sobota, 5 maja 2018

Do 328, Samoloty Pasażerskie Świata t. 6


Już sama zapowiedź szóstego tomu SPS i jego bohatera(ów) budziła mieszane uczucia. Mało znany samolot, który w dodatku nie odniósł znaczącego sukcesu, na okładce zdjęcie niezrealizowanego projektu zupełnie innej maszyny oraz Junkersa G38 nie napawały optymizmem.

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że zarówno koncepcja, jak i czas powstania bazowego modelu turbośmigłowego Do 328 skazywały go na sukces. Na skutek niezbyt korzystnego zbiegu wielu czynników stało się jednak inaczej, wyprodukowano jedynie 111 maszyn. Jeszcze gorzej powiodło się wersji z silnikami turboodrzutowymi, których sprzedano jeszcze mniej bo 83 sztuki, choć warunki zewnętrzne wydawały się być bardzo sprzyjającymi. Nie mniej obiecująco wyglądała przyszłość zupełnie nowej konstrukcji – Do 728 oraz wersji rozwojowych - dłuższej Do 928 i krótszej Do 528. Podobne założenia konstrukcyjne – odrzutowy dolnopłat z silnikami w gondolach pod skrzydłami przyniosły sukces rodzinie E-Jet Embraera (SPS 5) oraz stały się podstawą opracowania nowej rodziny maszyn Bombardiera – CS Series, dziś znanych jako Airbusy A210 i A230. Niestety tu było jeszcze gorzej, gdyż zbudowany prototyp nie został nawet oblatany. Pasmo niepowodzeń wynikających ze złego zarzadzania projektami, słabości zespołów konstruktorskich i producentów. Szkoda, rynek samolotów komunikacji lokalnej mógł być bardziej różnorodny.

Przyznać muszę, że pierwsza część tomiku wzbogaciła znacznie moją wiedzę o obu wersjach Do 328. Jeszcze więcej dowiedziałem się o potencjalnym następcy czyli rodzinie do 528/728/928. Już chociażby z tego powodu warto było sięgnąć po ten tomik. Jednak opis całej grupy współczesnych Dornierów nie był w stanie wypełnić całego tomiku. Nawet opis bardzo ciekawego samolotu doświadczalnego ACCA (X-55) nie wypełnił reszty miejsca. Rozwiązanie przyniosła niezwykła historia Do 328 jako samolotu napędzanego zarówno silnikami turbośmigłowymi, jak i odrzutowymi. Kolejne dwadzieścia stron to historia napędów lotniczych stosowanych w maszynach pasażerskich oraz objaśnienie działania poszczególnych ich rodzajów z przedstawieniem ich wad i zalet. Temat ciekawy, kształcący i związany z tematyką serii, lecz czy potrzebny w tym miejscu i formie? Tekst zawiera trochę terminologii fachowej i okraszony jest wieloma zdjęciami różnych skomplikowanych silników przy braku jakichkolwiek schematów, co sprawia, że tekst raczej nie będzie zrozumiały dla laików. Z drugiej strony dla profesjonalistów będzie raczej infantylny. Ponownie nie wiem dlaczego pojawia się zdjęcie Junkersa G38.

Co do samego tekstu, to poziom jak zwykle całkiem przyzwoity, choć z jednym kompromitującym wyjątkiem. Na stronie 60 Autor pisze o silnikach napędzanych gazem ziemnym lub wodorem, że „Spalanie takiego paliwa powoduje wyemitowanie do atmosfery jedynie cząsteczek wodoru lub węgla”, Czy nikt z redakcji nie miał chemii chociażby na poziomie gimnazjum? Jak zwykle jest kilka uwag, np. na stronie 6 jest napisane „Ponowne uruchomienie projektu …:, choć o wcześniejszym jego przebiegu nie ma ani słowa. Logika też czasem kuleje „ Docelowo w 2005 roku zakłady w Oberpfaffenhofen opuszczać miało co roku 120 seryjnych Do 728JET …” (str. 29). Fairchild Dornier złożył wniosek o niewypłacalność (str. 32), a „Drugi prototyp (TAC 02) był w przeczystości kompletną strukturą kadłuba …” (s.32). Wracając do szkoły podstawowej warto zauważyć, że jednostką ciężaru jest kG, a nie kg (str. 43), a podane na str. 45 75 dB to ogólny poziom hałasu, a nie „wzrost poziomu hałasu w kabinie”. Dalej, siła ciągu w silniku jest jedna (str.48), natomiast sprężarki w silniku turboodrzutowym trudno zaliczyć do „pomocniczych agregatów (str. 48). Podobnie w silniku odrzutowym często mamy jedną, pierścieniową komorę spalania, a nie kilka (str. 48). Do silnika podawane jest z kolei paliwo a nie jego ilość (str. 48). Podobnie FADEC pozwala raczej na zmianę parametrów pracy zespołu napędowego niż „… zmianę parametrów zespołu napędowego” (str.54). Wyjaśnienie obsługi wg resursu na str. 56 jest także co najmniej enigmatyczne. Nie zabrakło też pomyłek w tabeli z danymi technicznymi (str. 62/3). Dla masy maksymalnej bez paliwa nie podano jednostki, natomiast w maksymalnej wysokości lotu dla Do 928 JET podano wartość 1675 m! Liczne zdjęcia są tylko symulacjami komputerowymi lub wizjami artystycznymi, o czym redakcja niestety nie informuje.

Zastanawiam się, czy zamiast na siłę wypełniać niektóre tomy lub umieszczać wątpliwe merytorycznie konstrukcje – DC-1 i DC-2 po tomiku z DC-3 o An-124/225 nie wspominając, nie lepiej było stworzyć nieco krótszą serię. Można było też dobrać inne słynne samoloty, jak chociażby Iła-62 lub Ana-24 zamiast Rusłana/Mriji.

Samoloty Pasażerskie Świata

Tom 6, Fairchild Dornier Do 328 JET

Edipresse Polska S.A.

64 strony, w miękkiej oprawie.

Liczne zdjęcia.

Artykuły powiązane"






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz