sobota, 17 lipca 2021

Lotnictwo 6/2021 – Łukaszenka nie był pierwszy?

To co się wydarzyło nad Białorusią 21 maja br. pociąga za sobą wielorakie, trudne do przewidzenia skutki w obszarze polityki globalnej, europejskiej i wewnątrzbiałoruskiej. Zmuszenie do lądowania, a praktycznie porwanie samolotu w celu przejęcia niewygodnego przeciwnika politycznego przesunęło granicę terroryzmu państwowego na nowe, bardzo niebezpieczne obszary. Bezpieczeństwo ruchu lotniczego zostało poważnie zagrożone, nie tylko w przypadku lotu 4978, ale i w szerszym kontekście. Szok i niedowierzanie powoli mijają pozostawiając wiele pytań, na które odpowiedzi przyniesie czas. Nie mniej jednak warto się zastanowić czy jest to przypadek odosobniony czy tylko innowacyjne podejście do zabiegów stosowanych już wcześniej. Otóż podobne przypadki w przeszłości. Jeden z nich opisano w Artykule „Przechwycenie lotu EgyptAir 2843”. Ktoś powie, że było to zupełnie inne działanie, dotyczące walki z terroryzmem. Z jednej strony racja, z drugiej pojawia się pytanie, gdzie jest granica pomiędzy słusznym i uzasadnionym działaniem a aktami ocierającymi się o terroryzm państwowy. Na ile cel uświęca środki. W opisanym w artykule incydencie z roku 1985 amerykańskie F-14 Tomcat przechwyciły nad Morzem śródziemnym samolot pasażerski Boeing 737, w którym zgodnie z informacjami wywiadu znajdowali się terroryści z FWP (Front Wyzwolenia Palestyny) odpowiedzialni za porwanie statku wycieczkowego Achille Lauro i zabicie obywatela USA będącego na jego pokładzie. Samolot zmuszony został do lądowania w sycylijskiej bazie Sigonella, bez zgody, a nawet ze stanowczym przeciwdziałaniem Włochów. Co z tego wynikło i jakich „bandyckich” środków w stosunku do sojuszników użyli Amerykanie opisano w tekście. Nie ulega wątpliwości, że USA potrafią dbać o bezpieczeństwo swoich obywateli, a w razie ich pokrzywdzenia/uśmiercenia potrafią dołożyć wielu starań by sprawca poniósł zasłużoną karę. Na ile zasłużoną i sprawiedliwie wymierzoną przez niezawisły sąd to już inna sprawa. Sprawa w dzisiejszych czasach jeszcze bardziej wątpliwa niż wówczas, przed trzydziestu pięciu laty. Dziś samoloty i drony państwa będącego stróżem światowego ładu i praw człowieka eliminują przeciwników stanowiących zagrożenie bezpieczeństwa tego państwa i jego obywateli, na terytorium obcych państw, znienacka, bez sądu, wyroku, prawa do obrony. Hipokryzja na skalę globalną.
Oczywiście czyn władz Białorusi ma inny kontekst polityczny, przez co staje się bardziej „bandyckim”, przerażającym, godnym potępienia. Otwartym pozostaje jednak pytanie o granicę tego szaleństwa. Puszka Pandory otworzona została już dawno.
 
TOP 5 magazynu:
1.Przechwycenie lotu EgyptAir 2843. Władza państwa nad obcymi samolotami.
2. Kierunki rozwoju wielozadaniowego samolotu bojowego Eurofighter Typoon. Przez dłuższy czas wydawało się, że europejskie wielozadaniowe samoloty bojowe generacji 4+ czyli Typhoon i Rafale nie odniosą sukcesu po za skazanymi na nie państwami uczestnikami programów. Ostatnie lata pokazały jednak, że jest grono państw na tyle zamożnych by zakupić wysokiej klasy sprzęt lotniczy, a jednocześnie ceniących sobie niezależność od USA i chcących zaoszczędzić sobie kłopotów związanych z zakupem samolotów bojowych w Rosji – problemy z serwisem, przeciwdziałanie USA, itp. Ponadto w krajach producentów tych maszyn nie ma i długo nie będzie ich następców, co wraz z kontraktami eksportowymi napędza i finansuje programy dalszego rozwoju. Co więcej, nawet w przypadku Royal Air Force nowocześniejsze F-35 nie zastąpią Typhoona w zadaniach myśliwskich i dużej części uderzeniowych. W artykule omówiono najważniejsze programy modernizacyjne, które prowadzone równolegle utrzymują, a nawet zwiększają wysokie możliwości samolotu na współczesnym polu walki. W drugiej części artykułu opisano dotychczasową służbę, plany eksploatacji i modernizacji w poszczególnych krajach użytkujących Tphoony. W wypadku wyników analizy są to jej, a nie jego wyniki, str. 27.
3. Douglas TBD Devastator. Minimonografia amerykańskiego samolotu torpedowego z początkowego okresu II wojny światowej. Jak większość z maszyn zaprojektowanych w połowie lat trzydziestych XX w. samolot w chwili powstania był bardzo nowoczesny. Jednakże w trakcie wojny szybko stał się przestarzały, a jego klęska w bitwie o Midway przysporzyła maszynie złej sławy. Co ciekawe maszyn tych wyprodukowano tylko 130 sztuk. Artykuł, jak zwykle u L. A. Wieliczko na wysokim poziomie merytorycznym i redakcyjnym.
4. Flota C-130 Hercules. Cz. II - Użytkownicy w Afryce, Azji oraz Australii i Oceanii. Tym razem więcej egzotyki wśród 38 krajów użytkowników Herculesów w tym rejonie. Także mozaika wersji jest interesująca, od B do J.
5. Hiszpańskie Lotnictwo Wojsk Lądowych. Będąc jednym z ważniejszych udziałowców Airbusa Hiszpania znalazła sobie stosowne miejsce wśród europejskich i światowych producentów lotniczych. Widać to też w lotnictwie tego państwa, także we flocie śmigłowców wojsk lądowych zdominowanej przez konstrukcje europejskiego konsorcjum. Jedynie ciężkie Chinooki pochodzą spoza Europy, a wychodzące powoli ze służby AB212 mają amerykańskie korzenie. Nowoczesny liczący ok. 100 maszyn komponent śmigłowcowy znalazł w miarę pełny opis w ciekawym materiale.
 


Powiązane wpisy:

Lotnictwo 5/2021 – szpiedzy 50+

Lotnictwo 4/2021 – kwietniowa mozaika

Lotnictwo 3/2021 – magazyn gdybających dziennikarzy

Lotnictwo 2/2021 - dwie rosyjskie ikony (lotnictwa)

Lotnictwo 1/2021 - przyzwoity start

Lotnictwo 12/2020 - nowe stare samoloty

Lotnictwo 11/2020- nowe stare

Lotnictwo 10/2020 - numer delta

Lotnictwo 9/2020

Lotnictwo 8/2020 - znowu czarna owca w numerze

Lotnictwo 7/2020

Lotnictwo 6/2020 – pod znakiem latających olbrzymów

Lotnictwo 4-5/2020 - co z tym Lotnictwem?

Lotnictwo 3/2020 - dno jest blisko

Lotnictwo 2/2020-- ciekawie, choć nadal z dodatkiem bylejakości

Lotnictwo 12/2019 - sinusoida

Lotnictwo 10-11/2019 - jeden artykuł rozwalił cały numer 

Lotnictwo 6/2019, nie tracę nadziei 

Lotnictwo 1-2 /2019 - równia pochyła?

Lotnictwo 12/2018, jakość czy jakoś? 

 

 

 

czwartek, 1 lipca 2021

Jak-11 i Jak-18 - samoloty szkolno-treningowe Jakowlewa

Przed II wojną światową „królem myśliwców” w ZSRR był N. Polikarpow. Czas wojenny to okres dominacji całej rodziny myśliwców ze stajni A. Jakowlewa, którego z kolei zdetronizował A. Mikojan ze swoimi świetnymi myśliwcami o napędzie odrzutowym. Pod koniec XX wieku, wraz z upadkiem Kraju Rad na czoło wysunęło się biuro Suchoja z rodziną maszyn wywodzących się z Su-27. Bazując na prosperity okresu wojny oraz wcześniejszych doświadczeniach konstrukcyjne Jakowlewa bardzo się rozrosło opracowując bardzo różnorodne konstrukcje od myśliwców Jak-23, 25 i 28, 36 i 38 i awangardowy Jak-141, poprzez wielozadaniowe Jak-12 i pasażerskie Jak-40 i 42. Wśród nich znalazły się też samoloty przeznaczone do szkolenia i treningu pilotów wojskowych. Jak-18 był głęboką, wieloetapową modernizacją wcześniejszego UT-2, który także służył w Ludowym Wojsku Polskim do szkolenia wstępnego pilotów. Nowy samolot był jednak o wiele lepszy w szkoleniu, nie tylko ze względu na zakrytą kabinę, lecz przede wszystkim znacznie lepsze właściwości lotne i bezpieczeństwo, co pozwalało na odejście od systemu selekcji wstępnej „przez cmentarz”. W Polsce Jaki-18 w swojej podstawowej wersji służyły od 1951 roku w szkolnictwie wojskowym. W aeroklubach w tym samym czasie pozyskano 15 maszyn zbudowanych na Węgrzech, a od 1958 roku także, stopniowo przejmowano większość maszyn wycofywanych z wojska. Te udane maszyny latały w lotnictwie sportowym aż do roku 1976. Konstrukcja okazała się na tyle udana, że w ZSRR poddano ją modernizacji i remotoryzacji otrzymując w ten sposób maszynę szkolno-treningową o znacznie lepszych osiągach, a na dalszym etapie modernizacji wyczynowe samoloty akrobacyjne Jak-50.Inna jest geneza samolotu Jak-11, który powstał jako wersja treningowa myśliwca Jak-3, poprzez zamontowanie słabszego silnika gwiazdowego oraz przekonstruowanie płatowca. Mechanizacja płata oraz bogate wyposażenie radiowo-nawigacyjne pozwalało na efektywny trening pilotów samolotów bojowych, a przede wszystkim bezpieczną przesiadkę z maszyn typowo szkolnych na maszyny czysto bojowe. W Polsce jest to typ raczej niesłusznie zapomniany, chociaż w służbie znajdowały się aż 192 maszyny.
Samolotom Jak-11 i 18 poświęcono tomiki Samolotów wojska polskiego nr 59 i 62. Ich układ jest klasyczny dla serii. W pierwszym poświęcono dodatkowo sześć stron na przedstawienie historii polskiego samolotu podobnej klasy M-4 Tarpan. Niestety samolot ten nie wszedł do produkcji seryjnej. W drugim zeszycie przedstawiono w dodatkach rodzinę samolotów akrobacyjnych opracowanych na bazie Jaka-18 oraz odrzutowy samolot szkolno-treningowy Jak-30. Ten ostatni wziął udział w konkursie na standardowy samolot szkolno-treningowy Układu Warszawskiego, który w skutek raczej działań politycznych niż oceny właściwości lotnych i eksploatacyjnych, wygrał czechosłowacki L-29 Delfin. We współzawodnictwie brała też udział polska Iskra, z wiadomym skutkiem. Opis eksploatacji w Polsce obu maszyn Jakowlewa to w przeważającej mierze wyliczanka zachodzących po wojnie zmian w dyslokacji, nazwach oraz wyposażeniu jednostek szkolnych. Trudno się w tym wszystkim połapać. Widać jednak, że w owym czasie starano się optymalizować system przy jednoczesnym jego rozwoju, który miał na celu dostarczenie coraz większej liczby pilotów dla dynamicznie rozwijającego się lotnictwa wojskowego. Widać też niemały bałagan i tymczasowość wprowadzanych rozwiązań.
Co do zawartości, to jak pisałem wyżej, klasyka na typowym dobrym poziomie charakterystycznym dla duetu Fiszer-Gruszczyński. Jak zwykle pojawiło się jednak kilka błędów lub niedopatrzeń. W opisie historii Jaka-11 na str. 9 pojawia się nagle prototyp z silnikiem ASz-21, chociaż o kulisach jego powstania, w odróżnieniu od innych prototypów, nie ma ani słowa, choć to on przekształcił się w maszynę seryjną. „… a na granicy wysokości silnika 2400 m – 490 km/h”, str. 11. Podobnie w tomiku z Jakiem-18: „ … i noskiem wała dostosowanym doza montowania śmigła …”, str. 14; „… wykonano z nierdzewiejącej stali”, str. 61. Nazwanie RWPG „międzynarodowym socjalistycznym rynkiem pracy” jest sporym nadużyciem, str. 62.
Dobrze, że w serii znalazło się oddzielne miejsce dla dwóch używanych w znacznej ilości w lotnictwie polskim samolotów, na których kształciły się i doskonaliły swój lotniczy kunszt pokolenia pilotów z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych.

Fiszer M., Gruszczyński J.
100 lat polskich skrzydeł
Tomik 59, Jak-11
Tomik 62, Jak-18
Edipresse Polska S.A.
64 strony, w miękkiej oprawie.
Liczne zdjęcia.


 Powiązane wpisy:

100 lps t.1 F-16
100 lps t.2 PZL-23
100 lps t.3 Mi-24
100 lps t.4 PZL-7
100 lps t.5 MiG-29
100 lps t.6 PZL-37
100 lps t.7 PZL-11
100 lps t.8 MiG-21
100 lps t.10 Mi-8
100 lps t.12 CASA C-295M
100 lps t.13 Su-22
100 lps t.15 PZL-130
100 lps t.17 C-130
100 lps t.18 MiG-15 
100 lps t.20 Su-7
100 lps t.21 Mi-14
100 lps t.24 Leonardo M-346 Bielik
100 lps t.26 Jak-23
100 lps t.29 TS-11 Iskra
100 lps t. 30 MiG-17
100 lps t. 32 Ił-28
100 lps t. 33 MiG-19
100 lps t. 37 I-22 Iryda - polska(bez)nadzieja
100 lps t. 40 SM-1 - prekursor
100 lps t. 41 MiG-23 - niedoceniony
100 lps t. 43 Mi-2 - Czajnik do wszystkiego
100 lps t. 45 TS-8 Bies - najbardziej polski 
100 lps t. 48 An-2 - ulubiony pterodaktyl
100 lps t. 49 PZL W-3 Sokół - śmigłowiec do wszystkiego
100 lps t. 50 An-26 - dobry samolot
100 lps t. 51 Black Hawk - śmigłowiec symbol
100 lps t. 52 Su-20 – typ przejściowy
100 lps t. 54 Ił-14 – lepsza kiła niż skok z Iła
100 lps t. 55 SH-2G Seasprite – polskie lotnictwo pokładowe w całej okazałości
100 lps t. 57 An-28/M28 - gorzki sukces
100 lps t. 59 i 62 Jak-11 i Jak-18 - samoloty szkolno-treningowe Jakowlewa
100 lps t. 63 SW-4 - marketingowa porażka do kwadratu
100 lps t. 66 Jak-12 - samolot prawdziwie wielozadaniowy

100 pls t. 69. SBLim-2Art - ostatni Mohikanin


sobota, 19 czerwca 2021

AEROMAX.pl 18 – przedwczesne pogłoski

Minęło prawie dziewięć miesięcy od ukazania się poprzedniego numeru Aeromax.pl. Na szczęście parafrazując klasyka pogłoski o śmierci magazynu okazały się mocno przesadzone, gdyż pojawił się numer osiemnasty. Bardzo mnie to cieszy, gdyż jestem fanem magazynu i nie tylko czytam/oglądam go od deski do deski, ale też mocno trzymam kciuki za jego powodzenie. Jak na razie się nie zawodzę. Bieżący numer w całości dotyczy staroci, choć czasem w bardzo świeżutkim wydaniu, jak bogato ilustrowany materiał o umieszczeniu historycznego godła z samolotu por. pil. Stefana Steca na Su-22 nr 3715 oraz krótka wzmianka o pożegnaniu Iskier, jako samolotów szkolnych. Do samolotów bez śmigieł odnosi się też godło i barwa maszyn z 61 LPSz-B, a także artykuł Czternastu wyklętych za sterami MiG-ów. Rzecz o grupie zrehabilitowanych i przywróconych do służby w styczniu 1957 roku pilotów odsuniętych wcześniej od latania, w wielu wypadkach też więzionych, przez władze PRL-u. Co ciekawe w grupie tej byli nie tylko lotnicy służący wcześniej na zachodzie, ale też lotnicy LWP świeżo podpadnięci władzy ludowej. Całości dopełniają krótkie noty biograficzne czternastki. A skoro już mowa o lotnikach zza kanału to warto przypatrzyć się bliżej myśliwcowi Spitfire WX-L, którym latało kolejno trzech dowódców Dywizjonu 302. Na koniec ciekawy epizod z historii. polskich wiatraków za granicą czyli SM-1 wyeksportowanych do Finlandii. Śmigłowce były cztery w trzech wersjach i trzy z nich zachowały się w muzeach i kolekcjach do dziś. Godne pochwały poszanowanie dla historii: techniki, wojska i lotnictwa. Mimo, że bardzo ciekawy, artykuł odstaje od reszty pod względem języka i opracowania redakcyjnego. Tekst napisany jest trochę chaotycznie, co utrudnia przyswojenie podanych informacji. Co do zastosowań rolniczych to wspomniane w artykule opylanie stosuje się do środków ochrony roślin, nie do nawozów. Do tego po jednym błędzie gramatycznym i interpunkcyjnym. Szkoda, bo blisko już było do ideału.

czwartek, 17 czerwca 2021

Lotnictwo AI 5/2021 – helikopterowe rocznice

Latające wiatraki są statkami powietrznymi nie tylko pięknymi i użytecznymi, ale też bardzo skomplikowanymi i kosztownymi. Dlatego, pomimo licznych zalet, nie występują w takiej ilości i różnorodności jak stałopłaty. Nie zmienia to jednak faktu, że są maszynami interesującymi, wręcz fascynującymi. Majowy numer magazynu zdominowany został przez śmigłowce i związane z nimi rocznice.
 
TOP 5 numeru przedstawia się następująco:
McDonnell Douglas. W obiegowej opinii amerykańskie wytwórnie lotnicze przez dekady były w posiadaniu ich twórców, słynnych awiatorów, a często też konstruktorów. Prawda jest jednak inna. Te dziś znane lub nawet legendarne nazwiska są tylko markami, znakami towarowymi, które przez lata zdobyły uznanie i szacunek rynku, a przede wszystkim niemałą wartość. Często już w chwili powstania były to spółki z częściowym jedynie udziałem „frontmena”. Podobnie było z McDonnellem i jego firmą. Historię firmy od skromnej manufaktury w roku 1928 po wielki koncern prze dekady przejmujący mniejsze firmy lotnicze, aż po rok 1997 gdy sam został połknięty przez Boeinga. Historię znanego producenta odrzutowców, głównie lotnictwa morskiego, samolotów pasażerskich i transportowych po śmigłowce opisuje Leszek A. Wieliczko. Jak zwykle u niego nie ma się do czego „przyczepić”.
2. Westland Lynx i Wildcat. Pół wieku w służbie. Historia szczytowego osiągnięcia firmy Westland w zakresie techniki śmigłowcowej AW159 Wildcat i jego poprzednika Lynx opisana przy okazji wspomnianego w tytule półwiecza obecności Rysia w przestworzach. Tekst ciekawy, choć P. Bondaryk nie ustrzegł się paru błędów. Podczas lądowania na pokładzie okrętu wirnik śmigłowca, aby docisnąć śmigłowiec do pokładu, generuje ciąg do dołu, nie do góry, str. 34; „… dodanie do wyposażenia montowanych na HAS.3 fabrycznie holowanego wykrywacza anomalii …”, str. 34; „ … AW159 pełnią również zadania …”, str. 40. Nie zgadza się także liczba Lynxów użytkowanych w Wielkiej Brytanii. 34 AH.1 plus 28 HMA.2 nie daje podanych 56 sztuk, str. 38. Do tego jeszcze niepotrzebne stawianie przecinka przed spójnikiem.
3. Dwadzieścia lat śmigłowca Leonardo AW139. Drugi artykuł związany z rocznicą oblotu samolotu także częściowo związanego ze stajnią Westlanda. W ciekawie ilustrowanym tekście Autorzy przybliżają historię programu, właściwości śmigłowca oraz najważniejszych użytkownikiem tych wyprodukowanych już w liczbie ponad 1150 egzemplarzach. Jak widać, AW139 nie jest już maszyną nową, jednakże wciąż nowoczesną, stale rozwijaną i znajdującą kolejnych nabywców. Patrząc na cykl życia innych śmigłowców np.: Bell 205/212; Mi-8, Puma/Caracal; S-70, można śmiało powiedzieć, że AW139 i jego pochodne nie osiągnęły jeszcze półmetka swojej kariery. Śmigłowiec ten jest istotny dla polskiego przemysłu lotniczego ze względu na duże zaangażowanie zakładu w Świdniku w jego projektowanie i produkcję. W czasach globalizacji mocne wejście do łańcucha wytwórczego globalnego producenta helikopterów wydaje się lepszym rozwiązaniem niż konstruowanie własnego śmigłowca. Potwierdzeniem powyższej tezy jest „umiarkowany sukces” Sokoła oraz totalne niepowodzenie Puszczyka. Gdyby nie polska armia, oba programy zakończyłyby się kompletną klapą. Chociaż z ekonomicznego punktu widzenia jest ona bezdyskusyjna. I chociaż na losy obu konstrukcji duży wpływ miały zmiany ustrojowe w Polsce, nie zmienia to faktu niskiej efektywności ekonomicznej pierwszego i porazki drugiego programu.
4. Dowódca BLMW kmdr dypl. Pil. Jarosław Czerwonko zakończył służbę wojskową. Krótka relacja z uroczystości pożegnania komandora oraz obszerny z nim wywiad. Po trosze o całej bogatej lotniczej karierze, od szkoły poprzez wieloletnią służbę na Mi-14 aż do perspektyw lotnictwa MW w kontekście pozyskania nowych maszyn. 
5. Kolejna odsłona komponentu lotniczego w ramach Aviation Detachment. Niewątpliwie najciekawszym. Szeroko komentowanym w mediach, środowisku lotników oraz sympatyków lotnictwa wydarzeniem tej wiosny była kilkudniowa wizyta amerykańskich samolotów F-15 różnych wersji w bazach 2 Skrzydła Lotnictwa Taktycznego. Relacja z tego wydarzenia wraz z wykazem uczestniczących w nim 30 samolotów USAF oraz przybliżeniem historii AD w Polsce dostarcza wielu ciekawych informacji.
Poza tym w aktualnościach wiele ciekawych informacji.
Szkoda tylko, że P. Henski pomylił się podając szacowane koszty programu F-35 na 1,2 tryliona dolarów, co w Polskim systemie nazewnictwa oznacza 1,2 · 1018 USD! Dla porównania PKB USA wynosi ok. 21,5 biliona (21,5 · 1012) USD. Podobnie swoim artykule po raz kolejny nie radzi on sobie z terminologią lotniczą. Zamiast o skrzydłach ze wzniosem dodatnim pisze o skrzydłach dyhedralnych, str. 26. Brak słów.


Powiązane wpisy

poniedziałek, 7 czerwca 2021

Lotnictwo 5/2021 – szpiedzy 50+

Duży dłużej służy. Najbardziej tej zasadzie hołdują Amerykanie, szczególnie US Air Force, wciąż utrzymując w służbie samoloty rodziny C-135, C-5 czy B-52. W kategorii samolotów poddawanych głębokim modernizacją i wciąż pozostających w produkcji prym wiedzie C-130 Hercules. W majowym numerze sporo miejsca poświęcono C-130 oraz rodzinie RC-135, pomimo zaawansowanego wieku przenoszących bardzo nowoczesne wyposażenie.
 
TOP 5 magazynu:
1. Shenyang J-8. W pogoni za nowoczesnością. Chińsko-amerykański program Peace-Pearl. Ciekawy i mało znany epizod w historii stosunków chińsko-amerykańskich z MiGiem-21 w dalekim tle. Program Peace-Pearl zainicjowano w latach osiemdziesiątych XX wieku, kiedy to głównym przeciwnikiem USA był wciąż Układ Warszawski z ZSRR na czele, a komunistyczne, zacofane gospodarczo Chin nie były postrzegane jako poważne zagrożenie dla globalnych interesów Stanów Zjednoczonych. W celu wzmocnienia potencjału chińskich sił powietrznych postanowiono wspomóc go poprzez zastosowanie w myśliwcu J-8II radaru z pierwszych wersji samolotu F-16. Co z tego wynikło opisał w swoim artykule M. Strembski.
2. Samoloty rozpoznania operacyjno-strategicznego rodziny RC-135. Stale komplikująca się sytuacja międzynarodowa i coraz bardziej nieprzewidywalna i silnie się zbrojąca Rosja sprawiają, że nad Europą, w tym nad naszym krajem, coraz częściej pojawiają się samoloty rozpoznawcze, wśród których często możemy zobaczyć RC-135. Ze względu na swój wiek – niemal sześćdziesiąt lat, liczne modyfikacje i przebudowy oraz tajność przenoszonego wyposażenia wśród tych maszyn panuje olbrzymie zamieszanie, które w swoim artykule próbuje uporządkować T. Kwasek. Na pewno pomaga zapoznać się z historią i dniem dzisiejszym tych maszyn, do czego mocno przyczynia się tabela ze specyfikacją poszczególnych egzemplarzy, choć nie do kończ zdaje się panować nad tym zamieszaniem. Pierwsze zamieszanie jest z przebudową RC-135B, na wersję C, str. 37. Zupełnie nie wiadomo o co chodzi, gdyż Autor o takiej przebudowie wcześniej nie wspomina. „… i współpracuje się operatorami systemów ELINT …”, str. 42. Chodzi o koordynatora misji. „… filtry wskazujące na zagrożenie radioaktywne w powietrzu …”, str. 44.
 3. Indyjskie Siły Powietrzne, cz II. Hinduskiego kalejdoskopu statków latających różnych typów ciąg dalszy: samoloty bojowe, transportowe, tankujące, pasażerskie, dyspozycyjne, specjalnego przeznaczenia, szkolno-treningowe i śmigłowce różnego pochodzenia jako aktorzy trudnej drogi Indii do stworzenia nowoczesnych sił powietrznych.
4. Flota C-130 Hercules. Cz. 1 - Użytkownicy w Amerykach I Europie. Pomimo, że wkrótce minie sześćdziesiąt siedem lat od oblotu prototypu tego kultowego transportowca, samolot znajduje się wciąż w produkcji, w głęboko zmodernizowanej wersji J. Wiele państw, w tym Polska, użytkuje Herculesy w różnych wersjach, od najnowszych do bardzo już leciwych C-130B. Artykuł stanowi przegląd państw użytkowników samolotów C-130 na wspomnianych trzech kontyngentach, wraz z krótką historią służby w omawianych państwach. Po za różną czcionką w podpisie do zdjęcia, str. 33 oraz pominięciem wersji w podpisie do kolejnego, norweskiego – C-130J zamiast C-130J-30, materiał jest O.K.
5. Katastrofalny „Ramrod 16”. Pogrom Ventur nad Holandią. Artykuł stanowi opis jednego rajdu brytyjskich bombowców Ventura nad Holandią z dnia 3 maja 1943 r. Akcja okazała się niefortunną, by nie powiedzieć tragiczną w skutkach, gdyż z całej bombowego komponentu akcji powrócił tylko jeden samolot. Autor przedstawił wyczerpującą analizę akcji oraz związanych z nią okoliczności przed, a częściowo też po akcji. Tragiczny obraz wojny w całej okazałości.
Jak to zwykle bywa, pewne „niedociągnięcia” pojawiły się w dziale aktualności. Najpierw zadziwiająco dokładny lub raczej „kalkulatorowy” wzrost pułapu zawisu śmigłowca: 457,5 m, str. 10. Dalej ciekawe rozmnożenie silników Jumbo Jeta, gdyż cztery z jednego samolotu wystarczyły do zabudowy sześciu jednostek na mega samolocie The Roc, str. 13. Na tej samej stronie mamy „Ma = ,85”.


 

piątek, 21 maja 2021

An-28/M28 - gorzki sukces

W założeniu samolot An-28 miał być nowocześniejszym, nieco większym następcą szybko starzejącego się technicznie, a jeszcze szybciej moralnie latającego pterodaktyla An-2. Nowy samolot ze zdwojonym, niezawodnym, lżejszym i ekonomiczniejszym napędem miał przynieść nową jakość i tylko zastosowanie w agrolotnictwie pozostawało poza zasięgiem nowej maszyny. Logicznym było więc, że An-28 zastąpi popularnego Antka także na liniach produkcyjnych mieleckiego zakładu. Zgodnie z potrzebami gospodarki i armii ZSRR w konstrukcji samolotu położono szczególny nacisk na właściwości użytkowe, w wyniku czego powstał mocny, prosty w produkcji i obsłudze płatowiec, w którym uzyskano bardzo dobre właściwości krótkiego startu i lądowania kosztem prędkości oraz ekonomii. Samolot prawie idealnie spełniał postawione mu zadania, jednakże przez swoje właściwości, w odniesieniu do potrzeb innych użytkowników, stał się konstrukcją niszową. Skutkiem tego po rozpadzie Związku Radzieckiego rynek dla Ana-28 i jego pochodnych gwałtownie się skurczył. Ratunkiem miało być stworzenie wersji przeznaczonych dla klientów zachodnich (zachodni napęd i awionika) oraz stworzenie specjalistycznych wersji, których użytkownikiem ostatecznie została jedynie Marynarka Wojenna RP. W ten sposób samolot dołączył do licznej grupy polskich konstrukcji/produktów lotniczych, które znalazły szersze zastosowanie tylko w kraju (Orlik, Iskra, Bies, Junak, Sokół). Pokazuje to wyraźnie, że na skutek niezdolności do sprzedaży większej liczby maszyn, wysiłek włożony w opracowanie kolejnych konstrukcji w znacznym stopniu został zmarnowany. Duma naszych pilotów z latania na polskich maszynach to trochę za mało by usprawiedliwić tak duże koszty.
Swego czasu miałem okazję praktycznie zapoznać się z Anem-28 oraz M28 Skytruck jako „windami do nieba”, czyli platformami do wywożenia skoczków spadochronowych. Ocena obu wersji jest jak najbardziej pozytywna, w przypadku Skytrucka wręcz entuzjastyczna.
Tomik Samolotów wojska polskiego nr 57 opisuje złożone koleje losu tego sympatycznego samolotu, począwszy od tłokowego prekursora w postaci An-14 Pszczółka, poprzez An-28 po M28Bryza/Skytruck. Autorzy poświęcili też trochę miejsca problemom jakie spotkały mielecki zakład i samolot An-28 podczas transformacji ustrojowej i w latach późniejszych. Samolotów tego typu w naszej armii nie było zbyt dużo więc udało się opisać niemal pełną historię służby wszystkich wersji, a praktycznie wszystkich egzemplarzy.
Nie zabrakło też opisu zagranicznych użytkowników samolotu, najczęściej bardzo egzotycznych. Do tego dodatek o silniku P&WC PT6A, sercu Skytrucka, najbardziej udanym silniku turbośmigłowym wszechczasów. Zupełnie nie pasuje do zeszytu drugi dodatek „Lotnictwo Morskie 1945-1965”. Niezrozumiałą dla mnie niekonsekwencją jest zilustrowanie opisu technicznego podstawowej wersji transportowej samolotu zdjęciami i rysunkami najbardziej różniącej się od wersji podstawowej, najbardziej zaawansowanej, a jednocześnie istniejącej tylko w jednym egzemplarzu wersji M28B Bryza 1R bis. Podpis pod zdjęciem na str. 10, wyjątkowo kiepskiej jakości jak na tą serię, samolotu L-410 Turbolet, mówi, że należy on do lotnictwa Słowacji, choć w rzeczywistości jest to samolot czeski. Przy opisie pierwotnych barw maszyn 0404 i 0405 Autorzy przegapili jasnoniebieską dolną część kadłuba, str. 33. Nie wiadomo dlaczego w numerach fabrycznych G jest literą, a E - trzy wiersze niżej tylko literką, str. 41. „Z tyłu kabiny znajdują się otwierane na boki połówki kadłuba ...”, str. 55.
Pozostałe trzy z zaplanowanych sześćdziesięciu tomików serii dotyczą samolotów spoza okresu, powojennego do którego w swoich tekstach się odnosiłem, więc przyszedł chyba czas na podsumowanie serii.
Niewątpliwie pomysł wydania takiej serii, w dodatku w stulecie lotnictwa z biało-czerwoną szachownicą, był jak najbardziej słuszny. Także wartość poznawcza serii dla osób niezwiązanych z lotnictwem oraz szerokiej rzeszy sympatyków lotnictwa jest niepodważalna. Redakcji udało się zaprosić do współpracy sprawnych, profesjonalnych autorów, o dużej wiedzy i umiejętności dzielenia się nią w przystępny sposób. No może po za jednym, który w mojej opinii zbyt mędrkuje. Co ważne, seria przybliżyła nie tylko samoloty, ale też polskie lotnictwo wojskowe, jego historię, organizację, a po części także ludzi. Pozostaje mieć nadzieję, że owocami publikacji będą rzesze nowych sympatyków lotnictwa oraz zwiększenie wiedzy oraz głodu tejże u osób które już dopadł „lotniczy wirus".  
Na pochwałę zasługuje także jakość wydania i walory estetyczne szaty graficznej, no i przystępna cena.

PS
Już po napisaniu powyższego tekstu pojawiła się informacja o rozszerzeniu serii o kolejne dziesięć numerów. Taka decyzja jest najlepszym potwierdzeniem sukcesu serii oraz potrzeby dostępu do zwartych materiałów o konkretnych samolotach.
Czytamy dalej.
 
Fiszer M., Gruszczyński J.
100 lat polskich skrzydeł
Tomik 57, M28 Bryza
Edipresse Polska S.A.
64 strony, w miękkiej oprawie.
Liczne zdjęcia.

Powiązane wpisy:

100 lps t.1 F-16
100 lps t.2 PZL-23
100 lps t.3 Mi-24
100 lps t.4 PZL-7
100 lps t.5 MiG-29
100 lps t.6 PZL-37
100 lps t.7 PZL-11
100 lps t.8 MiG-21
100 lps t.10 Mi-8
100 lps t.12 CASA C-295M
100 lps t.13 Su-22
100 lps t.15 PZL-130
100 lps t.17 C-130
100 lps t.18 MiG-15 
100 lps t.20 Su-7
100 lps t.21 Mi-14
100 lps t.24 Leonardo M-346 Bielik
100 lps t.26 Jak-23
100 lps t.29 TS-11 Iskra
100 lps t. 30 MiG-17
100 lps t. 32 Ił-28
100 lps t. 33 MiG-19
100 lps t. 37 I-22 Iryda - polska(bez)nadzieja
100 lps t. 40 SM-1 - prekursor
100 lps t. 41 MiG-23 - niedoceniony
100 lps t. 43 Mi-2 - Czajnik do wszystkiego
100 lps t. 45 TS-8 Bies - najbardziej polski 
100 lps t. 48 An-2 - ulubiony pterodaktyl
100 lps t. 49 PZL W-3 Sokół - śmigłowiec do wszystkiego
100 lps t. 50 An-26 - dobry samolot
100 lps t. 51 Black Hawk - śmigłowiec symbol
100 lps t. 52 Su-20 – typ przejściowy
100 lps t. 54 Ił-14 – lepsza kiła niż skok z Iła
100 lps t. 55 SH-2G Seasprite – polskie lotnictwo pokładowe w całej okazałości

100 lps t. 59 i 62 Jak-11 i Jak-18 - samoloty szkolno-treningowe Jakowlewa
100 lps t. 63 SW-4 - marketingowa porażka do kwadratu
100 lps t. 66 Jak-12 - samolot prawdziwie wielozadaniowy

100 pls t. 69. SBLim-2Art - ostatni Mohikanin


poniedziałek, 17 maja 2021

Lotnictwo AI 4/2021 - stare (po)goni nowe

Lotnictwo, a szczególnie jego podstawowe narzędzia – samoloty są swego rodzaju soczewkami skupiającymi w sobie najnowsze owoce postępu naukowego i technicznego. Ten postęp jest ogromny, coraz szybszy i coraz bardziej kosztowny. Skutkiem tego jest z jednej strony rosnąca dysproporcja pomiędzy użytkownikami najzamożniejszymi i znacznie biedniejszymi, zarówno wojskowymi, jak i cywilnymi. Ci pierwsi, pomimo niewątpliwych przewag, narażeni są na ryzyko rosnącej spirali wydatków, niweczącej część korzyści wynikających z przewagi technicznej. Zjawisko to, z całą siłą występujące w lotnictwie wojskowym USA, a częściowo też Rosji, przewija się przez kilka artykułów bieżącego numeru Lotnictwa A.I.
 
TOP 5 numeru przedstawia się następująco:
1. Nowe myśliwce dla USAG. Tak ale jakie? Pomimo posiadania w służbie supermyśliwców F-22 Raptor i przyspieszającego wdrażania jeszcze nowocześniejszych F-35 Lightning II sytuacja sprzętowa USAF jest delikatnie mówiąc nienajlepsza, a samoloty w większości są leciwe i mocno zużyte. Raptorów jest za mało i więcej nie będzie, a horrendalnie drogie i wciąż borykające się z problemami technicznymi F-35 mają mocno ograniczone możliwości bojowe. Wyraźnie widać, że przekroczono punkt, w którym jakość nie jest w stanie zrekompensować ilości, a efektywność nowych „zabawek” w relacji koszt efekt jest na nieakceptowanie niskim poziomie.
Ciekawą analizę aktualnego stanu posiadania oraz prognoz na najbliższe i dalsze lata, najpotężniejszych jeszcze sił powietrznych na świecie przedstawia duet Fiszer-Gruszczyński. Materiał ten staje się jeszcze ciekawszy w świetle ostatnich doniesień, mówiących że najprawdopodobniej pierwszym typem wśród z aktualnie użytkowanych myśliwców USAF, który zostanie wycofany ze służby będzie F-22 Raptor.
2. Zwiększenie możliwości amerykańskich pocisków „powietrze-powietrze”.
Pozostajemy w temacie amerykańskich samolotów myśliwskich, a dokładniej ich uzbrojenia rakietowego przeznaczonego do walk powietrznych. Tekst stanowi omówienie historii, w sumie nielicznych, amerykańskich rakiet powietrze-powietrze, omawiając meandry ich rozwoju oraz liczne wersje i warianty. Każda z rakiet, a często ich rodzin - jak Sidwindery, opisana jest chronologicznie od okoliczności powstania, przez modernizacje do dnia dzisiejszego oraz plany na przyszłość. Swoje miejsce znalazły też nowe projekty. Co ciekawe w amerykańskim arsenale nie ma i w zasadzie nigdy nie było rakiet o bardzo dużym zasięgu, co w pewnych sytuacjach daje znaczną przewagę ich posiadaczom, zwłaszcza z czerwonymi gwiazdami na skrzydłach swych samolotów.
Pomimo kilku drobnych pomyłek, głównie o redakcyjnym charakterze, tekst oceniam więcej niż pozytywnie. Więcej o miłe zaskoczenie, gdyż autorem artykułu jest Paweł Henski, o którego poprzednich artykułach zwykle trudno było pisać coś dobrego. Można dobrze pisać? Można.
3. Rosja pracuje nad niewykrywalnym międzykontynentalnym bombowcem PAK DA. Kolejny materiał o nowym samolocie, póki co okrytym mgiełką tajemnicy. Projekt nazywany jest często rosyjskim B-2. Jednakże mimo podobnych, prawdopodobnych kształtów i rozwiązań aerodynamicznych oraz technologicznych będzie to zupełnie inna konstrukcja, z jednej strony przeznaczona do wykonywania trochę innych, odpowiednich dla sił strategicznych Rosji zadań. Z drugiej bazująca na technologiach i możliwościach finansowych oraz organizacyjnych tego państwa. Co ciekawe, wznowienie produkcji oraz program głębokiej modernizacji już istniejących bombowców Tu-160 pochłania na tyle dużo sił i środków, że program nowego bombowca zanotuje zapewne spore opóźnienie. To opóźnienie oraz przesunięcie w czasie w stosunku do amerykańskiego B-2 pozwoli zapewne Rosjanom lepiej dopasować swój bombowiec do realiów przyszłego pola walki, przez co zapewnią mu znacznie dłuższą służbę. Kalendarz pokazuje wyraźnie, że w Rosji, pomimo że Tu-95MS ma się dobrze i posłuży jeszcze kilka dekad, nie dojdzie do scenariusza podobnego do bardzo prawdopodobnego w USA, czyli sytuacji gdzie stary B-52 przeżyje w służbie nowsze B-1, a zapewne też B-2.
Analizę programu i samej maszyny, opartą na mniej lub bardziej nieoficjalne informacje, przygotował specjalista od rosyjskiego lotnictwa Piotr Butowski. Pisze szeroko, gdyż odnosi się też do Tu-160 i jego wpływu na program PKA DA. 
4. Polskie samoloty rozpoznawcze 1945-2020. Trzecia część artykułu poświęcona jest najbardziej rozpoznawczej wśród służących w wojsku polskim maszyn rozpoznawczych – MiGowi-21R i jego wyposażeniu. Bardzo ciekawy tekst, w którym dużo miejsca poświęcono lotom bojowym, czyli misją rozpoznawczym nad międzynarodowymi wodami Bałtyku, mającym na celu rozpoznanie środków elektronicznych państw NATO. Loty te w połowie lat siedemdziesiątych były bardzo intensywne i nierzadko dochodziło do przechwycenia maszyn przez myśliwce Niemiec, Danii lub Szwecji. Idealnie dobrany, niezbyt wyeksploatowany temat, podany w ciekawej formie, zilustrowany ciekawymi zdjęciami. Trochę „twardo” brzmi nazywanie przechwytujących maszyn wrogimi, str. 79. Jest też jedno zdanie zupełnie bełkotliwe na str. 82. Jednak jak na duet Gołąbek-Wrona to właściwie nic.
5. Rywalizacja producentów samolotów regionalnych w 2020 r. Co tu dużo pisać, kolejny obraz COVIDowej katastrofy, jaka spotkała branżę lotniczą. Największe wrażenie robi liczba dostarczonych w roku 2020 ATRów – 10 sztuk!