poniedziałek, 13 stycznia 2025

Lotnictwo 12/2024. Nowy rok rokiem (bez)nadziei

Od niepamiętnych czasów okres świąteczno-noworoczny sprzyja nie tylko podsumowaniom minionego, ale przede wszystkim przewidywaniom najbliższych wydarzeń i rozbudzaniu nadziei na lepszą przyszłość. Nie inaczej jest współcześnie. W lotnictwie rok 2025 zdeterminowany będzie poprzez wydarzenia z zakresu światowej polityki. Jak dla nas, mieszkańców Europy Środkowej, decydujące będą koleje konfliktu na Ukrainie.
W lotnictwie cywilnym decydujące będą dalsze losy polityki klimatycznej UE oraz, jak się wydaje niekończące się kłopoty Boeinga. Z tym ostatnim problemem będą musiały poradzić sobie linie lotnicze, których flota miała być w najbliższej przyszłości uzupełniona o nowe produkty koncernu. Wyjście z poważnej opresji nie będzie łatwe, tym bardziej gdy nowy prezydent USA zdecyduje się na radykalne działania w obszarze ceł i innych ograniczeń handlowych. Przy zglobalizowanym rynku poddostawców może przynieść to opłakane skutki, na których skorzysta przede wszystkim Airbus.
Dla linii lotniczych wyzwaniem będą kolejne ograniczenia, lub ich zapowiedzi, związane z transportem lotniczym wynikające ze stale rosnących wymagań w zakresie wpływu transportu lotniczego na środowisko. Ograniczenia oraz stosowany coraz częściej przez wiodące europejskie linie lotnicze Green washing, w połączeniu z restrykcjami wynikającymi z działań wojennych stawiają europejskich przewoźników na z góry przegranej pozycji. Paradoksalnie nadzieją na poprawę sytuacji jest postępujący w Europie proces erozji systemu „demokracji brukselskiej”, który już sprzyja łagodzeniu zapędów ekologicznego szaleństwa, a w niedalekiej przyszłości mocno przewietrzy brukselskie salony i urzędy. No chyba, że inne państwa, wzorem Rumunii, zablokują przejęcie władzy przez niewygodnych sobie polityków. Skoro można zakwestionować głos, wcale nie tak licznych użytkowników Tik Toka, to czemu nie anulować wyników innych „niepoprawnych politycznie” wyborów. Precedens, niezakwestionowany w Brukseli już jest. Paradoksalnie historyczne wzorce tego typu działań funkcjonują u tych, którzy na sztandarach mają właśnie ich zwalczanie, szczególnie tuż za Odrą. Przy Trumpie z Muskiem u sterów USA i wojskami Putina u granic może to nie być takie proste.
A co na froncie? Tu postęp wojsk rosyjskich będzie przyspieszał w tempie geometrycznym, stosownie do wykruszania się ukraińskich bojowników. Młodzi Ukraińcy swoje niezadowolenie z tego co się w kraju dzieje, i nie tylko o front tu chodzi, głosują nogami wyjeżdżając lub uciekając przed poborem albo zwyczajnie dezerterując. Łapanki na ulicach – znowu wzorzec zza Odry – niczego na lepsze nie zmienią, wręcz przeciwnie. Jedyną szansą na utrzymanie się kijowskiej władzy może być wplątanie w wojnę innych państw. Grupie Załenskiego byłoby bardzo na rękę gdyby zachód zainwestował w obronę Ukrainy nie tylko swoje pieniądze i sprzęt, ale i krew swoich żołnierzy. Jak mówi porzekadło, tonący brzydko się chwyta. W zaistniałej sytuacji nie jest zapewne przypadkiem, że to właśnie państwa graniczące z Ukrainą wykazują największy sceptycyzm w zakresie dalszego jej wsparcia. Z bliska widać więcej i wyraźniej. Z drugiej strony wciąż jesteśmy omamieni wizją rosyjskiej krucjaty na państwa europejskie, wspieranej przez ciągłe doniesienia mediów o kolejnych „bolesnych klęskach” armii Putina i kolejnych sukcesach Ukraińskich bojowników. W taki oto sposób media już od niemal trzech lat, mniej lub bardziej świadomie, wpisują się w nuty kremlowskiej narracji, obliczonej na efekty długofalowe, nie głosy wyborców lub klikbajty.  Mając na względzie dozgonne lub nawet dłuższe rządy kremlowska ekipa może patrzeć w innej perspektywie niż rządzący w państwach demokratycznych, gdzie króluje perspektywa czteroletnia - do najbliższych wyborów.
Wiosna pokaże, że armia agresora zdobędzie cztery bezprawnie zaanektowane obwody i się zatrzyma na ich granicach. Na więcej, a zwłaszcza na okupację reszty Ukrainy nie będzie ani sił, ani środków, tym bardziej że naród ukraiński jest bardzo bitny i zawzięty. Na takie zamrożenie konfliktu zgodzą się wszyscy, bo innego akceptowalnego wyjścia nie będzie. Rosja swoje cele osiągnie: zaanektowane tereny pozyska, zdestabilizowana upadająca Ukraina pozostanie na dekady buforem przed NATO oraz czynnikiem destabilizującym Europę. Ta z kolei i bez tego popadająca w coraz większą polaryzację poglądów i tarcia wewnętrzne pogrążać się będzie w marazmie i sporach wewnętrznych, stając się coraz mniej konkurencyjną wobec reszty świata. Mamy w końcu Francuzów kochających rewolucje oraz Niemców coraz bardziej tęskniących za rządami twardej ręki.
No i jeszcze jeden beneficjent zamrożenia konfliktu, czyli Trump, który szybko ogłosi swój sukces i realizację obietnicy wyborczej, co tylko go wzmocni.
Będzie ciekawie, czasem śmiesznie, częściej strasznie.
 
Top 3 numeru:
1. Boeing CH-47 Chinook – W historii lotnictwa na krótki czas pojawiło się kilka modeli śmigłowców w układzie dwuwirnikowym. Układ poprzeczny praktycznie nie wyszedł po za fazę prototypów. W podłużnym pojawiło się kilka modeli, niektóre nawet produkowane w krótkich seriach na kilka, kilkanaście lat zagościły w lotnictwie wojskowym. Prawdziwy sukces odniosła tylko jedna konstrukcja – CH-47, której różne wersje użytkowane są niemal na całym świecie od ponad sześćdziesięciu lat. Co więcej, najnowsza wersja Chinooka i jej podwersje są nadal w produkcji, a portfel zamówień stale się powiększa. Fakt ten wraz z dużą żywotnością konstrukcji sprawia, że Chinook ma poważne szanse dołączyć w przyszłości do grona stulatków, u boku: B-52, C-130 czy B737. Nie jest też wcale wykluczone, że za kilka lat ta pokraczna nieco konstrukcja pojawi się z biało czerwonymi szachownicami na kadłubie.
Pierwsza część monografii tego kultowego śmigłowca autorstwa Leszka A. Wieliczko znalazła się w omawianym numerze magazynu Lotnictwo. Jak na pierwszą część przystało obejmuje ona kulisy powstania konstrukcji, ze szczególnym uwzględnieniem historii starszego, mniejszego brata CH-46, od którego wszystko się zaczęło. Dalsza część obejmuje opis pierwszych wersji: A, B, C oraz cywilnego BV-234. Swoje miejsce w artykule znalazły tez gunshipy ACH-47 oraz eksperymentalny „uskrzydlony” BV-347.
2. Działania lotnicze nad Ardenami 1944. bardzo obszerny –  aż 21 stron, opis lotniczych działań w ranach niemieckiej kontrofensywy w Ardenach. Pomimo, że część artykułu stanowi rozległy opis działań poszczególnych jednostek, co interesuje zapewne jedynie wąskie grono fascynatów tego okresu, cały artykuł czyta się dobrze. Istotnym elementem podnoszącym jakość materiału są zdjęcia z tego okresu. Co ważne, przedstawiają one nie tylko samoloty, ale także inne kluczowe elementy systemu obsługi samolotów i lotnisk, centrów dowodzenia czy łączności. Co prawda podpis zdjęcia na str. 81 sugeruje, że widoczny na nim samolot to Cub, podczas gdy jest tam, na tyle na ile widać to co spod śniegu wystaje, Stinson L-5 Sentinel, to nie umniejsza to wartości artykułu.
3. Lotniczy system uderzeniowy z pociskami aerobalistycznymi Kindżał. Jeden z bardzo przydatnych w ostatnim czasie artykułów, przybliżający historię powstania, możliwości i dotychczasowe zastosowanie jednego z ważniejszych środków bojowych stosowanych przez Rosję podczas ataków na ważne cele na Ukrainie. Jak to zwykle podczas konfliktu bywa, wiele danych jest utajnionych, a jeszcze więcej zmanipulowanych. Wydaje się, że w tym przypadku, ze zrozumiałych, raczej obiektywnych przyczyn, część poświęcona zastosowaniu bojowemu obarczona jest tego rodzaju „niedostatkiem”.
 
Powiązane wpisy:

Lotnictwo 11/2024. Wojna i pokój Króla Wacława
Lotnictwo 10/2024. Zastaw się, a postaw się
Lotnictwo AI 9/2024. Polski przemysł lotniczo-kosmiczny – rozkwit czy agonia?
Lotnictwo 7, 8/2024. Brygada zrobiona na szaro
Lotnictwo 6/2024. Boeinga błędy nie tylko techniczne
Lotnictwo 5/2024. Groźnie incydenty, pomruki wojny
Lotnictwo 4/2024. Argentyna, nie Ukraina
Lotnictwo 3/2024. Cel – minimalizacja strat
Lotnictwo 2/2024. Staruszek Viper
Lotnictwo 1/2024. 2 + 2 nie chce dać 5!
Lotnictwo 12/2023. Po co nam FA-50?
Lotnictwo 11/2023. Coraz ciekawiej i staranniej
Lotnictwo 10/2023. Ukraińska jesień – zmęczenie, znużenie, zamrożenie
Lotnictwo 9/2023. Czy jakość pójdzie w ślad ilości?
Lotnictwo 7-8/2023. Długa wojna – świetny interes
Lotnictwo 6/2023. LanceRy na emeryturę
Lotnictwo 5/2023. Białe nosy - wspomnienia z młodości
Lotnictwo 4/2023. MiGi, efy i co jeszcze?
Lotnictwo 3/2023 – dominacja samolotów Made in CCCP
Lotnictwo 2/2023 – smukłoskrzydły terrorysta
Lotnictwo 1/2023 – partner czy może sojusznik?
Lotnictwo 12/2022 – ukraińska pętla beznadziei
Lotnictwo 11/2022 – Su-25 w trzech odsłonach
Lotnictwo 10/2022 – Czy w Radomiu będzie święto MiGa?
Lotnictwo 9/2022 – pilna potrzeba czy zakupomania?
Lotnictwo 7-8/2022 – wiatr ze wschodu, Dalekiego Wschodu
Lotnictwo 6/2022 – lato latających olbrzymów
Lotnictwo 5/2022 – modernizacja u Bratanków
Lotnictwo 4/2022 – wojna dzień po dniu
Lotnictwo 3/2022 – pocztówki z wojny
Lotnictwo 2/2022 – mosty, mosty, mosty
Lotnictwo AI 1/2022 – przyszłość nadejdzie szybciej niż nam się wydaje
Lotnictwo AI 12/2021 – rocznicowe dylematy
Lotnictwo 11/2021 – pierwszy wielki sukces Antonowa
Lotnictwo10/2021 – wiosenna wojenka 1939
Lotnictwo9/2021 – dzień dzisiejszy lotnictwa wojskowego RP
Lotnictwo6/2021 – Łukaszenka nie był pierwszy?
Lotnictwo5/2021 – szpiedzy 50+
Lotnictwo4/2021 – kwietniowa mozaika
Lotnictwo 3/2021 – magazyn gdybających dziennikarzy
Lotnictwo 2/2021 - dwie rosyjskie ikony (lotnictwa)
Lotnictwo 1/2021 - przyzwoity start
Lotnictwo 12/2020 - nowe stare samoloty
Lotnictwo 11/2020- nowe stare
Lotnictwo 10/2020 - numer delta
Lotnictwo 9/2020
Lotnictwo 8/2020 - znowu czarna owca w numerze
Lotnictwo 7/2020
Lotnictwo 6/2020 – pod znakiem latających olbrzymów

wtorek, 7 stycznia 2025

Lotnictwo AI 12/2024. Tuba propagandowa pełna marketingowego bełkotu

 
Od dłuższego czasu Lotnictwo AI niebezpiecznie dryfuje w kierunku granicy, za którą kryptoreklama bierze górę nad wartością merytoryczną całości, pokazując prymat interesu „sponsorów” nad potrzebami czytelników. Nie od dziś wiadomo, że linia dzieląca rzetelną informację od kryptoreklamy jest bardzo rozmyta, że w jej okolicach toczy się nieustanna gra pozorów pomiędzy sponsorami, redakcjami i czytelnikami. Gra, w której trzeba zbalansować z jednej strony sumienną informację, która należy się czytelnikowi, także w aspekcie bieżących lub planowanych zakupów, modernizacji czy programów współpracy. Z drugiej interesy i naciski potencjalnych beneficjentów tego typu programów na jak najkorzystniejsze przedstawienie ich oraz proponowanych przez nich rozwiązań. O wymaganiach formalno-prawnych dotyczących rozdziału pomiędzy komercyjną reklamą i materiałami sponsorowanymi a informacją tu nawet nie wspomnę.
Z mojego punktu widzenia, jako czytelnika, ważne jest aby w tej grze redakcje nie pokazywały nam gestu środkowego palca. W ten sposób obrażają inteligencję czytelników, zniechęcając ich do swojego tytułu, co paradoksalnie, w dłuższej perspektywie raczej tworzy rysy na wizerunku w tak prostacki sposób wychwalanego partnera.
Przekroczeniem wspomnianej granicy jest, jak dla mnie, tekst Kazimierza Pogonowskiego dotyczący modernizacji polskich C-295M. Niemal cała strona tekstu przynosi jedynie informacje o tym jakie samoloty: ile, gdzie i za ile zostaną zmodernizowane. Cała reszta to prawie nic nie wnoszące cytaty słów Ministra Obrony Narodowej oraz jednego z dyrektorów Airbusa. Typowa okrągła gadka, z której niewiele wynika, a dzięki zacytowaniu której można się przypodobać. Kto komu może, chce lub musi się przypodobać, to już pozostawiam Waszej interpretacji. Jako czytelnik bardziej jestem zainteresowany konkretnymi informacjami dotyczącymi programu modernizacji niż gładziutkimi zdaniami, choćby najlepszego polityka czy dyrektora. I choć wiele z zapisów umowy nie zostało ujawnionych, to konkurencyjne tytuły podały znacznie więcej z tych jawnych informacji, jak chociażby to czy nasze C-295M otrzymają winglety. Jeszcze większe wątpliwości wzbudza druga część tekstu, typowa laurka przedsiębiorstwa i jego produktów, tylko pośrednio związana z tematem artykułu. Jakby tego było mało, w wiadomościach z rynku cywilnego też możemy przeczytać, jakie to samoloty danego – pewnie przypadkiem tego samego – producenta są „och i ach”, a także o liderach, unikalnych standardach, niespotykanych osiągach i przewadze we wszystkim nad produktami konkurencji. Typowy marketingowy bełkot, żywcem przeniesiony z folderów reklamowych firmy. Nie pierwszy i pewnie nie ostatni raz. Szkoda, że autorzy tych tekstów nie zadadzą sobie choć nieco trudu, by napisać w sposób interesujący coś oryginalnego, konkretnego, zaciekawiającego. A może nie mogą tego uczynić. Jeśli tak, to otwartym pozostaje pytanie, czy takie ograniczenia nakłada sponsor, redakcja czy zasoby intelektualne autorów. Tu ponownie odpowiedzi musi sobie udzielić samodzielnie każdy z czytelników magazynu. Jakiż smutny to świat, gdzie ponad parametry mierzalne, zapisy umów czy uregulowania prawne stawia się słowa polityków lub prezesów korporacji.
Pod koniec grudnia, jeszcze przed otrzymaniem dwunastego numeru Lotnictwo AI zaprenumerowałem magazyn na kolejny rok. Jak tak dalej pójdzie po raz ostatni.

 

 

TOP 3 magazynu:

1. 20 lat samolotów Embraer E-Jets w Polsce i na świecie. Pomimo wielu zawirowań ekonomicznych i politycznych PLL LOT w ostatnich latach udowodnił, że należy do „sreber rodowych” naszej gospodarki. Jako jedna z nielicznych linii lotniczych naszego regionu przetrwał proces transformacji ustrojowej państw byłego Bloku Wschodniego, oparł się próbom przejęcia przez większych graczy z zachodu, przetrwał załamanie rynku związane z pandemią i mimo tych przeciwności nadal potrafi się rozwijać i generować niemałe zyski. Od czasu zakupu pierwszych Boeingów 767 LOT pozostaje w czołówce linii otwartych na nowe, nierzadko innowacyjne statki powietrzne. I choć takie nastawienie obarczone jest niemałym ryzykiem, co potwierdzają problemy z wprowadzeniem dwóch modeli samolotów ze stajni koncernu z za Atlantyku, czasami przynosi bardzo pozytywne rezultaty. Z za Wielkiej wody pochodzi też rodzina samolotów pasażerskich Embraer Regional Jat dziś znanej pod nazwą EmbraerE-Jets. Samoloty te weszły do eksploatacji dwadzieścia lat temu, a pierwszym ich użytkownikiem – o czym nie wszyscy wiedzą lub pamiętają – był nasz narodowy przewoźnik. Przez minione dwie dekady Embraery zdominowały flotę LOT-u stając się podstawowymi maszynami do obsługi linii krajowych i bliższych międzynarodowych o umiarkowanym obciążeniu. 

