niedziela, 11 stycznia 2026

Lotnictwo AI 12/2025. Nie wszyscy chcą być Youtoberami?

Kiedy opadł kurz medialnej wrzawy po katastrofie polskiego F-16 w Radomiu można nieco chłodniej i szerzej spojrzeć na udział samolotów wojskowych w pokazach lotniczych. Przyczynkiem do podjęcia tematu jest artykuł o Frecce Tricolori w ostatnim w roku 2025 numerze Lotnictwo AI. Pokazy lotnicze są tak stare, jak samo lotnictwo. Już od pierwszych wzlotów śmiałkowie pokazywali, że potrafią ujarzmić statek latający. Z czasem zaczęli pokazywać na co ich i ich samoloty stać, latając coraz szybciej i wykonując coraz bardziej złożone i niebezpieczne ewolucje. Powstało wiele grup, zwykle menadżer, pilot(ci) i mechanik(cy) którzy przemierzali kontynent europejski lub amerykański podobnie jak trupy cyrkowe, zarabiając na życie karkołomnymi ewolucjami. Potencjał działalności tego rodzaju szybko dostrzegli wojskowi, którzy upatrywali w lotniczych akrobatach nie tylko de,monstratorów możliwości sił powietrznych oraz ich sprzętu. Podstawowym celem było wzbudzenie zainteresowania, często pasji lotniczej, w młodych ludziach. To oni, jak to młodzi, żądni przygód, niebezpieczeństw, sławy i powodzenia u płci pięknej garneli się do lotnictwa. Było z kogo wybierać. Do dziś cel promocyjno-rekrutacyjny jest podstawą działalności wojskowych zespołów pokazowych, ich udziału w pokazach lotniczych lub/i organizacji tego typu imprez w bazach wojskowych. Cała otoczka i budowanie splendoru wokół lotników sprawia, że drzwi aeroklubów i szkół lotniczych szturmują tłumy rozmarzonych chłopaków i dziewczyn. No właśnie, czy nadal szturmują? Biorąc pod uwagę obecny rozwój lotnictwa wojskowego, o cywilnym nie wspominając, potrzeba szerokiej rzeszy zdrowych, wykształconych i gotowych na wiele wyrzeczeń ludzi. O ile pokazy lotnicze na zdrowie młodego pokolenia mają wpływ znikomy i raczej nie pozytywny, to z wykształceniem, a raczej chęcią do nauki może być lepiej. Najwięcej zdziałać można na polu chęci i determinacji. Jest to tym ważniejsze, że już małe dzieci w USA i Wielkiej Brytanii trzy razy częściej niż astronautami chcą zostać vlogerami lub youtuberami. U nas zapewne jest podobnie lub jeszcze gorzej, gdyż inaczej niż tam – zwłaszcza w USA – w naszej przestrzeni publicznej (muzea, pomniki, parki, szkoły, …) lotnictwo zajmuje miejsce raczej symboliczne. Symptomatyczne jest, że jak pokazują badania, dwóch na trzech młodych Polaków deklaruje, że nie zamierza w razie wojny bronić ojczyzny. Pozostaje mieć nadzieję, że świadomość podstawowej roli pokazów lotniczych pozwoli decydentom w mundurach i ministerialnych garniturach podejmować świadome i dalekosiężne decyzje odnośnie do organizacji pokazów lotniczych w Polsce i udziału naszych pilotów w imprezach poza granicami kraju. Oby chęć odsunięcia od siebie odpowiedzialności za ostatnie tragiczne wydarzenia nie przysłoniła im głównego celu organizacji pokazów lotniczych.

TOP 3

1. Frecce Tricolori. 65 lat włoskiej ikony lotnictwa. Pokazy Trójkolorowych strzał są ozdobą każdych pokazów lotniczych, na których występują. Są też magnesem przyciągającym na nie tłumy. Jestem przekonany, że ludzi urzeczonych pięknem ich pokazu jest zawsze więcej niż osób nim rozczarowanych. Pewnie z wyjątkiem jednego występu  w Niemczech sprzed prawie czterdziestu lat. Na ośmiu stronach artykułu, poza świetnymi zdjęciami, zamieszczono obszerny, nie gorszy od zdjęć tekst. Jest trochę o historii zespołu, jego czasach współczesnych oraz o planach na najbliższe lata, zwłaszcza o planowanej wymianie samolotów. W ciekawy sposób została opisana organizacja zespołu, jego aktualny skład oraz najciekawsze, można powiedzieć sztandarowe figury ich podniebnego baletu.
2. Udręki programu MC-21 i innych rosyjskich samolotów pasażerskich. Kolejny artykuł P. Butowskiego pokazujący problemy trapiące rosyjski przemysł lotniczy. Jako przemysł wysokiej technologii rozwijał się przez dekady korzystając ze wsparcia, a częściej gotowych rozwiązań zagranicznych. Funkcjonowanie tego układu uległo pogorszeniu po roku 2014, a zaostrzenie sankcji po lutym 2022 roku doprowadziło do jego załamania. Jak pokazano w artykule, król jest nagi, a przedstawiane przez urzędników i polityków kolejne terminy rozpoczęcia produkcji nowych, a właściwie starych zmodernizowanych, samolotów przesuwane są w coraz odleglejszy czas. Warto przeczytać by się dowiedzieć więcej oraz przekonać, że użyte przez Autora słowo „udręka” jest strzałem w dziesiątkę.
3. Wojsko Polskie wchodzi na orbitę. Krótki opis tego, co wzleciało w kosmos lub wkrótce wzleci i zasili naszą armię w tak potrzebne aktualne dane wywiadowcze. Co warte podkreślenia wdrażane rozwiązania dostarczają dużej autonomii w wyborze trybu i obszaru pracy satelitów. Co nie mniej ważne, wiele z rozwiązań posiada nalepkę „Made in Poland”.

 

Powiązane wpisy:


Lotnictwo AI 11/2025. Żywa legenda
Lotnictwo AI 10/2025. Zastanawiające milczenie

Lotnictwo AI 9/2025. Straszenie MiGiem

Lotnictwo AI 8/2025. Bomby dla Nobla

Lotnictwo AI 7/2025. Powolny zmierzch latających dysków
Lotnictwo AI 6/2025. Srebrny jubileusz najszlachetniejszych ze szlachetnych
Lotnictwo AI 5/2025. Antek wiecznie żywy5-antek-wiecznie-zywy.html
Lotnictwo AI 4/2025. Samolot „prezydencki”
Lotnictwo AI 3/2025. Samoloty pasażerskie – dynamiczna stagnacja
Lotnictwo AI 2/2025. Magia pierwszego razu
Lotnictwo AI 1/2025. Samba, kawa i Millenium
Lotnictwo AI 12/2024. Tuba propagandowa pełna marketingowego bełkotu
Lotnictwo AI 1/2025. Samba, kawa i Millenium
Lotnictwo AI 11/2024. Polska śmigłowcami stoi
Lotnictwo AI 10/2024. Staruszek Hercules, początki
Lotnictwo AI 9/2024. Polski przemysł lotniczo-kosmiczny – rozkwit czy agonia?
Lotnictwo AI 8/2024. Ciekawie, solidnie, atrakcyjnie?
Lotnictwo AI 7/2024. Niszowiec z kraju klonowego liścia
Lotnictwo AI 6/2024. Szerokokadłubowy Embraer
Lotnictwo AI 5/2024. Rok F-16 w Europie wschodniej
Lotnictwo AI 4/2024. Lotnicze dylematy Wuja Sama
Lotnictwo AI 3/2024. Stare i nowe Herculesy Trójkąta Weimarskiego
Lotnictwo AI 2/2024. Samoloty (roz)bojowe?
Lotnictwo AI 1/2024. Konkurencja i lobbing wśród magazynów lotniczych
Lotnictwo AI 12/2023. Historia coraz bardziej odległa, przyszłość coraz bardziej niepewna
Lotnictwo AI 11/2023. Podniebna artyleria
Lotnictwo AI 9/2023 – żółta kartka za bylejakość
Lotnictwo AI 8/2023 – odmitologizowanie Concordskiego
Lotnictwo AI 7/2023 – różne wymiary polityki odstraszania
Lotnictwo AI 7/2023 – różne wymiary polityki odstraszania
Lotnictwo AI 5,6/2023 – granice kryptoreklamy
Lotnictwo AI 4/2023 – PZL-130 Orlik – po co nam to było?
Lotnictwo AI 3/2023 – bylejakość Boeinga tuczy Airbusa
Lotnictwo AI 1/2023 – modernizacja po amerykańsku
Lotnictwo AI 12/2022 – numer wiele objaśniający
Lotnictwo AI 11/2022 – przekleństwo Jaskółki
Lotnictwo AI 10/2022 – szklane kule Airbusa i Boeinga
Lotnictwo AI 9/2022 – śmigłowce na fali wznoszącej
Lotnictwo AI 8/2022 – śmigłowiec, którego nie ma
Lotnictwo AI 7/2022 – spalone marzenie
Lotnictwo AI 6/2022 – drony po polsku
Lotnictwo AI 5/2022. Zbrojne niebo nad nami
Lotnictwo AI 4/2022. Aligator – historia upadku
Lotnictwo AI 3/2022 – powietrzni zwiadowcy duzi i mali
Lotnictwo AI 2/2022 – numer ostatni przedwojenny 
Lotnictwo AI 2/2023 – ładowniczy ze śmigiełkiem na czubku

Lotnictwo AI 9/2022 – śmigłowce na fali wznoszącej

niedziela, 4 stycznia 2026

Skrzydlata Polska ML 12/2025. Agrolotnictwo – cień dawnej świetności

„Cień dawnej świetności” zapożyczyłem z artykułu S. Majewskiego który pojawił się w ostatnim w tym roku numerze Skrzydlatej. Materiał stanowi nawiązanie do jubileuszowej konferencji „Od Poteza do Dromadera – 100 lat polskiego agrolotnictwa”, która odbyła się w dniach 20-22 X br. w Muzeum Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w podpoznańskiej Szreniawie. Wraz z konferencją odbył się VI Zjazd Agrolotników. Dwa dni obrad, przedzielone zjazdem, obfitowały w ciekawe referaty i dyskusje. Pierwszy dzień poświęcony był w całości historii polskiego agrolotnictwa. Drugi koncentrował się na dniu dzisiejszym i przyszłości. Przyznam, że po konferencji pozostały mi mieszane uczucia. Z jednej strony polski przemysł lotniczy wykorzystał dobrą koniunkturę na agrolotnictwo w PGRach i kołchozach rozwijając masową produkcję Antków i Gawronów, co pozwoliło na opracowanie nowych samolotów agro. Tak powstał Dromader będący głęboką modernizacją amerykańskiego Trasha oraz nasz oryginalny Kruk. Nie można też zapomnieć o jedynym w swoim rodzaju Belfegorze, który po dzień dzisiejszy budzi liczne kontrowersje i wydaje się być niedoceniany, zwłaszcza w kontekście komfortu pracy pilota oraz jakości zabiegów agro. Ekspansja na rynki zagraniczne, szczególnie północnoafrykańskie, dostarczyła Polsce Ludowej cennych dewiz, za usługi, a z czasem też za sprzedane samoloty. Dla pilotów i pracowników obsługi, oczywiście tylko tych, którym władza ludowa pozwoliła na wyjazd, była to nie lada okazja do zarobienia znaczących jak na owe czasy pieniędzy, w dodatku po części w tak cennych wówczas dolarach. Poza ciężką i niebezpieczną pracą dostarczyła też wielu przygód i możliwości poznania świata niedostępnego wówczas dla przeciętnego Kowalskiego. Niestety czas obszedł się z branżą bezlitośnie. Upadek PGRów, kryzys gospodarczy i powolna utrata intratnych kontraktów, a z czasem nowe unijne regulacje doprowadziły do upadku. Gdyby nie ochrona lasów, agrolotnictwa w Polsce już dawno by nie było. Podobny los dotknął zakłady produkujące udane Dromadery i Kruki. Gdyby nie przejęcie przez zachodnie koncerny, już dawno by ich nie było. W tym czasie świat poszedł do przodu, a my zostaliśmy tylko ze wspomnieniami. Ciekawymi i barwnymi, ale tylko wspomnieniami. W niedalekiej przyszłości, gdy resursy Dromaderów dobiegną końca, a większość związanych a agrolotnictwem wspaniałych ludzi odleci w następny wymiar, pozostaną nam tylko ich wspomnienia, zdjęcia i nieliczne zachowane w muzeach lotnicze eksponaty. Fajnie, że są zapaleńcy, którzy nie tylko tworzą kolekcje historyczne tak wspaniałe jak ta szreniawska, ale podejmują też kroki, by przywrócić dawne maszyny niebu. Tu szczególnie cenne są wysiłki pana Henryka Wickiego i jego zespołu, aby przywrócić polskiemu niebu samolot PZL-106 Kruk. Co do przyszłości agrolotnictwa w Polsce, to jak wynika z dyskusji w trakcie konferencji, rysuje się ona raczej w barwach ciemnych, nawet bardzo ciemnych. Otwartym pozostaje pytanie, czy jest to tylko polska przypadłość czy ogólnoeuropejska norma. Po tym jakże interesującym spotkaniu pozostało jedynie zacytować klasyka:   

Daremne żale — próżny trud,
Bezsilne złorzeczenia!
Przeżytych kształtów żaden cud
Nie wróci do istnienia.
 
TOP 3
1. Ostatni polski Seasprite. Wraz z wycofaniem ostatniego lotnego SH-2G Super Seasprite z biało-czerwonymi szachownicami, po dwudziestu trzech latach polskie lotnictwo pokładowe przeszło do historii. Przyszłość pokaże czy się kiedyś odrodzi. Póki co mamy artykuł podsumowujący nie tylko lata służby tych zgrabnych śmigłowców, ale także okoliczności ich pozyskania. Osiem stron tekstu wraz z fajnymi zdjęciami, który się tej maszynie i związanym z nią ludziom należy.
2. Belgijskie F-35A dotarły do kraju. Tytuł mówi wiele, choć nie wszystko. Na sześciu stronach pokrótce opisano historię pozyskania nowych maszyn, szkolenia personelu oraz przebazowania maszyn na Stary Kontynent. Materiał szczególnie ciekawy w kontekście zbliżającego się przylotu pierwszych polskich Husarzy do kraju.
3. Dekada odzyskiwania Rakiet. W stałym dziale kosmicznym SP ML dyżurny autor, J. Kruk przedstawia krótką historię jednego z bardziej rewolucyjnych rozwiązań w historii lotów kosmicznych. W przypadku tym ważny jest nie tylko sukces innowacyjnej metody powrotu rakiet nośnych na ziemię dla ich ponownego użycia, ale i fakt, że technologię opracowały i z powodzeniem wdrożyły firmy prywatne. Dzięki temu osiągnięcie techniczne szybko przekute zostało w sukces komercyjny. Jednocześnie spowodowało ono znaczącą redukcję kosztów wynoszenia ładunków na niską orbitę, otwierając szerokie możliwości jej wykorzystania przez podmioty państwowe i prywatne. Z czasem nowe, udoskonalone i większe rakiety pozwolą na eksplorację dalszych rejonów Układu Słonecznego oraz budowę dużych, komercyjnych stacji orbitalnych. O tym, że obrana droga nie jest ślepą uliczką, jak wcześniej wahadłowce, świadczy boom na opracowanie podobnych rozwiązań w innych krajach, o czym także napisano w artykule.












Powiązane wpisy: 

Król Antek drugi, tytan polskiego agrolotnictwa
PZL-101 Gawron - samolot który zbudował polskie agrolotnictwo
Wiropłaty nad polami – helikopterowa partyzantka Made in Poland
PZL-101 Gawron – bez fajerwerków i bez wpadek
PZL M18 Dromader – mieszanka niedostatku i nadziei
Kukuruźnik samolot niezwykły
Skrzydlata Polska ML 11/2025. Koniec epoki

Skrzydlata Polska ML 10/2025. Już dopiero
Skrzydlata Polska ML 9/2025. Krew i łzy
Skrzydlata Polska ML8/2025. Pierogarnia
Skrzydlata Polska ML7/2025. Innowacje, nowe podąża ścieżką starego?
Skrzydlata Polska ML 6/2025. Krytyczne spojrzenie na zachód
Skrzydlata Polska ML 5/2025. Władek nie wydurniaj się
Skrzydlata Polska ML 4/2025  Zdarzenie jak szóstka w Lotto
Skrzydlata Polska ML 3/2025. Elektryczna zadyszka
Skrzydlata Polska ML 2/2025. Skrzydlatej matematyczne problemy
Skrzydlata Polska ML 1/2025. Numer południowy
Skrzydlata Polska ML 12/2024. Roczek Fafika
Skrzydlata Polska ML 11/2024. Czekając na rewolucję
Skrzydlata Polska ML 10/2024. Lot na rynku
Skrzydlata Polska ML9/2024. Kawa nad K2
Skrzydlata Polska ML8/2024. Tani wypełniacz zamiast wspomnienia o ciekawym człowieku i jego osiągnięciach
Skrzydlata Polska ML7/2024. Odtwarzanie zDOLności
Skrzydlata Polska ML 6/2024. Obyś setki nie doczekał
Skrzydlata Polska ML 5/2024. Concorde, następne pokolenie?
Skrzydlata Polska ML 4/2024. Transportowe mrzonki
Skrzydlata Polska ML 3/2024.
Skrzydlata Polska ML 2/2024. Błędy duże, małe i malutkie
Skrzydlata Polska ML 1/2024. Jaki pierwszy numer, taki cały rok?
Skrzydlata Polska ML 12/2023. Samolot nie dla każdego
Skrzydlata Polska ML 11/2023 – pomysł na DOLa
Skrzydlata Polska ML 10/2023 – wodorowa nadzieja
Skrzydlata Polska ML 9/2023 – rozmyta przyszłość lotnictwa
Skrzydlata Polska ML 7/2023 – nam strzelać nie kazano
Skrzydlata Polska ML 6/2023 - wojsko w cywilu
Skrzydlata Polska ML 5/2023 – pożegnanie papugi
Skrzydlata Polska ML 4/2023 – politykierstwo ponad fakty, z lotnictwem w tle
Skrzydlata Polska ML 3/2023 – wojna odkryta
Skrzydlata Polska ML 2/2023 – pożegnania, pożegnania, pożegnania
Skrzydlata Polska 12/2022. Hypki na Papieża
Skrzydlata Polska 11/22 – od Raptora do „traktora”
Skrzydlata Polska 10/22 – Alicja w krainie prądu
Skrzydlata Polska 8/22 – Zamierające pokazy
Skrzydlata Polska 7/22 – pomiędzy rzeczywistością a fantazją
Skrzydlata Polska 6/22 – niskoemisyjna
Skrzydlata Polska 5/22 – helikopter z wyciągarką
Skrzydlata Polska 4/22 – wojna? Jaka wojna?
Skrzydlata Polska – magazyn sprzeczności 

 
 

niedziela, 28 grudnia 2025

Lotnictwo 11/2025. Odrzutowce retro

Choć myśliwce odrzutowe pojawiły się w służbie pod koniec drugiej wojny światowej, to ich w niej udział miał charakter raczej epizodu niż przełomu. Bardzo osłabione lotnictwo Niemiec hitlerowskich miało ich zbyt mało, by mogły skutecznie stawić czoła lotniczej potędze Aliantów. Tym ostatnim, wobec niekwestionowanej dominacji w powietrzu, nie specjalnie spieszyło się z wprowadzaniem tak rewolucyjnej nowinki technicznej. Dopiero wojna w Korei stała się polem walk powietrznych zdominowanych przez odrzutowce. Z drugiej strony była to wojna, w której wyraźnie zarysował się kres klasycznych manewrowych walk powietrznych, które stanowiły jądro mitu podniebnych rycerzy. Rosnące szybkości, spadająca zwrotność skośnoskrzydłych ptaków bez śmigieł, a z czasem wprowadzenie radarów i rakiet kierowanych coraz mocniej oddzielały ludzi zamkniętych w ciasnych, hermetyzowanych kabinach odrzutowców od klasycznej romantyki latania. Proces ten, wraz z rozwojem samolotów bojowych, trwa zresztą po dzień dzisiejszy zamieniając stopniowo pilotów myśliwców (dziś częściej samolotów wielozadaniowych) w najwyższej klasy, ale rzemieślników.
Kilka epizodów tego procesu znalazło swoje miejsce na łamach listopadowego numeru magazynu Lotnictwo.
 
TOP 3
1. Pierwsza krew nad Koreą. 75 lat podniebnych pojedynków odrzutowców. We wspomnianym wyżej artykule Sz. Tetera opisuje meandry pierwszych pojedynków oraz pierwszych zwycięstw w potyczkach odrzutowiec-odrzutowiec. Jak to zwykle w podsumowaniu walk powietrznych bywa, palma pierwszeństwa zależy od tego, kto daną historię opisuje. Autor przedstawia punkt widzenia obu stron, czym próbuje przybliżyć czytelnika do prawdziwego przebiegu wydarzeń. Przybliżonego, bo dokładnego zapewne nie poznamy nigdy.
2. North American FJ (F-1) Fury. W drugiej części artykułu opisano historię skośnoskrzydłych, morskich wersji myśliwca Sabre. Pokazano jak w sumie drugorzędne modyfikacje przekształciły myśliwiec lądowy w udany samolot pokładowy. Jak to L. A. Wieliczko ma w zwyczaju, opowieść jest zrozumiała, a jednocześnie profesjonalna.
3. 62 lata służby indyjskich myśliwców MiG-21. To też już historia. Jak wszystkie opisywane przeze mnie miesięczniki, także Lotnictwo odnotowało przejście na zasłużoną emeryturę indyjskich Fishbedów. Obszerny artykuł opisuje długie lata służby kolejnych generacji tych maszyn, w tym ich bojowego użycia. Sporo miejsca poświęcono też modernizacji maszyn do standardu Bison – najbardziej zaawansowanej wersji seryjnej legendarnego myśliwca. Nie pominięto też ciemniejszej strony służby, czyli utraty niemal połowy maszyn w wypadkach i katastrofach.


Powiązane wpisy:

Lotnictwo 10/2025. Czarne krzyże nad Polską

Lotnictwo 9/2025. Zguba na zgubę
Lotnictwo 7-8/2025. Mit podniebnych rycerzy
Lotnictwo 6/2025. Putina z Zełenskim nieformalny sojusz
Lotnictwo AI 5/2025. Antek wiecznie żywy5-antek-wiecznie-zywy.html
Lotnictwo AI 4/2025. Samolot „prezydencki”
Lotnictwo AI 3/2025. Samoloty pasażerskie – dynamiczna stagnacja
Lotnictwo AI 2/2025. Magia pierwszego razu
Lotnictwo AI 1/2025. Samba, kawa i Millenium
Lotnictwo AI 12/2024. Tuba propagandowa pełna marketingowego bełkotu
Lotnictwo AI 1/2025. Samba, kawa i Millenium
Lotnictwo AI 11/2024. Polska śmigłowcami stoi
Lotnictwo AI 10/2024. Staruszek Hercules, początki
Lotnictwo AI 9/2024. Polski przemysł lotniczo-kosmiczny – rozkwit czy agonia?
Lotnictwo AI 8/2024. Ciekawie, solidnie, atrakcyjnie?
Lotnictwo AI 7/2024. Niszowiec z kraju klonowego liścia
Lotnictwo AI 6/2024. Szerokokadłubowy Embraer
Lotnictwo AI 5/2024. Rok F-16 w Europie wschodniej
Lotnictwo AI 4/2024. Lotnicze dylematy Wuja Sama
Lotnictwo AI 3/2024. Stare i nowe Herculesy Trójkąta Weimarskiego
Lotnictwo AI 2/2024. Samoloty (roz)bojowe?
Lotnictwo AI 1/2024. Konkurencja i lobbing wśród magazynów lotniczych
Lotnictwo AI 12/2023. Historia coraz bardziej odległa, przyszłość coraz bardziej niepewna
Lotnictwo AI 11/2023. Podniebna artyleria
Lotnictwo AI 9/2023 – żółta kartka za bylejakość
Lotnictwo AI 8/2023 – odmitologizowanie Concordskiego
Lotnictwo AI 7/2023 – różne wymiary polityki odstraszania
Lotnictwo AI 7/2023 – różne wymiary polityki odstraszania
Lotnictwo AI 5,6/2023 – granice kryptoreklamy
Lotnictwo AI 4/2023 – PZL-130 Orlik – po co nam to było?
Lotnictwo AI 3/2023 – bylejakość Boeinga tuczy Airbusa
Lotnictwo AI 1/2023 – modernizacja po amerykańsku
Lotnictwo AI 12/2022 – numer wiele objaśniający
Lotnictwo AI 11/2022 – przekleństwo Jaskółki
Lotnictwo AI 10/2022 – szklane kule Airbusa i Boeinga
Lotnictwo AI 9/2022 – śmigłowce na fali wznoszącej
Lotnictwo AI 8/2022 – śmigłowiec, którego nie ma
Lotnictwo AI 7/2022 – spalone marzenie
Lotnictwo AI 6/2022 – drony po polsku
Lotnictwo AI 5/2022. Zbrojne niebo nad nami
Lotnictwo AI 4/2022. Aligator – historia upadku
Lotnictwo AI 3/2022 – powietrzni zwiadowcy duzi i mali
Lotnictwo AI 2/2022 – numer ostatni przedwojenny 
Lotnictwo 1/2022 -przyszłość nadejdzie szybciej niż nam się wydaje
Lotnictwo 12/2021 - rocznicowe dylematy
Lotnictwo 11/2021 – pierwszy wielki sukces Antonowa
Lotnictwo10/2021 – wiosenna wojenka 1939
Lotnictwo9/2021 – dzień dzisiejszy lotnictwa wojskowego RP
Lotnictwo6/2021 – Łukaszenka nie był pierwszy?
Lotnictwo5/2021 – szpiedzy 50+
Lotnictwo4/2021 – kwietniowa mozaika
Lotnictwo 3/2021 – magazyn gdybających dziennikarzy
Lotnictwo 2/2021 - dwie rosyjskie ikony (lotnictwa)
Lotnictwo 1/2021 - przyzwoity start
Lotnictwo 12/2020 - nowe stare samoloty
Lotnictwo 11/2020- nowe stare
Lotnictwo 10/2020 - numer delta
Lotnictwo 9/2020
Lotnictwo 8/2020 - znowu czarna owca w numerze
Lotnictwo 7/2020
Lotnictwo 6/2020 – pod znakiem latających olbrzymów
Lotnictwo 4-5/2020 - co z tym Lotnictwem? Lotnictwo 3/2020 - dno jest blisko
Lotnictwo 2/2020-- ciekawie, choć nadal z dodatkiem bylejakości
Lotnictwo 12/2019 - sinusoida
Lotnictwo 10-11/2019 - jeden artykuł rozwalił cały numer 
Lotnictwo 6/2019, nie tracę nadziei 
Lotnictwo 1-2 /2019 - równia pochyła?
Lotnictwo 12/2018, jakość czy jakoś? 
Lotnictwo AI 9/2022 – śmigłowce na fali wznoszącej
Lotnictwo AI 2/2023 – ładowniczy ze śmigiełkiem na czubku
Lotnictwo 2/2020-- ciekawie, choć nadal z dodatkiem bylejakości
Lotnictwo 12/2019 - sinusoida
Lotnictwo 10-11/2019 - jeden artykuł rozwalił cały numer 
Lotnictwo 6/2019, nie tracę nadziei 
Lotnictwo 1-2 /2019 - równia pochyła?
Lotnictwo 2/2020-- ciekawie, choć nadal z dodatkiem bylejakości
Lotnictwo 12/2019 - sinusoida
Lotnictwo 10-11/2019 - jeden artykuł rozwalił cały numer 
Lotnictwo 6/2019, nie tracę nadziei 
Lotnictwo 1-2 /2019 - równia pochyła?
Lotnictwo 12/2018, jakość czy jakoś? 
Lotnictwo AI 9/2022 – śmigłowce na fali wznoszącej
Lotnictwo AI 2/2023 – ładowniczy ze śmigiełkiem na czubku
Lotnictwo 2/2020-- ciekawie, choć nadal z dodatkiem bylejakości
Lotnictwo 12/2019 - sinusoida
Lotnictwo 10-11/2019 - jeden artykuł rozwalił cały numer 
Lotnictwo 6/2019, nie tracę nadziei 
Lotnictwo 1-2 /2019 - równia pochyła?


czwartek, 25 grudnia 2025

Su(-22)personic pilot

Premiera książki „Supersonic pilot” przypadła na czas, w którym samoloty Su-22 przechodzą na, od wielu już lat zasłużoną emeryturę. Przez ponad cztery dekady służby przez kabiny Suk przewinęło się kilka pokoleń pilotów. Nieliczne wspomnienia tych pierwszych z nich ukazały się jakiś czas temu. Teraz przyszedł czas na pokolenie średnie, tych którzy w kabinach Fitterów wlecieli do NATO. Wśród wspomnień współczesnych pilotów, którzy zamienili już mundury żołnierskie na te pilotów liniowych, Modrzewskiego z F-16 czy Zawady z Kamana, pojawił się pilot Su-22 Tomasz Sotowski vel Tom Stansky, znany też pod nickiem „Szczota”. Zbiór jego wspomnień prezentujących ze wszech miar ciekawe epizody dotyczące służby Autora obejmuje lata 1993 – 2005 i ściśle związany jest z samolotami Su-22. Pojawiają się opisy sytuacji trudnych, czasem niebezpiecznych, a i zabawnych nie brakuje. Historie lotów treningowych, w tym ze środkami bojowymi na poligon, urozmaicone są dialogami oraz opisami ukazującymi blaski i cienie służby i codziennego życia pilotów. W książce znaleźć można liczne fragmenty komunikacji radiowej pomiędzy poszczególnymi pilotami czy pilotami i stanowiskami naziemnymi, skutecznie zwiększające odczucie realizmu tekstu. Wśród nich znalazły się bardzo ciekawe, w moim odczuciu, opisy dwóch epizodów wspólnych ćwiczeń z naszymi sojusznikami. Pierwsze w Wielkiej Brytanii z Jaguarami gospodarzy, a drugie w Polsce z włoskimi Tornadami. Są to już kolejne wspomnienia, pokazujące jak wielkie różnice dzieliły pilotów, sprzęt, a przede wszystkim procedury obu stron. Po raz kolejny dowiadujemy się ile z ówczesnych przedsięwzięć opierało się z naszej strony na improwizacji wspieranej sporą dawką szczęścia oraz zdolnościami, nie tylko zawodowymi, naszych żołnierzy. 
Język, jakim się Autor posługuje jest prosty, zrozumiały czasem niezbyt poprawny lub nawet wulgarny, choć jak na wojskowe standardy i tak bardzo „uczesany”. I choć daleko mu do narracji klasyków lotniczego pióra, to z drugiej strony nie wzbił się na wyżyny „krasomówcze” w stylu Gotowały, co tylko książce wyszło na dobre. Pamiętać należy, że napisał to pilot młodego lub raczej średniego pokolenia, głównie dla odbiorcy w jego wieku lub młodszego, dla którego język ten jest przystępny i zrozumiały.  
Od strony redakcyjnej oraz technicznej książka prezentuje się całkiem nieźle, a potknięć jest niewiele, i to raczej drobnych. Pozytywne wrażenie rośnie zwłaszcza w przypadku serii limitowanej z twardą okładką, tym bardziej że cena, nawet w tej wersji, na pewno zaporową nie jest. Trochę szkoda, że nie zamieszczono więcej zdjęć. Około trzydziestu pozostawia pewien niedosyt.
I choć książka arcydziełem literatury lotniczej na pewno nie jest, to jej ocena jest jak najbardziej pozytywna. A że na końcu Autor wspomina coś o napisaniu kolejnej, pozostaje cierpliwie czekać.
 
Supersonic Pilot
Stansky Tom
aura.art
2025
274 strony w twardej oprawie
barwne zdjęcia w aneksie przy końcu książki
 
Powiązane wpisy:

Oczami pilota – prawie pół wieku lotnictwa wojskowego PRLu i III RP
Za dużo Bery w Modrzewskim?
Likus nie spalił Kopenhagi, niedosyt pozostał
Zapach nieba czyli dyrdymały pana generała 2.0+
Su-22 - kroplówka dla wojska i przemysłu
AEROMAX.pl – numer specjalny S1 - nowa seria, początek




czwartek, 18 grudnia 2025

Lotnictwo AI 11/2025. Żywa legenda

Nie jest częstym przypadkiem, gdy ktoś lub coś staje się za „życia” legendą, czyli gdy takie określenie to coś więcej, niż tylko marketingowa etykietka lub raczej wydmuszka. W mojej opinii, wśród nielicznych samolotów zasługujących na to miano znajduje się Boeing B-52 Stratofortress. I nie chodzi tu tylko o sam wiek, choć nie bez znaczenia jest siedemdziesięcioletnia służba oraz zbliżająca się siedemdziesiąta piąta rocznica narodzin samolotu dla nieba. Jedyny ośmiosilnikowy bombowiec odrzutowy, do tego wyprodukowany w niebagatelnej liczbie prawie 750 egzemplarzy. To, że te smukłoskrzydłe maszyny latają po dziś dzień, i latać będą jeszcze przez dekady, a w sumie pewnie przez ponad wiek, wynika nie z wyjątkowych osiągów czy zastosowania innowacyjnych rozwiązań. Kluczem do sukcesu okazała się niebywała trwałość, a przede wszystkim uniwersalność, które wynikają z prostoty konstrukcji, a wręcz konserwatyzmu przy jej tworzeniu, oczywiście jak na tamte czasy i tego typu maszynę. Wynikiem takiego podejścia była niezwykła podatność na kolejne modyfikacje. W pierwotnej postaci B-52 miał być klasycznym bombowcem strategicznym przenoszącym na dużej wysokości swój ładunek, głównie jądrowy, na dalekie zaplecze przeciwnika. Gdy duża wysokość przestała być bezpieczna, zszedł na małą wysokość, a z czasem dozbroił się w zaawansowane systemy walki elektronicznej, które po dziś dzień podlegają stałej modernizacji. Wprowadzenie pocisków samosterujących, choć słowo pocisk nie jest tu najlepszym, po raz kolejny podniosło wartość bojową maszyny. Powrót na duże wysokości związany był z zastosowaniem bomb kierowanych w konfliktach asymetrycznych, kiedy wysokość i długotrwałość lotu znowu stały się zaletami. Także rewolucja dronowa nie doprowadziła do detronizacji stratosferycznej superfortecy, a rozpoczynająca się remotoryzacja daje nadzieję na kolejne dekady owocnej eksploatacji. Wiek jednak robi swoje, co objawia się zmęczeniem struktury, a zwłaszcza pokrycia, którego pomarszczenie w wielu miejscach odpowiada stanowi skóry siedemdziesięciolatka. Nie jest też przypadkiem, że planując wymianę silników na nowe, pozostawiono układ ośmiosilnikowy, bez poważniejszej integracji w strukturę siłową skrzydeł i pylonów. Nie jest też przypadkiem, że najdłużej w służbie pozostają duże bombowce, czego przykładem może być Tu-95 lub jeszcze bardziej Tu-16/Xi’an H-6. Istotną różnicą jest jednak to, że w przypadku Tupolewów w służbie pozostają egzemplarze znacznie nowsze niż najnowsze nawet B-52, z których ostatni opuścił linię produkcyjną w roku 1962 – 63 lata temu.

 

TOP 3

1. Nowości programu PAK DA. Kolejny artykuł, w którym P. Butowski próbuje, z dostępnych, szczątkowych informacji, stworzyć spójny obraz programu budowy nowego rosyjskiego bombowca strategicznego. Siłą rzeczy Autor bardziej skupia się na jego potencjalnym uzbrojeniu niż samej maszynie. Generalny wniosek jest taki, że droga do latającego prototypu, o maszynach seryjnych nie wspominając, jest jeszcze bardzo, bardzo długa i wyboista.

2. Transport lotniczy w 2024 r. Cykliczna dawka statystyki lotniczej autorstwa J. Liwińskiego. Powiało optymizmem wynikającym z wyjścia komunikacji lotniczej z zapaści covidowej. Zastanawiam się tylko, gdzie latają samoloty linii Qatar, skoro obsługują trasy na siedmiu kontynentach (str. 47), bo chyba nie tylko do Seoulu, str. 45.

3. 70 rocznica wejścia do służby bombowców Boeing B-52 Stratofortress, (cz. I)Ciekawa historia jednego z najbardziej rozpoznawalnych samolotów w dziejach lotnictwa. Samolotu, który mimo podeszłego wieku ma się całkiem dobrze, z nienajgorszymi rokowaniami na kolejne dekady. W pierwszej części artykułu opisano okoliczności powstania bombowca, jego projektu, budowy i badań prototypów. W dalszej opisano rozwój konstrukcji do wersji F. Ciekawy i przystępnie napisany tekst znalazłby się wyżej na liście, gdyby nie tak typowe dla P. Henskiego, psujące radość czytania, „potworki” terminologiczne lub językowe typu: „workowate zbiorniki paliwa", str. 25, czy „rozpoczęto otrzymywać”, str. 31. Przy opisie oblotu prototypu myli funkcjonalność z funkcjonowaniem, str. 26. Ściana grodziowa, str. 27. Wysięgnik do tankowania w powietrzu to boom, pisane przez dwa o, str. 27. Dalej mamy „promieniowanie radioaktywne”, str. 30 i „skrzydła bombowe i strategiczne" (chodzi o jednostki lotnicze), str. 32. Stwierdzenie, że alternatory w B-52 wczesnych wersji napędzane były przez „turbiny napędzane przez pęd powietrza” jest co najmniej nieprecyzyjne, str. 33. 

Może druga część artykułu będzie bardziej dopracowana.

Powiązane wpisy:
Lotnictwo AI 10/2025. Zastanawiające milczenie

Lotnictwo AI 9/2025. Straszenie MiGiem

Lotnictwo AI 8/2025. Bomby dla Nobla

Lotnictwo AI 7/2025. Powolny zmierzch latających dysków
Lotnictwo AI 6/2025. Srebrny jubileusz najszlachetniejszych ze szlachetnych
Lotnictwo AI 5/2025. Antek wiecznie żywy5-antek-wiecznie-zywy.html
Lotnictwo AI 4/2025. Samolot „prezydencki”
Lotnictwo AI 3/2025. Samoloty pasażerskie – dynamiczna stagnacja
Lotnictwo AI 2/2025. Magia pierwszego razu
Lotnictwo AI 1/2025. Samba, kawa i Millenium
Lotnictwo AI 12/2024. Tuba propagandowa pełna marketingowego bełkotu
Lotnictwo AI 1/2025. Samba, kawa i Millenium
Lotnictwo AI 11/2024. Polska śmigłowcami stoi
Lotnictwo AI 10/2024. Staruszek Hercules, początki
Lotnictwo AI 9/2024. Polski przemysł lotniczo-kosmiczny – rozkwit czy agonia?
Lotnictwo AI 8/2024. Ciekawie, solidnie, atrakcyjnie?
Lotnictwo AI 7/2024. Niszowiec z kraju klonowego liścia
Lotnictwo AI 6/2024. Szerokokadłubowy Embraer
Lotnictwo AI 5/2024. Rok F-16 w Europie wschodniej
Lotnictwo AI 4/2024. Lotnicze dylematy Wuja Sama
Lotnictwo AI 3/2024. Stare i nowe Herculesy Trójkąta Weimarskiego
Lotnictwo AI 2/2024. Samoloty (roz)bojowe?
Lotnictwo AI 1/2024. Konkurencja i lobbing wśród magazynów lotniczych
Lotnictwo AI 12/2023. Historia coraz bardziej odległa, przyszłość coraz bardziej niepewna
Lotnictwo AI 11/2023. Podniebna artyleria
Lotnictwo AI 9/2023 – żółta kartka za bylejakość
Lotnictwo AI 8/2023 – odmitologizowanie Concordskiego
Lotnictwo AI 7/2023 – różne wymiary polityki odstraszania
Lotnictwo AI 7/2023 – różne wymiary polityki odstraszania
Lotnictwo AI 5,6/2023 – granice kryptoreklamy
Lotnictwo AI 4/2023 – PZL-130 Orlik – po co nam to było?
Lotnictwo AI 3/2023 – bylejakość Boeinga tuczy Airbusa
Lotnictwo AI 1/2023 – modernizacja po amerykańsku
Lotnictwo AI 12/2022 – numer wiele objaśniający
Lotnictwo AI 11/2022 – przekleństwo Jaskółki
Lotnictwo AI 10/2022 – szklane kule Airbusa i Boeinga
Lotnictwo AI 9/2022 – śmigłowce na fali wznoszącej
Lotnictwo AI 8/2022 – śmigłowiec, którego nie ma
Lotnictwo AI 7/2022 – spalone marzenie
Lotnictwo AI 6/2022 – drony po polsku
Lotnictwo AI 5/2022. Zbrojne niebo nad nami
Lotnictwo AI 4/2022. Aligator – historia upadku
Lotnictwo AI 3/2022 – powietrzni zwiadowcy duzi i mali
Lotnictwo AI 2/2022 – numer ostatni przedwojenny 
Lotnictwo AI 2/2023 – ładowniczy ze śmigiełkiem na czubku

