niedziela, 31 lipca 2022

Śmigłowce za otwartymi drzwiami

Zakłady przemysłu zbrojeniowego, w tym lotniczego należą do obiektów pod szczególną ochroną, zamkniętych dla zjadaczy powszedniego chleba za wysokimi płotem ze strzeżonymi przez wartowników bramami. Zajrzeć tam zwykle można jedynie za pomocą mediów i zobaczyć to, co zechcą nam pokazać. Zdarza się jednak, że od czasu do czasu otwierają się nieco by pokazać, zwłaszcza lokalnej społeczności, czym są i czym się zajmują ci sąsiedzi. Od wielu lat tego typu imprezy w postaci pikniku z powodzeniem organizują Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 2 w Bydgoszczy. Odmienną formę dni otwartych przyjęły Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 1 w Łodzi, których głównym obszarem działalności są remonty postradzieckich śmigłowców spod znaku Mi. Schowane na uboczu, niejako w kącie lotniska Łódź-Lublinek zakłady zaprosiły swoich sąsiadów z Łodzi oraz sympatyków lotnictwa z dalszych okolic do siebie w sobotę 30 lipca. 

Przyjęto formę zwiedzania wybranych obiektów zakładu w kameralnych, maksymalnie dwudziestoosobowych grupach oprowadzanych przez pracowników zakładu. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że chodzi o „odbębnienie” imprezy, którą można się będzie pochwalić w mediach społecznościowych i przed audytorami sprawdzającymi działania w ramach CSR (społecznej odpowiedzialności biznesu). W sobotni poranek okazało się jednak, że nic z tego. Już sam początek – punkt recepcyjny pokazał, że impreza i goście potraktowani zostali poważnie. Miłe panie szybko i sprawnie sprawdziły tożsamość zgłoszonych wcześniej drogą mailową uczestników i wyposażyły ich w butelki z wodą. Akurat tego dnia płynu tego nie pożałowało też niebo, więc pragnienie nie dokuczało zbytnio, ale miły gest i pozytywne wrażenie nastroiło bardzo miło. O umówionej godzinie pojawił się pracownik WZL-u, który zabrał nas na zwiedzanie. Co zobaczyliśmy? Oddział obróbki mechanicznej, dziedziniec z śmigłowcem-pomnikiem
Mi-2, lakiernię, ze świeżutko wymalowanym Mi-17, dwa hangary w których odbywają się remonty maszyn Mi-14 oraz Mi-8/17, następnie nowy hangar z wystawą świeżo odremontowanych śmigłowców, zakątek marketingowy z gadżetami oraz nowoczesny dział badawczo-rozwojowy.

Bardzo doceniam przyjętą formę imprezy, czyli zwiedzanie małą grupką ludzi idąca przez zakład z bardzo kompetentnym, otwartym na pytania i dyskusję, praktycznie przez cały czas dostępnym przewodnikiem. Super. Ani minuta ze spędzonego w zakładzie czasu nie została stracona. Z bliska można było zobaczyć rozebrany niemal do naga, błyszczący czystym metalem kadłub śmigłowca Mi-14 oraz zdjęte z niego detale. W hali gdzie w różnych stadiach remontu były cztery konie robocze naszej armii z rodziny Mi-8/17 było nie mniej ciekawie. Gospodarze nie dość, że pokazali roznegliżowane, otoczone pomostami roboczymi śmigłowce, to jeszcze wystawili przed nimi silnik śmigłowca, jego przekładnię główna oraz piastę wirnika ogonowego wraz z łopatami.
Wielkie wrażenie na zwiedzających zrobiły porządek i czystość panujące w halach, a także w całym zakładzie. Nie mniejsze dostępność i otwartość przewodnika. Wystawa w hangarze głównym przypominała obrazek ze światowych targów lotniczych. Ustawione w obszernej hali, połyskujące świeżym lakierem śmigłowce, podświetlone zmieniającymi swe barwy reflektorami, uzupełnione o tablice prezentujące historię i dzień dzisiejszy zakładów oraz prezentacją multimedialną dotyczącą modernizacji śmigłowców
Mi-24. Jeden z nich, w nieco okrojonej wersji, znany z innych targów i wystaw, został również wystawiony. Do tego gratka dla dzieciaków, i nie tylko, w postaci możliwości przymierzenia kasku pilota śmigłowca oraz prawdziwym karabinem. Zapachniało wielkim światem i przekonaniem, że gospodarze zrobili naprawdę wiele, aby zaprezentować się z jak najlepszej strony. I to im się w pełni udało. W kolejnym małym pomieszczeniu miła obsługa rozdawała gadżety oraz wodę - przygotowani byli nawet na największe upały - oraz prowadziła loteryjkę z gadżetami reklamowymi. Moment i miejsce idealne, gdyż te miłe drobiazgi nie przeszkadzały w zwiedzaniu i nie absorbowały uwagi dzieciaków. 

Szkoda tylko, że nie było tam fajnego folderu prezentującego zakład. W końcu nie wszystko jest łatwo dostępne w necie, a i nie każdy już się na dobre rozstał z papierem. Na zakończenie jeszcze krótki spacer do hangaru działu badawczo-rozwojowego z prezentacją techniki badań nieniszczących, śmigłowcem-dronen ILX-27, elementów rakiety „kosmicznej”  trójstopniowego suborbitalnego systemu rakietowego do wynoszenia ładunków badawczych oraz modeli remontowanych w WZLu śmigłowców. I tu ponownie bardzo miła i kompetentna obsługa, gotowa odpowiedzieć na różne, czasem zaskakujące pytania. Ważne, że niezależnie od wieku, oczekiwań i poziomu wiedzy o lotnictwie, każdy mógł znaleźć dla siebie coś ciekawego. Ja znalazłem bardzo wiele, więcej niż pierwotnie oczekiwałem
.





środa, 27 lipca 2022

Skrzydlata Polska 7/22 – pomiędzy rzeczywistością a fantazją

Skrzydlata Polska 7/22 – pomiędzy rzeczywistością a fantazją
 
Po wielu perypetiach, z pokaźnym opóźnieniem pojawił się w końcu w kinach długo oczekiwany Top Gun: Maverick, kontynuacja kultowego Top Gun z roku 1986. Wydarzenie to znalazło swoje odzwierciedlenie w komentarzu redakcyjnym T. Hypkiego oraz jego artykule Iluzja hiperdźwięku. Krótka historia filmów o tematyce lotniczej, z nawiązaniem do Gwiezdnych wojen, zakończone opinią redaktora Hypkiego. Jaką? Zamiast jej ujawniania podam swoją: film mocno grający na sentymentalnej nucie, bardziej efektowny niż efekciarski. Dwie godziny dobrej zabawy z łezką w oku.
 