Okrągła rocznica stanowi doskonałą okazję do podsumowań. Korzysta z niej Jerzy Liwiński prezentując w swoim artykule to co działo się w tym czasie w związku z wprowadzeniem i eksploatacją Embraerów w PLL LOT. Jednakże, aby temat był pokazany w pełni, Autor przedstawia też, w zwięzły sposób, historię powstania omawianej rodziny samolotów. Nakreśla sytuację rynkową, która skłoniła brazylijskiego producenta do opracowania nowego, innowacyjnego samolotu komunikacji regionalnej. Opisuje koleje opracowania i optymalizacji konstrukcji, budowy prototypów i badań certyfikacyjnych. Materiał ciekawy, konkretny, aktualny.

Szkoda tylko, że artykuł rocznicowy opublikowano z ponad półrocznym opóźnieniem. Pozostaje wierzyć, że przyczyna tego leży w dużym obciążeniu magazynu innymi, pilniejszymi do druku materiałami.

2. Sześć lotów testowych Starshipa. Firma Space X pokonuje kolejne granice w podboju kosmosu, ponownie pokazując, że wielkie molochy jak NASA czy Boeing nie radzą sobie z konkurencją nie tylko Chińczyków, ale także rodzimych, mniejszych, bardziej elastycznych i innowacyjnych firm. Co więcej, prowadzona przez nowe firmy na szeroką skalę komercjalizacja usług kosmicznych przynosi duże zyski, pozwalające na jeszcze szybsze i efektywniejsze wprowadzanie nowych technologii i innowacyjnych rozwiązań, jeszcze bardziej pozostawiających w tyle stare organizacje. Doskonałym tego przykładem jest Starship - nowa zabawka Elona Muska, która przechodzi, z mniejszym lub większym powodzeniem, kolejne etapy testów i prób w locie przybliżających tą największą rakietę kosmiczną do komercyjnego zastosowania. Przebieg dotychczasowych sześciu lotów testowych treściwie i ciekawie opisuje w swoim artykule W. Zwierzchlejski.

3. Ground Based Strategic Deterrent. Miejsce gdzieś pomiędzy samolotami a statkami kosmicznymi zajmują rakiety. Tym strategicznym, aniołom atomowej zagłady poświęcono kolejny ciekawy artykuł w Lotnictwie AI. Najpotężniejszy element atomowego odstraszania Wuja Sama w postaci rakiet strategicznych Minuteman III starzeje się w zastraszającym tempie, nie tylko odstając od dzisiejszych wyzwań, ale też generując coraz większe koszty utrzymania w gotowości operacyjnej. Nic więc dziwnego, że prowadzone są prace nad nowym systemem z rakietami Sentinel. Ze względu na liczbę rakiet – ponad 400 – ich skomplikowaną konstrukcję oraz potrzebę dostosowania do nowego uzbrojenia istniejącej już infrastruktury, program jest jednym z najdroższych i najbardziej złożonych w historii Pentagonu. O aktualnym stanie realizacji programu, jego problemach i opóźnieniach, nie zapominając o przedstawieniu jego wcześniejszej historii, pisze P. Henski.

Powiązane wpisy:

Lotnictwo AI 10/2024. Staruszek Hercules, początki
Lotnictwo AI 9/2024. Polski przemysł lotniczo-kosmiczny – rozkwit czy agonia?
Lotnictwo AI 8/2024. Ciekawie, solidnie, atrakcyjnie?
Lotnictwo AI 7/2024. Niszowiec z kraju klonowego liścia
Lotnictwo AI 6/2024. Szerokokadłubowy Embraer
Lotnictwo AI 5/2024. Rok F-16 w Europie wschodniej
Lotnictwo AI 4/2024. Lotnicze dylematy Wuja Sama
Lotnictwo AI 3/2024. Stare i nowe Herculesy Trójkąta Weimarskiego
Lotnictwo AI 2/2024. Samoloty (roz)bojowe?
Lotnictwo AI 1/2024. Konkurencja i lobbing wśród magazynów lotniczych
Lotnictwo AI 12/2023. Historia coraz bardziej odległa, przyszłość coraz bardziej niepewna
Lotnictwo AI 11/2023. Podniebna artyleria
Lotnictwo AI 9/2023 – żółta kartka za bylejakość
Lotnictwo AI 8/2023 – odmitologizowanie Concordskiego
Lotnictwo AI 7/2023 – różne wymiary polityki odstraszania
Lotnictwo AI 7/2023 – różne wymiary polityki odstraszania
Lotnictwo AI 5,6/2023 – granice kryptoreklamy
Lotnictwo AI 4/2023 – PZL-130 Orlik – po co nam to było?
Lotnictwo AI 3/2023 – bylejakość Boeinga tuczy Airbusa
Lotnictwo AI 1/2023 – modernizacja po amerykańsku
Lotnictwo AI 12/2022 – numer wiele objaśniający
Lotnictwo AI 11/2022 – przekleństwo Jaskółki
Lotnictwo AI 10/2022 – szklane kule Airbusa i Boeinga
Lotnictwo AI 9/2022 – śmigłowce na fali wznoszącej
Lotnictwo AI 8/2022 – śmigłowiec, którego nie ma
Lotnictwo AI 7/2022 – spalone marzenie
Lotnictwo AI 6/2022 – drony po polsku
Lotnictwo AI 5/2022. Zbrojne niebo nad nami
Lotnictwo AI 4/2022. Aligator – historia upadku
Lotnictwo AI 3/2022 – powietrzni zwiadowcy duzi i mali
Lotnictwo AI 2/2022 – numer ostatni przedwojenny 
Lotnictwo 1/2022 -przyszłość nadejdzie szybciej niż nam się wydaje
Lotnictwo 12/2021 - rocznicowe dylematy
Lotnictwo 11/2021 – pierwszy wielki sukces Antonowa
Lotnictwo10/2021 – wiosenna wojenka 1939
Lotnictwo9/2021 – dzień dzisiejszy lotnictwa wojskowego RP
Lotnictwo6/2021 – Łukaszenka nie był pierwszy?
Lotnictwo5/2021 – szpiedzy 50+
Lotnictwo4/2021 – kwietniowa mozaika
Lotnictwo 3/2021 – magazyn gdybających dziennikarzy
Lotnictwo 2/2021 - dwie rosyjskie ikony (lotnictwa)
Lotnictwo 1/2021 - przyzwoity start
Lotnictwo 12/2020 - nowe stare samoloty
Lotnictwo 11/2020- nowe stare
Lotnictwo 10/2020 - numer delta
Lotnictwo 9/2020
Lotnictwo 8/2020 - znowu czarna owca w numerze
Lotnictwo 7/2020
Lotnictwo 6/2020 – pod znakiem latających olbrzymów
Lotnictwo 4-5/2020 - co z tym Lotnictwem? Lotnictwo 3/2020 - dno jest blisko
Lotnictwo 2/2020-- ciekawie, choć nadal z dodatkiem bylejakości
Lotnictwo 12/2019 - sinusoida
Lotnictwo 10-11/2019 - jeden artykuł rozwalił cały numer 
Lotnictwo 6/2019, nie tracę nadziei 
Lotnictwo 1-2 /2019 - równia pochyła?
Lotnictwo 12/2018, jakość czy jakoś? 
Lotnictwo AI 9/2022 – śmigłowce na fali wznoszącej
Lotnictwo AI 2/2023 – ładowniczy ze śmigiełkiem na czubku
Lotnictwo 2/2020-- ciekawie, choć nadal z dodatkiem bylejakości
Lotnictwo 12/2019 - sinusoida
Lotnictwo 10-11/2019 - jeden artykuł rozwalił cały numer 
Lotnictwo 6/2019, nie tracę nadziei 
Lotnictwo 1-2 /2019 - równia pochyła?

piątek, 3 stycznia 2025

Samolot po polsku MAXI – Iskra nadziei

O samolocie TS-11 Iskra napisano już chyba wszystko, przynajmniej o jego wojskowej karierze, bo na szczęście kilka cywilnych maszyn na niebie jeszcze cieszy oko. Są też liczne egzemplarze nielatające, muzealne i pomnikowe. Iskra Jest samolotem wyjątkowym pod wieloma względami, a jej historia jak soczewka skupia ponad sześć dekad polskiego lotnictwa z jago blaskami i cieniami, dniami sukcesów i chwały, ale i porażek oraz katastrof.
Nic wiec dziwnego, że monografia Iskry pojawiła się jako kolejny tom szybko rozrastającej się serii Samolot po polsku MAXI wydawnictwa Stratus. W serii trafiały się jednak, oprócz książek bardzo dobrych lub dobrych, także te słabsze, na których cieniem kładła się niedbałość redakcyjna lub wręcz bylejakość. Z tym większym zaciekawienie i nadzieją sięgnąłem po monografię Iskry. Punktem odniesienia, a jakże, była bardzo dobra monografia samolotu TS-11 Iskra wydana przez AEROMAX w roku 2001. Czasu minęło dużo. W historii samolotu wydarzyło się wiele, więc było o czym pisać i co pokazywać. Jak wyszło?
Wspomniana seria jest pod względem jakości papieru, druku i szaty graficznej tym, czego od tego typu książek oczekuję, zapewne nie tylko ja. Układ tematyczny 
rozdziałów monografii Iskry  jak najbardziej słuszny, od genezy konstrukcji poprzez konstruowanie, budowę i testy prototypów po produkcję seryjną. Nie zabrakło też informacji o konkursie na samolot szkolno-bojowy Układu Warszawskiego i o eksporcie Iskier do Indii. W miarę dokładnie opisano też poszczególne wersje samolotu. Opis techniczny samolotu również jest, jak na tego typu publikację, dosyć dokładny, tyle ile potrzeba. Co ważne jest on zilustrowany zdjęciami dobrej jakości, do której zaliczam też dobre ujęcia pokazujące w detalu to o czym napisano w tekście. Dla modelarza może za mało. Dla pospolitego czytelnika w sam raz. Najobszerniejszą część książki stanowi Fotoalbum, w którym przedstawiono zdjęcia Iskier w kolejności numerów seryjnych od 101 do 2015.W sumie na 68 stronach pokazano zdjęcia 154 egzemplarzy. Dużo to i mało. Najważniejsze, że zdjęcia są bardzo różnorodne, w różnych ujęciach i sytuacjach, nie nudne. W przypadku maszyn, które w trakcie służby zmieniały barwy zamieszczono kilka zdjęć. Zważywszy, że Iskry były chyba najróżnorodniej ubarwionymi samolotami w naszym wojsku jest na co popatrzeć. Ostatnie dekady ich eksploatacji to okres nie tylko barwnych malowań, ale też licznych godeł jednostek i eskadr. W książce pokazano i opisano ich pięćdziesiąt. Do tego sylwetki boczne poszczególnych wersji i rzuty dwóch najpopularniejszych. Jeżeli dodać do tego ponad trzydzieści barwnych sylwetek bocznych i kilka najciekawszych malowań w trzech rzutach, to chyba każdy miłośnik tego zgrabnego samolociku będzie zadowolony.
Do pełni szczęścia, jak dla mnie, zabrakło wzmianki o Iskrach latających u prywatnych użytkowników w Polsce i na świecie oraz choćby kilku zdjęć maszyn indyjskich. Może w przyszłości fajnie byłoby wydać taki suplement.
Jest jednak i słabsza strona książki. Niemal klasycznie dla Stratusa wiele do życzenia pozostawia strona redakcyjna tekstu oraz edycyjna podpisów zdjęć. Błędów językowych i redakcyjnych, jak na Stratusa, nie jest za dużo bo ok.15. Jednakże o tyle za dużo. Bylejakość włazi z licznych podpisów zdjęć i godeł. Na str. 55 zdjęcie samolotu 1212 opisane jest jako maszyna 1207. Na str. 67 zdjęcia samolotu 1413 opisane są jako maszyna 1414. Na str. 75 zdjęcie samolotu 1626 opisane jest jako maszyna 1624, a 1629 jako 1619. Podobnie na str. 76 jest 1629 zamiast 1624; na str. 80 jest 1703 zamiast 1715. Na str. 108 raz jest 15, a raz 5 eskadra. Na str. 113 brak podpisu do godła nr 44. Podpis sylwetki na str. 154 dotyczy egzemplarza 1024 zamiast 905 – powtórka.
Poważniejszą sprawą są błędy merytoryczne, których autor też się nie ustrzegł.
Silniki do prototypów zakupiono w Jugosławii, nie „byłej Jugosławii”, str. 8. Podobnie „byłego Układu Warszawskiego” na str. 21. W roku 1961 układ jeszcze istniał i miał się całkiem dobrze. W oznaczeniu silnika „Rolls-Royce RD-45F/VK-1” zmieściły się dwa poważne błędy, str. 8 i 132. „Odległość w obwodzie zamkniętym – 510,194 km/h”, str. 13. L-29 był samolotem czechosłowackim, nie czeskim, str. 21. W kilku miejscach, str.: 62, 91, 94, 95,  pojawia się nazwa „3. PLM „Poznań”” oraz „3. elt „Poznań””, str. 98, 100. „W 1995 roku 62. PLM przyjął historyczny numer „3” z nazwą wyróżniającą „Poznań”., str. 112. David Lee Roth to wokalista, nie zespół, str. 103. .”315 Dywizjonu Myśliwskiego „Dęblin””, str. 106. Nie jest prawdą, że fotele załogi są w Iskrze odchylone do tyłu pod kątem 20°, str. 114. Skrót PWL to nie  „Warsztaty Sił Powietrznych”, str. 113. Samoloty o numerach 1H 0101 do 1H 0220 pochodziły nie tylko z pierwszej, ale i drugiej serii produkcyjnej, str. 126. Nie podano, co wynoszące 9% ma na końcu profil skrzydła, str. 122. Sylwetka Iskry 101 na str. 132 posiada pod kadłubem anteny radiowysokościomierza, choć zdjęcia i opis tego nie potwierdzają. Na str. 71 Iskra 1614 posiada szczyt statecznika pionowego w kolorze czerwonym, nie jak podano w opisie szaroniebieskim.
Ogólnie pozycję mogę ocenić na słabe trzy i pół. Szkoda, że po raz kolejny Stratus lekceważy czytelników i nie przykłada się należycie do opracowania redakcyjnego książki. Trochę samokrytycyzmu, staranności i rzetelności i kolejne tomy serii Samolot po polski MAXI mogłyby dostarczać czytelnikom samych pozytywnych doznań oraz być ozdobą każdej kolekcji literatury lotniczej. Trzeba tylko chcieć.
 
Samolot szkolno-treningowy TS-11 Iskra
Dariusz Karnas

Stratus
2024
182 strony w miękkiej oprawie
Liczne zdjęcia oraz sylwetki barwne

Powiązane wpisy: 

Gniot po polsku MAXI, czyli kto tak skrzywdził Margańskiego?
O samolotach Ił-2 w lotnictwie polskim w Samolot po polsku MAXI
RWD-6. Typowo polski mit
Wilgą do nieba?
Mikojan Guriewicz MiG-15. wersje jednomiejscowe w lotnictwie polskim – wspaniały samolot. A książka?
Samolot wielozadaniowy Lisunow Li-2 - książka niedopracowana
TS-8 Bies – Samolot po polsku MAXI nabiera rozpędu
RWD-8 - sprawiedliwość oddana niedocenianej maszynie


poniedziałek, 30 grudnia 2024

Skrzydlata Polska ML 12/2024. Roczek Fafika

Zakup koreańskich samolotów wielozadaniowych FA-50 budził i budzi wiele kontrowersji. Na ocenę, zarówno samej decyzji, jak i wartości samolotu przyjdzie czas. W rok po zakupie i przed dostawą maszyn w docelowej konfiguracji FA-50PL wszelkie jednoznaczne opinie są przedwczesne. Plusów niewątpliwie jest kilka. Przede wszystkim możliwość wycofania ostatnich MiGów-29. Ważne jest też pozyskanie trzech eskadr względnie tanich w zakupie i eksploatacji maszyn, mogących realizować mniej wymagające misje bojowe czy zapewniać wsparcie zaawansowanego szkolenia. Jest to cenna przeciwwaga dla bardzo złożonych i niezwykle drogich F-35. Aktualny stan prac nad polskimi, już bojowymi FA-50PL, po wizycie w Korei, opisuje Bartosz Głowacki. W drugim artykule przedstawia to, co w ostatnim roku wydarzyło się w Mińsku Mazowieckim, głównej i na razie jedynej bazie Fafików w Polsce. Autor podaje wiele informacji o pracach prowadzonych w bazie, szkoleniu pilotów i mechaników, a w zasadzie całej kadry bazy. Wcześniejszy proces wdrożenia F-16 pokazuje dobitnie, że przejście ze sprzętu wschodniego, a jeszcze bardziej sposobu myślenia, na zachodni nie jest procesem łatwym. Co prawda od tamtego czasu minęło prawie dwadzieścia lat, jednak człowiek radziecki czai się jeszcze w wielu lotnikach i niekoniecznie odszedł z wojska wraz z żołnierzami szkolonymi jeszcze w PRLu. Wymagania dla personelu są wysokie, gdyż samolot jest na wskroś nowoczesny, wymagający profesjonalnej obsługi prowadzonej przez wysokiej klasy specjalistów wielu profesji. Szybkie ich wyszkolenie stanowi nie lada wyzwanie. Nie mniejsze wyzwanie stanowi przystosowanie istniejącej infrastruktury do nowych wymagań, wymagań XXI wieku.
Po za problemami przedstawionymi wyżej pozostaje jeszcze mniejszej wagi, jednak też znaczący, jakim jest nazwa samolotu. Fafik jest tą bardzo nieoficjalną i nie do końca poważną. Oficjalnej jeszcze nie ma. Może to i dobrze. Przykład Husarza pokazuje bowiem, że wojskowi decydenci nie czują aspektów wizerunkowych swoich działań, a także konieczności budowania i kontynuacji dobrych tradycji polskiego lotnictwa w sposób nowoczesny, dostosowany do społeczeństwa trzeciej dekady XXI wieku. Obawiam się, że jak to zwykle u nas bywa, decyzja o nadaniu takiej niezbyt trafionej nazwy zapadła w gronie generałów, może i polityków, pewnie doskonałych lotników, nie koniecznie jednak znających się na kwestiach wizerunkowych. Nie muszą się na nich znać. Warto jednak, aby poza oparciem na internetowym plebiscycie i na własnych odczuciach "odżałować" nieco kasy i zatrudnić profesjonalistów od PRu.
 
TOP 3
 
1. Rok służby FA-50GF. Artykuł przedstawia podstawowe zadania jakie w mijającym roku zrealizowano w Mińsku Mazowieckim oraz szereg wyzwań, jakie stoją zarówno przed 23 Bazą Lotnictwa Taktycznego, jak i całymi Siłami Powietrznymi w związku z wdrożeniem nowych maszyn.
2. Ramstein Flag 2024. Pozostając w kwestii działań PR-owych wojska należy zaznaczyć, że także Ramstein w nazwie ćwiczeń odbywających się w greckich bazach jest delikatnie mówiąc niezbyt trafne. Same ćwiczenia oraz ich opis w artykule są jak najbardziej O.K..
3. Nowa Strategia Lufthansy. Pisanie o poważnych kłopotach niemieckiej gospodarki nie jest dziś wynikiem germanofobii lub określonych poglądów politycznych. Takie są fakty. Niestety bardzo niekorzystne dla naszej gospodarki w znacznej mierze żyjącej z eksportu do Niemiec. Poważne wyzwania stoją także przed narodowym przewoźnikiem Niemiec, a właściwie całą grupą Lufthansy. Problemy sprzętowe związane z konsekwencjami pandemii, jak wycofanie i przywrócenie do służby A380 czy opóźnienie dostaw Boeingów 777 drugiej generacji zmuszają do kosztownej reorganizacji procesu wymiany floty. Ciągłe ograniczenia wynikające z polityki klimatycznej UE, a zwłaszcza rządu w Berlinie. Ograniczenia wynikające z wojny na Ukrainie zabijające konkuręcję z liniami chińskimi na trasach dalekowschodnich. W końcu wspomniany już kryzys gospodarczy, który w znaczący sposób osłabi popyt na loty turystyczne oraz te w segmencie wysokopłatnym. To tylko te najważniejsze, choć nie jedyne wyzwania. Warto się z nimi i ich konsekwencjami bliżej zapoznać, w końcu grupa Lufthansy jest ważnym graczem na polskim rynku lotniczym i jej kondycja i polityka będą miały znaczący wpływ na nasz rynek, na to gdzie, z kim, kiedy i za ile będziemy mogli polecieć.
 
Powiązane wpisy: 
 
Skrzydlata Polska ML 11/2024. Czekając na rewolucję
Skrzydlata Polska ML 10/2024. Lot na rynku
Skrzydlata Polska ML9/2024. Kawa nad K2
Skrzydlata Polska ML8/2024. Tani wypełniacz zamiast wspomnienia o ciekawym człowieku i jego osiągnięciach
Skrzydlata Polska ML7/2024. Odtwarzanie zDOLności
Skrzydlata Polska ML 6/2024. Obyś setki nie doczekał
Skrzydlata Polska ML 5/2024. Concorde, następne pokolenie?
Skrzydlata Polska ML 4/2024. Transportowe mrzonki
Skrzydlata Polska ML 3/2024.
Skrzydlata Polska ML 2/2024. Błędy duże, małe i malutkie
Skrzydlata Polska ML 1/2024. Jaki pierwszy numer, taki cały rok?
Skrzydlata Polska ML 12/2023. Samolot nie dla każdego
Skrzydlata Polska ML 11/2023 – pomysł na DOLa
Skrzydlata Polska ML 10/2023 – wodorowa nadzieja
Skrzydlata Polska ML 9/2023 – rozmyta przyszłość lotnictwa
Skrzydlata Polska ML 7/2023 – nam strzelać nie kazano
Skrzydlata Polska ML 6/2023 - wojsko w cywilu
Skrzydlata Polska ML 5/2023 – pożegnanie papugi
Skrzydlata Polska ML 4/2023 – politykierstwo ponad fakty, z lotnictwem w tle
Skrzydlata Polska ML 3/2023 – wojna odkryta
Skrzydlata Polska ML 2/2023 – pożegnania, pożegnania, pożegnania
Skrzydlata Polska 12/2022. Hypki na Papieża
Skrzydlata Polska 11/22 – od Raptora do „traktora”
Skrzydlata Polska 10/22 – Alicja w krainie prądu
Skrzydlata Polska 8/22 – Zamierające pokazy
Skrzydlata Polska 7/22 – pomiędzy rzeczywistością a fantazją
Skrzydlata Polska 6/22 – niskoemisyjna
Skrzydlata Polska 5/22 – helikopter z wyciągarką
Skrzydlata Polska 4/22 – wojna? Jaka wojna?
Skrzydlata Polska – magazyn sprzeczności

poniedziałek, 23 grudnia 2024

Lotnictwo AI 11/2024. Polska śmigłowcami stoi

Śmigłowce, na świecie zwane zwykle helikopterami, są bardzo ciekawymi maszynami latającymi, o wyjątkowych zdolnościach. Możliwość kontrolowanego zawisu w powietrzu oraz pionowego startu i lądowania otwierają przed nimi wiele unikatowych zastosowań. Jest to szczególnie istotna właściwość w przypadku licznych zadań militarnych, czego dowodzi stale rosnąca liczba śmigłowców w armiach świata, oczywiście uwzględniając efekty odprężenia militarnego przełomu wieków. W Polsce proces modernizacji lotnictwa śmigłowcowego wyraźnie przyspieszył. Dwa duże programy (AH-64 i AW149) i dwa mniejsze (AW101 i S-70) nie wyczerpują potrzeb, zwłaszcza wobec wieloletnich zaniedbań w tym obszarze. Na gwałt potrzebny jest nowoczesny śmigłowiec szkolny, gdyż 
stare, analogowe  Mi-2 i SW-4 spełniają wymaganie efektywnego szkolenia pilotów cyfrowych maszyn w stopniu bardzo niezadowalającym. Nabycie stu czterdziestu nowych śmigłowców generuje zapotrzebowanie na przeszkolenie lub wyszkolenie bardzo dużej liczby pilotów, tym bardziej, że tych będących kilka lat przed wojskową lotniczą emeryturą przeszkalać na nowy sprzęt nie ma sensu. Sytuacja w zakresie nowoczesnych śmigłowców szkolnych jest kryzysowa. Po raz kolejny chciejstwo polityków i generałów wzięło górę nad efektywnym lub nawet elementarnie rozsądnym planowaniem. I nie ma znaczenia czy jest to efekt braku konsekwencji lub typowe wazeliniarstwo wojskowych decydentów względem polityków czy podejście „dali na Apacze to będą musieli dać na śmigłowce szkolne”, brak długofalowej polityki sprzętowej w wojsku polskim znacząco redukuje efektywność wykorzystania i tak nie największych środków, a to z kolei istotnie obniża nasz potencjał obronny. Czy ktoś za to w ogóle odpowiada? Nawet najnowocześniejszy system uzbrojenia będzie tylko na tyle skuteczny, na ile dobrze wyszkolony personel będzie go obsługiwał. Niestety, nawet gdyby szybko, jak to u nas zwykle bywa pod presją czasu, a przez to nie zawsze w sposób najlepszy, podjąć decyzję o zakupie nowych śmigłowców szkolnych, nim pojawią się w jednostkach miną co najmniej dwa lata. Nie mniej czasu pochłonie wyszkolenie kompetentnych instruktorów, a później jeszcze kolejny rok lub dwa na wyszkolenie młodych pilotów lub przeszkolenie tych starszych. Ile w tym czasie Apaczy i Leonardo będzie w służbie?
W listopadowym numerze magazynu znalazły się trzy artykuły odnoszące się do kwestii śmigłowców: AW101, AH-64 i maluchów firmy Enstrom.  
 
 
TOP 3 magazynu:
1. Jednopłatowce Fokker E.I do E. IV czyli „plaga Fokkerów”. Fajnie skomponowany artykuł, w zasadzie pierwsza jego część, omawiający w szerokim tle okoliczności powstania tej legendarnej rodziny samolotów. Autor zaczyna od Fokkera i jego drogi do lotnictwa, jako pilota i konstruktora. Opisuje jego pierwsze konstrukcje oraz stosowane w nich rozwiązania, najwięcej wagi przywiązując do historii synchronizatora karabinu maszynowego. Dalej mamy krótki opis techniczny Fokkera E.III oraz początek opisu służby Fokkerów na froncie. Czyta się dobrze, a szerokie spojrzenie na zagadnienie pozwala lepiej wczuć się w pionierski okres lotnictwa myśliwskiego, poczuć jego atmosferę, w której romantyzm latania przeplata się z walką na śmierć i życie.
2. Lotnictwo wojskowe Pakistanu. Ten duży i ludny kraj, jak na warunki europejskie, na azjatyckie raczej średni, położony jest w bardzo nieciekawym położeniu geopolitycznym. Tu krzyżowały się i nadal krzyżują interesy polityczne największych graczy tego świata. Wielka Brytania, Indie, Iran, Związek Radziecki/Rosja, Chiny i jak wszędzie USA, to główni historyczni oraz współcześni rozgrywający pakistańską kartę. Z drugiej strony tak duże, ludne i posiadające broń atomową państwo od swojego powstania stara się wybić na niezależność, umiejętnie lawirując pomiędzy interesami największych. Jednym z elementów tej niezależności jest silna armia, w tym silne lotnictwo, które nie raz doświadczyło ingerencji państw trzecich związanych z dostawami uzbrojenia lotniczego. Nic więc dziwnego, że w tym zakresie próbuje wybić się na choćby częściową niezależność, użytkując nadal sprzęt pochodzenia radzieckiego/rosyjskiego, francuskiego, amerykańskiego i chińskiego. W pierwszej części artykułu o Siłach Powietrznych Pakistanu przedstawiono historię i w pewnym zakresie dzień dzisiejszy tych wcale nie małych wojsk. Co prawda Autorzy podają, że siły te powstały dwa lata przed powstaniem państwa Pakistan (str. 35) i nie do końca mogą się doliczyć dywizjonów dozoru elektronicznego (dwa czy trzy?), to materiał bez wątpienia przynosi wiele bardzo ciekawych informacji.
3. Leonardo AW101 w Brygadzie Lotnictwa Marynarki Wojennej. Mija rok od dostawy bardzo nowoczesnych i jednocześnie bardzo drogich i póki co bardzo nielicznych śmigłowców AW 101. Garść informacji o tym co się działo i dzieje w temacie tych śmigłowców w Darłowie przynosi Łukasz Pacholski. Dużo ciekawych, aktualnych informacji z pierwszej ręki.
 
