poniedziałek, 28 listopada 2022

Lotnictwo wiecznie żywe, na pewno w Białej Podlaskiej

Piąta edycja Olimpiady wiedzy o lotnictwie i przemyśle lotniczym była kolejną już okazją od odwiedzenia miejsca jej organizacji, czyli Białej Podlaskiej. Impreza ta, po za elementem szlachetnej rywalizacji, jest dla mnie wspaniałą okazją do spotkania ze znanymi już lub nowopoznanymi ludźmi z lokalnego środowiska lotniczego. Środowisko to jest bardzo ciekawe, a z racji swojego zaangażowania oraz uwarunkowań historyczno-społecznych jedyne w swoim rodzaju.
Przy posiłku kończącym tegoroczną edycję Olimpiady siadam przy podpułkowniku pilocie Franciszku Ostrowskim. W miłej atmosferze dowiaduję się nieco o działalności Podlaskiego Oddziału Stowarzyszenia Seniorów Lotnictwa Wojskowego RP. Pułkownik wspomina o samolotach, jakie są w posiadaniu Stowarzyszenia, więc nie mogę sobie odmówić sugestii, że fajnie byłoby je zobaczyć. Zasiane ziarno kiełkuje natychmiast. Za kilka minut, wraz z gronem laureatów oraz prezesem Stowarzyszenia majorem pilotem Mirosławem Jońskim omawiamy plan logistyki skrzykniętej ad-hoc wycieczki. Kolejne kilka minut i już trzy samochody entuzjastów lotnictwa, według wskazań gospodarzy, podążają ulicami Białej Podlaskiej by dotrzeć do pierwszego etapu zwiedzania. Jak miało się okazać jednego z aż trzech. 
Zaczynamy od Sali Tradycji Lotniczych Południowego Podlasia. Już z daleka przywitał nas piękny lotniczy mural wymalowany na narożniku bloku, w którym mieści się sala. Lotniczy charakter miejsca uwypukla też wkomponowany w ciasną przestrzeń przed salą pomnik Lotnikom Południowego Podlasia z wkomponowanymi w cokół łopatami wirnika śmigłowca Mi-2. Główne pomieszczenie wewnątrz zajmuje typowa sala tradycji z licznymi gablotami pełnymi świadectw lotniczej historii. Dokumenty, mundury, elementy wyposażenia, dyplomy, zdjęcia – wszystko to, co składa się na klasyczną salę pamięci. Znaczenie tych obiektów materialnych potęguje obecność współtwórców tego uroczego zakątka, a zarazem świadków dni świetności bialskiego lotniska. Ich zapał i sposób opowiadania, charakterystyczny tylko dla pasjonatów sprawia, że kilkadziesiąt spędzonych tam minut mija niczym mgnienie oka. Ach gdyby tak mieć więcej czasu, opowiadań naszych gawędziarzy słuchałbym chętnie do późnych godzin nocnych. Tym bardziej, że w drugim pomieszczeniu znajduje się bogato zdobiona materiałem fotograficznym, wyposażona w nowoczesny sprzęt audio-video salka konferencyjna – idealne miejsce na długą pogawędkę. Cóż za wspaniała inicjatywa, by środkami z budżetu obywatelskiego wesprzeć powstanie tak cennego obiektu, zamiast kolejnych świecących pustkami, niszczejących pod gołym niebem siłowni i ścieżek edukacyjnych. Co więcej, miast z czasem niszczeć, stale pielęgnowana i rozwijana sala długie lata z pożytkiem będzie służyć społeczności, nie tylko lokalnej.
Krótki jesienny dzień ponagla, aby jeszcze przed zapadnięciem zmroku zobaczyć obiecane na wstępie samoloty. Jedziemy więc na dziedziniec za kościołem, Parafii wojskowej pw. św. Kazimierza Królewicza, gdzie czeka na nas kolejna niespodzianka. Naszym oczą okazują się nie jak się spodziewałem wciśnięte za siatką, zaniedbane samoloty, lecz lotniczy mini park, nad którym góruje pięknie utrzymany i wyeksponowany duet Iskra i Lim-5P. Do głównego obelisku pod Limem wiedzie aleja dowódców podlaskiego pułku, z których każdy posiada swój głaz ozdobiony pamiątkową tabliczką. Całość zadbana, przemyślana, bardzo klimatyczna, dostarcza wielce pozytywnych wrażeń.
Pomimo zapadających ciemności i dającego się we znaki zimna udajemy się do trzeciego punktu naszego wypadu, czyli do skrzydlatych wrót otwierających ulicę prowadzącą na teren lotniska w Białej Podlaskiej, która – a jakże, nosi nazwę 61 Pułku Lotniczego Szkolno-Bojowego. Same symboliczne wrota wykonane są ze skrzydeł Lima, starannie utrzymanych, osadzonych w chodniku przyozdobionym przy każdym z nich znakiem biało-czerwonej szachownicy. Każdy kto wjeżdża na tą ulicę, nie może mieć najmniejszych wątpliwości, że podąża w kierunku lotniska.
W mroźnej ciemności żegnamy się z przemiłymi gospodarzami. Jestem przekonany, że jeszcze tu wrócę. Do pomnika i wrót już o świcie. Do Białej Podlaskiej przy następnej okazji.
Dziś lotnisko w Białej Podlaskiej praktycznie nie funkcjonuje. Czy jeszcze ożyje? Jeśli tak to raczej w roli lotniska podskokowego lub lądowiska dla śmigłowców operujących w rejonie granicy państwa. Jeżeli jednak któreś z funkcjonujących niegdyś lotnisk wojskowych miałoby zostać przywrócone do eksploatacji, to z punktu widzenia serca i zaangażowania lokalnej społeczności żadne inne nie zasługuje na to tak jak Biała Podlaska.




















wtorek, 22 listopada 2022

Skrzydlata Polska 11/22 – od Raptora do „traktora”

Listopad, jak zwykle jest początkiem podsumowań mijającego sezonu lotniczego. Działo się wiele, głównie ze względu na napiętą sytuację międzynarodową. Stąd też duży ruch na polskim niebie i lotniskach, w tym opisane w numerze F-22 Raptor w Łasku i Eurofightery w Malborku. Po pandemicznej przerwie ruszyło też kilka cyklicznych imprez lotniczych, z których trzy znalazły swoje miejsce w listopadowym numerze Skrzydlatej.
 
TOP3 magazynu:
1. Moje konszachty z Belphegorem. Samolot rolniczy PZL M-15 Belphegor należy do grona tych konstrukcji, które nikogo nie pozostawiają obojętnym. Nie wynika to jedynie z kontrowersyjnej urody płatowca, ale także jego wyjątkowości w historii: jedyny samolot rolniczy z napędem odrzutowym, jedyny odrzutowy dwupłatowiec, najbardziej paliwożerny samolot rolniczy, itp. O ile z powyższymi określeniami, no może po za wyglądem, nie można dyskutować, to jednoznaczna ocena tej unikatowej maszyny, a szczególnie znaczenia całego programu budowy M-15 nie jest już tak jednoznaczna. Samolot nie odniósł sukcesu i zniknął znad radzieckich pól nieomal tak szybko jak się nad nimi pojawił, przez co program skończył się ekonomiczną i wizerunkową klapą. Czy jednak jego koncepcja i budowa oparte była jedynie na niesłusznych, motywowanych ideologicznie założeniach? Czy nowatorskie rozwiązania konstrukcyjne zastosowane przez polskich konstruktorów i inżynierów nie są warte uznania? Czy w innych okolicznościach polityki i historii samolot ten miałby rację bytu? Jak się okazuje odpowiedzi na te i kilka podobnych pytań nie są tak oczywiste. Co prawda negatywne oceny towarzyszyły Belphegorowi już od samego początku, ale czy były one w pełni uzasadnione? Z jednej strony mamy m.in. negatywne opinie T. Sołtyka*. Z drugiej całkiem przyzwoicie o samolocie wyrażał się m.in. H. Bronowicki, który jako pilot doświadczalny spędził za jego starami wiele godzin, także w trakcie prób w realnych warunkach prac agrolotniczych. W najnowszym numerze Skrzydlatej Polski – Magazynu lotniczego swoimi obserwacjami i doświadczeniami związanymi z tym niezwykłym samolotem dzieli się Edward Margański. Przyznam, że nie jestem fanem tego konstruktora, a już na pewno jego poprzednich artykułów w SP-ML. Tym razem jestem jednak bardzo pozytywnie rozczarowany. Po pierwsze tekst czyta się dobrze. Po drugie nie ma błędów językowych, o ortograficznych nie wspominając, co się dawniej zdarzało. Po trzecie Autor na zaledwie sześciu stronach jasno nakreślił założenia wstępne, okoliczności powstania konstrukcji, badania samolotu, jego produkcji oraz porażki. Dużo miejsca poświęcił wkładowi polskich konstruktorów, nie tylko w sprostanie wyzwaniom konstrukcyjnym płatowca, ale przede wszystkim urządzeń agro, dzięki którym osiągnięto wydajność i jakość aplikacji nawozów i środków ochrony roślin niespotykaną w żadnym innym samolocie rolniczym. Czy zmieni to czyjeś spojrzenie na Belphegora, nie wiem. Warto jednak o tym wiedzieć i pamiętać.  
2. Eurofightery strzegą Bałtyku. Zdjęcia ze słynnej i już trochę opatrzonej sesji włoskich Eurofighterów z malborskimi MiGami stanowi tło dla tekstu rzucającego ciekawe światło na letnio-jesienną misję Baltic Air Policing włoskich myśliwców realizowaną w/z 22. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Malborku. Obrazy świetne, tekst dobry oraz interesujący i być może ostatnie spojrzenie na polskie Fulcrumy w locie. Nie mogę się jednak oprzeć wrażeniu, że ostatnia ofensywa Eurofighterów, z MiGami-29 w tle, jest elementem promocji tych skąd inąd świetnych myśliwców w naszym kraju.
3 Pokazy na stulecie IAC. Z trzech artykułów opisujących duże imprezy lotnicze mijającego roku: Oshkosh2022, Jesolo Air Show 2022 i Bray Air Display, wybrałem ten ostatni. Z całej trójki są to pokazy najmniej znane, najskromniejsze, odbywające się w niecodziennej scenerii nadmorskiej plaży, trochę jak u nas w Gdyni. Zestaw uczestników także nieco egzotyczny. Tekst co prawda nieco rozwlekły, jednak całość warta polecenia.

czwartek, 10 listopada 2022

Lotnictwo 10/2022 – Czy w Radomiu będzie święto MiGa?

Nasi południowi sąsiedzi definitywnie i w ładnym stylu rozstali się z samolotami bojowymi Made In CCCP. Jak mawiają, lepiej późno niż wcale. I w ten sposób, pomijając kilka maszyn bułgarskich, jedynym krajem NATO przyspawanym do poradzieckiej techniki lotniczej, w dodatku dwoma mocnymi spoinami (Fitter i Fulcrum) pozostaje Polska. Na szczęście rosyjska agresja na Ukrainę przyspieszy żenujący od wielu już lat proces wycofania praktycznie bezużytecznych maszyn. Od Słowaków powinniśmy się nauczyć, jak w sposób godny pożegnać, jak by na to nie patrzyć zasłużone dla naszego lotnictwa samoloty. Aż się prosi o taką, u nas podwójną uroczystość na radomskich pokazach w przyszłym roku. Fajnie by było, gdyby klamrę historii spiął wspólny przelot MiGów 15 i 29 z biało-czerwonymi szachownicami. Czy organizatorom i decydentom wystarczy wyobraźni, kasy i jaj?
 
Top 5 magazynu:
1. Słowackie myśliwce MiG-29. To już zamknięty rozdział historii słowackiego lotnictwa. Rozdział długi, ciekawy, obfitujący w dynamiczne zwroty i liczne chwile poważnej słabości. Jego zamknięcie stało się okazją do podsumowań i spojrzenia w przeszłość. Na łamach Lotnictwa czyni to duet Gołąbek-Wrona. Na aż szesnastu stronach opisują bogato nie tylko przebieg służby Fulcrumów w Czechosłowacji i później na Słowacji, ale także tło w postaci przemian słowackiego lotnictwa, jakie miały miejsce w ciągu trzech dekad jego istnienia. Ciekawym uzupełnieniem są tabele z zestawieniem MiGów-29 lotnictwa Czechosłowacji oraz Słowacji. Trochę mnie zastanawia, skąd wziął się minimalny nalot pilotów NATO w wysokości 200 godzin rocznie, str. 41. W artykule wyraźnie pojawił się problem zapisu nazwy Fulcruma. W jednej kolumnie, obok siebie mamy tu MiG-i-29 i MiG-ów-29, czy MiG-a-29. Uważam, że pierwszy myślnik jest zupełnie nie potrzebny, wręcz szkodliwy, nie wiadomo po co wstawiany.
2. Lotniczy MSPO 2022. Relacji z tego najważniejszego w kraju, a chyba i w Europie eventu biznesowego związanego z przemysłem obronnym nie mogło zabraknąć. Temat opisany rzeczowo, z podziałem na poszczególne zagadnienia, obfitujący w liczne ciekawostki. Do takich należy niewątpliwie „rozglądanie się” MONu za samolotami przewagi powietrznej. Wydarzenia na Ukrainie pokazują, że ten element może okazać się słabym ogniwem w zdolnościach Sił Powietrznych. Otwiera się więc nowe pole walki o potencjalny kontrakt pomiędzy F-15SE i Eurofighterem. Producent tego ostatniego od wielu już lat próbuje przebić się ze swoją ofertą na polskim rynku. Czy tym razem się uda? Zdjęcie na okładce numeru nad wyraz sugestywnie wskazuje kierunek działań marketingowych europejskiego koncernu.
3. Boeing P-26 Peashooter. Minimonografia tego dobrze rozpoznawalnego myśliwca USAAC pokazuje, że samolot ten nie był ani wyjątkowy, ani przełomowy, ani nawet szeroko stosowany w amerykańskim lotnictwie. W czym więc tkwi jego popularność? Odpowiedzi na to pytanie nie znajdziemy w tekście. To co jest tam na pewno, to jak zwykle u Leszka A. Wieliczko, dobrze napisany artykuł o ciekawym samolocie.
4. Wojna powietrzna nad Ukrainą 24 sierpnia – 23 września 2022. Na uznanie zasługuje konsekwencja, z jaką Lotnictwo publikuje kolejne raporty z wojny. I choć przy olbrzymiej dynamice zdarzeń już w chwili publikacji są one nieświeże, czego w papierowym magazynie uniknąć nie sposób, to stanowią ciekawe zestawienie wielu faktów, które w bieżącym wrzasku massmediów łatwo przeoczyć. W siódmym już odcinku tej epopei widzimy, jak bardzo zmieniła się ta wojna od lutego. Jakże wyniszczająca jest dla obu stron i jak nieprzewidywalna w dłuższej perspektywie. I choć wiele się mówi i pisze o ofensywie sił ukraińskich i ich licznych sukcesach wyraźnie widać, że im dłużej trwa wojna, tym szala zwycięstwa na najważniejszej – geopolitycznej wadze przechyla się bardziej w stronę Kremla. Niestety wobec upadku gospodarki i systemu ekonomicznego Ukrainy cały wysiłek wyposażenia i zaopatrzenia sił zbrojnych Ukrainy spoczywa na barkach państw ją wspierających. Do tego dochodzi konieczność wsparcia samych Ukraińców czy to na rodzimej ziemi czy po za jej granicami. W dłuższej perspektywie Zachodu na to nie stać, a przedłużająca się wojna przynosi kolejne problemy ekonomiczne, polityczne i społeczne, które w pierwszym rzędzie muszą rozwiązać rządy poszczególnych państw. Coraz wyraźniej widać też, że nie wszystkim krają Europy jest po drodze z walczącą o swój byt Ukrainą.
5. Działania lotnicze na froncie francusko-włoskim w czerwcu 1940 r. O ile walki tego okresu we Francji, Holandii czy Belgii są dobrze opisane w polskiej literaturze i raczej dobrze znane, o tyle zbrojna konfrontacja lotnictwa Francji, a także Wielkiej Brytanii, z lotnictwem Włoch na południu Europy jest raczej mało znana. Dobrze więc się stało, że zamiast rozbijać dobrze znane już wydarzenia na atomy, tym razem przedstawiono temat świeży, mało znany wręcz egzotyczny. W artykule zawarto wiele tabel z zestawieniami jednostek i sprzętu oraz liczne zdjęcia, często dość osobliwych statków powietrznych. Przed publikacją drugiej części Autor wraz z korektorem powinni popracować nad gramatyczną stroną tekstu, gdyż jest tu kilka spraw wymagających poprawy.
 
Powiązane wpisy:
 
Lotnictwo 9/2022- Śmigłowce na fali wznoszącej
 
Lotnictwo 7-8/2022 – wiatr ze wschodu, Dalekiego Wschodu
Lotnictwo 6/2022 – lato latających olbrzymów
Lotnictwo 5/2022 – modernizacja u Bratanków
Lotnictwo 4/2022 – wojna dzień po dniu
Lotnictwo 3/2022 – pocztówki z wojny
lot-nisko: Lotnictwo 2/2022 – mosty, mosty, mosty
Lotnictwo AI 1/2022 – przyszłość nadejdzie szybciej niż nam się wydaje
Lotnictwo AI 12/2021 – rocznicowe dylematy
Lotnictwo 11/2021 – pierwszy wielki sukces Antonowa
Lotnictwo10/2021 – wiosenna wojenka 1939
Lotnictwo9/2021 – dzień dzisiejszy lotnictwa wojskowego RP
Lotnictwo6/2021 – Łukaszenka nie był pierwszy?
Lotnictwo5/2021 – szpiedzy 50+
Lotnictwo4/2021 – kwietniowa mozaika
Lotnictwo 3/2021 – magazyn gdybających dziennikarzy
Lotnictwo 2/2021 - dwie rosyjskie ikony (lotnictwa)
Lotnictwo 1/2021 - przyzwoity start
Lotnictwo 12/2020 - nowe stare samoloty
Lotnictwo 11/2020- nowe stare
Lotnictwo 10/2020 - numer delta
Lotnictwo 9/2020
Lotnictwo 8/2020 - znowu czarna owca w numerze
Lotnictwo 7/2020
Lotnictwo 6/2020 – pod znakiem latających olbrzymów

sobota, 5 listopada 2022

Lotnictwo AI 10/2022 – szklane kule Airbusa i Boeinga

Choć u schyłku ubiegłego wieku niektórzy myśliciele wieszczyli koniec historii, okazało się, że jedyną pewną cechą naszego świata jest jego totalna nieprzewidywalność, a tym co na pewno nie grozi naszej cywilizacji jest nuda i stagnacja. Z drugiej strony planowanie leży u podstaw każdej zorganizowanej działalności. To z kolei opiera się na jakiś przewidywaniach i szacunkach. One z kolei prowadzą wprost do licznych prognoz i scenariuszy, które nie tylko pozwalają racjonalnie planować działania, ale przede wszystkim pozwalają całkiem nieźle żyć ich autorom. Od zarania miesięcznika Lotnictwo AI długoterminowe prognozy rynku lotniczego przygotowywane przez wiodących producentów samolotów komunikacyjnych prezentuje i omawia J. Liwiński. Zawsze czytałem je z zaciekawieniem, jako projekcję dnia dzisiejszego w przyszłość. Jednak od trzech lat, wobec diametralnie zmieniającego się otoczenia, zaczynam je traktować bardziej jak esej Science Fiction niż jako poważną prognozę. Nie ujmując nic autorom, wydaje się, że w swych przewidywaniach przyjęli najbardziej optymistyczny scenariusz rozwoju globalnej gospodarki, zamożności społeczeństw oraz stabilności politycznej. W znacznym stopniu zignorowane też zostały ruchy ekologiczne oraz dążenie globalnego społeczeństwa i poszczególnych państw do zmniejszenia negatywnych oddziaływań na środowisko, które w przypadku lotnictwa jest niebagatelne. Świat i ludzka świadomość zmienia się szybciej niż kiedykolwiek. Czyżby lobby prolotnicze było tak silne i zadufane w sobie, że tego nie dostrzega? 
 
TOP 5 magazynu:
1. XXX Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego. Samoloty, śmigłowce i bezzałogowce. Na wysoką rangę wydarzenia wpływ miał nie tylko jubileusz, ale głównie sytuacja międzynarodowa i związana z nią polityka szybkiej rozbudowy i unowocześnienia  polskiej armii. Nierozerwalnie wiąże się to z licznymi zakupami nowoczesnej techniki wojskowej, za jeszcze niedawno niewyobrażalnie wielkie pieniądze. Nic też dziwnego, że liczący się na rynku gracze licznie zjechali do Kielc by spróbować nieźle zarobić. W temacie zakupów dzieje się naprawdę wiele i to nie tylko w obszarze już podpisanych kontraktów i prowadzonych postępowań, ale także planowanych zakupów. Widać to po aktywności wielu nieobecnych jeszcze u nas producentów typu Eurofighter, Bell czy Boeing. Co ciekawe aktywna promocja Typhoona oraz F-15EX pokazuje, że coraz powszechniejsza staje się świadomość, że supernowoczesny F-35 nie jest samolotem tak „wszechmogącym”, jak jeszcze niedawno nas przekonywano. Materiały dotyczący targów ciekawy, dający do myślenia, uzupełniony ciekawymi wywiadami (KAI, PZL-Świdnik, Eurofighter).
2. Koniec MiG-ów-29 w słowackim lotnictwie. Wydarzeniem lotniczym jesieni w naszej części Europy było wycofanie MiGów-29 ze służby w lotnictwie Słowacji. Stanowi ono doskonałą okazję do przypomnienia historii tych maszyn służących najpierw, przez krótki czas, pod niebem Czechosłowacji, a później przez ponad trzy dekady już tylko Słowacji. W numerze znalazł się obszerny opis tego okresu z bogatym materiałem zdjęciowym.
4. Kindżał uderza w Ukrainie i straszy nad Bałtykiem. Niezawodny Piotr Butowski przybliża jeden z najnowszych pocisków rakietowych w arsenale Rosji, często przewijający się ostatnio przez mniej lub bardziej fachowe media. Częściej i bardziej sensacyjnie przez te mniej fachowe, przez co rzeczowe informacje zawarte w artykule stają się jeszcze cenniejsze. W jednym tylko miejscu z Tu-154B-2 zrobił się Tu-14B-2
.
4. Długoterminowe prognozy rynku lotniczego.
5. Co piszczy w Układzie Słonecznym. Działalność ludzka powyżej ziemskiej gazowej kołderki ma swoje stałe miejsce na łamach lotnictwa AI. Tym razem W. Zwierzchlejski przedstawia zwięzły raport o statkach kosmicznych aktualnie realizujących misje poza ziemską orbitą, wewnątrz Układu Słonecznego lub w przypadku sond Voyager z odległych jego granic. Czasem warto wzbić się wyżej, aby spojrzeć na nasze codzienne sprawy z innej perspektywy.

Powiązane wpisy:

Lotnictwo AI 9/2022 – śmigłowce na fali wznoszącej
Lotnictwo AI 8/2022 – śmigłowiec, którego nie ma
Lotnictwo AI 7/2022 – spalone marzenie
Lotnictwo AI 6/2022 – drony po polsku
Lotnictwo AI 5/2022. Zbrojne niebo nad nami
Lotnictwo AI 4/2022. Aligator – historia upadku
Lotnictwo AI 3/2022 – powietrzni zwiadowcy duzi i mali
Lotnictwo AI 2/2022 – numer ostatni przedwojenny 
Lotnictwo 1/2022 - przyszłość nadejdzie szybciej niż nam się wydaje
Lotnictwo 12/2021 - rocznicowe dylematy
Lotnictwo 11/2021 – pierwszy wielki sukces Antonowa
Lotnictwo10/2021 – wiosenna wojenka 1939
Lotnictwo9/2021 – dzień dzisiejszy lotnictwa wojskowego RP
Lotnictwo6/2021 – Łukaszenka nie był pierwszy?
Lotnictwo5/2021 – szpiedzy 50+
Lotnictwo4/2021 – kwietniowa mozaika
Lotnictwo 3/2021 – magazyn gdybających dziennikarzy
Lotnictwo 2/2021 - dwie rosyjskie ikony (lotnictwa)
Lotnictwo 1/2021 - przyzwoity start
Lotnictwo 12/2020 - nowe stare samoloty
Lotnictwo 11/2020- nowe stare
Lotnictwo 10/2020 - numer delta
Lotnictwo 9/2020
Lotnictwo 8/2020 - znowu czarna owca w numerze
Lotnictwo 7/2020
Lotnictwo 6/2020 – pod znakiem latających olbrzymów
Lotnictwo 4-5/2020 - co z tym Lotnictwem?Lotnictwo 3/2020 - dno jest blisko
Lotnictwo 2/2020-- ciekawie, choć nadal z dodatkiem bylejakości
Lotnictwo 12/2019 - sinusoida
Lotnictwo 10-11/2019 - jeden artykuł rozwalił cały numer 
Lotnictwo 6/2019, nie tracę nadziei 
Lotnictwo 1-2 /2019 - równia pochyła?
Lotnictwo 12/2018, jakość czy jakoś? 

piątek, 28 października 2022

Skrzydlata Polska 10/22 – Alicja w krainie prądu

Obserwując co dzieje się wokół szeroko pojętej ochrony środowiska, zwłaszcza słów i działań przedstawicieli głęboko zaangażowanych w tego typu zagadnienia  wielkich koncernów, polityków czy „ekologów”, wzrasta we mnie przekonanie, że cały ten jazgot jest głównie sprawnym narzędziem marketingowym, którego zadaniem jest wzrost sprzedaży i pomnażanie zysków. Ziemia, środowisko, przyszłe pokolenia, ekologia to tylko hasła, którym nadaje się tyle znaczenia ile może wygenerować największe korzyści. Im bardziej nawiedzeni orędownicy zielonego ładu, tym mniej mowy o kosztach środowiskowych, społecznych czy kapitałowych proponowanych rozwiązań. Dla przykładu pomijają oni fakt, że na wytworzenie czystych źródeł energii potrzeba ogromnych ilości kosztownych, energochłonnych i obciążających środowisko materiałów jak beton, stal, kompozyty, rzadkie metale. Przypadkiem pomijają też rzetelne wyliczenia czasu, przez jaki muszą zielone źródła pracować aby zwrócić nakład energii i zasobów naturalnych potrzebnych na ich wytworzenie. Niewiele mówi się też o wpływie upraw roślin przeznaczanych na biokomponenty na środowisko naturalne (nawozy, środki ochrony roślin, zagłada bioróżnorodności) czy globalne społeczeństwo (wzrost cen żywności, głód, migracje, konflikty zbrojne). Od tego typu narzędziowego traktowania spraw ekologii nie jest też wolne lotnictwo, gdzie niemal wszyscy chcą latać na zrównoważonym biopaliwie, najlepiej powstałym z przeróbki zużytych olejów spożywczych. Próbowaliście kiedyś policzyć ile trzeba by ich wytwarzać i w jakim kosztem gromadzić by poddać wcale nie taniej przeróbce, tak, aby dla wszystkich chętnych wystarczyło? Z drugiej strony nieuchronnie zbliża się era samolotów elektrycznych. Kolejnym krokiem milowym w tym kierunku jest oblatanie samolotu Eviation Alice, któremu poświęcono artykuł w bieżącym numerze SP Magazyn Lotniczy. Kilka stron dalej posobną ilość miejsca zajmuje materiał o najnowszej wersji bizjeta Bombardiera, który osiąga prędkość bliską prędkości dźwięku. Jak by nie kombinować, osiągnięcie takiej prędkości wymaga dużego ciągu silników, a co za tym idzie znacznego zużycia paliwa, zwłaszcza w przeliczeniu na pasażera. Zastanawiam się ilu z użytkowników drogich, poważnie obciążających środowisko naturalne 
tego rodzaju samolotów  na sztandarach swych firm ma dbałość o środowisko. Ilu z nich reklamuje swoje, zwykle znacznie droższe produkty jako ekologiczne, promując dbałość o środowisko, walkę ze zmianami klimatu i dbałość o los przyszłych pokoleń. Ilu i w jakim celu lobbuje za zmianami przepisów na wymuszające stosowanie bardziej ekologicznych rozwiązań. Czy nie jest tak, że maluczcy mają oszczędzić tyle zasobów ile roztrwonią najbogatsi, tak aby wynik dla Ziemi wyszedł na zero. Jakże to szlachetne.
 
TOP3 magazynu:
1. Słowackie MiG-29 dla Ukrainy? Kolejny kraj europejski, członek NATO skończył eksploatację postradzieckich samolotów bojowych. W przypadku Słowacji dzieje tych maszyn są odzwierciedleniem zmiennych losów państwa i regionu w ostatnich czterech dekadach. Od modernizacji sił powietrznych socjalistycznej Czechosłowacji, członka Układu Warszawskiego, poprzez podział majątku pomiędzy Czechy i Słowację podczas ich pokojowego rozwodu, bliską współpracę z Rosjanami przy pozyskaniu kolejnych maszyn i programie modernizacyjnym po wejście w struktury lotnictwa NATO. Temat kończą dywagacje na temat przyszłości wycofanych samolotów. Czy trafia na Ukrainę? Choć zdecydowanie tylnymi drzwiami, to jednak temat wojny na Ukrainie po raz kolejny pojawił się w SP ML. Obszerne i ciekawe opracowanie tematu eksploatacji słowackich MiGów-29 przygotował Marcin Przeworski. Tekst przyjazny dla czytelnika, ze znalezionym jednym tylko błędem gramatycznym.
2. Eviation Alice oblatany. Tytułowe wydarzenie jest bez wątpienia kamieniem milowym w historii lotnictwa. Jest to bowiem pierwszy w pełni użytkowy samolot komunikacyjny z napędem elektrycznym. Nie tylko przełomowy napęd, ale także inne bardzo nowoczesne rozwiązania konstrukcyjne oraz w obrębie awioniki czynią z Alicji samolot wyjątkowy. Jak opisuje T. Hypki, historia projektu jest bardzo ciekawa obfitująca w zwroty akcji i co najciekawsze, jest wciąż na początkowym etapie. Choć prototyp wzbił się w powietrze, do certyfikacji maszyny i jej komercyjnego wykorzystania droga jeszcze daleka. Nie ma też pewności czy projekt zakończy się sukcesem. Po za problemami technicznymi i proceduralnymi poważny wpływ na program może wywrzeć drastyczny wzrost cen energii elektrycznej, zmieniający rachunek ekonomiczny użytkowania samolotów elektrycznych. Czas pokaże czy korzyści wizerunkowe oraz coraz bardziej restrykcyjne przepisy przeważą przyczyniając się do popularyzacji lotnictwa elektrycznego. Ostatnie zdanie dobrze koresponduje z nie pozbawionymi krytycyzmu wnioskami przedstawionymi  w artykule. Zastanawia mnie trochę jak samolot będzie mógł wykonać godzinny lot na odległość 815 km, skoro planowana prędkość optymalna wynosi 450 km/h. Przy okazji samolot Beaver nosi oznaczenie DHC-2, a nie DH-2, str. 21.
 
3 Antidotum AirShow. Bogato ilustrowana relacja z największych w Polsce pokazów lotniczych minionego sezonu opatrzona tekstem dobrze opisującym to ciekawe wydarzenie. Szkoda tylko, że jedną z głównych gwiazd podpisano jako LiM-2, a nie Lim-2.

Powiązane wpisy:

Skrzydlata Polska 9/22 – coraz więcej polityki, coraz mniej lotnictwa polskiego
Skrzydlata Polska 8/22 – Zamierające pokazy
Skrzydlata Polska 7/22 – pomiędzy rzeczywistością a fantazją
Skrzydlata Polska 6/22 – niskoemisyjna
Skrzydlata Polska 5/22 – helikopter z wyciągarką
Skrzydlata Polska 4/22 – wojna? Jaka wojna?
Skrzydlata Polska – magazyn sprzeczności

 

czwartek, 13 października 2022

Aeromax.pl H1 – historyczny fotoreportaż XXL

W powojennej historii Polski jest kilka imprez lotniczych, które na stałe weszły do świadomości społecznej, szczególnie sympatyków lotnictwa. Należą do nich wielkie defilady powietrzne lat sześćdziesiątych, szybowcowe mistrzostwa świata i Europy odbywające się w Lesznie oraz kilka największych imprez typu Air Show. Wśród nich swoje znaczące miejsce ma mistrzowska impreza jednego z bardziej niszowych sportów lotniczych – sportowego latania śmigłowcami. Była to impreza szczególna, nie tylko ze względu na wykorzystywane statki powietrzne, ale także na ich załogi, miejsce i sposób rozgrywania zawodów oraz czas w którym się odbywały. Niecodzienne jak na zawody lotnicze było miejsce rozegrania wybranych konkurencji czyli stadion miejski w Piotrkowie Trybunalskim. Jeszcze bardziej niezwykły był skład załóg i przynależność zawodniczych rydwanów, gdyż w swojej większości były to załogi i śmigłowce wojskowe. Pamiętać należy, że był to czas dwubiegunowego podziału świata i żelaznej kurtyny, zza której przyleciały wojskowe załogi wrogiego obozu polityczno-militarnego. Przyleciały o własnych siłach lub, jak w przypadku Amerykanów, na pokładzie potężnego samolotu C-5A Galaxy. Jak na owe czasy wszystko to było niezwykłe. Do tego dochodziła trudna sytuacja w kraju spowodowana kryzysem gospodarczym i niepokojami społecznymi okresu pierwszej solidarności i nadciągającego stanu wojennego. Starania wielu oddanych lotnictwu śmigłowcowemu cywilów i wojskowych ze ś.p. Ryszardem Witkowskim na czele sprawiły, że coś co wydawało się niemożliwe się odbyło. Więcej mistrzostwa zakończyły się dużym sukcesem organizacyjnym i oczywiście propagandowym. Wyobrażam sobie rozdziawione gęby widzów i kibiców, zwłaszcza interesujących się lotnictwem, którzy na własne oczy, niemal na wyciagnięcie ręki mogli zobaczyć zachodnie śmigłowce dla większości z nich znane jedynie z nielicznych zdjęć i artykułów dostępnych w socjalistycznej ojczyźnie. Mogę sobie tylko wyobrazić, jak terkot łopat amerykańskich i niemieckich Hueyów, bzyczenie latającego jajka Hughesa, filigranowa sylwetka Alouette II, nijaka Bölkowów czy smukła Gazelle dostarczały zapewne niezwykle ekscytujących, niezapoznanych doznań. Tylko pozazdrościć.
Temu unikatowemu wydarzeniu poświęcony jest numer H1 magazynu Aeromax.pl. W pierwszej części (zeszycie) mamy obszerną relację z okresu przygotowań do imprezy, ceremonii jej otwarcia oraz pierwszych dwóch konkurencji. Jak zwykle w Aeromax.pl wydane na wysokim poziomie edycyjnym i wydawniczym, z licznymi zdjęciami i kilkoma rysunkami, w tym satyrycznymi. Wszystko okraszone bardzo fajnym, przyjaznym dla czytelnika tekstem Miłosza Rusieckiego. Stosunek objętości tekstu do zdjęć czyni z zawartości raczej fotoreportaż, niż typowy artykuł czy mini monografię. Nie przeszkadza to jednak w lekturze, wręcz przeciwnie, dzięki swojej spójności dostarcza bardzo przyjemnych wrażeń.
Podjęcie tematu z kolejnego obszaru prowadzi do jeszcze większego rozbicia tematycznego Aeromax.pl. Jednakże ocalenie od zapomnienia tamtej imprezy jest tego warte.


Powiązane wpisy:

Sześć stopni swobody - śmigłowce w PRL-u

Aeromax.pl S19 – An-24 w fotorejestrze
Aeromax.pl – rejestr statków powietrznych tura druga
Kolorowe czajniki – Mi-2 w Aeromax.pl
Aeromax.pl - fotorejestr w nowym obszarze
Aeromax.pl-magazyn na jeden wieczór
Aeomax.pl18 – przedwczesne pogłoski
Aeromax.pl 17 - numer na pięć
Aeromax.pl-16. Magazyn dla wytrwałych wytrwałych
Aeromax.pl-15. Magazyn cienki - za cienki
Aeromax.pl-14. Na dobrym kursie
Aeromax.pl-13. Trzynastka nie musi być pechowa
Aeromax.pl-12. Pomiędzy jakością a ilością
Aeromax.pl-11. W odwrocie
Aeromax.pl-10/100
 Aeromax.pl-numer specjalny S1- nowa seria
 Aeromax.pl-numer specjalny S1- nowa seria
 Aeromax.pl-numer specjalny S1- nowa seria
Aeromax.pl. S2 i S3-seria specjalna się rozpędza
Aeromax.pl – specjalna seria numerów specjalnych
Aeromax.pl - Su-20 w numerze specjalnym
Su-7 - historia służby w Aeromax.pl
Su-7 x 3 - oczko Aeromax.pl
Aeromax.pl. SP-fotorejestr - początek cyklu

wtorek, 11 października 2022

Mikojan Guriewicz MiG-15. wersje jednomiejscowe w lotnictwie polskim – wspaniały samolot. A książka?

Seria wydawnictwa Stratus Samolot po polsku MAXI rozrosła się już do siedmiu książek. W swojej większości są to monografie poszczególnych konstrukcji lotniczych. Do ich poziomu merytorycznego, a przede wszystkim redakcyjnego miałem zwykle mniejsze lub częściej większe zastrzeżenia. Dlatego też po pozycję numer siedem sięgałem z pewnym niepokojem, choć z drugiej strony miałem cichą nadzieję, że siódemka okaże się liczbą szczęśliwą.
Tym razem na tapet wzięty został samolot MiG-15. Typ ten odegrał szczególną rolę w powojennej historii polskiego lotnictwa wojskowego oraz rodzimego przemysłu, nie tylko lotniczego. Chociaż nie był to pierwszy typ samolotu bojowego o napędzie odrzutowym w naszym lotnictwie, to on właśnie posiadał wszystkie cechy nowoczesnego, jak na owe czasy, samolotu myśliwskiego i takim rzeczywiście był. Ze względu na masowe wprowadzenie do służby i długie lata eksploatacji to na jego skrzydłach dokonała się u nas odrzutowa rewolucja. Był też użytkowany w największej liczbie egzemplarzy, a przyjmując skąd inąd słuszne założenie, że MiG-17 jest wersją rozwojową piętnastki, jedynym samolotem bojowym produkowanym w Polsce po II wojnie światowej. Choćby z powyższych względów należy mu się porządna monografia, ale żeby ograniczyć się do wersji jednomiejscowych - cóż za pomysł.
Od strony wydawniczej i technicznej publikacja, jak zwykle w Stratusie wygląda bardzo przyzwoicie. W środku mamy liczne zdjęcia, ze zrozumiałych względów zwykle czarnobiałe, kilkanaście sylwetek barwnych i dwie strony rysunków w rzutach. Rysunki te przedstawiają dwie podstawowe wersje MiG-15 i MiG-15bis z zaznaczonymi podstawowymi różnicami pomiędzy nimi. Sposób ich prezentacji jest bardzo przejrzysty, a jego wykonanie i zamieszczenie w książce uważam za najlepszy zawarty w niej pomysł i bardzo dobre narzędzie do poznania wprowadzonych w bisie zmian. Bogato ilustrowany tekst odnosi się w pierwszych rozdziałach do genezy MiGa-15, Dalej mamy bardzo dokładny opis służby w Polsce z podziałem na oryginalne MiGi-15 i MiG-15bis, czechosłowackie S-102 i rodzime licencyjne Limy-1 (1A); 1,5; 2 (1B) i 2R. W przypadku maszyn licencyjnych nieco miejsca poświęcono ich produkcji, szkoda, że nie nieco więcej. Tekstu jest tym razem w szam raz, nie za dużo, nie za mało. W dodatku dobrze koresponduje z licznymi zdjęciami, które są bardzo różnorodne, w swojej dużej ilości nie są nudne. Sam bardzo dokładny tekst na pewno zadowoli numero- i szczegółofanów. Co ważne, dzięki przemyślanemu układowi nie zanudzi też czytelników mniej zainteresowanych detalami. W kilku miejscach Autor odnosi się też w sposób krytyczny, merytoryczny do danych podawanych w innych publikacjach. Do tego należy dodać  przyzwoite opracowanie redakcyjne tekstu. Co prawda zdarzają się drobne błędy, nie jest ich dużo i nie wpływają w żaden sposób na pozytywny obraz całości.
Ku mojemu wielkiemu zadowoleniu siódemka okazała się szczęśliwa nie tylko dla Stratusa, lecz też dla czytelników. A, i jeszcze te wersje jednomiejscowe. Ich opis i zdjęcia zajęły całą, całkiem sporą książkę. Pozostaje czekać na drugą część dotyczącą wersji dwumiejscowych. Też jest o czym pisać i co pokazywać.
Bardzo dobre wrażenie zrobił też Autor, Lechosław Musiałkowski. Pozostaje mieć nadzieję, ze nie jest to ostatnia jego, tak dobra książka.
  
Lechosław Musiałkowski
Mikojan Guriewicz MiG-15. Wersje jednomiejscowe w lotnictwie polskim
Stratus, Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie
2022
188 stron w miękkiej oprawie.
Liczne zdjęcia i tablice barwne
 
Powiązane wpisy:

piątek, 7 października 2022

Polskie Konstrukcje Lotnicze Malowania t. VI – dorzynanie serii?

Seria książek Polskie Konstrukcje Lotnicze zawiera szczegółową historię oraz opisy konstrukcji statków latających skonstruowanych lub modernizowanych w Polsce od zarania lotnictwa po czasy współczesne. Obraz ten jest rzetelny i nieomal kompletny. Jako, że książki serii wydane zostały jako czarno-białe, do pełni obrazu brakuje barwnych zdjęć i tablic z malowaniem wybranych, najważniejszych maszyn. Tą lukę próbuje nadrobić wydawnictwo Stratus poprzez publikację kolejnych suplementów zawierających brakujące obrazy. Po zawodzie związanym z poziomem merytorycznym i redakcyjnym ostatniego tomu serii nie miałem już ani siły, ani ochoty pisać o kolorowym suplemencie do tego tomu, tym bardziej, że nie odbiegał on, niestety jakością od tomu bazowego. Ostatnio pojawił się kolorowy suplement do tomu poprzedniego, czyli szóstego, obejmującego lata 1955-1970. Czy takie wydawnictwo jest potrzebne? Zdecydowanie tak, tym bardziej, że mając dostęp do bogatego archiwum zdjęć, w tym p. Wacława Hołysia oraz dobrych grafików można w fajny sposób uzupełnić zawartość tomu bazowego. I tak jest w istocie. Barwne sylwetki, ciekawe zdjęcia dobry papier i wysoka jakość druku stanowią o wartości wydawnictwa. Także wybór prezentowanych konstrukcji i poszczególnych maszyn, ze swej natury subiektywny, jest dla mnie jak najbardziej sensowny. Znalazły się tu: TS-8 Bies, PZL-101 Gawron, PZL-102 Kos, TS-11 Iskra, PZL-104 Wilga, Mi-2, M-2, M-4, Lim-5, 5P, 5M, Lim-6bis, An-2, SM-1, SZD-21 Kobuz, SZD-22 Mucha Standard, SZD-30 Pirat, SZD-32 Foka-5, M-3 Pliszka.
Wszystko wyglądało bardzo porządnie dopóki nie zajrzałem do tekstu. Tu wyraźnie widać, że o ile obraz jest mocną stroną publikacji, to staranność redakcyjna oraz poprawność językowa pozostawiają wiele do życzenia. Jest to tym bardziej smutne, że na tych czterdziestu stronach tekstu jest niewiele i nawet, gdy w Stratusie brakuje kompetencji językowych i redaktorskich, koszt zatrudnienia do tego profesjonalistów nie byłby po za możliwościami wydawnictwa. Przy cenie publikacji o objętości praktycznie zeszytu na poziomie 60 PLN można wymagać od wydawcy większej staranności.
Aby nie być gołosłownym przedstawiam poniżej znalezione na wspomnianych czterdziestu stronach błędy i niedociągnięcia.
W opisie rysunku Biesa na str. 4 mowa jest o czarnej barwie góry osłony silnika oraz kadłuba przed kabiną. Na rysunku widać wyraźnie kolor szary.
 „Konstrukcję samolotu powierzono w Instytutowi Lotnictwa”, str. 4. „”… w malowaniu kamuflażowym farbami „Meduza””, str. 14. Na stronie 16 mamy zarówno zapis poprawny PZL M-2, jak i inny PZL M2. Podobnie jest z samolotem M-4 Tarpan na str. 18. Kolor samolotu SP-PAW na rysunku na pewno nie jest beżowo-czerwony, str. 18.”… w kolorze naturalnym, metalizowanym lakierem”, str. 20. „… nazywany również jako produkt CF”, str. 20. „Produkcja samolotów Lim-5 w trwała do …”, str. 20. „… jako dowód swoich uczuć pewnej Marii”, str. 23. W dwóch sąsiednich zdaniach mamy zbiornik konformalny i konforemny, str. 24. .”… Lim-6 (następcy Li-5M)”, str. 26. Jak podano w PKL t. VI str. 210, wyprodukowano 1594 śmigłowce SM-1. Pisanie, że „w Świdniku wyprodukowano kilka tysięcy śmigłowców SM-1”, str. 30 jest co najmniej nadużyciem.
Brak podpisu zdjęcia śmigłowca SM-1 nr 1023 na str. 31. „Łącznie zbudowano 31 egzemplarze”, str. 32. „mgr. inż.”, str. 32.„krawędzie natarć skrzydeł”, str. 34. „… oraz, że ma dobre własności lotne”, str. 40.
No cóż, Stratus mocno stara się zatrzeć pozytywne wrażenie związane z sześcioma pierwszymi tomami wielce szanownej serii Polskie Konstrukcje Lotnicze. Smutne.

 
Karnas Dariusz
Polskie Konstrukcje Lotnicze tom. Malowania tom VI
Stratus
40 stron w miękkiej oprawie
Liczne zdjęcia oraz sylwetki barwne

Powiązane wpisy:

wtorek, 4 października 2022

Lotnictwo AI 9/2022 – śmigłowce na fali wznoszącej

Trudno wyobrazić sobie nowoczesne siły zbrojne bez licznej i różnorodnej floty śmigłowców. Nic więc dziwnego, że od kilku dekad liczba tego typu statków powietrznych w naszej armii była pokaźna, a rodzimy przemysł lotniczy miał poważny udział w dostawach zarówno maszyn, jak i usług serwisowych. Niestety w ostatnim okresie flota śmigłowców została zaniedbana, przez co na dzień dzisiejszy jej średni wiek jest niemały, wyeksploatowanie znaczne a poziom nowoczesności pozostawia wiele do życzenia. W międzyczasie polski przemysł lotniczy utracił zdolności do samodzielnego projektowania oraz produkcji nowoczesnych śmigłowców. Na szczęście rodzimy producent śmigłowców ze Świdnika wszedł w strukturę jednego z dominujących producentów śmigłowców, a zakłady w Mielcu uzyskały kompetencje w zakresie montażu śmigłowców S-70i. Dla wielu taki stan rzeczy jest degradacją polskiego przemysłu lotniczego, jednakże patrząc realnie na lokalne możliwości, stan zakładów po latach transformacji ustrojowej oraz tendencje globalizacyjne w światowej ekonomii, stan aktualny należy uznać za zadowalający, znacznie lepszy niż w przypadku produkcji samolotów w Polsce. Podjęte ostatnio decyzje zakupowe zaowocują za kilka lat znaczącym unowocześnieniem floty śmigłowców wojskowych w naszym kraju. Jednak same maszyny to nie wszystko. Ważne jest, aby niemałe środki wydatkowane na ich zakup wsparte zostały niewiele mniejszymi, przeznaczonymi na szkolenie lotników i personelu technicznego, modernizację baz lotniczych wraz z ich wyposażeniem i infrastrukturą. Nie mniej ważne jest wypracowanie i wdrożenie odpowiedniej, nowoczesnej, dopasowanej do polskich realiów i potrzeb filozofii użycia śmigłowców, ich miejsca i roli w siłach zbrojnych, struktury jednostek oraz systemu wsparcia eksploatacji. W tych obszarach dopatruję się największych zagrożeń dla efektywnego wykorzystania tych olbrzymich środków, jakie wydamy na pozyskanie nowych, nowoczesnych śmigłowców.
 
TOP 5 magazynu:
1. Śmigłowce Wojska Polskiego. Kompletna analiza tego co mamy, co w najbliższym czasie pozyskamy i co byłoby wskazane w najbliższej przyszłości posiadać.
2. HH-60W Jolly Green II czyli ratownictwo bojowe na rozdrożu. Pozostając w tematyce śmigłowcowej nie można nie zauważyć, że w ciągu mniej więcej siedmiu dekad swojego rozwoju śmigłowiec stał się nieodzownym elementem wielu obszarów lotnictwa, głównie wojskowego, służb porządku publicznego i przemysłu wydobywczego - bardzo dojrzałym statkiem powietrznym. Jednakże ograniczenia aerodynamiczne i technologiczne sprawiają, że śmigłowce w klasycznym tego słowa znaczeniu bliskie są osiągnięcia kresu swoich możliwości. Doskonale widać to w poszukiwaniu przez wojska USA, szczególnie służby specjalne oraz formacje ratownicze nowych rozwiązań pozwalających sięgać dalej i szybciej niż mogą to zapewnić klasyczne helikoptery. Widać to wyraźnie w spowolnieniu i okrojeniu programu zakupu nowych śmigłowców ratownictwa bojowego dla US Air Force - HH-60W. Typ ten coraz bardziej traktowany jest jako ogniwo pośrednie, poprzedzające nowe, innowacyjne rozwiązania konstrukcyjne. O zawiłościach programu i jego przyszłości pisze P. Henski. O ile cały artykuł napisany jest poprawnie, to Autor dalej nie pojmuje różnicy pomiędzy wciągarką i wyciągarką. Może redakcja Lotnictwa AI stanie na wysokości zadania i w końcu zafunduje P. Henskiemu wycieczkę na lotnisko aeroklubowe, by pokazać mu czym jest i do czego służy wyciągarka.
3. Eurofighter Typhoon w wojnach i konfliktach zbrojnych. Sztandarowy produkt zjednoczonego przemysłu obronnego Europy jest już konstrukcją dojrzałą, o dużych, stale rosnących możliwościach bojowych. Ich weryfikacja na współczesnym polu walki miała miejsce, oczywiście w sposób ograniczony, adekwatny do rodzaju konfliktu, podczas interwencji sił NATO i Europy zachodniej w Libii i na bliskim wschodzie (Irak, Syria) oraz Arabii Saudyjskiej w Jemenie. Obszerny opis tła polityczno-militarnego, prowadzonych operacji oraz samych misji prezentują w swoim artykule J. Fiszer i J. Gruszczyński.
4. Transport lotniczy na świecie w 2021 r. Coroczne sprawozdanie J. Liwińskiego dotyczące przewozów lotniczych w roku poprzednim. Jak zwykle obfita dawka danych statystycznych pokazuje, że branża dołek ma już za sobą i powoli dźwigała się z zapaści Covidowej. Niestety zawirowania geopolityczne roku 2022, za którymi podąża drastyczny wzrost cen paliwa lotniczego, kryzys gospodarczy, inflacja i ubożenie społeczeństw stawiają przed transportem lotniczym nowe wyzwania. Póki co warto się zapoznać z wynikami branży w roku 2021 – roku powrotu nadziei.
5. Pierwszy samolot transportowy C-130H Hercules w Polsce. Stare powiedzenie mówi, że darowanemu koniowi nie patrzy się w zęby. O.K. Nie znaczy to jednak, że po jego przyjęciu nie można o podarunek należycie zadbać. Pierwszy ze znacznie młodszych od używanych w Powidzu obecnie Herculesów przyleciał do Bydgoszczy. Przybędą jeszcze cztery. Jakie są wobec nich plany pisze Ł. Pacholski. Szkoda, że w planach tych nie ma głębokiej modernizacji, a jedynie przegląd i doposażenie. Biorąc pod uwagę potrzeby naszej armii oraz ambitne plany zakupowe jest wysoce prawdopodobne, że maszyny te będą musiały służyć przez długie lata, co bez poważnego doposażenia i gruntownego remontu będzie zadaniem niełatwym. O meandrach tego zagadnienia ciekawie i treściwie traktuje ww. artykuł.
Zastanawia mnie, dlaczego redakcja wybrała tak nieciekawe zdjęcie na okładkę numeru. O ile dla prenumeratorów oraz stałych czytelników nie będzie ona miała specjalnego wpływu na decyzję zakupową, o tyle w przypadku osób kupujących Lotnictwo AI sporadycznie lub sięgających po nie pierwszy raz na pewno do kupna tego numeru nie zachęci.

Powiązane wpisy:

Lotnictwo AI 8/2022 – śmigłowiec, którego nie ma
Lotnictwo AI 7/2022 – spalone marzenie
Lotnictwo AI 6/2022 – drony po polsku
Lotnictwo AI 5/2022. Zbrojne niebo nad nami
Lotnictwo AI 4/2022. Aligator – historia upadku
Lotnictwo AI 3/2022 – powietrzni zwiadowcy duzi i mali
Lotnictwo AI 2/2022 – numer ostatni przedwojenny 
Lotnictwo 1/2022 -przyszłość nadejdzie szybciejniż nam się wydaje
Lotnictwo 12/2021 - rocznicowe dylematy
Lotnictwo 11/2021 – pierwszy wielki sukces Antonowa
Lotnictwo10/2021 – wiosenna wojenka 1939
Lotnictwo9/2021 – dzień dzisiejszy lotnictwa wojskowego RP
Lotnictwo6/2021 – Łukaszenka nie był pierwszy?
Lotnictwo5/2021 – szpiedzy 50+
Lotnictwo4/2021 – kwietniowa mozaika
Lotnictwo 3/2021 – magazyn gdybających dziennikarzy
Lotnictwo 2/2021 - dwie rosyjskie ikony (lotnictwa)
Lotnictwo 1/2021 - przyzwoity start
Lotnictwo 12/2020 - nowe stare samoloty
Lotnictwo 11/2020- nowe stare
Lotnictwo 10/2020 - numer delta
Lotnictwo 9/2020
Lotnictwo 8/2020 - znowu czarna owca w numerze
Lotnictwo 7/2020
Lotnictwo 6/2020 – pod znakiem latających olbrzymów
Lotnictwo 4-5/2020 - co z tym Lotnictwem?Lotnictwo 3/2020 - dno jest blisko
Lotnictwo 2/2020-- ciekawie, choć nadal z dodatkiem bylejakości
Lotnictwo 12/2019 - sinusoida
Lotnictwo 10-11/2019 - jeden artykuł rozwalił cały numer 
Lotnictwo 6/2019, nie tracę nadziei 
Lotnictwo 1-2 /2019 - równia pochyła?
Lotnictwo 12/2018, jakość czy jakoś?