące tomików autorstwa M. Fiszera i J. Gruszczyńskiego. Po pierwsze Autorzy czasem zapominają do kogo adresowany jest tekst, przez co wrzucają określenia z lotniczego slangu jak "wpadania w pompaż i zarzutu temperatury", str. 26.
Druga uwaga odnosi się do podpisów pod zdjęciami Czasem mają się nijak do treści zdjęcia. Na przykład zdjęcie z podpisem mówiącym o słynnej formacji Iłów-28 jakże trafnie nazwanej "Orzeł" pokazany jest Ił-28 lecący w towarzystwie Iskier, str. 34. Inna figura inne pokazy". W omawianym numerze apogeum osiągnęło ogólne rozminięcie podpisów zdjęć z ich treścią. Podpisy opowiadają oddzielną historię, historię służby Iłów-28, bez większego związku z tym co widzimy na zdjęciach. Spada przez to czytelność i zrozumiałość całego materiału. Szkoda, bo zdjęcia ciekawe i dobrej jakości, tylko z podpisu nie dowiemy się co na nich jest. Mnie się to nie podoba.
Gdzieś na Facebooku znalazłem opinię, że w tomiku nie ma nic nowego o Ile-28. W zupełności zgadzam się z tą opinią, której jednakże w żadnym razie nie traktuję jako zarzutu. Seria "100 lat polskich skrzydeł. Samoloty wojska polskiego" adresowana jest do czytelnika masowego, nie koniecznie obeznanego z lotnictwem. Jej zadaniem jest bardziej popularyzacja lotnictwa i dostarczanie podstawowych, w niektórych aspektach nieco rozszerzonych informacji związanych z prezentowanym samolotem oraz tematów pokrewnych. To zadanie, w mojej opinii, spełnia doskonale.


Fiszer M., Gruszczyński J.
100 lat polskich skrzydeł
Tomik 32, Ił-28
Edipresse Polska S.A.
64 strony, w miękkiej oprawie.
Liczne zdjęcia. 
powiązane wpisy:

100 lps t.2 PZL-23
100 lps t.3 Mi-24
100 lps t.4 PZL-7
100 lps t.5 MiG-29
100 lps t.6 PZL-37
100 lps t.7 PZL-11
100 lps t.8 MiG-21
100 lps t.10 Mi-8
100 lps t.12 CASA C-295M
100 lps t.13 Su-22
100 lps t.15 PZL-130
100 lps t.17 C-130
100 lps t.18 MiG-15 
100 lps t.20 Su-7
100 lps t.21 Mi-14
100 lps t.24 Leonardo M-346 Bielik
100 lps t.26 Jak-23
100 lps t.29 TS-11 Iskra
100 lps t. 30 MiG-17
100 lps t. 32 Ił-28
100 lps t. 33 MiG-19
100 lps t. 37 I-22 Iryda - polska(bez)nadzieja
100 lps t. 40 SM-1 - prekursor
100 lps t. 41 MiG-23 - niedoceniony
100 lps t. 43 Mi-2 - Czajnik do wszystkiego
100 lps t. 45 TS-8 Bies - najbardziej polski 
100 lps t. 48 An-2 - ulubiony pterodaktyl
100 lps t. 49 PZL W-3 Sokół - śmigłowiec do wszystkiego
100 lps t. 50 An-26 - dobry samolot
100 lps t. 51 Black Hawk - śmigłowiec symbol
100 lps t. 52 Su-20 – typ przejściowy
100 lps t. 54 Ił-14 – lepsza kiła niż skok z Iła
100 lps t. 55 SH-2G Seasprite – polskie lotnictwo pokładowe w całej okazałości
100 lps t. 57 An-28/M28 - gorzki sukces
100 lps t. 59 i 62 Jak-11 i Jak-18 - samoloty szkolno-treningowe Jakowlewa
100 lps t. 63 SW-4 - marketingowa porażka do kwadratu
100 lps t. 66 Jak-12 - samolot prawdziwie wielozadaniowy