Żółta kartka
Od wielu lat Jerzy Liwiński dostarcza nam licznych danych statystycznych dotyczących lotnictwa cywilnego. Pomimo zalewu cyferek czyniących tekst trudny do analizy, zawsze było ciekawie i na bieżąco. Od pewnego czasu w teksty wkradały się drobne błędy i niedoróbki. Tym razem w artykule Flota linii lotniczych 2024 pojawił się niepokojący regres w staranności Autora. Rozumiem, że od wielu lat pojawia się problem z poprawnym zastosowaniem słów „lat” i „roku” w określaniu średniego wieku floty oraz inne drobne błędy gramatyczne. Jednakże zaliczenia samolotu An-12 do samolotów odrzutowych zrozumieć nie mogę, str. 46. Wątpliwości co do staranności Autora budzi podanie tej samej liczby samolotów zamówionych i już wyprodukowaych przez Airbusa i Boeinga (18 687 i 11 618 w obu przypadkach), str. 48. Ciąg silnika LEAP-1C, to nie 26,63 kN, str. 51. Oby to był tylko dołek w dziennikarskiej karierze p. Liwińskiego, a nie początek równi pochyłej.

Powiązane wpisy:

Lotnictwo AI 10/2024. Staruszek Hercules, początki
Lotnictwo AI 9/2024. Polski przemysł lotniczo-kosmiczny – rozkwit czy agonia?
Lotnictwo AI 8/2024. Ciekawie, solidnie, atrakcyjnie?
Lotnictwo AI 7/2024. Niszowiec z kraju klonowego liścia
Lotnictwo AI 6/2024. Szerokokadłubowy Embraer
Lotnictwo AI 5/2024. Rok F-16 w Europie wschodniej
Lotnictwo AI 4/2024. Lotnicze dylematy Wuja Sama
Lotnictwo AI 3/2024. Stare i nowe Herculesy Trójkąta Weimarskiego
Lotnictwo AI 2/2024. Samoloty (roz)bojowe?
Lotnictwo AI 1/2024. Konkurencja i lobbing wśród magazynów lotniczych
Lotnictwo AI 12/2023. Historia coraz bardziej odległa, przyszłość coraz bardziej niepewna
Lotnictwo AI 11/2023. Podniebna artyleria
Lotnictwo AI 9/2023 – żółta kartka za bylejakość
Lotnictwo AI 8/2023 – odmitologizowanie Concordskiego
Lotnictwo AI 7/2023 – różne wymiary polityki odstraszania
Lotnictwo AI 7/2023 – różne wymiary polityki odstraszania
Lotnictwo AI 5,6/2023 – granice kryptoreklamy
Lotnictwo AI 4/2023 – PZL-130 Orlik – po co nam to było?
Lotnictwo AI 3/2023 – bylejakość Boeinga tuczy Airbusa
Lotnictwo AI 1/2023 – modernizacja po amerykańsku
Lotnictwo AI 12/2022 – numer wiele objaśniający
Lotnictwo AI 11/2022 – przekleństwo Jaskółki
Lotnictwo AI 10/2022 – szklane kule Airbusa i Boeinga
Lotnictwo AI 9/2022 – śmigłowce na fali wznoszącej
Lotnictwo AI 8/2022 – śmigłowiec, którego nie ma
Lotnictwo AI 7/2022 – spalone marzenie
Lotnictwo AI 6/2022 – drony po polsku
Lotnictwo AI 5/2022. Zbrojne niebo nad nami
Lotnictwo AI 4/2022. Aligator – historia upadku
Lotnictwo AI 3/2022 – powietrzni zwiadowcy duzi i mali
Lotnictwo AI 2/2022 – numer ostatni przedwojenny 
Lotnictwo 1/2022 -przyszłość nadejdzie szybciej niż nam się wydaje
Lotnictwo 12/2021 - rocznicowe dylematy
Lotnictwo 11/2021 – pierwszy wielki sukces Antonowa
Lotnictwo10/2021 – wiosenna wojenka 1939
Lotnictwo9/2021 – dzień dzisiejszy lotnictwa wojskowego RP
Lotnictwo6/2021 – Łukaszenka nie był pierwszy?
Lotnictwo5/2021 – szpiedzy 50+
Lotnictwo4/2021 – kwietniowa mozaika
Lotnictwo 3/2021 – magazyn gdybających dziennikarzy
Lotnictwo 2/2021 - dwie rosyjskie ikony (lotnictwa)
Lotnictwo 1/2021 - przyzwoity start
Lotnictwo 12/2020 - nowe stare samoloty
Lotnictwo 11/2020- nowe stare
Lotnictwo 10/2020 - numer delta
Lotnictwo 9/2020
Lotnictwo 8/2020 - znowu czarna owca w numerze
Lotnictwo 7/2020
Lotnictwo 6/2020 – pod znakiem latających olbrzymów
Lotnictwo 4-5/2020 - co z tym Lotnictwem? Lotnictwo 3/2020 - dno jest blisko
Lotnictwo 2/2020-- ciekawie, choć nadal z dodatkiem bylejakości
Lotnictwo 12/2019 - sinusoida
Lotnictwo 10-11/2019 - jeden artykuł rozwalił cały numer 
Lotnictwo 6/2019, nie tracę nadziei 
Lotnictwo 1-2 /2019 - równia pochyła?
Lotnictwo 12/2018, jakość czy jakoś? 
Lotnictwo AI 9/2022 – śmigłowce na fali wznoszącej
Lotnictwo AI 2/2023 – ładowniczy ze śmigiełkiem na czubku
Lotnictwo 2/2020-- ciekawie, choć nadal z dodatkiem bylejakości
Lotnictwo 12/2019 - sinusoida
Lotnictwo 10-11/2019 - jeden artykuł rozwalił cały numer 
Lotnictwo 6/2019, nie tracę nadziei 
Lotnictwo 1-2 /2019 - równia pochyła?

poniedziałek, 16 grudnia 2024

Lotnictwo 11/2024. Wojna i pokój Króla Wacława

Pilot, as myśliwski to pojęcie rozbudzające wyobraźnię wielu osób, za którym idzie ludzki podziw, sława i zaszczyty. Ciemniejszą stroną są kroczące wespół stres, dojmująca samotność w kokpicie i wszechobecna śmierć. Stworzony na potrzeby wojennej propagandy mit podniebnych rycerzy, nieustraszonych pogromców wroga, niemal półbogów, funkcjonuje z powodzeniem po dzień dzisiejszy. Jednakże rozwój techniki lotniczej, radarowej i rakietowej zdeprecjonował rolę pilota i jego zdolności w odnoszeniu powietrznych sukcesów. W skomputeryzowanym kokpicie współczesnego myśliwca odrzutowego, gdzie walka z przeciwnikiem odbywa się na dużych odległościach, często nawet poza zasięgiem wzroku, nie zostało nic z romantyzmu i rycerskości walk powietrznych wojen światowych czy innych konfliktów zbrojnych toczonych tak do końca lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Dziś prawdziwych asów przestworzy już nie ma, a pilot bojowy jest bardziej zawieszonym w powietrzu operatorem systemów elektronicznych niż myśliwym czającym się gdzieś pomiędzy obłokami na swoją ofiarę, z którą stoczy za chwilę bój na śmierć i życie. I choć specom od propagandy nadal potrzebni są tego typu bohaterowie, przykład rzekomego „Ducha Kijowa” pokazuje, że as myśliwski to przeszłość na zawsze skojarzona ze śmigłem. Nie zmienia to jednak faktu, że piloci noszący ten tytuł z pewnością należeli do elity lotnictwa myśliwskiego swoich państw. Nie zważając na różne systemy przyznawania tytułu w różnych armiach, nieścisłości i wątpliwości dotyczące okoliczności i liczby zestrzeleń, ich wyczyny są znaczące, godne uznania, a nawet podziwu. Osiągnięcie wymaganej liczby zwycięstw, zwykle pięciu, wymagało niemało kunsztu, odwagi oraz szczęścia. Już samo utrzymanie się przy życiu w czasie potrzebnym do odniesienia tylu zwycięstw jest nie lada sukcesem i dowodem ich profesjonalizmu i odwagi. I choć przez dekady, jakie upłynęły od czasów asów przestworzy, pojawiło się wiele publikacji weryfikujących, zwykle w dół, osiągnięcia poszczególnych pilotów, właśnie z tej odległej już perspektywy czasowej należy spojrzeć na nich i ich dokonania z należnym szacunkiem i podziwem, bez przywiązywania zbyt dużej wagi do cyferek.
 
Top 3 numeru:
1. Wacław Król (1915-1991) As myśliwski i literat. Wacław Król należy do niewielkiej grupy polskich pilotów, którym dane było walczyć pod niebem: polskiego września, wiosennej Francji, jesiennej Anglii i upalnej Afryki. Już samo przejście takiego szlaku bojowego i przeżycie świadczy o kunszcie, skuteczności i wojennym szczęściu. Po wojnie, jako jeden z nielicznych odważył się wrócić do Polski, gdzie zamiast zaszczytów przynależnych bohaterowi walki z niemieckim najeźdźcą, na wiele lat wyrzucony został na margines życia społecznego i zawodowego. I tak miał więcej szczęścia niż jego kolega Stanisław Skalski, gdyż nie trafił do więzienia, o celi śmierci nie wspominając. Po niemal dekadzie upokorzenia zrehabilitowany jako jeden z czwórki przedwojennych asów: Król, Łokuciewski, Olszewski, Skalski, wraca do wojska, wraca do latania także na odrzutowcach. W wojsku pozostaje do emerytury, awansując i zajmując ważne stanowiska służbowe. Jest też obok Janusza Meissnera najbardziej płodnym pisarzem opisującym historię walki polskich pilotów na wszystkich frontach II wojny światowej, a także swoją służbę w PRLu w książce „Za sterami Odrzutowca”. Bogaty życiorys Wacława Króla przygotował Grzegorz Kotowicz. Artykuł w sposób ciekawy, w odpowiedniej objętości, opisuje tę jedną z ciekawszych sylwetek naszego lotnictwa. Przedstawia też analizę jego walk powietrznych i odniesionych sukcesów. Nie ucieka też od wątków życia osobistego Króla, zarówno za granicą, jak i później w Polsce, czym w sposób bardzo ludzki dopełnia sylwetkę swojego bohatera. Kto niewiele wie o Wacławie Królu powinien przeczytać to koniecznie. Komu jest ona bliższą, też w lekturze artykułu znajdzie wiele ciekawych informacji, a lektura dostarczy przyjemność i refleksji.
2. Śmigłowce Caracal na świecie. Śmigłowiec ten o mało nie stał się podstawowym śmigłowcem średnim naszego wojska, następcą dożywających swych dni Mi-8 i Mi-14 oraz nieco ledwie nowocześniejszych Mi-17. Tak się jednak nie stało, co do dziś wzbudza wiele kontrowersji. Abstrahując od sprawy polskiej, na dzień dzisiejszy jest 11 użytkowników lub krajów, które zamówiły ten bardzo nowoczesny, bogato wyposażony i nietani śmigłowiec. No cóż, za osiągi, jakość i wyposażenie trzeba słono płacić. Prawda ta jest szczególnie bolesna w przypadku śmigłowców. Nic więc dziwnego, że ogólna liczba zamówionych maszyn to nieco ponad dwieście sztuk. Historię powstania tej, jak się wydaje szczytowej wersji poczciwej Pumy krótko opisuje Leszek A. Wieliczko. Zasadniczą część artykułu stanowi wyliczenie państw użytkowników Caracali z krótkim opisem posiadanych lub zamówionych wersji, ich wyposażenia i historii służby. Treściwie i konkretnie. Materiał po raz kolejny potwierdza, że śmigłowiec ten jest bardzo wydajną i nowoczesną platformą do realizacji skomplikowanych zadań i złożonych scenariuszy taktycznych. Lektura tego ciekawego tekstu skłania do refleksji nad zasadnością polskich decyzji w sprawie Caracali. Warto więc poświęcić trochę czasu na lekturę.
3. Możliwości Korea Aerospace Industries. Koreański przemysł zbrojeniowy wszedł szturmem na polski rynek, stając się obok Amerykanów czołowym graczem i beneficjentem trudnej sytuacji geopolitycznej w naszym fyrtlu. Ekspresowy zakup samolotów FA-50 niejako skazuje nas na współpracę z KAI. Jak się ona ułoży, zobaczymy. Nie ulega wątpliwości, że KAI dba o swój wizerunek, czego elementem była niedawna wizyta polskich dziennikarzy w Korei. Opisem tego co tam zobaczyli dzieli się z czytelnikami M. Strembski. Dużo ciekawych informacji i spostrzeżeń, zwłaszcza z polskiej perspektywy.
 
Powiązane wpisy:
 

Caracal wystartuje z polskiego bagna?
Lotnictwo 10/2024. Zastaw się, a postaw się
Lotnictwo AI 9/2024. Polski przemysł lotniczo-kosmiczny – rozkwit czy agonia?
Lotnictwo 7, 8/2024. Brygada zrobiona na szaro
Lotnictwo 6/2024. Boeinga błędy nie tylko techniczne
Lotnictwo 5/2024. Groźnie incydenty, pomruki wojny
Lotnictwo 4/2024. Argentyna, nie Ukraina
Lotnictwo 3/2024. Cel – minimalizacja strat
Lotnictwo 2/2024. Staruszek Viper
Lotnictwo 1/2024. 2 + 2 nie chce dać 5!
Lotnictwo 12/2023. Po co nam FA-50?
Lotnictwo 11/2023. Coraz ciekawiej i staranniej
Lotnictwo 10/2023. Ukraińska jesień – zmęczenie, znużenie, zamrożenie
Lotnictwo 9/2023. Czy jakość pójdzie w ślad ilości?
Lotnictwo 7-8/2023. Długa wojna – świetny interes
Lotnictwo 6/2023. LanceRy na emeryturę
Lotnictwo 5/2023. Białe nosy - wspomnienia z młodości
Lotnictwo 4/2023. MiGi, efy i co jeszcze?
Lotnictwo 3/2023 – dominacja samolotów Made in CCCP
Lotnictwo 2/2023 – smukłoskrzydły terrorysta
Lotnictwo 1/2023 – partner czy może sojusznik?
Lotnictwo 12/2022 – ukraińska pętla beznadziei
Lotnictwo 11/2022 – Su-25 w trzech odsłonach
Lotnictwo 10/2022 – Czy w Radomiu będzie święto MiGa?
Lotnictwo 9/2022 – pilna potrzeba czy zakupomania?
Lotnictwo 7-8/2022 – wiatr ze wschodu, Dalekiego Wschodu
Lotnictwo 6/2022 – lato latających olbrzymów
Lotnictwo 5/2022 – modernizacja u Bratanków
Lotnictwo 4/2022 – wojna dzień po dniu
Lotnictwo 3/2022 – pocztówki z wojny
lot-nisko: Lotnictwo 2/2022 – mosty, mosty, mosty
Lotnictwo AI 1/2022 – przyszłość nadejdzie szybciej niż nam się wydaje
Lotnictwo AI 12/2021 – rocznicowe dylematy
Lotnictwo 11/2021 – pierwszy wielki sukces Antonowa
Lotnictwo10/2021 – wiosenna wojenka 1939
Lotnictwo9/2021 – dzień dzisiejszy lotnictwa wojskowego RP
Lotnictwo6/2021 – Łukaszenka nie był pierwszy?
Lotnictwo5/2021 – szpiedzy 50+
Lotnictwo4/2021 – kwietniowa mozaika
Lotnictwo 3/2021 – magazyn gdybających dziennikarzy
Lotnictwo 2/2021 - dwie rosyjskie ikony (lotnictwa)
 Lotnictwo 1/2021 - przyzwoity start
Lotnictwo 12/2020 - nowe stare samoloty
Lotnictwo 11/2020- nowe stare
Lotnictwo 10/2020 - numer delta
Lotnictwo 9/2020
Lotnictwo 8/2020 - znowu czarna owca w numerze
Lotnictwo 7/2020
Lotnictwo 6/2020 – pod znakiem latających olbrzymów

 

niedziela, 1 grudnia 2024

Gniot po polsku MAXI, czyli kto tak skrzywdził Margańskiego?