TOP3 magazynu:
1. Ostatni rok służby Lancerów. Od lat wiadomo było, że z czasem sprzęt lotniczy Made in CCCP zniknie z arsenałów państw NATO, a szerzej państw Zachodu. Inwazja Rosji na Ukrainę bardzo ten proces przyspieszyła. Z jednej strony wzrost napięcia międzynarodowego przyspieszył procesy dozbrajania sił powietrznych tych państw, z drugiej zahamował procesy ewentualnej modernizacji sprzętu wschodniej proweniencji, z trzeciej uszczuplił stan niektórych armii o sprzęt i uzbrojenie lotnicze przekazane walczącej Ukrainie. Jednym z drobnych, ale bardzo pozytywnych skutków tego stanu rzeczy będzie zakończenie żenującej już swoją rozciągłością w czasie, w którym ktoś bierze pewnie nie małe pieniądze za prace analityczno koncepcyjne, postępowanie związane z modernizacją polskich Mi-24. Z kolei zakup KAI FA-50 definitywnie zakończy służbę i kolejne modernizacje polskich MiGów-29 i Su-22. O ile jednak w Polsce słowem modernizacja przykrywano wiele różnych mniej lub bardziej pozorowanych działań, w Rumunii zaraz po transformacji ustrojowej na początku lat dziewięćdziesiątych XX w. przeprowadzono modernizację ponad setki posiadanych MiGów-21 do standardu LanceR. Modernizacja nie dotyczyła płatowca i napędu, co przy braku wsparcia producenta zaowocowało serią wypadków i katastrof. Dziś Rumunia ma już na uzbrojeniu pierwsze F-16, a niebawem pozyska sporą ich liczbę z Norwegii. Przyszedł więc czas na pożegnanie sprawiających coraz więcej problemów Lancerów. Podsumowanie ich służby w lotnictwie rumuńskim przedstawia M. Przeworski.
 
2. Operacja Podarunek – rajd na lotnisko w Bejrucie. Zastanawiając się nad relatywizmem współczesnej polityki czy historii często przychodzi mi na myśl znaczenie słów bojownik i terrorysta, zarówno w skali pojedynczych osób lub małych grup, jak i w skali państwowej. Relatywizm ten jest szczególnie widoczny w historii nieustającej walki państwa Izrael z jego arabskimi sąsiadami. Jednym z ciekawych epizodów tych zmagań był atak izraelskich komandosów na lotnisko w Bejrucie w odwecie za porwanie przez bojowników Ludowego Frontu Wyzwolenia Palestyny izraelskiego samolotu. Przebieg i sukces misji po raz kolejny potwierdził wysoki profesjonalizm armii Izraela, a szczególnie jej służb. Kulisy i przebieg akcji opisuje K. Mroczkowski w swoim artykule. Dla spotęgowania wspomnianych wyżej rozmyślań nad relatywizmem współczesnego świata Autor zawarł w swoim tekście odważnie, aczkolwiek kontrowersyjne stwierdzenie „ „W społeczeństwie izraelskim, które przez wielu światowych obserwatorów kwalifikowane jest jako „zżerane przez zemstę i żądzę krwi””.
 
3 Problematyczny Leasing. Znowu o relatywizmie, tym razem rosyjskim. Kraj ten słynie z tego typu podejścia, choć inne wiele mu nie ustępują, także w interpretacji i przestrzeganiu umów międzynarodowych i standardów prawa międzynarodowego. Dobrym przykładem takiego podejścia jest nacjonalizacja samolotów należących do towarzystw leasingowych, czyli większości samolotów pasażerskich używanych w Rosji przed napaścią na Ukrainę. Wydarzenie to, jego kulisy, przebieg i konsekwencje opisuje P. Dudek. Artykuł przedstawia zagadnienie bardzo szeroko, opisując wiele mniej lub bardziej złożonych zagadnień w sposób przystępny.
 
Powiązane wpisy:

Skrzydlata Polska – magazyn sprzeczności

poniedziałek, 25 lipca 2022

Lotnictwo AI 6/2022 – drony po polsku

 

TOP 5 magazynu:

1. Bezzałogowe systemy powietrzne w Siłach Zbrojnych RP. Nie jest tajemnicą, że drony to nie jest moja bajka. Czy jest to kwestia zamiłowania do klasycznego lotnictwa, nieodłącznie związanego z tworzącymi je ludźmi czy zwykły konserwatyzm, trudno powiedzieć. Nie mogę jednak zaprzeczyć, że świat się zmienia i idzie nowe, które dobrze byłoby lepiej poznać i być może lepiej zrozumieć. Pomógł mi w tym artykuł duetu Gołąbek-Wrona, który w swoim materiale w sposób jasny i przystępny opisuje dzieje i dzień współczesny tego typu sprzętu w naszej armii. No może za dużo jest w materiale tekstu zapożyczonego bezpośrednio z różnych dokumentów, co czyni tekst nieco nudnawym, jednakże układ i sposób wyłożenia tematu bardzo mi przypadł do gustu.

2. Lotnictwo rosyjskie w wojnie przeciwko Ukrainie. Przyznam, że czekałem na ten artykuł. Z sympatii do tekstów Piotra Butowskiegi i samego Autora liczyłem na to, że wkrótce opisze na swój sposób sytuację przed inwazją i na pierwszym jej etapie. Tak też zrobił, prezentując w artykule stan wyjściowy rosyjskich sił powietrznych, zarówno w postaci jednostek, jak i sprzętu z baz w pobliżu Ukrainy, jak i tego bliżej niej przebazowanego. Dalsza część poświęcona jest analizie działań Rosjan nad Ukrainą. Na początku jest mowa o aktywności, a także słabościach lotnictwa agresora w pierwszej fazie konfliktu. Dalej omówiono zadania realizowane przez podstawowe typy statków powietrznych wspierających inwazję, zarówno taktycznych, w tym śmigłowców, jak i należących do lotnictwa strategicznego. Nie zabrakło też miejsca dla bezzałogowców oraz samolotów specjalnych, których liczba i rola są w armii rosyjskiej raczej symboliczne. Dobrze napisany tekst, wolny od tak częstego dziś w mediach popularnych języka propagandy antyrosyjskiej, która w swoich zapędach coraz bardziej upodabnia się w zakresie języka i treści do tej płynącej z Kremla i okolic.

3. Modernizacje Lockheed Martin F-22A Raptor. Ten piękny myśliwiec stał się po części ofiarą odprężenia postzimnowojennego, a po części fascynacji tworzonym na przełomie wieków - przez tego samego producenta - uniwersalnym, nowocześniejszym i w założeniu tańszym F-35. Tak więc wyprodukowany w niespełna dwustu egzemplarzach supermyśliwiec stał się pewnego rodzaju balastem dla USAF. Z racji małej liczby samolotów koszty bardzo drogich dla tak nowoczesnej maszyny programów rozwojowych/modernizacyjnych są trudne do przyjęcia i wytłumaczenia opinii publicznej, gdyż w przeliczeniu na egzemplarz są one naprawdę spore. Z drugiej strony jest to jedyny pełnokrwisty myśliwiec 5 generacji w arsenale amerykańskim, którego rola w projekcjach konfliktów pełnoskalowych, z Chinami czy Rosją jest nadal bardzo ważna. Po części z tego powodu, a po części z braku w najbliższej przyszłości alternatywy, Raptory są intensywnie modernizowane. Co więcej, jest to chyba pierwszy samolot, który przechodzi permanentny proces modernizacji od chwili swego powstania. Jakie działania w tym kierunku podejmowane były w przeszłości, jakie są teraz i co planuje się dalej, o tym napisał P. Henski. Trochę miejsca poświęcił też organizacji, a raczej trwającej reorganizacji floty samolotów F-22 oraz użytkujących je jednostek. Całość podsumowuje optymistyczne, choć nieco schizofreniczne, stwierdzenie, że „F-22A wciąż będą stanowić trzon lotnictwa myśliwskiego Stanów Zjednoczonych uzupełniając i wspierając flotę myśliwców F-35A”, str. 20. Po za tym trudno system zarządzania podwieszeniami - ESMS (enhanced stores management system) nazwać „systemem przechowywania danych”, str. 18.

4. Śmigłowce bojowe Kamow Ka-50 i Ka-52. Trzecia część monografii najbardziej znanego śmigłowca w konflikcie ukraińskim prezentuje historię opracowania i wprowadzenia do służby w Rosji śmigłowca w docelowej wersji, jego badań, produkcji oraz dyslokacji użytkujących je jednostek.

5. Porty lotnicze świata. Trzecia dekada XX wieku na pewno nie jest okresem łatwym dla branży lotniczej, szczególnie dla gałęzi zajmującej się przewozami pasażerskimi. Najpierw katastrofalny spadek przewozów związany z ograniczeniami wprowadzonymi „z okazji” pandemii koronawirusa. Następnie wojna w Ukrainie, która jeszcze bardziej skomplikowała sytuację i w sposób bezpośredni (wstrzymanie lotów do/z Rosji i przez rosyjskie linie lotnicze do części krajów, kradzież samolotów należących do firm leasingowych), czy pośredni (wzrost cen paliwa lotniczego, niedobory personelu, żądania płacowe, widmo nadciągającego mega kryzysu gospodarczego) komplikują i tak już trudną sytuację linii lotniczych, portów lotniczych i podmiotów z nimi związanych. W tym niespokojnym otoczeniu warto wrócić do roku minionego, w którym przewozy pasażerskie mozolnie, ale jednak, były odbudowywane. W swoim corocznym sprawozdaniu Jerzy Liwiński przedstawia garść statystyk dotyczących pracy portów lotniczych w roku 2021. Warto zobaczyć, jak pandemia przemodelowała rynek. Szkoda tylko, że na dalsze jego pozytywne zmiany w bardzo turbulentny sposób wpływa rok 2022.

Powiązane wpisy:

Lotnictwo AI 5/2022. Zbrojne niebo nad nami
Lotnictwo AI 4/2022. Aligator – historia upadku
Lotnictwo AI 3/2022 – powietrzni zwiadowcy duzi i mali
Lotnictwo AI 2/2022 – numer ostatni przedwojenny 
Lotnictwo 1/2022 -przyszłość nadejdzie szybciejniż nam się wydaje
Lotnictwo 12/2021 - rocznicowe dylematy
Lotnictwo 11/2021 – pierwszy wielki sukces Antonowa
Lotnictwo10/2021 – wiosenna wojenka 1939
Lotnictwo9/2021 – dzień dzisiejszy lotnictwa wojskowego RP
Lotnictwo6/2021 – Łukaszenka nie był pierwszy?
Lotnictwo5/2021 – szpiedzy 50+
Lotnictwo4/2021 – kwietniowa mozaika
Lotnictwo 3/2021 – magazyn gdybających dziennikarzy
Lotnictwo 2/2021 - dwie rosyjskie ikony (lotnictwa)
Lotnictwo 1/2021 - przyzwoity start
Lotnictwo 12/2020 - nowe stare samoloty
Lotnictwo 11/2020- nowe stare
Lotnictwo 10/2020 - numer delta
Lotnictwo 9/2020
Lotnictwo 8/2020 - znowu czarna owca w numerze
Lotnictwo 7/2020
Lotnictwo 6/2020 – pod znakiem latających olbrzymów
Lotnictwo 4-5/2020 - co z tym Lotnictwem?
Lotnictwo 3/2020 - dno jest blisko
Lotnictwo 2/2020-- ciekawie, choć nadal z dodatkiem bylejakości
Lotnictwo 12/2019 - sinusoida
Lotnictwo 10-11/2019 - jeden artykuł rozwalił cały numer 
Lotnictwo 6/2019, nie tracę nadziei 
Lotnictwo 1-2 /2019 - równia pochyła?
Lotnictwo 12/2018, jakość czy jakoś? 

 

sobota, 16 lipca 2022

Lotnictwo 5/2022 – modernizacja u Bratanków

Obserwując i komentując wysiłki modernizacyjne kolejnych ekip rządowych w naszym kraju można mieć wiele zastrzeżeń co do podejmowanych decyzji. Podstawowy niedostatek polityki obronnej wynika bezpośrednio z niedostatków demokracji jako ustroju oraz niskiego poziomu rozwoju świadomości i kultury politycznej zarówno tzw. elit, jak i całego społeczeństwa, przez co walka o władzę i wpływy polityczne wymyka się wszelkim cywilizowanym zasadom. Skutkiem tego mamy nieustający pojedynek i naparzankę od bandy do bandy (jakże trafne określenie) z celami określonymi wizją najbliższych wyborów, bez szans na spójną wizję rozwoju. Jak destrukcyjny jest taki system widzimy wyraźnie dziś, w czasie postępującego bankructwa idei krzewionych od lat przez postępowy Zachód, głównie UE. Krzew ten usycha z dnia na dzień w obliczu potężnej, bezwzględnej i częściowo nie zrozumiałej dla „postępowego świata”, wręcz chamskiej siły. Niestety, jak świat światem to ona się liczyła najbardziej i tak chyba pozostanie, pomimo szczytnych marzeń pięknoduchów. Brak wieloletniej, stabilnej strategii odbije się szczególnie na obronności, zwłaszcza dziś, gdy bezwładność przemysłu zbrojeniowego sprawia, że jeden konflikt o, powiedzmy to otwarcie, średniej intensywności, w zatrważającym tempie zużywa zapasy środków militarnych wspierających Ukrainę państw, znacząco obniżając ich potencjał obronny na najbliższe lata, a może i dekady. Jak długo państwa NATO wytrzymają to tempo? Wydaje się, że już dostają zadyszki. Warto więc na dziejące się procesy spojrzeć szerzej niż tylko z punktu widzenia toczących się na Ukrainie walk. Co do samych walk, to w majowym numerze Lotnictwa mamy kronikę wydarzeń z kolejnego miesiąca walk 24 kwietnia – 23 maja. Co prawda dziś to już odległa historia, jednak warto się z nią bliżej zapoznać.
 
Top 3 magazynu:
 
1. Wojna powietrzna nad Ukrainą 24 kwietnia – 23 maja 2022.
2. Siły Powietrzne Węgier. W nawiązaniu do powyżej wyrażonej myśli o braku strategii i wizji rozwoju armii warto zapoznać się z działaniami, jakie mają miejsce na Węgrzech, gdzie rozwój sił powietrznych wydaje się być rzadkim w dzisiejszych czasach przykładem wizji i konsekwencji w jej realizacji, pomimo licznych przeszkód i trudności. Oczywiście trudno czynić porównania z Polską, chociażby ze względu na różnice w wielkości obu państw ich położeniu i aspiracjach. Warto jednak zapoznać się z polityką zakupów i budowy nowoczesnej armii, w tym lotnictwa przez bliski nam naród. 
3. Śmigłowiec bojowy Mil Mi-28. W inwazji na Ukrainę śmigłowce Mi-28 pozostają nieco w cieniu intensywniej użytkowanych i ponoszących większe straty Ka-52. Konflikt ten będzie na pewno stanowił ciekawe studium zastosowania śmigłowców bojowych we współczesnym, pełnoskalowym konflikcie zbrojnym. Tym bardziej, że w jednym szeregu nad polami bitew walczą trzy różne maszyny: nowsze wersje leciwego już, kultowego Mi-24; awangardowy pod względem konstrukcji Ka-52 oraz klasyczny śmigłowiec bojowy Mi-24. Monografię tego ostatniego popełnił T. Kwasek. Napisał ciekawy, obszerny tekst zilustrowany trafnie dobranymi zdjęciami, które pozwalają na dokładne zapoznanie się z sylwetka maszyny. Autor trochę niefortunnie pisze o wirniku ogonowym, że „składa się z dwóch dwułopatowych wirników poruszających się przeciwbieżnie” (str. 40, 42), co może sugerować, że oba są przeciwbieżne względem siebie, a nie względem wirnika głównego. Po za tym całkiem ciekawie, tym bardziej, że w artykule znalazły się też tabele z danymi odnośnie do produkcji śmigłowców i dyslokacji jednostek je użytkujących.
 

Powiązane wpisy:

Lotnictwo 4/2022 – wojna dzień po dniu

Lotnictwo 3/2022 – pocztówki z wojny

lot-nisko: Lotnictwo 2/2022 – mosty, mosty, mosty

Lotnictwo AI 1/2022 – przyszłość nadejdzieszybciej niż nam się wydaje

Lotnictwo AI 12/2021 – rocznicowe dylematy

Lotnictwo 11/2021 – pierwszy wielki sukces Antonowa

Lotnictwo10/2021 – wiosenna wojenka 1939

Lotnictwo9/2021 – dzień dzisiejszy lotnictwa wojskowego RP

Lotnictwo6/2021 – Łukaszenka nie był pierwszy?

Lotnictwo5/2021 – szpiedzy 50+

Lotnictwo4/2021 – kwietniowa mozaika

Lotnictwo 3/2021 – magazyn gdybających dziennikarzy

Lotnictwo 2/2021 - dwie rosyjskie ikony (lotnictwa)

Lotnictwo 1/2021 - przyzwoity start

Lotnictwo 12/2020 - nowe stare samoloty

Lotnictwo 11/2020- nowe stare

Lotnictwo 10/2020 - numer delta

Lotnictwo 9/2020

Lotnictwo 8/2020 - znowu czarna owca w numerze

Lotnictwo 7/2020

Lotnictwo 6/2020 – pod znakiem latających olbrzymów


piątek, 8 lipca 2022

Skrzydlata Polska 6/22 – niskoemisyjna

Od kiedy ocieplenie klimatu na Ziemi oraz jego antropogeniczność stały się dogmatem postępowych sił cywilizacji zachodu, a szczególnie Unii Europejskiej, otworzyło się szerokie pole do badań i wdrożeń wszelkiego rodzaju technologii mających zmniejszyć emisyjność współczesnej cywilizacji. Nie mniej szeroko otworzył się worek z przeznaczonymi na ten cel środkami, w znaczącej części pochodzących z kieszeni podatników. Jeszcze większy zasób pieniędzy tkwi w firmach, które w taki czy inny sposób zmuszone są lub zostaną do przejścia na bardziej przyjazne środowisku rozwiązania, za które w końcu i tak zapłaci klient czyli obywatel. Pytanie czy przynoszą one więcej korzyści środowisku naturalnemu czy środowisku właścicieli międzynarodowych koncernów pozostawiam bez odpowiedzi.
Lotnictwo ze swoim ogromnym zapotrzebowaniem na energię i związaną z tym olbrzymia konsumpcją paliw kopalnych musi się zmierzyć z poważnymi wyzwaniami, nie tylko wizerunkowymi lecz także coraz większymi restrykcjami w zakresie wszelkiego rodzaju emisji. Dziś nie wystarczy już kilkunastoprocentowa redukcja spalania paliwa oraz emisji w silnikach czy całych samolotach nowej generacji. Dziś potrzebna jest rewolucja, na miarę rewolucji odrzutowej przełomu lat czterdziestych i pięćdziesiątych. Tym bardziej, że silnik odrzutowy, podobnie jak wówczas śmigło, osiąga już kres swoich możliwości determinowany prawami fizyki. Jak na razie takiego przełomu na horyzoncie nie widać, więc chcąc poprawić swój wizerunek, a także przygotować się lepiej na batalię o przetrwanie w nowym ekoświecie linie lotnicze wdrażają wiele programów badawczych i marketingowych mających poprawić ich ekowizerunek. Pierwsze efekty jednego z nich w postaci niskoemisyjnych lotów, a właściwie bardziej ekologicznych operacji lotniczych jako całości, który realizuje grupa Air France-KLM pojawił się, zapewne jako artykuł sponsorowany, w SP 6/2022. Temat jak najbardziej aktualny i warty naświetlenia, zwłaszcza jeżeli chodzi o kompleksowość podejścia do problemu. A że w tej materii jest wiele do zrobienia nie tylko pod niebem wysokim pokazuje sam tekst, w którym autor nie widzi różnicy pomiędzy odpadami a śmieciami.
 
TOP3 magazynu:
1. Niskoemisyjne loty Air France-KLM
2. Krajobraz po pandemii
Targi lotnictwa lekkiego Friedrichshafen są swego rodzaju przyrządem wielofunkcyjnym wskazującym nastroje, kondycję i tendencje rozwojowe panujące w obszarze lotnictwa ogólnego. Wydaje się, że mniejsze i mniej widoczne niż lotnictwo komunikacyjne przez duże K w mniejszym stopniu doświadczyło skutków pandemii Covidowej. Relacja B. Głowackiego z tegorocznej imprezy wydaje się to spostrzeżenie potwierdzać. Zapewne bardziej indywidualny charakter tej formy aktywności lotniczej oraz dominacja małych firm, z zasady bardziej dynamicznych i innowacyjnych niż wielkie koncerny, są tego przyczyną. Ostra konkurencja, elastyczność, bliskość ostatecznego klienta oraz otwartość na innowacje sprawiają, że tu wykuwają się trendy rozwojowe i nowe pomysły, których część z czasem przejmie lotnictwo przez duże L.
Relacja ciekawa, fajnie napisana, choć z kilkoma błędami, co prawda drobnymi raczej redakcyjnymi, ale jednak. Prędkość wyrażona w km i „prędkość nigdy nie przekraczana”, str. 6 to najpoważniejsze z nich.
Osobiście mam zastrzeżenie do tytułu, który sugeruje, że pandemia już się zakończyła. Chciałbym po prostu podzielać optymizm Autora.
3 Postępy Armed Overwatch. 
Program pozyskania nowej powietrznej platformy rozpoznawczej jest bardzo ciekawym z wielu punktów widzenia. I wcale za najważniejszy nie uważam udziału w nim mającemu coś niecoś wspólnego z naszym krajem samolotu MC-145B wywodzącego się z Antonowa An-28. Ciekawszy jest zestaw zgłoszonych maszyn, a w zasadzie filozofii użycia platformy lub raczej sposobu realizacji stawianych w programie zadań. Już sam zestaw finalistów jest dość niezwykły: Uzbrojona, porządnie doposażona wersja samolotu szkolno-treningowego, podobnie wyposażona i dodatkowo uzbrojona wersja rozwojowa samolotu rolniczego oraz nie gorzej wyposażony lekki samolot transportowy krótkiego startu i lądowania. Trzymając kciuki za „naszych” z zaciekawieniem czekam nie tylko na wybór maszyny oraz dalszy rozwój tego oryginalnego programu.
 
Jak to w Skrzydlatej Polsce Magazynie Lotniczym zwykle bywa, jest w omawianym numerze trochę błędów i niedoróbek. Można się na przykład dowiedzieć, że prototyp Wilgi posiadał cztery pary drzwi, a tylne z nich otwierały się do tyłu, a nie do góry, str. 50. We Włoszech, a nie w Włoszech, str. 17. 11 testerów tarcia otrzymały jednostki sił zbrojnych RP, a nie wszystkie 32. BLTakt. Str. 18. „katastroficzne pożary” nawiedziły w 2021 roku Macedonię Północną, str. 37. „… wykorzystaniem paliwa lotniczego (SAF) w wysokości 16%”, str. 39. „Instytut Techniki Lotnicze i Mechaniki Stosowanej”, str. 46. Można było się bardziej postarać.

 Powiązane wpisy:

Skrzydlata Polska 5/22 – helikopter z wyciągarką
Skrzydlata Polska 4/22 – wojna? Jaka wojna?
Skrzydlata Polska – magazyn sprzeczności
 

 
 

środa, 29 czerwca 2022

PZL W-3 Sokół – książka przekombinowana

Poszukując w sieci lub antykwariatach licznych publikacji dotyczących wybranego statku powietrznego,  wydanych w kilku tomach, często zastanawiam się dlaczego dostępne są tylko określone tomy. Czasem tylko ostatnie, zwykle drugie lub trzecie, a niekiedy tylko pierwsze. Czyżby w pierwszym przypadku kolejne tomy nie znalazły już tylu nabywców co pierwszy, a w drugim do wydania kolejnych nie doszło? Myślę, że w wielu przypadkach menadżerowie postanowili w pierwszej części odpalić większość fajerwerków, które zainteresują liczne grono odbiorców. Drugi tom nabywali tylko pasjonaci, a trzeci fanatycy. Czy podobnie będzie z omówionym niżej tytułem? W mojej opinii tak właśnie będzie, o ile trzeci tom w ogóle się ukaże.
Śmigłowiec Sokół, z radzieckiej tradycji nazwany W-3, stanowi szczytowe osiągnięcie polskiego przemysłu śmigłowcowego i jedyną prawie polską konstrukcję, która odniosła jako taki sukces rynkowy. Pomimo że koncepcyjnie i technicznie Sokół wywodzi się z początków lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, do dziś pozostaje podstawowym śmigłowcem średnim wojska polskiego, w którym w swoich licznych wersjach, spełnia stawiane przed nim, bardzo różnorodne zadania. Dzięki modyfikacjom i kilku programom modernizacyjnym jeszcze przez długie lata Sokoły, Głuszce, Anakondy i Procjony pełnić będą służbę z biało czerwoną szachownica na kadłubie. Znacznie mniej szczęścia W-3 miał za granicą. Nim zaczął być eksportowany do głównego planowanego odbiorcy – ZSRR, ten się rozpadł, a jego spadkobiercy nie chcieli i nie mogli – bo za co – kupować tych ze wszech miar udanych na tamten czas maszyn. Eksport na zachód, pomimo uzyskania stosownych certyfikatów, też nie był oszołamiający. Nim maszyna okrzepła, a producent wyszedł z zakrętów związanych z transformacją ustrojową w Polsce, konstrukcja zdążyła się zestarzeć technicznie i moralnie. Czy zbudowanie przez 29 lat 174 egzemplarzy było sukcesem? Na to pytanie odpowiedzcie sobie Państwo sami.
Pół wieku historii śmigłowca oraz siedem lat od zakończenia produkcji to chyba dobry czas na publikację książki prezentującej w całości historię powstania, dopracowania i produkcji seryjnej śmigłowców rodziny W-3. I takowa niedawno pojawiła się wydana przez wydawnictwo Answer, a popełniona przez trio Fiszer, Gruszczyński & Fleischer. Pierwszy kontakt z książką, tuż po przełknięciu jej nie najniższej ceny, jest jak najbardziej pozytywny. Solidna twarda okładka, dobry papier i nie gorszy druk. Bardzo dużo ciekawych zdjęć, co do których jakości trudno mieć zastrzeżenia. Do tego liczne sylwetki barwne i rzuty wielu wersji śmigłowca. Wśród zdjęć wiele szerzej nieznanych perełek, z pewnością wpływających na pozytywny odbiór całości. Zestaw, który zadowoli zarówno sympatyka lotnictwa oraz polskiego przemysłu lotniczego, jak i modelarza.
Zgoła odmiennie ma się sprawa z tekstem. Co prawda już przywykłem do marketingowych technik ogłupiania w stylu dwa w cenie jednego, jednak sprzedaż wiązana dwa w jednym produkcie, bez możliwości wyboru, już mi się nie bardzo podoba, tym bardziej, że nie wierzę, że połowa tekstu jest gratis – nie przy tej cenie książki. Piszę tu oczywiście o dwujęzycznym tekście książki równolegle po polsku i po angielsku. Czemu, po za podbiciem ceny i optycznym zwiększeniem ilości tekstu ma to służyć, nie wiem. Skoro już powstał zamiar wydania książki w dwóch językach, czemu nie wydano oddzielnych wersji – byłoby uczciwiej, wygodniej, bardziej ekologicznie, taniej.
Sam tekst czyta się dobrze, jest poprawny i przemyślany. Czasem tylko mam wrażenie, że czytam jeden z tomów serii 100 lat polskich skrzydeł (SM-1, Mi-2, PZL W-3 Sokół), choć autorstwo inne. Cóż trudno jest w odmienny, w dodatku poprawny i ciekawy sposób pisać o tym samym. Pierwsze strony książki, w sumie 11, poświęcone są przedwojennym tradycjom lotniczym Lublina oraz powojennym początkom WSK PZL-Świdnik. Kolejne 27 stron zajmuje opis historii zakładu jako producenta śmigłowców oraz powstających tam maszyn od licencyjnych SM-1 i ich rodzimej modyfikacji SM-2, poprzez Mi-2 wraz z Kanią, po SW-4 oraz najnowsze produkty spod szyldu koncernu Leonardo. Obszernie i ciekawie, tylko czy potrzebnie zajęto tym ponad 1/3 stron tekstu książki? Dopiero na str. 41 rozpoczyna się opis genezy śmigłowca W-3. Dalej mamy budowę prototypów i ich badania oraz produkcję seryjną Sokołów z bardzo szczegółowymi danymi o maszynach wyprodukowanych w poszczególnych seriach oraz ich odbiorcach. Oczywiście wszystko bardzo bogato ilustrowane. Ostatnie siedemdziesiąt stron to materiał graficzny – zdjęcia detali śmigłowców ich sylwetki barwne oraz rzuty poszczególnych wersji.
W sumie nie wiem jak zakwalifikować tą pozycję, ni to monografia, ni to album, ni to plany modelarskie, ni to książka do nauki angielskiego lub jak kto woli polskiego języka. Dla każdego coś dobrego. Tylko czy wszystko razem zadowoli kogokolwiek?
Co do zawartości merytorycznej to odważę się tylko na uwagi do tekstu, gdyż jedynie tu czuję, że mam coś do napisania. W tekście pojawiło się  trochę niedociągnięć.
Na stronie 13 mamy „Zakład Mechaniki Budowli Politechniki Gdańskiej i Poznańskiej”, ten sam błąd co na str. 5 monografii śmigłowca SW-4 tych samych autorów. „- zastąpienie nitowanych elementów kadłuba klejeniem i zgrzewaniem”, str. 17. „… wirnik nośny z trzema łopatami i dwułopatowym śmigłem ogonowym”, str. 37. Na tej samej stronie podano datę oblotu prototypu nr 3. Szkoda, że nie uzupełniono tego o informację, że pierwsze dwa prototypy przeznaczone były do prób naziemnych. Dla mniej wtajemniczonego czytelnika może to być problem. Wymogi względem SW-4 to m.in.: „ograniczenie punktów obsługowych” oraz „ograniczenie spalin”, str. 38. Zdjęcia na str. 44 i 45 mają ten sam podpis. „0203, jako najstarszy używany w Wojsku Polskim śmigłowiec”, str. 78. Na str. 85 pomylono wciągarkę z wyciągarką! Na str. 105 zamieniono miejscami podpisy zdjęć. Jeżeli chodzi o sylwetki boczne oraz rzuty, to umieszczono je zgodnie ze sztuką wydawniczą dołem do dłuższej krawędzi zewnętrznej. Sprawia to pewną niedogodność, gdyż przeglądając kolejne strony, za każdym razem trzeba odwrócić książkę o 180°. Do tego naliczyłem jeszcze dziewięć błędów redakcyjnych i gramatycznych, co nie najlepiej świadczy o redaktorze i korektorze książki.
Podsumowując, pozycja udana, ciekawa i potrzebna, choć nie do końca dopracowana.
Patrząc na zapowiedź zawartości kolejnych dwóch tomów, głównie dla modelarzy, oraz cenę pierwszego tomu, pozostałych dwóch  już nie zamówię, choć zakupu pierwszego raczej nie żałuję.
 


Fiszer Michał, Gruszczyński Jerzy, Fleischer Seweryn,
PZL W-3 Sokół
Answer, 2022
176 stron w twardej oprawie
Liczne zdjęcia oraz rysunki barwne
 
 

wtorek, 21 czerwca 2022

Lotnictwo AI 5/2022. Zbrojne niebo nad nami

Pomimo, że Francis Fukuyama przed trzema dekadami wieszczył koniec historii, ta jemu i innym postępowcom na złość nie tylko nie zamarła w letargu lecz spłatała figla i z zapałem rozpoczęła pisać nowy rozdział swojej historii. Jeden z istotnych epizodów zmiany światowego porządku dzieje się na naszych oczach, tuż za miedzą, a po części też u nas i nad nami. Na wnioski z działań bojowych lotnictwa Rosji i Ukrainy przyjdzie zapewne czas. Teraz interesujące jest to, jakie kroki względem bieżącej sytuacji podejmuje nasz sojusz – NATO. Nie można też zapominać o wielu programach modernizacyjnych już istniejących lub budowy zupełnie nowych systemów broni, choć ich na ich efekty trzeba będzie trochę poczekać. Numer majowy Lotnictwo AI trzyma rękę na pulsie wydarzeń.