100 pls t. 69. SBLim-2Art - ostatni Mohikanin


sobota, 25 kwietnia 2020

Lotnictwo AI 3/2020 - pocztówka z przeszłości

To co się stało z naszym światem przez ostatni kwartał wywróciło go w praktycznie wszystkich obszarach ludzkiej działalności w skali, jakiej na pewno nikt się nie spodziewał gdy składaliśmy  życzenia noworoczne. Dziś często sobie życzymy powrotu do normalności, co jest tak samo pobożnym życzeniem, jak i nadzieją, że przyszły "normalny" świat będzie taki jak kiedyś lub do niego bardzo podobny. Nic z tych rzeczy. Na naszych oczach odbywa sie transformacja starego w nowe, nieznane. Budzi to wielki niepokój, tym bardziej że nie ma nikogo, kto by próbował nakreślić chociażby ramy nowego porządku odrywając się  nieco od uwarunkowań starego, bezpiecznego.
Szeroko pojęta branża lotnicza jest jedną z pierwszych ofiar pandemii, tą którą na "zamknięciu świata" straciła najwięcej, przynajmniej w przewozach pasażerskich i wszystkim co z nimi jest związane. Straciła też fundament swojego funkcjonowania - pasażera. W tym kontekście wręcz groteskowym się dziś wydaje artykuł "Rywalizacja Airbusa i Boeinga w 2020". Pokazuje on bowiem, odległy, znany z poprzedniej epoki stan, w którym branża lotnicza rosła w siłę notując kilku lub nawet kilkudziesięcioprocentowe wzrosty. Dziś z tego nie zostało już nic, poza długimi rzędami "pasażerów" zaparkowanych na wszystkich wolnych powierzchniach portów lotniczych. Odmrażanie techniczne, organizacyjne i ekonomiczne będzie procesem trudnym, długotrwałym i bolesnym. Podstawowymi warunkami jego sukcesu będzie zduszenie pandemii oraz powrót pasażera, nie tylko biznesowego, ale przede wszystkim masowego. Oby pozostało coś więcej niż tylko ruiny i zgliszcza. Cóż, po(prze)żyjemy, zobaczymy.
W tej staro-nowej rzeczywistości kończyłem lekturę marcowego numeru Lotnictwa AI, wolniej i później niż zwykle. W niczym to jednak nie szkodzi, gdyż Wydawca podjął decyzję o kolportażu numeru kwietniowego w maju,. Decyzję ze wszech miar rozsądną i zrozumiałą.
Cóż zatem znajdziemy w marcowym numerze?
Mój TOP 5 to tym razem:
1. Chińskie samoloty bombowe. Współczesne lotnictwo chińskie szybko rośnie w siłę niwelując niegdysiejszą przepaść techniczną względem państw wysokorozwiniętych. Warto jest więc poznać historię klasycznych bombowców tego państwa. W zasadzie jest to historia samolotów konstrukcji radzieckiej, pełna jednak ciekawostek i lokalnych modyfikacji. Ten wątek w rozwoju lotnictwa Państwa Środka jest u nas mało znany, a na pewno wart bliższego się z nim zapoznania.
2. Grumman F-14 Bombcat (2). Druga część minimonografii kultowego myśliwca schyłku zimnej wojny. Tym razem mowa jest o wcieleniu uderzeniowym wdrożonym trochę z przymusu by znaleźć uzasadnienie dalszej jego służby w US Navy. Czytając kolejne artykuły o Tomcacie  mam przed oczami zdjęcia ciągle pozostających w służbie maszyn irańskich. Los bywa przewrotny.
3. Plany budżetowe US Air Force na rok 2020. Największe siły powietrzne świata, ich perspektywy, dzień dzisiejszy z jego bolączkami widziany z punktu widzenia wydatków zaplanowanych na bieżący rok finansowy. Znajdziemy tu z jednej strony zaawansowanie prac nad nowymi, przyszłościowymi rozwiązaniami, które stoją - jak na razie - w sprzeczności z coraz większymi problemami z utrzymaniem sprawności technicznej maszyn będących w służbie, bardzo często starszych niż ich załogi.
4. Pierwsze S-70i Firehawk w służbie. Trochę świeżych informacji o tym, co dzieje się wokół mieleckiego produktu, w szczególności wersji pożarniczej. Szkoda tylko, że wyposażenie specjalistyczne tej i innych wersji nie jest zabudowywane w Polsce.
5. Samolot Su-22 w lotnictwie polskim. W sumie nic nowego, nic odkrywczego. Materiał napisany jednak dobrze, omawiający temat całościowo, na tyle jednak skondensowanie, że przeciętnemu czytelnikowi czyta się dobrze. Dla miłośników tego samolotu zapewne zbyt ogólnie, zbyt mało. Jest też wkładka z opisem niedoszłych, swego czasu uzasadnionych technicznie i ekonomicznie modernizacji. 
Jest jeszcze artykuł F-35 Lightning II. Nowa jakość lotnictwa bojowego, który napisał Józef M. Brzezina. Nie wszedł do Top 5 nie dlatego, że tematyka F-35 się "przejadła", gdyż zajmują się nim wszyscy od poważnych czasopism naukowo-technicznych po tabloidy. Nie dlatego też, że brak jest w nim ciekawych informacji, bo są. Niestety trudno je wyłapać pośród "marketingowego bełkotu" tekstu. Autor nie podjął wysiłku wzniesienia sie ponad ten łatwy sposób pisania, często kompilowania dostępnych materiałów. Obrazu dopełniają liczne błędy i "potworki" językowe. "Anteny montowane wzdłuż krawędzi skrzydła i pod powłoką". " ... wysoki poziom syntezy sensorów oferuje także pilotom F-35 możliwość szybkiego podejmowania optymalnych decyzji". "Wielospektralna podczerwień". F-35 nie mogą przejąć zadań "które są obecnie wykonywane przez ... EA-6 Powler ...", gdyż wycofano je już ze służby. "System bezpośredniego wejścia głosowego DVI (Direct Voice Input)". Pisanie o nieograniczonym dostępie F-35 do przestrzeni powietrznej przeciwnika włożyć należy między bajki dla naiwnych dzieci. Kpiną z czytelników jest natomiast stwierdzenie że "można z czystym sumieniem powiedzieć, że bardzo dobrze trzyma się harmonogramu, a także ograniczeń finansowych" - to o F-35! Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że autor nie trzyma się faktów co zarówno jego, jak i artykuł dyskwalifikuje w moich oczach.
Na koniec życzę wszystkim zdrowia, wytrzymałości oraz utrzymania się na rynku możliwie wielu czasopism lotniczych.

Powiązane wpisy:








niedziela, 5 kwietnia 2020

MiG-17  ostatni poddźwiękowy


Rola i znaczenie samolotu MiG-17 w lotnictwie polskim jest często marginalizowana. Z jednej strony po przełomowym MiGu-15 jego wprowadzenie do linii odbyło się niejako z marszu, bez zbytniego rozgłosu oraz wysiłku organizacyjnego. Można powiedzieć, że przyszedł on "na gotowe". Z drugiej strony dosyć szybko uzupełniły, a z czasem wyparły z pierwszej linii nowsze konstrukcje, w ograniczonym zakresie MiGa-19, a w pełnej skali MiGa-21. Nowa technika "przykryła" medialnie konia roboczego lotnictwa lat sześćdziesiątych. Służba MiGa-17 była długa, pracowita i raczej bezpieczna. W uzbrojeniu jednostek bojowych pozostawał do roku 1982 - 27 lat, a w szkolnictwie do roku 1991. Ostatni lot samolotu tego typu odbył się 12 VII 1993 r. w 45. Lotniczej Eskadrze Doświadczalnej w Modlinie. Samolot MiG-17 wprowadził do lotnictwa polskiego kilka nowości, do najważniejszych należy pokładowy radiolokator oraz dopalacz. Wersje wyposażone w oba te urządzenia stanowiły najdoskonalszy samolot bojowy produkowany w Polsce. Ponad to stanowił on punkt wyjścia dla polskich wersji rozwojowych, nieudanego Lima-5M oraz znacznie lepszego samolotu myśliwsko-bombowego Lim-6, samolotu przez wiele lat stanowiącego podstawowe uzbrojenie lotnictwa uderzeniowego.
Samolotowi MiG-17 poświęcony został już trzydziesty zeszyt z serii "Samoloty wojska polskiego". Przyznam, że kolejny raz zdziwiła mnie polityka wydawnicza tej serii. Chodzi o kolejność tomików poświęconych kolejnym wersjom rozwojowym danego statku powietrznego. Chronologiczne ich ustawienie w serii byłoby lepszym, logicznym rozwiązaniem, bardziej przyjaznym dla czytelnika. I tak MiG-17 powinien być przedstawiony przed Limem-6, podobnie Su-7 przed Su-22, czy Mi-8 przed Mi-24
Układ tomiku jest klasyczny, treść i jej podział też klasyczny dla duetu Fiszer-Gruszczyński. "Powstanie i rozwój konstrukcji" to 16 stron nie tylko o bohaterze numeru, ale też o samolotach eksperymentalnych i projektach niezrealizowanych. "Produkcja seryjna i użytkownicy" to skondensowany na 8 stronach materiał opisujący bardzo licznych użytkowników maszyny. Na uwagę zasługuje wersja dwumiejscowa, wytwarzana tylko w Chinach. "MiG-17 w Polsce" przedstawia na siedemnastu stronach pełną historię tego typu maszyn w polskiej armii. Jak zwykle jest dużo o jednostkach i strukturze lotnictwa, dostawach oraz zmianach przynależności maszyn oraz ważniejszych wydarzeniach z ich służby. Siedem stron opisu technicznego to też klasyka gatunku. Wkładki tym razem prezentują Instytut Techniczny Wojsk Lotniczych oraz WSK PZL-Rzeszów. Oba teksty brzmią bardziej jak materiały marketingowe, wyraźnie odstając od stylu i formy reszty. Cóż, takie czasy.
Do tekstu ma kilka uwag. Autorzy czasami sięgają do lotniczego slangu, slangu z minionego okresu, "... zgaszeniu prędkości...", str. 7; "... mógł pracować na zakresie poszukiwanie ...", str. 13. Na str. 20 mamy Komsomolsk na Amurze, podczas gdy dalej jest poprawnie Komsomolsk nad Amurem. Oznaczenie wersji dokonywane jest poprzez dodanie dużych liter za typem samolotu np. MiG-17PF. Trudno takie oznaczenie nazwa "dodaniem literki", str. 22 i dalej. Na str. 22 liczba zbudowanych w ZSRR MiGów-17 to 8085, podczas gdy w podpisie zdjęcia na kolejnej stronie jest "tylko" 8045. Mamy warunki sprzedaży, nie sprzedania, str. 24. Nie bardzo wiem dlaczego podwozie przednie chowa się w "poziomej wnęce", str. 56. Wobec obszernego, dostępnego materiału fotograficznego prezentującego samoloty omawianego typu na str. 54/55 i 56 umieszczono dwa zdjęcia tego samego MiGa-17PF ze zbiorów muzeum w Pradze-Kbely. Innych nie było?
Ponownie dobry, choć nie do końca dopracowany tomik.



Fiszer M., Gruszczyński J.
100 lat polskich skrzydeł
Tomik 30, MiG-17
Edipresse Polska S.A.
64 strony, w miękkiej oprawie.
Liczne zdjęcia.


 Powiązane wpisy:

100 lps t.2 PZL-23
100 lps t.3 Mi-24
100 lps t.4 PZL-7
100 lps t.5 MiG-29
100 lps t.6 PZL-37
100 lps t.7 PZL-11
100 lps t.8 MiG-21
100 lps t.10 Mi-8
100 lps t.12 CASA C-295M
100 lps t.13 Su-22
100 lps t.15 PZL-130
100 lps t.17 C-130