Lotnictwo AI 9/2022 – śmigłowce na fali wznoszącej

sobota, 13 grudnia 2025

Amerykańskie bombowce czasu „szybciej, wyżej dalej” w TBiU

Kolejne trzy tomiki serii Typy Broni i Uzbrojenia są monografiami trzech amerykańskich bombowców, które w pierwszych dwóch dekadach napędu odrzutowego przełamywały kolejne bariery, osiągając to, co jeszcze do niedawna wydawało się niemożliwe. Mamy więc Boeinga B-47 Stratojet - pierwszy amerykański ciężki bombowiec o napędzie odrzutowym. Dużo szybszy od swoich śmigłowych poprzedników, choć niektórym z nich ustępował zasięgiem. Z drugiej strony był w stanie szybko i z pożądaną precyzją dostarczyć swój śmiercionośny, (termo)jądrowy ładunek z baz w Europie i na Dalekim Wschodzie nad cele w uprzemysłowionej części ZSRR i państwach satelickich. Drugim z bombowców był naddźwiękowy B-58 Hustler - samolot o doskonałych osiągach, pełen nowatorskich rozwiązań. Za najciekawsze uważam zasobnik podkadłubowy będący zarazem zbiornikiem paliwa, nośnikiem sprzętu rozpoznawczego lub głowicy termojądrowej oraz zastosowanie indywidualnych kapsuł ratunkowych członków załogi. Trzeci samolot to awangardowa konstrukcja zdolna do rozwijania trzykrotnej szybkości dźwięku nosząca oznaczenie B-70 Valkyrie. Samolot tak zaawansowany technicznie, tak duży i o tak potężnych osiągach, że po dziś dzień nie zbudowano maszyny potężniejszej. Otwartym pozostaje pytanie, po co takowa powstać by miała. Kolejne maszyny z prezentowanej trójki były coraz szybsze, latały coraz dalej i wyżej oraz były coraz droższe – bardzo drogie. Nic więc dziwnego, że samolotów B-47 wyprodukowano ponad dwa tysiące, B-58 już tylko nieco ponad setkę, a B-70 pozostał tylko w dwóch egzemplarzach prototypowych. Sens zastosowania coraz szybszych latających coraz wyżej bombowców podważyły coraz doskonalsze pociski ziemia-powietrze. Gdzieś pomiędzy nimi, korzystając szeroko z doświadczeń Boeinga wyniesionych z budowy i eksploatacji Stratojeta, powstał legendarny B-52. I choć nie latał tak szybko jak jego następcy, kombinacja dużego zasięgu, udźwigu, uniwersalności i podatności na modyfikacje sprawiły, że Stratofortress przeżył w służbie ich obu. Więcej, według aktualnych planów Pentagonu pozostanie na stanie USAF dużo dłużej niż znacznie nowocześniejsze i młodsze B-1 Lancer i B-2 Spirit.
Omawiane zeszyty TBiU wydano w klasycznym dla serii układzie, na przyzwoitym poziomie redakcyjnym i wydawniczym. Zastrzeżenia budzi czytelność niektórych rysunków i schematów, choć na plus działa ich liczba i trafny dobór. Znacznie lepiej prezentują się rysunki pokazujące barwne sylwetki wybranych egzemplarzy. W każdym z tomików Autor szczegółowo opisuje proces opracowania koncepcji danej konstrukcji, jej rozwój do etapu makiety, a następnie prototypów. Dalej mamy kolejno: etap badań w locie, produkcję seryjną, wdrożenie do służby, wykorzystanie operacyjne oraz zmierzch kariery. Opis techniczny maszyn jest średnio rozwinięty, w sam raz dla publikacji tego rodzaju. Dużo miejsca poświęcono przenoszonemu uzbrojeniu, szczególnie w postaci bomb (termo)jądrowych. Jak to zwykle bywa, pojawiło się kilka wpadek redakcyjnych, głównie językowych. Są one jednak sporadyczne i nie wpływają na odbiór całości, choć w tej kategorii zdecydowanie słabiej wypada monografia B-58.
Podsumowując, kolejne trzy ciekawe zeszyty, kolejne trzy ciekawe konstrukcje lotnicze. TBiU trzyma swój poziom.    




Marek Dąbrowski
Samolot bombowy Convair B-58 Hustler
Samolot bombowy Boeing B-47 Stratojet
Samolot bombowy B-70 Valkyrie
 
Typy Broni i Uzbrojenia
Zeszyt nr 260, 261, 2 (nr specjalny),
Agencja wydawnicza CB
2025,
50/52/44 strony w miękkiej oprawie,
liczne zdjęcia i rysunki barwne.