TOP 5 magazynu:
1. Wzmacnianie wschodniej flanki NATO. Wojna na Ukrainie nieco spowszedniała, a działania lotnictwa, zwłaszcza straty Rosjan, zeszły z żółtych pasków massmediów. Czas więc najwyższy na pierwsze podsumowania dotyczące lotniczej tarczy, jaką samoloty NATO rozciągnęły nad kraje „frontowe”: Polskę, Rumunie i Bałtów. Temat bardzo aktualny, Aż za bardzo, tak że wiele informacji jest na dzień dzisiejszy jeszcze niejawnych. Autorzy zebrali najważniejsze informacje i przedstawili je w zwięzłej i przystępnej formie. Gdyby jeszcze siły i środki na tym kierunku były niewystarczające zamiast nie niewystarczających (str. 29) byłbym bardziej zadowolony.
2. Nowe platformy zwiadowcze dla US Army. Ze względu na napiętą sytuację na wschodniej flance NATO często w nasze strony zapuszczają się ostatnio samoloty zwiadowcze tego rodzaju wojsk USA. W zaistniałej sytuacji znaczenia nabierają nie tylko zamieszczone w materiale informacje o zamierzeniach i aktualnych działaniach modernizacyjnych względem powietrznych platform zwiadowczych, ale też informacje o obecnie użytkowanych maszynach, ich wersjach, wyposażeniu i możliwościach. Wiele ciekawych, dobrze podanych informacji.
3. Śmigłowce bojowe Kamow Ka-50 i Ka-52. W drugiej części artykułu P. Butowski omawia wysiłki Rosjan zmierzające do sprzedaży tego ze wszech miar innowacyjnego śmigłowca dla klientów zagranicznych. Tym bardziej, że w okresie „Wielkiej smuty” po upadku ZSRR, zarówno Rosja, jak i biuro Kamowa potrzebowały zastrzyku dewiz nie mniej niż covidowiec respiratora. Na pierwszy plan wysuwają się tu działania promocyjne w Turcji. O desperacji Rosjan może świadczyć opracowanie pod wymagania tureckie wersji dwumiejscowej w klasycznym, tandemowym układzie kabiny dwuosobowej załogi. Wersja ta nazwana została Ka-50-2 Erdogan. Wróżbici jacyś czy co? Tekst, jak zwykle u Butowskiego interesujący i przyjazny dla czytelnika. Osobiście uważam, że pewnych terminów nie należy na siłę tłumaczyć na język polski. Szklana kabina brzmi znacznie gorzej niż glass cockpit.
4. Polskie śmigłowce rozpoznawcze cz.2. W drugiej części artykułu wyraźnie widać, że albo Autorzy pisali „pod wierszówkę” albo chcieli przemycić wewnątrz głównego tekstu artykuł o lotnictwie śmigłowcowym służb porządku publicznego, albo po prostu upiec obie pieczenie na jednym ogniu. Gdyby wyrzucić ponad połowę tego, w sumie interesującego, tekstu do wspomnianego wyżej, inaczej zatytułowanego artykułu, ten aktualny zyskałby na atrakcyjności, odpowiadając tytułowi, nie nudząc i wprowadzając w błąd czytelnika. Co gorsze Autorzy „spalili” materiał na kolejny ciekawy artykuł. Do tego jeszcze: „widmo dzienne”, str. 64 i ”iluminator podczerwieni”, str. 66. Nie tego oczekiwałem.

5. Boeing MQ-25A Stingray. Pokładowy bezzałogowy tankowiec. To, że na pokładach lotniskowców US Navy od lat nie ma dedykowanych samolotów tankowania powietrznego, w miejsce których używa się pełnowartościowych samolotów bojowych F-18, można delikatnie rzecz ujmując, nazwać grabieżą na amerykańskich podatnikach, dokonaną wespół przez generalicję, polityków i koncerny zbrojeniowe. Ile miliardów zielonych papierków przepadło bez śladu i bez sensu pośród mórz i oceanów nikt chyba nie zliczy. Na pewno dużo. Sprawę „pudruje” wprowadzenie rewolucyjnej technologii tankowania samolotów pokładowych przez bezzałogowy samolot tankowania powietrznego bazowania pokładowego jakim jest MQ-25A. Bez wątpienia jest to rozwiązanie rewolucyjne, w którym jeden bezzałogowiec musi się zmierzyć z dwoma z najtrudniejszych elementów działań lotniczych – operowaniem z pokładu lotniskowca i tankowaniem w locie. Wyzwanie jakiemu, jak na razie, mogą sprostać koncerny amerykańskie. Jeżeli uda się tego w miarę szybko i sprawnie dokonać, siły zbrojne USA pozyskają unikatową platformę powietrzną, która w miarę szybko i tanio da się przystosować do innych ważnych zadań na współczesnym polu walki, także na odległych teatrach działań.
Kulisy powstania projektu, jego dzień dzisiejszy i najbliższą przyszłość opisuje w swoim artykule J. Brzezina. Temat niewątpliwie aktualny i bardzo ciekawy. Jednak Autor nie do końca sobie z nim poradził. Po za kilkoma błędami gramatycznymi pewne wątpliwości budzi terminologia: ISR (systemy rozpoznania sygnałowego oraz środki do komunikacji i udostępniania danych), str. 47; „… może skłonić US Navy do eksploatacji MQ-25A jako „tankowców przeznaczonych do odzysku””, str.46. Ciekawe są też informacje o planowanym osiągnięciu przez MQ-25A „początkowej zdolności operacyjnej” w roku 2025 (str.48) oraz „wstępnej gotowości operacyjnej” w roku 2024, str. 46 i 49. Nie mniej intrygująca jest „analiza aerodynamiczna” interakcji platform, str. 50. Określenie „testy w warunkach występowania drgań” nie mówi praktycznie nic o jakiego rodzaju testy chodzi, str. 51. Pięciokrotne powtarzanie informacji o planowanym zakupie 72 seryjnych maszyn potwierdza tylko wrażenie chaosu panującego w tekście.