Gdy pojawiła się zapowiedź autobiografii Edwarda Margańskiego, przyszło mi na myśl, że po jej lekturze napiszę kilka miłych słów o polskim Rutanie. Analogia nasunęła się od razu, choć skala osiągnięć obu panów jest nieporównywalna. Ale cóż, każdy kraj ma takiego Rutana, na jakiego zasłużył, choć trzeba pamiętać, że wiele krajów nie ma go wcale. I tego postanowiłem się trzymać. Pierwsze wrażenie, jakie książka sprawia po pobieżnym przeglądzie jest jak najbardziej pozytywne. Jak zwykle w Samolocie po polsku MAXI, przyzwoity papier, dobry druk i grafika. Trochę dziwne wydały mi się przedruki, a w zasadzie dokładne kopie/skany artykułów E. Margańskiego opublikowanych w czasopismach lotniczych, głównie Skrzydlatej Polsce. Zajmują one ponad 1/3 książki. O ile jeszcze skany te mogą stanowić element konstruktu dzieła według zamysłu Autora, to już całostronicowe kopie okładek cytowanych numerów są czystą rozrzutnością. Co więcej, brak w tym konsekwencji. W przypadku Przeglądu lotniczego są to zwykle miniatury na ¼ strony. Widać są lepsi i gorsi. Trochę zaniepokoiło mnie negatywne wspomnienie jednego artykułu z SP, gdzie pojawił się jakiś kompromitujący błąd. No cóż Autor nie zamieścił chyba tego kompromitującego materiału w książce podsumowującej jego lotniczą karierę, a właściwie to całe życie. Czas pokaże, że się myliłem. Początek lektury zapowiada się ciekawie. Co prawda niektóre zdania są gramatycznie niepoprawne, przez co tekst nie wszędzie jest zrozumiały. Nic to, opowieść z lat dzieciństwa i studiów młodego Edwarda jest wielce interesująca, jakoś do przejścia mimo niemal osiemdziesięciu tego typu błędów w całej książce! Ciekawe czasy, ciekawi ludzie, ciekawe samoloty i szybowce. Kawał historii polskich skrzydeł widziany od środka. To wielce ciekawe i oryginalne spojrzenie towarzyszy całej opowieści, gdyż pan Edward Margański był aktywnym uczestnikiem wielu z tych wydarzeń. Na tym etapie życia pojawia się pierwsza konstrukcja Margańskiego, a raczej grupy studentów konstruktorów, czyli M-17 „Duduś kudłacz”. I choć samolocik okazał się zupełnie nieudanm, wielkie uznanie należy się tym wówczas młodzieńcom, za podjęcie tematu, jego realizację na papierze, a co najważniejsze w metalu, w postaci prototypu. Opis powstawania, a zwłaszcza oblotu tego samolociku pokazuje, jak wiele wysiłku i emocji to ich kosztowało. Szkoda tylko, że przyznający się w wielu miejscach do inżynierskich pomyłek Autor, co jest bardzo cenne, nie poddał krytycznej ocenie przyczyn niepowodzenia M-17, ograniczając się do przegrzewania silnika oraz kwestii organizacyjnych. Ani słowem nie wspomniał o opinii pilota oblatywacza Stanisława Wasila dyskwalifikującej samolocik z dalszych prób, przez co więcej w powietrze wzbić się już nie mógł, a o czym w swoich wspomnieniach pisze Henryk Bronowicki. We wspomnieniach z tego okresu Edward Margański pisze wiele o rozwoju kariery pilota. Dużo o lataniu na różnych samolotach i szybowcach, w różnej roli, od pasażera, poprzez pilota dostawczego, po wywożącego skoczków spadochronowych. Na dłuższą metę wygrała jednak żyłka konstruktorska. W tym wątku wiele wspomnień dotyczy jedynego w swoim rodzaju samolotu rolniczego, czyli odrzutowego dwupłatowca rolniczego M-15. Dużo miejsca zajmuje też opis projektu samolotu szkolno-bojowego M-16. Biorąc pod uwagę ówczesne realia, słabość ekonomiczną kraju, zewnętrzne uwarunkowania polityczne, nikłe doświadczenie konstruktorskie zespołu lub raczej całego polskiego lotnictwa oraz nędzne wyposażenie zaplecza naukowo-badawczego, projekt ten nie miał szans na zaistnienie w metalu. Jego realizacja była jeszcze większą utopią niż wcześniejszy projekt Grota. Może to i lepiej, że nie doczekały się realizacji, gdyż jak pokazał późniejszy przykład Bielika, przy błędnych założeniach w zakresie potrzeb i możliwości potencjalnego klienta oraz możliwości konstruktorów/budowniczych prototypu, osiągnięcie etapu latającego prototypu przyniosło tylko większe koszty i większą frustrację osób w projekt zaangażowanych. W zasadzie cała droga zawodowa Edwarda Margańskiego jako konstruktora i menadżera pokazuje, że niezrozumienie potrzeb rynku może i prowadzi do ciekawych rozwiązań konstrukcyjnych, ale nie do produkcji seryjnej i sukcesu komercyjnego. Paradoksalnie potwierdzeniem powyższego stwierdzenia jest sukces szybowców Swift i Fox, które jak sam autor wspomina, zaprojektowane były pod konkretne wymagania pilotów akrobatów szybowcowych, pod przewodnictwem Jerzego Makuli. Szybownicy chcieli dostać nowszego i lepszego Kobuza. Tylko tyle i aż tyle. Niebagatelną rolę w sukcesie tych szybowców odegrała dobra współpraca z Szybowcowymi Zakładami Doświadczalnymi, ich doświadczenie oraz korzystanie ze sprawdzonych wzorców w: konstruowaniu, badaniach w locie i produkcji seryjnej szybowców. W sumie tylko te szybowce przyniosły sukces komercyjny E. Margańskiemu i jego wspólnikom. Szansę na sukces miał też bardzo elegancka, jak ją nazywa Margański „limuzyna powietrzna” czyli Orka. Jednak znowu coś poszło nie tak.  O tym 
Autor pisze nie w samym tekście lecz kolejnej zamieszczonej kopii artykułu ze Skrzydlatej Polski. Jednakże patrząc na zawartość książki, po jej lekturze, należy stwierdzić, że pomysł z przedrukiem wcześniejszych artykułów Autora nie był pomysłem złym. To one stanowią najmocniejszą, merytorycznie, redakcyjnie i stylistycznie część całości. Tylko po co te wielkie okładki. Skoro już o samym tekście, to muszę stwierdzić, że wskutek trudnego języka, jakim pisze E. Margański i licznych błędów gramatycznych - przypomnę niemal osiemdziesięciu - pomimo interesującej treści, jego czytanie do przyjemności niestety nie należy. Nie lepiej wykazała się redakcja dopuszczając się popełnienia powyżej czterdziestu błędów redakcyjnych: powtórzenia, brak lub nadmiar dużych liter, przecinki przed „i” i „oraz”. To niestety nie wszystko. W książce pojawiają się słowa: „ wierza”, str. 167 i 178; „klapka wywarzająca”, str. 140; "Jantar Standart”, str. 88 i 122.  Wobec tych kompromitujących błędów błahostką wydają się” AN-2, PO-2 czy Fiat 125P. Nie wykazano się też należytą starannością - delikatnie napisane - w podawaniu nazw własnych: „Wolkswagen”, str. 89; „Diamant”, str.138, „Silezja”, str. 178; „Conwair”, str. 201. Ale cóż się dziwić, skoro rysunek na str. 176 podpisany jest „EM-11 „Orca””. Problemem są nie tylko błędy językowe i redakcyjne, gdyż książka nie jest też wolna od błędów merytorycznych. Dla przykładu, nie jest prawdą, że Indie zakupiły u nas 70 samolotów TS-11 Iskra, str. 40, a KBN nie był poprzedniczką Ministerstwa Nauki, str. 159. Nie znalazłem też nigdzie indziej wzmianki o wspomnianym na str. 52 samolocie Lim-5 bis.
Może lepiej byłoby zrezygnować ze skopiowania dziesięciu stron okładek czasopism, a zaoszczędzone w ten sposób środki przeznaczyć na korektę tekstu.
Jednakże nawet brak korekty nie usprawiedliwia takiej bylejakości tekstu. Czy redaktorzy nawet nie spojrzeli na ostateczną wersję tekstu? Czy Autor nie był łaskawy jej przeczytać? Czy był tak zadufany w sobie i mniemaniu o swojej doskonałości?  
Odpowiedź na postawione w tytule pytanie wydaje się być prosta. Udział w tak słabym, wręcz karykaturalnym, wydaniu autobiografii Edwarda Margańskiego ponosi zarówno Wydawnictwo Stratus, jak i Autor. Swoim niedbalstwem i ignorancją zlekceważyli czytelników dostarczając produkt kiepskiej jakości. Dla wydawnictwa to kolejna gruba rysa na wizerunku. Dla Autora po prostu wstyd.
 
Lotnik i konstruktor znad Nilu
Edward Margański

Stratus
2024
232 strony w miękkiej oprawie
Liczne zdjęcia oraz przedruki artykułów z prasy lotniczej



Powiązane wpisy:

O samolotach Ił-2 w lotnictwie polskim w Samolot po polsku MAXI
RWD-6. Typowo polski mit
Wilgą do nieba?
Mikojan Guriewicz MiG-15. wersje jednomiejscowe w lotnictwie polskim – wspaniały samolot. A książka?
Samolot wielozadaniowy Lisunow Li-2 - książka niedopracowana
TS-8 Bies – Samolot po polsku MAXI nabiera rozpędu
RWD-8 - sprawiedliwość oddana niedocenianej maszynie