niedziela, 28 grudnia 2025

Lotnictwo 11/2025. Odrzutowce retro

Choć myśliwce odrzutowe pojawiły się w służbie pod koniec drugiej wojny światowej, to ich w niej udział miał charakter raczej epizodu niż przełomu. Bardzo osłabione lotnictwo Niemiec hitlerowskich miało ich zbyt mało, by mogły skutecznie stawić czoła lotniczej potędze Aliantów. Tym ostatnim, wobec niekwestionowanej dominacji w powietrzu, nie specjalnie spieszyło się z wprowadzaniem tak rewolucyjnej nowinki technicznej. Dopiero wojna w Korei stała się polem walk powietrznych zdominowanych przez odrzutowce. Z drugiej strony była to wojna, w której wyraźnie zarysował się kres klasycznych manewrowych walk powietrznych, które stanowiły jądro mitu podniebnych rycerzy. Rosnące szybkości, spadająca zwrotność skośnoskrzydłych ptaków bez śmigieł, a z czasem wprowadzenie radarów i rakiet kierowanych coraz mocniej oddzielały ludzi zamkniętych w ciasnych, hermetyzowanych kabinach odrzutowców od klasycznej romantyki latania. Proces ten, wraz z rozwojem samolotów bojowych, trwa zresztą po dzień dzisiejszy zamieniając stopniowo pilotów myśliwców (dziś częściej samolotów wielozadaniowych) w najwyższej klasy, ale rzemieślników.
Kilka epizodów tego procesu znalazło swoje miejsce na łamach listopadowego numeru magazynu Lotnictwo.
 
TOP 3
1. Pierwsza krew nad Koreą. 75 lat podniebnych pojedynków odrzutowców. We wspomnianym wyżej artykule Sz. Tetera opisuje meandry pierwszych pojedynków oraz pierwszych zwycięstw w potyczkach odrzutowiec-odrzutowiec. Jak to zwykle w podsumowaniu walk powietrznych bywa, palma pierwszeństwa zależy od tego, kto daną historię opisuje. Autor przedstawia punkt widzenia obu stron, czym próbuje przybliżyć czytelnika do prawdziwego przebiegu wydarzeń. Przybliżonego, bo dokładnego zapewne nie poznamy nigdy.
2. North American FJ (F-1) Fury. W drugiej części artykułu opisano historię skośnoskrzydłych, morskich wersji myśliwca Sabre. Pokazano jak w sumie drugorzędne modyfikacje przekształciły myśliwiec lądowy w udany samolot pokładowy. Jak to L. A. Wieliczko ma w zwyczaju, opowieść jest zrozumiała, a jednocześnie profesjonalna.
3. 62 lata służby indyjskich myśliwców MiG-21. To też już historia. Jak wszystkie opisywane przeze mnie miesięczniki, także Lotnictwo odnotowało przejście na zasłużoną emeryturę indyjskich Fishbedów. Obszerny artykuł opisuje długie lata służby kolejnych generacji tych maszyn, w tym ich bojowego użycia. Sporo miejsca poświęcono też modernizacji maszyn do standardu Bison – najbardziej zaawansowanej wersji seryjnej legendarnego myśliwca. Nie pominięto też ciemniejszej strony służby, czyli utraty niemal połowy maszyn w wypadkach i katastrofach.


Powiązane wpisy:

Lotnictwo 10/2025. Czarne krzyże nad Polską

Lotnictwo 9/2025. Zguba na zgubę
Lotnictwo 7-8/2025. Mit podniebnych rycerzy
Lotnictwo 6/2025. Putina z Zełenskim nieformalny sojusz
Lotnictwo AI 5/2025. Antek wiecznie żywy5-antek-wiecznie-zywy.html
Lotnictwo AI 4/2025. Samolot „prezydencki”
Lotnictwo AI 3/2025. Samoloty pasażerskie – dynamiczna stagnacja
Lotnictwo AI 2/2025. Magia pierwszego razu
Lotnictwo AI 1/2025. Samba, kawa i Millenium
Lotnictwo AI 12/2024. Tuba propagandowa pełna marketingowego bełkotu
Lotnictwo AI 1/2025. Samba, kawa i Millenium
Lotnictwo AI 11/2024. Polska śmigłowcami stoi
Lotnictwo AI 10/2024. Staruszek Hercules, początki
Lotnictwo AI 9/2024. Polski przemysł lotniczo-kosmiczny – rozkwit czy agonia?
Lotnictwo AI 8/2024. Ciekawie, solidnie, atrakcyjnie?
Lotnictwo AI 7/2024. Niszowiec z kraju klonowego liścia
Lotnictwo AI 6/2024. Szerokokadłubowy Embraer
Lotnictwo AI 5/2024. Rok F-16 w Europie wschodniej
Lotnictwo AI 4/2024. Lotnicze dylematy Wuja Sama
Lotnictwo AI 3/2024. Stare i nowe Herculesy Trójkąta Weimarskiego
Lotnictwo AI 2/2024. Samoloty (roz)bojowe?
Lotnictwo AI 1/2024. Konkurencja i lobbing wśród magazynów lotniczych
Lotnictwo AI 12/2023. Historia coraz bardziej odległa, przyszłość coraz bardziej niepewna
Lotnictwo AI 11/2023. Podniebna artyleria
Lotnictwo AI 9/2023 – żółta kartka za bylejakość
Lotnictwo AI 8/2023 – odmitologizowanie Concordskiego
Lotnictwo AI 7/2023 – różne wymiary polityki odstraszania
Lotnictwo AI 7/2023 – różne wymiary polityki odstraszania
Lotnictwo AI 5,6/2023 – granice kryptoreklamy
Lotnictwo AI 4/2023 – PZL-130 Orlik – po co nam to było?
Lotnictwo AI 3/2023 – bylejakość Boeinga tuczy Airbusa
Lotnictwo AI 1/2023 – modernizacja po amerykańsku
Lotnictwo AI 12/2022 – numer wiele objaśniający
Lotnictwo AI 11/2022 – przekleństwo Jaskółki
Lotnictwo AI 10/2022 – szklane kule Airbusa i Boeinga
Lotnictwo AI 9/2022 – śmigłowce na fali wznoszącej
Lotnictwo AI 8/2022 – śmigłowiec, którego nie ma
Lotnictwo AI 7/2022 – spalone marzenie
Lotnictwo AI 6/2022 – drony po polsku
Lotnictwo AI 5/2022. Zbrojne niebo nad nami
Lotnictwo AI 4/2022. Aligator – historia upadku
Lotnictwo AI 3/2022 – powietrzni zwiadowcy duzi i mali
Lotnictwo AI 2/2022 – numer ostatni przedwojenny 
Lotnictwo 1/2022 -przyszłość nadejdzie szybciej niż nam się wydaje
Lotnictwo 12/2021 - rocznicowe dylematy
Lotnictwo 11/2021 – pierwszy wielki sukces Antonowa
Lotnictwo10/2021 – wiosenna wojenka 1939
Lotnictwo9/2021 – dzień dzisiejszy lotnictwa wojskowego RP
Lotnictwo6/2021 – Łukaszenka nie był pierwszy?
Lotnictwo5/2021 – szpiedzy 50+
Lotnictwo4/2021 – kwietniowa mozaika
Lotnictwo 3/2021 – magazyn gdybających dziennikarzy
Lotnictwo 2/2021 - dwie rosyjskie ikony (lotnictwa)
Lotnictwo 1/2021 - przyzwoity start
Lotnictwo 12/2020 - nowe stare samoloty
Lotnictwo 11/2020- nowe stare
Lotnictwo 10/2020 - numer delta
Lotnictwo 9/2020
Lotnictwo 8/2020 - znowu czarna owca w numerze
Lotnictwo 7/2020
Lotnictwo 6/2020 – pod znakiem latających olbrzymów
Lotnictwo 4-5/2020 - co z tym Lotnictwem? Lotnictwo 3/2020 - dno jest blisko
Lotnictwo 2/2020-- ciekawie, choć nadal z dodatkiem bylejakości
Lotnictwo 12/2019 - sinusoida
Lotnictwo 10-11/2019 - jeden artykuł rozwalił cały numer 
Lotnictwo 6/2019, nie tracę nadziei 
Lotnictwo 1-2 /2019 - równia pochyła?
Lotnictwo 12/2018, jakość czy jakoś? 
Lotnictwo AI 9/2022 – śmigłowce na fali wznoszącej
Lotnictwo AI 2/2023 – ładowniczy ze śmigiełkiem na czubku
Lotnictwo 2/2020-- ciekawie, choć nadal z dodatkiem bylejakości
Lotnictwo 12/2019 - sinusoida
Lotnictwo 10-11/2019 - jeden artykuł rozwalił cały numer 
Lotnictwo 6/2019, nie tracę nadziei 
Lotnictwo 1-2 /2019 - równia pochyła?
Lotnictwo 2/2020-- ciekawie, choć nadal z dodatkiem bylejakości
Lotnictwo 12/2019 - sinusoida
Lotnictwo 10-11/2019 - jeden artykuł rozwalił cały numer 
Lotnictwo 6/2019, nie tracę nadziei 
Lotnictwo 1-2 /2019 - równia pochyła?
Lotnictwo 12/2018, jakość czy jakoś? 
Lotnictwo AI 9/2022 – śmigłowce na fali wznoszącej
Lotnictwo AI 2/2023 – ładowniczy ze śmigiełkiem na czubku
Lotnictwo 2/2020-- ciekawie, choć nadal z dodatkiem bylejakości
Lotnictwo 12/2019 - sinusoida
Lotnictwo 10-11/2019 - jeden artykuł rozwalił cały numer 
Lotnictwo 6/2019, nie tracę nadziei 
Lotnictwo 1-2 /2019 - równia pochyła?


czwartek, 25 grudnia 2025

Su(-22)personic pilot

Premiera książki „Supersonic pilot” przypadła na czas, w którym samoloty Su-22 przechodzą na, od wielu już lat zasłużoną emeryturę. Przez ponad cztery dekady służby przez kabiny Suk przewinęło się kilka pokoleń pilotów. Nieliczne wspomnienia tych pierwszych z nich ukazały się jakiś czas temu. Teraz przyszedł czas na pokolenie średnie, tych którzy w kabinach Fitterów wlecieli do NATO. Wśród wspomnień współczesnych pilotów, którzy zamienili już mundury żołnierskie na te pilotów liniowych, Modrzewskiego z F-16 czy Zawady z Kamana, pojawił się pilot Su-22 Tomasz Sotowski vel Tom Stansky, znany też pod nickiem „Szczota”. Zbiór jego wspomnień prezentujących ze wszech miar ciekawe epizody dotyczące służby Autora obejmuje lata 1993 – 2005 i ściśle związany jest z samolotami Su-22. Pojawiają się opisy sytuacji trudnych, czasem niebezpiecznych, a i zabawnych nie brakuje. Historie lotów treningowych, w tym ze środkami bojowymi na poligon, urozmaicone są dialogami oraz opisami ukazującymi blaski i cienie służby i codziennego życia pilotów. W książce znaleźć można liczne fragmenty komunikacji radiowej pomiędzy poszczególnymi pilotami czy pilotami i stanowiskami naziemnymi, skutecznie zwiększające odczucie realizmu tekstu. Wśród nich znalazły się bardzo ciekawe, w moim odczuciu, opisy dwóch epizodów wspólnych ćwiczeń z naszymi sojusznikami. Pierwsze w Wielkiej Brytanii z Jaguarami gospodarzy, a drugie w Polsce z włoskimi Tornadami. Są to już kolejne wspomnienia, pokazujące jak wielkie różnice dzieliły pilotów, sprzęt, a przede wszystkim procedury obu stron. Po raz kolejny dowiadujemy się ile z ówczesnych przedsięwzięć opierało się z naszej strony na improwizacji wspieranej sporą dawką szczęścia oraz zdolnościami, nie tylko zawodowymi, naszych żołnierzy. 
Język, jakim się Autor posługuje jest prosty, zrozumiały czasem niezbyt poprawny lub nawet wulgarny, choć jak na wojskowe standardy i tak bardzo „uczesany”. I choć daleko mu do narracji klasyków lotniczego pióra, to z drugiej strony nie wzbił się na wyżyny „krasomówcze” w stylu Gotowały, co tylko książce wyszło na dobre. Pamiętać należy, że napisał to pilot młodego lub raczej średniego pokolenia, głównie dla odbiorcy w jego wieku lub młodszego, dla którego język ten jest przystępny i zrozumiały.  
Od strony redakcyjnej oraz technicznej książka prezentuje się całkiem nieźle, a potknięć jest niewiele, i to raczej drobnych. Pozytywne wrażenie rośnie zwłaszcza w przypadku serii limitowanej z twardą okładką, tym bardziej że cena, nawet w tej wersji, na pewno zaporową nie jest. Trochę szkoda, że nie zamieszczono więcej zdjęć. Około trzydziestu pozostawia pewien niedosyt.
I choć książka arcydziełem literatury lotniczej na pewno nie jest, to jej ocena jest jak najbardziej pozytywna. A że na końcu Autor wspomina coś o napisaniu kolejnej, pozostaje cierpliwie czekać.
 
Supersonic Pilot
Stansky Tom
aura.art
2025
274 strony w twardej oprawie
barwne zdjęcia w aneksie przy końcu książki
 
Powiązane wpisy:

Oczami pilota – prawie pół wieku lotnictwa wojskowego PRLu i III RP
Za dużo Bery w Modrzewskim?
Likus nie spalił Kopenhagi, niedosyt pozostał
Zapach nieba czyli dyrdymały pana generała 2.0+
Su-22 - kroplówka dla wojska i przemysłu
AEROMAX.pl – numer specjalny S1 - nowa seria, początek




czwartek, 18 grudnia 2025

Lotnictwo AI 11/2025. Żywa legenda

Nie jest częstym przypadkiem, gdy ktoś lub coś staje się za „życia” legendą, czyli gdy takie określenie to coś więcej, niż tylko marketingowa etykietka lub raczej wydmuszka. W mojej opinii, wśród nielicznych samolotów zasługujących na to miano znajduje się Boeing B-52 Stratofortress. I nie chodzi tu tylko o sam wiek, choć nie bez znaczenia jest siedemdziesięcioletnia służba oraz zbliżająca się siedemdziesiąta piąta rocznica narodzin samolotu dla nieba. Jedyny ośmiosilnikowy bombowiec odrzutowy, do tego wyprodukowany w niebagatelnej liczbie prawie 750 egzemplarzy. To, że te smukłoskrzydłe maszyny latają po dziś dzień, i latać będą jeszcze przez dekady, a w sumie pewnie przez ponad wiek, wynika nie z wyjątkowych osiągów czy zastosowania innowacyjnych rozwiązań. Kluczem do sukcesu okazała się niebywała trwałość, a przede wszystkim uniwersalność, które wynikają z prostoty konstrukcji, a wręcz konserwatyzmu przy jej tworzeniu, oczywiście jak na tamte czasy i tego typu maszynę. Wynikiem takiego podejścia była niezwykła podatność na kolejne modyfikacje. W pierwotnej postaci B-52 miał być klasycznym bombowcem strategicznym przenoszącym na dużej wysokości swój ładunek, głównie jądrowy, na dalekie zaplecze przeciwnika. Gdy duża wysokość przestała być bezpieczna, zszedł na małą wysokość, a z czasem dozbroił się w zaawansowane systemy walki elektronicznej, które po dziś dzień podlegają stałej modernizacji. Wprowadzenie pocisków samosterujących, choć słowo pocisk nie jest tu najlepszym, po raz kolejny podniosło wartość bojową maszyny. Powrót na duże wysokości związany był z zastosowaniem bomb kierowanych w konfliktach asymetrycznych, kiedy wysokość i długotrwałość lotu znowu stały się zaletami. Także rewolucja dronowa nie doprowadziła do detronizacji stratosferycznej superfortecy, a rozpoczynająca się remotoryzacja daje nadzieję na kolejne dekady owocnej eksploatacji. Wiek jednak robi swoje, co objawia się zmęczeniem struktury, a zwłaszcza pokrycia, którego pomarszczenie w wielu miejscach odpowiada stanowi skóry siedemdziesięciolatka. Nie jest też przypadkiem, że planując wymianę silników na nowe, pozostawiono układ ośmiosilnikowy, bez poważniejszej integracji w strukturę siłową skrzydeł i pylonów. Nie jest też przypadkiem, że najdłużej w służbie pozostają duże bombowce, czego przykładem może być Tu-95 lub jeszcze bardziej Tu-16/Xi’an H-6. Istotną różnicą jest jednak to, że w przypadku Tupolewów w służbie pozostają egzemplarze znacznie nowsze niż najnowsze nawet B-52, z których ostatni opuścił linię produkcyjną w roku 1962 – 63 lata temu.

 

TOP 3

1. Nowości programu PAK DA. Kolejny artykuł, w którym P. Butowski próbuje, z dostępnych, szczątkowych informacji, stworzyć spójny obraz programu budowy nowego rosyjskiego bombowca strategicznego. Siłą rzeczy Autor bardziej skupia się na jego potencjalnym uzbrojeniu niż samej maszynie. Generalny wniosek jest taki, że droga do latającego prototypu, o maszynach seryjnych nie wspominając, jest jeszcze bardzo, bardzo długa i wyboista.

2. Transport lotniczy w 2024 r. Cykliczna dawka statystyki lotniczej autorstwa J. Liwińskiego. Powiało optymizmem wynikającym z wyjścia komunikacji lotniczej z zapaści covidowej. Zastanawiam się tylko, gdzie latają samoloty linii Qatar, skoro obsługują trasy na siedmiu kontynentach (str. 47), bo chyba nie tylko do Seoulu, str. 45.

3. 70 rocznica wejścia do służby bombowców Boeing B-52 Stratofortress, (cz. I)Ciekawa historia jednego z najbardziej rozpoznawalnych samolotów w dziejach lotnictwa. Samolotu, który mimo podeszłego wieku ma się całkiem dobrze, z nienajgorszymi rokowaniami na kolejne dekady. W pierwszej części artykułu opisano okoliczności powstania bombowca, jego projektu, budowy i badań prototypów. W dalszej opisano rozwój konstrukcji do wersji F. Ciekawy i przystępnie napisany tekst znalazłby się wyżej na liście, gdyby nie tak typowe dla P. Henskiego, psujące radość czytania, „potworki” terminologiczne lub językowe typu: „workowate zbiorniki paliwa", str. 25, czy „rozpoczęto otrzymywać”, str. 31. Przy opisie oblotu prototypu myli funkcjonalność z funkcjonowaniem, str. 26. Ściana grodziowa, str. 27. Wysięgnik do tankowania w powietrzu to boom, pisane przez dwa o, str. 27. Dalej mamy „promieniowanie radioaktywne”, str. 30 i „skrzydła bombowe i strategiczne" (chodzi o jednostki lotnicze), str. 32. Stwierdzenie, że alternatory w B-52 wczesnych wersji napędzane były przez „turbiny napędzane przez pęd powietrza” jest co najmniej nieprecyzyjne, str. 33. 

Może druga część artykułu będzie bardziej dopracowana.

Powiązane wpisy:
Lotnictwo AI 10/2025. Zastanawiające milczenie

Lotnictwo AI 9/2025. Straszenie MiGiem

Lotnictwo AI 8/2025. Bomby dla Nobla

Lotnictwo AI 7/2025. Powolny zmierzch latających dysków
Lotnictwo AI 6/2025. Srebrny jubileusz najszlachetniejszych ze szlachetnych
Lotnictwo AI 5/2025. Antek wiecznie żywy5-antek-wiecznie-zywy.html
Lotnictwo AI 4/2025. Samolot „prezydencki”
Lotnictwo AI 3/2025. Samoloty pasażerskie – dynamiczna stagnacja
Lotnictwo AI 2/2025. Magia pierwszego razu
Lotnictwo AI 1/2025. Samba, kawa i Millenium
Lotnictwo AI 12/2024. Tuba propagandowa pełna marketingowego bełkotu
Lotnictwo AI 1/2025. Samba, kawa i Millenium
Lotnictwo AI 11/2024. Polska śmigłowcami stoi
Lotnictwo AI 10/2024. Staruszek Hercules, początki
Lotnictwo AI 9/2024. Polski przemysł lotniczo-kosmiczny – rozkwit czy agonia?
Lotnictwo AI 8/2024. Ciekawie, solidnie, atrakcyjnie?
Lotnictwo AI 7/2024. Niszowiec z kraju klonowego liścia
Lotnictwo AI 6/2024. Szerokokadłubowy Embraer
Lotnictwo AI 5/2024. Rok F-16 w Europie wschodniej
Lotnictwo AI 4/2024. Lotnicze dylematy Wuja Sama
Lotnictwo AI 3/2024. Stare i nowe Herculesy Trójkąta Weimarskiego
Lotnictwo AI 2/2024. Samoloty (roz)bojowe?
Lotnictwo AI 1/2024. Konkurencja i lobbing wśród magazynów lotniczych
Lotnictwo AI 12/2023. Historia coraz bardziej odległa, przyszłość coraz bardziej niepewna
Lotnictwo AI 11/2023. Podniebna artyleria
Lotnictwo AI 9/2023 – żółta kartka za bylejakość
Lotnictwo AI 8/2023 – odmitologizowanie Concordskiego
Lotnictwo AI 7/2023 – różne wymiary polityki odstraszania
Lotnictwo AI 7/2023 – różne wymiary polityki odstraszania
Lotnictwo AI 5,6/2023 – granice kryptoreklamy
Lotnictwo AI 4/2023 – PZL-130 Orlik – po co nam to było?
Lotnictwo AI 3/2023 – bylejakość Boeinga tuczy Airbusa
Lotnictwo AI 1/2023 – modernizacja po amerykańsku
Lotnictwo AI 12/2022 – numer wiele objaśniający
Lotnictwo AI 11/2022 – przekleństwo Jaskółki
Lotnictwo AI 10/2022 – szklane kule Airbusa i Boeinga
Lotnictwo AI 9/2022 – śmigłowce na fali wznoszącej
Lotnictwo AI 8/2022 – śmigłowiec, którego nie ma
Lotnictwo AI 7/2022 – spalone marzenie
Lotnictwo AI 6/2022 – drony po polsku
Lotnictwo AI 5/2022. Zbrojne niebo nad nami
Lotnictwo AI 4/2022. Aligator – historia upadku
Lotnictwo AI 3/2022 – powietrzni zwiadowcy duzi i mali
Lotnictwo AI 2/2022 – numer ostatni przedwojenny 
Lotnictwo AI 2/2023 – ładowniczy ze śmigiełkiem na czubku

Lotnictwo AI 9/2022 – śmigłowce na fali wznoszącej

sobota, 13 grudnia 2025

Amerykańskie bombowce czasu „szybciej, wyżej dalej” w TBiU

Kolejne trzy tomiki serii Typy Broni i Uzbrojenia są monografiami trzech amerykańskich bombowców, które w pierwszych dwóch dekadach napędu odrzutowego przełamywały kolejne bariery, osiągając to, co jeszcze do niedawna wydawało się niemożliwe. Mamy więc Boeinga B-47 Stratojet - pierwszy amerykański ciężki bombowiec o napędzie odrzutowym. Dużo szybszy od swoich śmigłowych poprzedników, choć niektórym z nich ustępował zasięgiem. Z drugiej strony był w stanie szybko i z pożądaną precyzją dostarczyć swój śmiercionośny, (termo)jądrowy ładunek z baz w Europie i na Dalekim Wschodzie nad cele w uprzemysłowionej części ZSRR i państwach satelickich. Drugim z bombowców był naddźwiękowy B-58 Hustler - samolot o doskonałych osiągach, pełen nowatorskich rozwiązań. Za najciekawsze uważam zasobnik podkadłubowy będący zarazem zbiornikiem paliwa, nośnikiem sprzętu rozpoznawczego lub głowicy termojądrowej oraz zastosowanie indywidualnych kapsuł ratunkowych członków załogi. Trzeci samolot to awangardowa konstrukcja zdolna do rozwijania trzykrotnej szybkości dźwięku nosząca oznaczenie B-70 Valkyrie. Samolot tak zaawansowany technicznie, tak duży i o tak potężnych osiągach, że po dziś dzień nie zbudowano maszyny potężniejszej. Otwartym pozostaje pytanie, po co takowa powstać by miała. Kolejne maszyny z prezentowanej trójki były coraz szybsze, latały coraz dalej i wyżej oraz były coraz droższe – bardzo drogie. Nic więc dziwnego, że samolotów B-47 wyprodukowano ponad dwa tysiące, B-58 już tylko nieco ponad setkę, a B-70 pozostał tylko w dwóch egzemplarzach prototypowych. Sens zastosowania coraz szybszych latających coraz wyżej bombowców podważyły coraz doskonalsze pociski ziemia-powietrze. Gdzieś pomiędzy nimi, korzystając szeroko z doświadczeń Boeinga wyniesionych z budowy i eksploatacji Stratojeta, powstał legendarny B-52. I choć nie latał tak szybko jak jego następcy, kombinacja dużego zasięgu, udźwigu, uniwersalności i podatności na modyfikacje sprawiły, że Stratofortress przeżył w służbie ich obu. Więcej, według aktualnych planów Pentagonu pozostanie na stanie USAF dużo dłużej niż znacznie nowocześniejsze i młodsze B-1 Lancer i B-2 Spirit.
Omawiane zeszyty TBiU wydano w klasycznym dla serii układzie, na przyzwoitym poziomie redakcyjnym i wydawniczym. Zastrzeżenia budzi czytelność niektórych rysunków i schematów, choć na plus działa ich liczba i trafny dobór. Znacznie lepiej prezentują się rysunki pokazujące barwne sylwetki wybranych egzemplarzy. W każdym z tomików Autor szczegółowo opisuje proces opracowania koncepcji danej konstrukcji, jej rozwój do etapu makiety, a następnie prototypów. Dalej mamy kolejno: etap badań w locie, produkcję seryjną, wdrożenie do służby, wykorzystanie operacyjne oraz zmierzch kariery. Opis techniczny maszyn jest średnio rozwinięty, w sam raz dla publikacji tego rodzaju. Dużo miejsca poświęcono przenoszonemu uzbrojeniu, szczególnie w postaci bomb (termo)jądrowych. Jak to zwykle bywa, pojawiło się kilka wpadek redakcyjnych, głównie językowych. Są one jednak sporadyczne i nie wpływają na odbiór całości, choć w tej kategorii zdecydowanie słabiej wypada monografia B-58.
Podsumowując, kolejne trzy ciekawe zeszyty, kolejne trzy ciekawe konstrukcje lotnicze. TBiU trzyma swój poziom.    




Marek Dąbrowski
Samolot bombowy Convair B-58 Hustler
Samolot bombowy Boeing B-47 Stratojet
Samolot bombowy B-70 Valkyrie
 
Typy Broni i Uzbrojenia
Zeszyt nr 260, 261, 2 (nr specjalny),
Agencja wydawnicza CB
2025,
50/52/44 strony w miękkiej oprawie,
liczne zdjęcia i rysunki barwne.



 

niedziela, 7 grudnia 2025

Skrzydlata Polska ML 11/2025. Koniec epoki

Co jakiś czas jesteśmy świadkami mniej lub bardziej uroczystego wycofania ze służby kolejnego typu samolotów. Zawsze jest to znak czasów. Z jednej strony przemijania dawnego, z drugiej dominacji nowego. W Polsce pożegnaliśmy ostatnio samoloty Su-22, przez dekady określane mianem myśliwsko-bombowych, przy czym w ostatnich latach to właśnie określenie było najgroźniejszym elementem ich „uzbrojenia”. Zgoła odmiennie ma się wrześniowe pożegnanie samolotów MiG-21 w służbie Indyjskich Sił Powietrznych. Kolejny przedstawiciel maszyn „Made in CCCP” przechodzi do historii. I choć w kilku armiach pojedyncze maszyny wzbijają się w powietrze, to wycofanie popularnych Fishbedów z eskadr jednego z największych ich użytkowników stanowi cezurę czasowa pewnej epoki w historii lotnictwa wojskowego. Za takim stwierdzeniem przemawia nie tylko liczba użytkowanych samolotów w różnych wersjach i jego okres – 62 lata. Indie należały też do nielicznego grona państw, które produkowały te samoloty. Co ważniejsze, to właśnie indyjskie MiGi-21 przeszły najgłębszą modernizację do najbardziej zaawansowanej wersji MiG-21-93, która można śmiało nazwać generacją 4+ tego samolotu. I w takiej właśnie wersji, z podniesioną głową samolot ten przechodzi na zasłużoną emeryturę.
Szkoda tylko, że szanse zobaczenia tej maszyny w locie, przynajmniej w Europie, spadły praktycznie do zera.
 
TOP 3
1. Indie pożegnały MiG-21. Artykuł podsumowuje 62 lata służby tych dziś już legendarnych samolotów w Siłach Powietrznych Indii. Na pięciu stronach Autor prezentuje historię indyjskich maszyn w przysłowiowej pigułce.
2. Lotnicze święto w Nowym Targu. Kolejny fajny artykuł M. Sigmunda, będący dość szczegółową relacją z tegorocznego Nowotarskiego Pikniku Lotniczego. Jak zwykle u tego Autora po za opisem wydarzeń na niebie, można zapoznać się z krótką historią występujących maszyn oraz związanych z nimi ludzi.
3. NATO Tiger Meet 2025. Pewnie u niejednego z nas nadal żywe są wspomnienia z pamiętnego NTM w Poznaniu-Krzesinach w maju 2018 r. W obecnej sytuacji geopolitycznej powtórka w najbliższych latach jest raczej mało prawdopodobna. U tych co odważniejszych i bardziej zdeterminowanych uzupełniają je wspomnienia z wyjazdu(ów) na kolejne edycje ćwiczenia, czy to na dzień spottera czy lub/i spotterkę podpłotową. Pozostałych cieszyć mogą jedynie relacje z kolejnych edycji ćwiczenia, takie jak zamieszczona w listopadowym numerze Skrzydlatej. Szkoda tylko, że zdjęcia polskiego Jastrzębia, tak pięknie przygotowanego na tą imprezę, już zawsze będą się smutno kojarzyć.   

Powiązane wpisy: 
Skrzydlata Polska ML 10/2025. Już dopiero
Skrzydlata Polska ML 9/2025. Krew i łzy
Skrzydlata Polska ML8/2025. Pierogarnia
Skrzydlata Polska ML7/2025. Innowacje, nowe podąża ścieżką starego?
Skrzydlata Polska ML 6/2025. Krytyczne spojrzenie na zachód
Skrzydlata Polska ML 5/2025. Władek nie wydurniaj się
Skrzydlata Polska ML 4/2025  Zdarzenie jak szóstka w Lotto
Skrzydlata Polska ML 3/2025. Elektryczna zadyszka
Skrzydlata Polska ML 2/2025. Skrzydlatej matematyczne problemy
Skrzydlata Polska ML 1/2025. Numer południowy
Skrzydlata Polska ML 12/2024. Roczek Fafika
Skrzydlata Polska ML 11/2024. Czekając na rewolucję
Skrzydlata Polska ML 10/2024. Lot na rynku
Skrzydlata Polska ML9/2024. Kawa nad K2
Skrzydlata Polska ML8/2024. Tani wypełniacz zamiast wspomnienia o ciekawym człowieku i jego osiągnięciach
Skrzydlata Polska ML7/2024. Odtwarzanie zDOLności
Skrzydlata Polska ML 6/2024. Obyś setki nie doczekał
Skrzydlata Polska ML 5/2024. Concorde, następne pokolenie?
Skrzydlata Polska ML 4/2024. Transportowe mrzonki
Skrzydlata Polska ML 3/2024.
Skrzydlata Polska ML 2/2024. Błędy duże, małe i malutkie
Skrzydlata Polska ML 1/2024. Jaki pierwszy numer, taki cały rok?
Skrzydlata Polska ML 12/2023. Samolot nie dla każdego
Skrzydlata Polska ML 11/2023 – pomysł na DOLa
Skrzydlata Polska ML 10/2023 – wodorowa nadzieja
Skrzydlata Polska ML 9/2023 – rozmyta przyszłość lotnictwa
Skrzydlata Polska ML 7/2023 – nam strzelać nie kazano
Skrzydlata Polska ML 6/2023 - wojsko w cywilu
Skrzydlata Polska ML 5/2023 – pożegnanie papugi
Skrzydlata Polska ML 4/2023 – politykierstwo ponad fakty, z lotnictwem w tle
Skrzydlata Polska ML 3/2023 – wojna odkryta
Skrzydlata Polska ML 2/2023 – pożegnania, pożegnania, pożegnania
Skrzydlata Polska 12/2022. Hypki na Papieża
Skrzydlata Polska 11/22 – od Raptora do „traktora”
Skrzydlata Polska 10/22 – Alicja w krainie prądu
Skrzydlata Polska 8/22 – Zamierające pokazy
Skrzydlata Polska 7/22 – pomiędzy rzeczywistością a fantazją
Skrzydlata Polska 6/22 – niskoemisyjna
Skrzydlata Polska 5/22 – helikopter z wyciągarką
Skrzydlata Polska 4/22 – wojna? Jaka wojna?
Skrzydlata Polska – magazyn sprzeczności
 
 

poniedziałek, 1 grudnia 2025

Lotnictwo 10/2025. Czarne krzyże nad Polską

Świat stanął na głowie. Zapoczątkowane przed z górą trzema dekadami przemiany społeczno-polityczne w Europie doprowadziły do totalnego przemodelowania systemu wartości. Dla byłych członków Układu Warszawskiego z Europy Centralnej także przebiegunowaniem układu sojusznik-przeciwnik. Wojna w Ukrainie tylko scementowała nasz sojusz z państwami Zachodu, na nasze szczęście. Jej skutkiem jest też zwiększenie obecności sił zbrojnych naszych sprzymierzeńców na obszarze Polski, nie tylko w ramach kurtuazyjnych wizyt i ćwiczeń, ale także pełniących dyżury bojowe. W ten sposób znane z tytułu bestseleru S. Skalskiego „Czarne krzyże nad Polską” nabrały zupełnie innego, tym razem pozytywnego znaczenia. Obyśmy tylko podobnego zwrotu w stosunku do czerwonych gwiazd nie doświadczyli.
 
TOP 3
1. Niemieckie Typhoony wzmacniają wschodnia flankę NATO. Kolejna relacja z aktualnych wydarzeń mających miejsce na polskim lotnisku i naszym, to znaczy NATOwskim niebie. Miejscem wydarzeń jest Mińsk, mazowiecki oczywiście.
Bohaterami niemieckie samoloty wielozadaniowe i nasze Fafiki oraz Jastrzębie. Nie wiem, czy to tylko przypadek, czy celowa złośliwość Autorów, ale w Niemczech samoloty tego typu noszą oznaczenie EF-2000 lub nazywane są po prostu Eurofighterami, podczas gdy angielska nazwa oraz jej hiszpańskie czy włoskie odpowiedniki nie są mile widziane.
2. North American FJ (F-1) Fury. Artykuł przybliżający historię powstania i służby oraz budowę jednego z pierwszych myśliwców pokładowych z czasów, gdy samoloty pozbywały się śmigieł. I choć FJ Fury zbudowano tylko 33, znalazły one swoje miejsce w historii lotnictwa, szczególnie pokładowego. Z miejscem tym warto się bliżej zapoznać. W przypadku artykułów L. A. Wieliczko zapoznanie takie jest jak zwykle przyjemnością.
3. 20 lat MiG-ów-29 na ziemi malborskiej. W swoim materiale duet Gołąbek-Wrona opisuje wspomniany w tytule okres. Jest to krótkie kalendarium połączone z informacjami o malborskiej jednostce, poszczególnych użytkowanych tu samolotach MiG-29 i najważniejszych wydarzeniach.
Zastanawiający jest pociąg lotników do wszelkiego rodzaju rocznic i ich upamiętniania, co nie zawsze wygląda do końca poważnie. Przykładem może być pokazany w artykule kamień upamiętniający dwadzieścia lat eksploatacji MiGów-29 w Malborku oraz trzydzieści pięć w Polsce. Jeden kamień dwie odległe od siebie o rok rocznice. Trochę to dziwne.
 
Powiązane wpisy:
Lotnictwo 9/2025. Zguba na zgubę
Lotnictwo 7-8/2025. Mit podniebnych rycerzy
Lotnictwo 6/2025. Putina z Zełenskim nieformalny sojusz
Lotnictwo AI 5/2025. Antek wiecznie żywy5-antek-wiecznie-zywy.html
Lotnictwo AI 4/2025. Samolot „prezydencki”
Lotnictwo AI 3/2025. Samoloty pasażerskie – dynamiczna stagnacja
Lotnictwo AI 2/2025. Magia pierwszego razu
Lotnictwo AI 1/2025. Samba, kawa i Millenium
Lotnictwo AI 12/2024. Tuba propagandowa pełna marketingowego bełkotu
Lotnictwo AI 1/2025. Samba, kawa i Millenium
Lotnictwo AI 11/2024. Polska śmigłowcami stoi
Lotnictwo AI 10/2024. Staruszek Hercules, początki
Lotnictwo AI 9/2024. Polski przemysł lotniczo-kosmiczny – rozkwit czy agonia?
Lotnictwo AI 8/2024. Ciekawie, solidnie, atrakcyjnie?
Lotnictwo AI 7/2024. Niszowiec z kraju klonowego liścia
Lotnictwo AI 6/2024. Szerokokadłubowy Embraer
Lotnictwo AI 5/2024. Rok F-16 w Europie wschodniej
Lotnictwo AI 4/2024. Lotnicze dylematy Wuja Sama
Lotnictwo AI 3/2024. Stare i nowe Herculesy Trójkąta Weimarskiego
Lotnictwo AI 2/2024. Samoloty (roz)bojowe?
Lotnictwo AI 1/2024. Konkurencja i lobbing wśród magazynów lotniczych
Lotnictwo AI 12/2023. Historia coraz bardziej odległa, przyszłość coraz bardziej niepewna
Lotnictwo AI 11/2023. Podniebna artyleria
Lotnictwo AI 9/2023 – żółta kartka za bylejakość
Lotnictwo AI 8/2023 – odmitologizowanie Concordskiego
Lotnictwo AI 7/2023 – różne wymiary polityki odstraszania
Lotnictwo AI 7/2023 – różne wymiary polityki odstraszania
Lotnictwo AI 5,6/2023 – granice kryptoreklamy
Lotnictwo AI 4/2023 – PZL-130 Orlik – po co nam to było?
Lotnictwo AI 3/2023 – bylejakość Boeinga tuczy Airbusa
Lotnictwo AI 1/2023 – modernizacja po amerykańsku
Lotnictwo AI 12/2022 – numer wiele objaśniający
Lotnictwo AI 11/2022 – przekleństwo Jaskółki
Lotnictwo AI 10/2022 – szklane kule Airbusa i Boeinga
Lotnictwo AI 9/2022 – śmigłowce na fali wznoszącej
Lotnictwo AI 8/2022 – śmigłowiec, którego nie ma
Lotnictwo AI 7/2022 – spalone marzenie
Lotnictwo AI 6/2022 – drony po polsku
Lotnictwo AI 5/2022. Zbrojne niebo nad nami
Lotnictwo AI 4/2022. Aligator – historia upadku
Lotnictwo AI 3/2022 – powietrzni zwiadowcy duzi i mali
Lotnictwo AI 2/2022 – numer ostatni przedwojenny 
Lotnictwo 1/2022 -przyszłość nadejdzie szybciej niż nam się wydaje
Lotnictwo 12/2021 - rocznicowe dylematy
Lotnictwo 11/2021 – pierwszy wielki sukces Antonowa
Lotnictwo10/2021 – wiosenna wojenka 1939
Lotnictwo9/2021 – dzień dzisiejszy lotnictwa wojskowego RP
Lotnictwo6/2021 – Łukaszenka nie był pierwszy?
Lotnictwo5/2021 – szpiedzy 50+
Lotnictwo4/2021 – kwietniowa mozaika
Lotnictwo 3/2021 – magazyn gdybających dziennikarzy
Lotnictwo 2/2021 - dwie rosyjskie ikony (lotnictwa)
Lotnictwo 1/2021 - przyzwoity start
Lotnictwo 12/2020 - nowe stare samoloty
Lotnictwo 11/2020- nowe stare
Lotnictwo 10/2020 - numer delta
Lotnictwo 9/2020
Lotnictwo 8/2020 - znowu czarna owca w numerze
Lotnictwo 7/2020
Lotnictwo 6/2020 – pod znakiem latających olbrzymów
Lotnictwo 4-5/2020 - co z tym Lotnictwem? Lotnictwo 3/2020 - dno jest blisko
Lotnictwo 2/2020-- ciekawie, choć nadal z dodatkiem bylejakości
Lotnictwo 12/2019 - sinusoida
Lotnictwo 10-11/2019 - jeden artykuł rozwalił cały numer 
Lotnictwo 6/2019, nie tracę nadziei 
Lotnictwo 1-2 /2019 - równia pochyła?
Lotnictwo 12/2018, jakość czy jakoś? 
Lotnictwo AI 9/2022 – śmigłowce na fali wznoszącej
Lotnictwo AI 2/2023 – ładowniczy ze śmigiełkiem na czubku
Lotnictwo 2/2020-- ciekawie, choć nadal z dodatkiem bylejakości
Lotnictwo 12/2019 - sinusoida
Lotnictwo 10-11/2019 - jeden artykuł rozwalił cały numer 
Lotnictwo 6/2019, nie tracę nadziei 
Lotnictwo 1-2 /2019 - równia pochyła?
Lotnictwo 2/2020-- ciekawie, choć nadal z dodatkiem bylejakości
Lotnictwo 12/2019 - sinusoida
Lotnictwo 10-11/2019 - jeden artykuł rozwalił cały numer 
Lotnictwo 6/2019, nie tracę nadziei 
Lotnictwo 1-2 /2019 - równia pochyła?
Lotnictwo 12/2018, jakość czy jakoś? 
Lotnictwo AI 9/2022 – śmigłowce na fali wznoszącej
Lotnictwo AI 2/2023 – ładowniczy ze śmigiełkiem na czubku
Lotnictwo 2/2020-- ciekawie, choć nadal z dodatkiem bylejakości
Lotnictwo 12/2019 - sinusoida
Lotnictwo 10-11/2019 - jeden artykuł rozwalił cały numer 
Lotnictwo 6/2019, nie tracę nadziei 
Lotnictwo 1-2 /2019 - równia pochyła?

poniedziałek, 24 listopada 2025

Mielecka „rocznica” nie wiadomo czego, po co i na co

Bardzo fajnie, że liczne osoby związane z lotnictwem piszą i wydają książki, w których ratują od zapomnienia to co w ich oraz ich znajomych pamięci zostało. Jest to tym ważniejsze, że upływający czas sprawia, że uczestników i światków dni świetności polskiego lotnictwa pozostaje coraz mniej. Drugą stroną medalu jest sposób, w jaki wspomnienia zostały spisane i wydane. Sprostać napisaniu, zredagowaniu i wydaniu książki nie jest rzeczą łatwą. Czasami z wyzwaniem tym nie radzą sobie nawet profesjonalne wydawnictwa. A jak udało się to panu Teofilowi, który własnym nakładem wydal książkę „
100 lat przygody Mielca z lotnictwem”.
Ciekawy pomysł na książkę, wiąże się zwykle z jej tytułem. W tym przypadku wydaje się on mocno naciągany w zakresie okrągłej rocznicy. Autor przyjął za nią nie do końca pewny moment, w którym młody Stanisław Dziaołwski zakochał się w lotnictwie. To trochę tak, jakby za datę urodzin dziecka uznać dzień, w którym ojciec zakochał się, być może od pierwszego wejrzenia, w przyszłej matce. Można było wydać te same wspomnienia i przemyślenia Autora bez tak górnolotnej, karkołomnej konstrukcji i bez szkody dla meritum publikacji. Tym bardziej, że wieloletnia praca jako mechanika lotniczego na różnych stanowiskach, a także na kontraktach zagranicznych, daje Autorowi ogromny zasób wiedzy, doświadczenia i wspomnień, co znajduje odzwierciedlenie w treści publikacji. Dopełnieniem tekstu są liczne, zwykle bardzo ciekawe i nie zawsze znane powszechnie zdjęcia.
Książka podzielona jest na czterdzieści dwa rozdziały, od kilkustronicowych poświęconych określonym tematom lub wydarzeniom, po znacznie krótsze, czasem jednostronicowe, poświęcone poszczególnym typom samolotów produkowanych w Mielcu. Szkoda, że tu swojego miejsca nie znalazł PZL.37 Łoś, w końcu to dzięki niemu zakłady lotnicze w Mielcu powstały.
Wraz z lekturą kolejnych stron, to co jest tam opisane oraz sam Autor stawali się dla mnie coraz mniej wiarygodni. Powodem są liczne błędy merytoryczne, jak chociażby:. „Ern Henkel Flugzeugwerk”, str. 29; PWS-47 zamiast PWS-26, str. 31; zbyt dużym uproszczeniem jest napisanie, że najważniejsza różnica pomiędzy MiGiem-15, a MiGiem-17 polegała ma sylwetce samolotu oraz zastosowaniu radionamiernika SRD-1M, str. 57; Radar RP-5 to Izumrud, nie Izumrut, str. 62; Belphegor to M-18, str. 83; Nie jest prawdą, że polskie wojsko używało samolotów Iskra do roku 2009, str. 90. M-15 nie był drugim na świecie samolotem rolniczym w układzie dwupłata, str. 92; Silnik turboodrzutowy, w tym przypadku AI-25 nie był napędzany olejem napędowym, str. 92; Nie zgadza się stwierdzenie, że Dromadera seryjnie produkowano tylko w wersji M-18B, str. 97; liczba wyprodukowanych samolotów, M-20 Mewa to raz 20, a drugi raz 23 sztuki, str. 102; Samolot Iryda miał być do Indii eksportowany, nie importowany, str. 126; Śmigłowiec Black Hawk trudno jest nazwać „śmigłowcem bojowym”, zwłaszcza w wersji budowanej w Mielcu, str. 130.
Kolejny, poważny problem podczas czytania stanowią liczne, nawet bardzo liczne, błędy językowe, zwłaszcza te gramatyczne. Szkoda, że Autor nie powierzył korekty tekstu komuś choć trochę kompetentnemu, choćby pani od polskiego z pobliskiej szkoły. Nie miej wkurzający jest brak konsekwencji w podawaniu nazw samolotów. Raz mamy AN-2, a obok An-2. Raz mamy MiG-15, a raz MiG 15. Jeszcze gorzej jest w przypadku pisowni nazw naszych limów, gdzie myślnik pojawia się lub znika w sposób, jak się wydaje zupełnie przypadkowy. Kompletu dopełniają: SU-7 i Mig-21, IŁ-86.
To kolejny, nie wiem już który, przykład książki wydanej przez jej autora, który nie bardzo radzi sobie ze stroną redakcyjną i edycyjną procesu tworzenia książki. Szkoda, zwłaszcza w przypadku tych najgorzej przygotowanych, które pokazują bardziej jak książek przygotowywać nie należy, wręcz nie wolno. Ta bylejakość jest przecież brakiem szacunku Autora nie tylko do swojej osoby oraz czytelników, ale także osób i zdarzeń opisywanych na kartach książki.

100 lat przygody Mielca z lotnictwem
Teofil Lenartowicz
nakład własny autora
2025
142 strony w miękkiej oprawie
Liczne zdjęcia kolorowe i biało-czarne