Powiązane wpisy:

Lotnictwo AI 4/2022. Aligator – historia upadku

Lotnictwo AI 3/2022 – powietrzni zwiadowcy duzi i mali

Lotnictwo AI 2/2022 – numer ostatni przedwojenny 

Lotnictwo 1/2022 -przyszłość nadejdzie szybciejniż nam się wydaje

Lotnictwo 12/2021 - rocznicowe dylematy

Lotnictwo 11/2021 – pierwszy wielki sukces Antonowa

Lotnictwo10/2021 – wiosenna wojenka 1939

Lotnictwo9/2021 – dzień dzisiejszy lotnictwa wojskowego RP

Lotnictwo6/2021 – Łukaszenka nie był pierwszy?

Lotnictwo5/2021 – szpiedzy 50+

Lotnictwo4/2021 – kwietniowa mozaika

Lotnictwo 3/2021 – magazyn gdybających dziennikarzy

Lotnictwo 2/2021 - dwie rosyjskie ikony (lotnictwa)

Lotnictwo 1/2021 - przyzwoity start

Lotnictwo 12/2020 - nowe stare samoloty

Lotnictwo 11/2020- nowe stare

Lotnictwo 10/2020 - numer delta

Lotnictwo 9/2020

Lotnictwo 8/2020 - znowu czarna owca w numerze

Lotnictwo 7/2020

Lotnictwo 6/2020 – pod znakiem latających olbrzymów

Lotnictwo 4-5/2020 - co z tym Lotnictwem?

Lotnictwo 3/2020 - dno jest blisko

Lotnictwo 2/2020-- ciekawie, choć nadal z dodatkiem bylejakości

Lotnictwo 12/2019 - sinusoida

Lotnictwo 10-11/2019 - jeden artykuł rozwalił cały numer 

Lotnictwo 6/2019, nie tracę nadziei 

Lotnictwo 1-2 /2019 - równia pochyła?

Lotnictwo 12/2018, jakość czy jakoś? 

 

piątek, 10 czerwca 2022

Lotnictwo 4/2022 – wojna dzień po dniu

W kwietniowym numerze Lotnictwa znalazła się kontynuacja kroniki wydarzeń związanych z lotnictwem w wojnie na Ukrainie, w drugim jej miesiącu. W materiale opisano kolejno, dzień po dniu, zmagania powietrzne, ataki lotnicze na pozycje przeciwnika oraz sukcesy w zwalczaniu celów powietrznych.
Tak jak w poprzednim miesiącu Autor omawia straty obydwu stron, oraz zakres i intensywność działań lotniczych, szczególnie lotnictwa rosyjskiego. Zadanie bardzo trudne, gdyż jednym z frontów agresji i obrony w tym konflikcie jest wojna propagandowa. Wojna o umysły ludzi, zwłaszcza Zachodu, od których świadomości i nastawienia zależą decyzje polityków, głównie w krajach demokracji najbardziej wspierających Kijów. Co ciekawe, tym razem podawane są także dane z codziennych raportów agresora. Na ile są one wiarygodne? Pewnie nie bardziej niż te podawane przez obrońców Ukrainy. Ponownie najbardziej wiarygodnym jest materiał fotograficzny, też siłą rzeczy dostępny w mocno skrojonym na miarę potrzeb każdej ze stron zestawieniu.
W drugim miesiącu wojny dynamika sytuacji militarnej spadła. Przeszłością są energiczne działania wojsk desantowych czy zagonów pancernych Rosji. Pomimo systematycznego, co prawda opartego na faktach, ośmieszania i deprecjonowania skuteczności działań sił najeźdźcy, sytuacja nie jest tak pozytywna, dająca nadzieję, na jaką kreują ją zachodnie massmedia. Co gorsza, dla dalszego przebiegu konfliktu nie istnieją żadne realne scenariusze, które można by nazwać neutralnymi, o pozytywnych nawet nie wspominając. Co gorsza w części dotyczącej naszego kraju jest nie lepiej. Z każdym dniem czas coraz mocniej pracuje na korzyść Kremla przybliżając Ukraińców do klęski, której wymiar polityczny i społeczny będzie kolosalny. Jakikolwiek układ pokojowy, który wcześniej czy później trzeba będzie podpisać, będzie klęską Załenskiego. Po nim władzę przejmą skrajni nacjonaliści, co tylko pomorze Putinowi utwierdzić świat w słuszności swojej decyzji o rozpoczęciu „operacji specjalnej”. Co prawda Zachód w to nie uwierzy, ale świat to nie tylko Zachód. Co gorsza winni będą wspierający Ukrainę, którzy nie chcieli umierać za Odessę, tak jak kiedyś za Gdańsk. A wśród nich najgorszymi będą Polacy, którzy pomagali tylko po to, aby podpisać unię z Ukrainą i w ten sposób przejąć zachodnią część upadłego Państwa. Kolejny punkt dla Kremla. Powiecie scenariusz nieprawdopodobny, wyssany z palca, antyukraiński. Obyście mieli rację.
Wracając do tekstu, tym razem jest nieco monotonny – te codzienne komunikaty różniące się tylko liczbami – ale ciekawy i wart poświęcenia mu czasu.
 
Top 3 magazynu:
 
1. Wojna powietrzna nad Ukrainą 24 marca – 23 kwietnia 2022.
2. MiG-21MF w lotnictwie polskim, część II. Najpopularniejszy i najliczniejszy myśliwiec naddźwiękowy PRLu wkracza w rzeczywistość transformacji lat dziewięćdziesiątych. Zmiany, zmiany i redukcje ilości samolotów w służbie, które wynikały zarówno ze zmniejszenia liczby jednostek lotniczych, jak i zaprzestania remontów. Samolot szybko starzał się moralnie i technicznie, a nasi piloci i dowódcy z coraz większym pożądaniem spoglądali na sprzęt zachodni. Jednak eMeFy trzymały się mocno pozostając w służbie jeszcze 14 lat. Co ciekawe, zachowała się niemal połowa ze sprowadzonych do Polski maszyn . Kolejny poprawny tekst duetu Gołabek-Wrona. Na pewno gratka dla sympatyków szczegółów dotyczących służby  konkretnych egzemplarzy, gdyż tego typu danych jest naprawdę wiele.
3. Saab 29 Tunnan. Minimonografia szwedzkiego odrzutowca drugiej generacji, ze względu na pękaty, zwarty kształt kadłuba nazywanego latającą beczką. I nie ma się z czego śmiać, gdyż w chwili powstania był jednym z najnowocześniejszych samolotów w swojej klasie. Obszerny okraszony zdjęciami, tabelami, rysunkami i kolorowymi sylwetkami bocznymi artykuł w sposób, jak zwykle profesjonalny dla L.A. Wieliczko, przybliżą ten nieco mniej znany, trochę zapomniany samolot.

Powiązane wpisy: