poniedziałek, 1 listopada 2021

Oczami pilota – prawie pół wieku lotnictwa wojskowego PRLu i III RP

Na firmamencie lotniczych wspomnień z różnych czasów, spod wielu znaków i skrzydeł, pojawiła się nowa gwiazda nosząca tytuł „Oczami pilota”. Książka jest lotniczą autobiografią Benedykta Sasima, pilota wojskowego, którego los nierozerwalnie związał ze wszystkimi użytkowanymi w Polsce typami samolotów bojowych Suchoja. Wieloletnia służba i wspinanie się po stromych szczeblach kariery pozwoliła Autorowi stać się ekspertem w zakresie szkolenia, eksploatacji i wykorzystania bojowego maszyn Su-7, Su-20 i Su-22. Okres związany z lotami na tych, bardzo wymagających dla pilotów maszynach zajmuje większą część autobiografii. Napisana jest ona w klasycznym dla tego typu książek, czyli chronologicznym układzie. Całość podzielona jest na 36 rozdziałów obejmujących zwykle jeden rok kalendarzowy. Większość z nich zakończona jest podsumowaniem rocznych wpisów w książce pilota w postaci liczby wylatanych godzin. Mamy więc rodzinny Sierpc i okres dzieciństwa i młodości. Szkolenie lotnicze w Dęblinie i Radomiu na Junakach-3, TS-8 Bies i TS-11 Iskra oraz Limy-2 i 5. Dalej Babimost i Limy-6, dalej Bydgoszcz i początek przygody z Su-7 i tak dalej.
Dla mnie najciekawszymi fragmentami „Oczami pilota” są opisy szkolenia w Związku Radzieckim, najpierw na samolotach Su-20 w Krasnodarze (1976), a później studiów w akademii lotniczej w Monino (1979-1983). Stosunki w polskiej grupie, a przede wszystkim z gospodarzami w trudnych czasach Solidarności oraz Stanu Wojennego, w tym „nadzór” nad niepewnym ideowo elementem polskim, inwigilacja studentów a także nie zawsze legalne wyjazdy turystyczne polskich studentów stanowią niezły materiał na oddzielną opowieść. Zapewne dla wielu młodszych czytelników niektóre opisy tego co się w społeczeństwie radzieckim działo, jak organizowano życie obywateli będą czymś niewiarygodnym, niczym z surrealistycznego dramatu. Uzupełnieniem tego wątku są opisy mizerii żołnierskiego życia w PRLu: niskich poborów, trudności z otrzymaniem i zagospodarowaniem mieszkania, realizacja marzeń o Syrence lub Fiacie 125p. Z drugiej strony mamy, mniej lub bardziej otwarcie opisane, wysokie spożycie alkoholu w trakcie spotkań towarzyskich, nie tylko podczas pobytu w ZSRR.
Pełniąc wysokie funkcje w 4 Korpusie Lotniczym i 3 Korpusie Obrony Powietrznej był Sasim zarówno świadkiem, jak i uczestnikiem, a nieraz także ofiarą, procesu transformacji ustrojowej, która zaowocowała niekończąca się reorganizacją i redukcją sił zbrojnych, w szczególności lotnictwa. Pomimo, iż są to wspomnienia najświeższe i najtrudniejsze, Autor mierzy się z nimi odważnie, ostrożnie operując jednak ocenami i opiniami negatywnymi. Czytelnik wtajemniczony zostaje w wiele spraw związanych z tymi jakże współczesnymi dziejami, wokół których narosło wiele mniej lub bardziej prawdziwych opinii lub nawet mitów. Reorganizacja i redukcje jednostek, roszady personalne, otwarcie na zachód, czy słynny „Obiad drawski” przewijają się przez karty książki. Jak dotychczas nieliczne są wspomnienia wyższych oficerów lotnictwa pełniących funkcje sztabowe w tym czasie, co dodaje „Oczami pilota” wartości poznawczej i świeżości.
Dość gruba – 596 stron – książka wydana jest starannie, przyjaznym dla czytelnika, choć dosyć drobnym drukiem, w wygodnym do czytania formacie, na dobrym papierze. Biało-czarne zdjęcia zamieszczone są na końcu rozdziałów.
Tak obszerna książka nie jest wolna od błędów, zarówno merytorycznych, jak i redakcyjnych. Z tych pierwszych dostrzegłem: „… silnik wzorowano na francuskim Mirage’u – ATAR-3”, str. 325; „… gazy wylotowe były skierowane w dół od osi samolotu z różnicą siedemdziesięciu stopni w stosunku do Su-20”, str. 415; Nie jest prawdą że na „… nagrodę dla zwycięzców w wysokości tysiąca złotych co było na owe czasy znaczna sumą”, str.475, gdyż w roku 1993, na ponad rok przed dominacją złotego była to suma żadna. Skrzydlata Polska w 1994 roku kosztowała 24 000 złotych.
Redakcyjne to m.in.: „… wydzielono dla nas szkolenia cztery lotniska”, str. 75; „Prowadzący byli coraz niżej …”, mowa o parze Lim-2, str. 119; „… silnik wszedł obroty minimalne …”, str. 197; Brak konsekwencji w zapisie jednostek, zdarzają się bezpośrednio po wartości liczbowej - bez spacji, str.296; „… żebym dał mu parę (dni) i załatwił kawalerkę …”, str. 303; S-20 zamiast Su-20, str. 315; „tylko czterdzieści loty …”, str. 500; na zdjęciu na str. 515 nie ma podpisanego Mirage 2000. 
Powszechną, choć nie najlepszą praktyką jest spisywanie i publikacja wspomnień u schyłku kariery lub po jej zakończeniu. Jest to układ logiczny, pozwalający spojrzeć na minione wydarzenia z perspektywy czasu, zwykle nie wolnej od refleksji i doświadczeń przyszłych zdarzeń. Jednakże jest to obraz przefiltrowany, który zwykle pozbawiony jest młodzieńczego entuzjazmu, zapalczywości czy naiwności, co czyni go w pewnym sensie skostniałym. Wydarzenie i przygody stają się nieostre, pozbawione barw, mdłe. Najlepiej byłoby, gdyby lotnicy spisywali wspomnienia na bieżąco, a publikowali je u schyłku kariery bez zbytniej ingerencji w tekst pierwotny. Pomimo potężnego ładunku wspomnień narracja „Oczami pilota” jest znacznie sztywniejsza niż w Szkole pod gwiazdami Kulika i mniej porywająca niż Pilot F-16 Modrzewskiego. Nie zmienia to jednak faktu, że książka jest bardzo dobrze napisana i nie gorsza w odbiorze. Jestem przekonany, że sympatycy lotnictwa spod znaku biało-czerwonej szachownicy, nie tylko ostatniego półwiecza, na książce się nie zawiodą, a czas poświęcony na lekturę zostanie Wam „skradziony” w bardzo przyjemny sposób. 
 

Sasim Benedykt
Oczami pilota
Wydawnictwo nowoczesne
2021
596 stron w miękkiej oprawie.
zdjęcia czarno-białe
 



 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz