poniedziałek, 18 maja 2026

Lotnictwo 3-4/2026. Zabawki dla dużych chłopców

Dla jednych współczesny samolot bojowy jest wysoko zaawansowanym produktem najnowszej technologii. Dla innych zabawką dla dużych chłopców, krótko trzymanych na pasku polityków. Niezależnie od reprezentowanego punktu widzenia jest to maszyna bardzo droga, której efektywne funkcjonowanie możliwe jest tylko w kompatybilnym otoczeniu: uzbrojenie i awionika, obsługa bieżąca i serwis, lotniska i ich zaplecze, paliwo, a w końcu najważniejsze – cała masa, zwykle wysokokwalifikowanych ludzi. Stworzenie i utrzymanie takiego środowiska jest nie mniej kosztowne niż same maszyny. Nic więc dziwnego, że od czasów II wojny światowej, wraz z systematycznym wzrostem wartości samolotów lub raczej systemów uzbrojenia, następuje redukcja liczby posiadanych maszyn. Dziś potencjalny klient z powiedzmy miliardem dolarów w kieszeni, nie ma co nawet marzyć o zakupie choćby eskadry nowoczesnych maszyn. Nie dziwi więc, że na kurczącym się rynku pozostało ledwie kilku producentów. Na tzw. zachodzie produkowanych jest obecnie ok. ośmiu typów samolotów bojowych, przy czym poza USA jedynie trzy. Ultranowoczesne, amerykańskie B-21 i F-35, uzupelniają względnie nowoczesne europejskie Eurofightery, Gripeny i Rafale oraz leciwe już, choć ciągle modernizowane F-16, F-15, i F-18. Produkcja tych ostatnich, pomimo ciągłej i głębokiej modernizacji zbliża się do końca. I choć nowe, niespokojne czasy trwają już od kilku lat, przez co lista potencjalnych klientów mocno się wydłuża, to tempo produkcji rośnie bardzo wolno. Odprężenie przełomu wieków oraz efekty globalizacji sprawiły, że proces produkcji nowych maszyn jest nie tylko kosztowny, lecz także długotrwały oraz podatny na zakłócenia lokalne i globalne, co dobitnie potwierdziła epidemia COVID-19. Wspomniany wyżej trend doprowadził do sytuacji, w której ambitne, względnie bogate i zaawansowane technologiczne państwa jak Republika Korei czy Turcja podjęły wysiłek stworzenia własnych konstrukcji. Może nie tak zaawansowanych jak nowe amerykańskie cacka, jednak z powodzeniem spełniające wymogi współczesnego pola walki. Przy długiej kolejce po już produkowane maszyny szanse eksportowe obu konstrukcji są niemałe, tym bardziej, że ich nabycie wiąże się ze znacznie mniejszym ryzykiem politycznym, co listę potencjalnych nabywców znacząco wydłuża. 
Od pewnego czasu wiadomym było, że wraz ze spadkiem liczby użytkowanych, choćby najnowocześniejszych maszyn, coraz bliżej jest ściana, poza którą nawet najnowsze cudeńka nie będą fizycznie w stanie zaatakować wystarczającej liczby celów. Poza tym koszty wykorzystania ich nowoczesnego uzbrojenia idą w miliony lub miliardy dolarów, a utrata lub awaria zaledwie kilku maszyn znacząco obniża zdolności bojowe całej, nielicznej floty. Dziś nikogo na taki luksus nie stać, co dobitnie pokazuje konflikt na Ukrainie oraz, w nieco innych uwarunkowaniach, rozróba na Bliskim Wschodzie. Rewolucja dronowa istotnie zmienia rolę samolotów bojowych na polu walki. Z jednej strony pozwala na mnożenie siły uderzeniowej przez zastosowanie wspomagających je bezpilotowców z lojalnymi skrzydłowymi na czele. Z drugiej sprawia, że przy masowym zastosowaniu tanich dronów bojowych wykorzystywanie zaawansowanych systemów uzbrojenia, w jakie wyposażone są odrzutowce bojowe traci sens, nie tylko ekonomiczny.
Czy zatem czeka nas zmierzch samolotów bojowych? W ogólnych ramach proces taki się już rozpoczął. Czy będzie postępował szybko? W największych, najpotężniejszych armiach raczej powoli. W mniejszych trochę szybciej, a wiele mniejszych armii wycofa odrzutowe samoloty bojowe całkiem niedługo lub już ich nie posiada. O ile prognoza ta jest w mojej opinii, co najwyżej bardzo prawdopodobna, to niemalże pewne jest, że opracowywana współcześnie tzw. szósta generacja załogowych, odrzutowych samolotów bojowych będzie ostatnią.
 
 TOP 3
1. Siły Powietrzne Iranu. W dzisiejszym czasie tego artykułu po prostu nie mogło nie być. Autor musiał się jednak zmierzyć z dużą niepewnością danych związanych z ilością maszyn poszczególnych typów będących w dyspozycji Iranu, o liczbie sprawnych nie wspominając. Temat udźwignął.
2. MiG-25 – wersje myśliwskie, część I. Kontynuacja obszernej monografii tej legendarnej konstrukcji, dla jednych będącej stalową strzałą, dla innych latającym młotem. Jak zwykle prawda leży gdzieś pomiędzy. Artykuł pozwala wyrobić swoją opinię,  albo utrwalić lub zmodyfikować już posiadaną. W sumie czternaście stron z licznymi zdjęciami, sylwetką barwną w pięciu rzutach oraz krótkim opisem technicznym. Dla mnie w sam raz.
3. Produkcja zachodnich samolotów bojowych w 2025 r. Raport pokazujący powolne rozkręcanie się produkcji samolotów bojowych, zapotrzebowanie na które szybko rośnie, w odróżnieniu od mocy produkcyjnych. Fajny materiał dający pojęcie o skali produkcji, planach jej zwiększenia lub wygaszania oraz aktualnym stanie zamówień i ich realizacji.
 
Trochę niepokoi, że ostatni numer Lotnictwa jest numerem podwójnym. Wcześniej takim był numer wakacyjny. Czy to tylko sytuacja wyjątkowa, czy nowe rozwiązanie?

Powiązane wpisy:

Lotnictwo 2/2026. Z ręką na pulsie
Lotnictwo1/2026. Polski droga do militarnej potęgi
Lotnictwo12/2025. Liga przepisywaczy
Lotnictwo 11/2025. Odrzutowce retro
Lotnictwo 10/2025. Czarne krzyże nad Polską
Lotnictwo 9/2025. Zguba na zgubę
Lotnictwo 7-8/2025. Mit podniebnych rycerzy
Lotnictwo 6/2025. Putina z Zełenskim nieformalny sojusz
Lotnictwo 5/2025. Świat stanął na głowie, okładka też
Lotnictwo 4/2025. Druga setka
Lotnictwo 3/2025. Sokoła do Poloneza podobieństwo
Lotnictwo 2/2025. Mitologia gamechangerów
Lotnictwo 1/2025. Cywilne ofiary odległej wojny
Lotnictwo 12/2024. Nowy rok rokiem (bez)nadziei
Lotnictwo 11/2024. Wojna i pokój Króla Wacława
Lotnictwo 10/2024. Zastaw się, a postaw się
Lotnictwo 7, 8/2024. Brygada zrobiona na szaro
Lotnictwo 6/2024. Boeinga błędy nie tylko techniczne
Lotnictwo 5/2024. Groźnie incydenty, pomruki wojny
Lotnictwo 4/2024. Argentyna, nie Ukraina
Lotnictwo 3/2024. Cel – minimalizacja strat
Lotnictwo 2/2024. Staruszek Viper
Lotnictwo 1/2024. 2 + 2 nie chce dać 5!

 

niedziela, 10 maja 2026

Skrzydlata Polska ML 4/2026. Na problemy Głowacki ?

Dla mediów tradycyjnych, jak na przykład papierowe, nastały ciężkie czasy, a przyjdą jeszcze trudniejsze. Dla „starych” czytelników prasy lotniczej los takich tytułów jak: Skrzydlata Polska ML, Lotnictwo czy Przegląd Lotniczy nie jest obojętny. Zawsze słowo pisane, i podpisane, ma dla nas większą wartość niż to co na ekranie. Idąc tym śladem zastanawiam się, co też się dzieje ze Skrzydlatą Polską. Moje zdziwienie lub nawet zaniepokojenie budzi dominujący udział materiałów autorstwa Redaktora naczelnego czasopisma w numerze kwietniowym. W ujęciu ilościowym jest to 9/13 artykułów - niemal 70 %, a objętościowo 24/58 stron - ponad 41 %. Na myśl przychodzą mi dwie opcje. Być może redakcja ma problem w zakresie współpracy z autorami: finansowy, organizacyjny, komunikacyjny itp., co skutkuje trudnościami z pozyskaniem kolejnych materiałów. Nie wróżyłoby to zbyt dobrze przyszłości tego szacownego tytułu. Druga opcja dotyczy pana Redaktora i jego wizji swojej roli w Skrzydlatej, co też nie wróży najlepiej.
A może takie „autorskie przesilenie” jest tylko zbiegiem okoliczności.
 

TOP 3

1. Przyczyny zderzenia nad Potomakiem. Obszerny i dobrze, przekonywująco zilustrowany artykuł o ubiegłorocznej katastrofie, w której zderzyły się samolot CRJ-700 linii PSA Airlines i wojskowy Black Hawk.
2. Postępy CCA. Prezentacja aktualnego stanu programu amerykańskiego bezzałogowego samolotu bojowego, tzw. lojalnego skrzydłowego. Idzie nowe, zmieniające zasadniczo sposób działania lotnictwa. Pewnie po wprowadzeniu na uzbrojenie naszego lotnictwa samolotów F-35 temat pojawi się ze wzmożonym natężeniem. Dlatego warto zapoznać się z tym co robią dziś Amerykanie.
3. BZ-1 GIL – pierwszy polski śmigłowiec. Tak, jak nie lubię tasiemcowego serialu R. Chylińskiego, wywodzącego się z książki-laurki dla dr inż. T. Chylińskiego, tak ten artykuł mi się nawet spodobał. Śmigłowiec GIL jest bowiem ważnym epizodem w dziejach polskiego lotnictwa, na szczęście zachowanym dla potomnych w MLP w Krakowie. Opowieść o jego historii jest dobrze zbalansowana pomiędzy bohaterem serii, a GILem.

Powiązane wpisy:

Skrzydlata Polska ML 3/2026. KAAN - turecka droga ku niezależności
Skrzydlata Polska ML2/2026. Trójkolorowa Fuga
Skrzydlata Polska ML 1/2026. Skrzydlaci zabójcy
Skrzydlata Polska ML 12/2025. Agrolotnictwo – cień dawnej świetności
Skrzydlata Polska ML 11/2025. Koniec epoki
Skrzydlata Polska ML 10/2025. Już dopiero
Skrzydlata Polska ML 9/2025. Krew i łzy
Skrzydlata Polska ML8/2025. Pierogarnia
Skrzydlata Polska ML7/2025. Innowacje, nowe podąża ścieżką starego?
Skrzydlata Polska ML 6/2025. Krytyczne spojrzenie na zachód
Skrzydlata Polska ML 5/2025. Władek nie wydurniaj się
Skrzydlata Polska ML 4/2025  Zdarzenie jak szóstka w Lotto
Skrzydlata Polska ML 3/2025. Elektryczna zadyszka
Skrzydlata Polska ML 2/2025. Skrzydlatej matematyczne problemy
Skrzydlata Polska ML 1/2025. Numer południowy
Skrzydlata Polska ML 12/2024. Roczek Fafika
Skrzydlata Polska ML 11/2024. Czekając na rewolucję
Skrzydlata Polska ML 10/2024. Lot na rynku
Skrzydlata Polska ML9/2024. Kawa nad K2
Skrzydlata Polska ML8/2024. Tani wypełniacz zamiast wspomnienia o ciekawym człowieku i jego osiągnięciach
Skrzydlata Polska ML7/2024. Odtwarzanie zDOLności
Skrzydlata Polska ML 6/2024. Obyś setki nie doczekał
Skrzydlata Polska ML 5/2024. Concorde, następne pokolenie?
Skrzydlata Polska ML 4/2024. Transportowe mrzonki
Skrzydlata Polska ML 3/2024.
Skrzydlata Polska ML 2/2024. Błędy duże, małe i malutkie
Skrzydlata Polska ML 1/2024. Jaki pierwszy numer, taki cały rok?
Skrzydlata Polska ML 12/2023. Samolot nie dla każdego
Skrzydlata Polska ML 11/2023 – pomysł na DOLa
Skrzydlata Polska ML 10/2023 – wodorowa nadzieja
Skrzydlata Polska ML 9/2023 – rozmyta przyszłość lotnictwa
Skrzydlata Polska ML 7/2023 – nam strzelać nie kazano
Skrzydlata Polska ML 6/2023 - wojsko w cywilu
Skrzydlata Polska ML 5/2023 – pożegnanie papugi
Skrzydlata Polska ML 4/2023 – politykierstwo ponad fakty, z lotnictwem w tle
Skrzydlata Polska ML 3/2023 – wojna odkryta
Skrzydlata Polska ML 2/2023 – pożegnania, pożegnania, pożegnania
Skrzydlata Polska 12/2022. Hypki na Papieża
Skrzydlata Polska 11/22 – od Raptora do „traktora”
Skrzydlata Polska 10/22 – Alicja w krainie prądu
Skrzydlata Polska 8/22 – Zamierające pokazy
Skrzydlata Polska 7/22 – pomiędzy rzeczywistością a fantazją
Skrzydlata Polska 6/22 – niskoemisyjna
Skrzydlata Polska 5/22 – helikopter z wyciągarką
Skrzydlata Polska 4/22 – wojna? Jaka wojna?
Skrzydlata Polska – magazyn sprzeczności 

 



niedziela, 3 maja 2026

100 lat polskiego lotnictwa w przekroju

Tak się jakoś poukładało w naszym życiu, że stulecie jakiegoś wydarzenia dane jest nam świętować raz, w wyjątkowych wypadkach dwa, ale raczej z ograniczonym zakresie i niepełną świadomością. Każde tego rodzaju święto powinno być czymś wyjątkowym, niepowtarzalnym. Sposób uczczenia rocznicy jest wyrazem naszego stosunku nie tylko do niej, ale przede wszystkim ludzi, wydarzeń i idei mniej lub bardziej z jubileuszem związanych. Kilka lat temu „setka stuknęła” naszej niepodległej ojczyźnie w jej pozaborowej postaci. Wydarzenie to pociągnęło za sobą całą lawinę powiązanych rocznic, w tym powstania lotnictwa polskiego. Jest ono ważnym elementem naszej historii, dziedzictwa kulturowego i patriotycznego. Obchody były więc uroczyste, zakrojone na szeroką skalę.
Po stokroć mocniej niż najwznioślejsze przemowy, akademie czy defilady w pamięci pozostają pamiątki materialne, upamiętniające rocznicę i związane z nią wydarzenia i ludzi. W obszarze tym prym wiodą wszelkiego rodzaju publikacje rocznicowe, w szczególności książki i albumy. Nic więc dziwnego, że rocznicowy album dotyczący stulecia polskiego lotnictwa przygotowało i wydało w ramach cyklu „Acta Aeronautica” Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie. O lepszego wydawcę trudno. Wiodąca placówka muzealnictwa lotniczego w kraju, posiadająca kompetentną kadrę i stosowne możliwości, która zlokalizowana jest na historycznym lotnisku bezpośrednio związanym ze świętowaną rocznicą. Pomysł na album też niczego sobie. Fajna, stonowana grafika. Sto dużych fotografii, każda z krótkim rysem historycznym w mniejszym lub większym stopniu do niej nawiązującym. Pomiędzy nimi dwadzieścia dwie „rozkładówki” zawierające krótkie biogramy nam współczesnych ludzi, którzy wywarli wpływ na dzisiejsze lotnictwo oraz krótkie ich wypowiedzi na temat postrzegania rocznicy oraz swojego miejsca w polskim lotnictwie. Wybór fotografii i osób jest zawsze wyborem subiektywnym, bo nie może być inaczej. U mnie nie wzbudza żadnych kontrowersji, tym bardziej, że obejmuje bardzo szerokie spektrum zdarzeń i ludzi reprezentujących zarówno czasy minione, jak i współczesne. Od strony technicznej publikacja wygląda przyzwoicie. Gustowna twarda okładka i podobna jej obwoluta uzupełnia wysokiej jakości papier i druk na stosownym dla tego rodzaju wydawnictwa formacie A4+. Trochę gorzej z jakością zdjęć. Nawet te współczesne nie są zbyt ostre i wyraźne, choć skądinąd wiadomo, że przynajmniej te znane z Internetu są dostępne w znacznie lepszej, autorskiej jakości. Nie wiem co skłoniło Autorów do opisu zdjęć za pomocą jedynie dużych liter, co uczyniło je mało czytelnymi. W ogóle czcionka ze „skaczącymi cyframi” ani dobrze nie wygląda, ani czytania nie ułatwia. No chyba, że chodziło u przesunięcie tekstu na dalszy plan, co w połączeniu z jakością jego opracowania wydaje się w pełni uzasadnione. Po pierwsze w tekście znalazło się kilka błędów merytorycznych, w śród których wręcz boli pomyłka w imieniu jednego z największych bohaterów polskiego lotnictwa Stanisława Wigury, który na str. 32 stał się Jerzym. Przed przybyciem Polaków do Pucka stacjonowała tam jednostka niemiecka, nie poniemiecka, str. 39. Amiot 123 Idzikowskiego i Kubali raz nosi nazwę „Marszałek Piłsudski”, a raz „Marszałek Józef Piłsudzki”, str. 71. Tygrysie malowanie nosił samolot z numerem 707, ale był to Su-22, a nie MiG-21, str. 212. Na zdjęciu ze stron 214/5 pokazano śmigłowiec Mi-14 w wersji PS, nie PŁ. W tego typu publikacji podane być powinny poprawne oznaczenia typów statków powietrznych. Jeśli nawet zdarzyłoby się błędne, to pewnym usprawiedliwieniem mogłoby być ich 
konsekwentne stosowane, a tu mamy wolną amerykankę. Mig 21, str. 43; Lim 5, str. 43, Lim 2, str. 43; Tu 154M, str. 107 lub Tu-154M, str. 239; RWD 14 oraz RWD-14, R XIII i R-XIII na tej samej stronie 116; Bf-109, str. 124, a na str. 139 Bf.109 i Bf 109 tuż obok siebie; Na str. 208 mamy Mig-21 i Mig-23, a nieco niżej MiGi-23. Nie wiadomo czym śmigłowiec KANIA, w odróżnieniu od innych maszyn, zasłużył sobie na podanie nazwy wielkimi literami, str. 226. Błędów redakcyjnych jest więcej. Poważnym, w ujęciu historycznym i formalnym jest brak konsekwencji w umieszczaniu kropki po numerze jednostki lotniczej. Raz przy danej jednostce jest, drugim razem już nie. Ogólnie znaków interpunkcyjnych nie postawiono lub nadużyto w ponad dwudziestu pięciu przypadkach. Jeszcze gorzej jest ze spacjami, których brakuje lub jest ich nadmiar w ponad siedemdziesięciu pięciu przypadkach! Na str. 116 i 119 powtórzono ten sam akapit. Trudno też zaakceptować lekceważące podejście do języka polskiego, którego poziom reprezentuje dwadzieścia pięć błędów gramatycznych i jedenaście przypadków nieprawidłowego dzielenia wyrazów. Biorąc pod uwagę kontekst – odzyskanie niepodległości i wolności polskiej mowy, a także znaczenie i rangę zarówno publikacji, jak i wydawcy, tego typu błędy nie miały prawa się zdarzyć, a już na pewno nie w takiej ilości. Ta bylejakość nie tylko kładzie się cieniem na Wydawcy, było nie było Muzeum Lotnictwa Polskiego. Co gorsza jest wyrazem braku szacunku dla ludzi przedstawionych na kartach albumu.
Może za sto lat …

100 lat polskiego lotnictwa
Radwan Krzysztof
(red.)
Muzeum Lotnictwa Polskiego
2025
262 strony w twardej oprawie
album
 





poniedziałek, 27 kwietnia 2026

Lotnictwo AI 3/2026. Podsumowania małe i duże

Historia polskiego lotnictwa od ponad wieku wpisuje się w historię państwa. Społeczeństwo żywiołowo przeżywało i przeżywa wzloty i upadki bohaterów podniebnych szlaków: pilotów wojskowych, komunikacyjnych, sportowych i wielu, wielu innych ludzi z lotnictwem związanych. Lotnictwo i jego ludzie przechodziło wespół z rodakami przez wszystkie nasze dole i niedole. Gdyby nie ta droga, nasze skrzydła nie byłoby tu gdzie dziś są. I nie ma co roztrząsać czy byłyby „dalej”, czy „bliżej”, gdyby polska historia potoczyła się inaczej. Nie znaczy to, że ze zdarzeń minionych nie trzeba czerpać nauki, wręcz przeciwnie. Ważne, aby czyniąc to oddzielić tak powszechne dziś emocje od chłodnej oceny faktów.
Burzliwą historię powojennego lotnictwa spod znaku biało-czerwonej szachownicy przedstawiają w kolejnych częściach artykułu „Polskie lotnictwo wojskowe 1945-2025” J. Gruszczyński i J. Fiszer. Szeroko, rzeczowo i bez niepotrzebnych tu odniesień do polityki pokazują zmiany zachodzące w lotnictwie od ostatnich miesięcy wojny po dzień dzisiejszy i plany na przyszłość najbliższą.
Z drugiej strony w marcowym numerze Lotnictwo AI znajdujemy podsumowanie historii najnowszej, czyli ubiegłego roku na polskich lotniskach komunikacyjnych. Dwa spojrzenia na różne aspekty i ramy czasowe wydarzeń. Oba ciekawe i skłaniające do przemyśleń, z nutką wiosennego optymizmu.

TOP 3
1. Polskie lotnictwo wojskowe 1945-2025. Kolejny, już piąty odcinek materiału prezentującego ostatnie osiemdziesiąt lat polskiego lotnictwa wojskowego. Tym razem na tapet wzięto lotnictwo bombowe i szturmowe. W przypadku tego ostatniego granice pomiędzy samolotami i ich przeznaczeniem są bardzo płynne, a stosowane klasyfikacje zawsze będą budzić pewne kontrowersje. Nie inaczej jest w tym przypadku. Z mojego punktu widzenia autorzy nie podołali. Zaliczenie samolotów rodziny Su (Su-7, 20, 22) do bombowców a nie szturmowców jest wątpliwym rozwiązaniem. O ile umieszczenie samolotów Ił-2/10 oraz Limów w grupie szturmowców jest jak najbardziej zasadne, to zaliczenie do tej klasy FA-50PL jest chyba działaniem nieco na wyrost. Kolejnym problemem są samoloty rozpoznawcze, których nie wyodrębniono spośród bombowców i szturmowców, przez co w artykule pojawiają  się  nie tylko Iskry, ale nawet Bryzy. Biorąc pod uwagę całość materiału, te drobne rozterki nie przeszkadzają mi uznać kolejnej części artykułu za świetne źródło wiedzy o historii polskiego lotnictwa wojskowego.
2. Polskie porty lotnicze w 2025 r. Artykuły prezentujące statystyki lotnictwa komunikacyjnego autorstwa J. Liwińskiego stały się już stałym punktem na liście artykułów Lotnictwa AI. Rokrocznie poznajemy wyniki przewozowe największych linii i portów lotniczych oraz poznajemy roczną produkcję i sprzedaż czołowych wytwórni lotniczych. Jest też artykuł podsumowujący poprzedni rok na polskich lotniskach, tym razem rok 2025. Prezentowane dane napawają optymizmem, gdyż pokazują dynamiczny rozwój tej gałęzi gospodarki. Niestety optymizm ten studzą, lub wręcz mrożą, aktualne wydarzenia polityczno-militarne na Bliskim Wschodzie.
Od pewnego czasu, mówiąc delikatnie, poziom artykułów J. Liwińskiego nie rośnie. Tym razem Autor na przestrzeni dwóch stron zgubił, bagatela 100 tysięcy pasażerów.
3. Czy Chińczycy wyprzedzą Amerykanów na Księżycu? Sukces niedawnej amerykańskiej misji (około)księżycowej, a zwłaszcza jego medialna otoczka, wydają się wskazywać, że amerykanie są już tuż, tuż przed ponownym postawieniem swoich stóp na Srebrnym Globie. Znacznie ciszej jest wokół chińskiego programu księżycowego, jedynego na tyle zaawansowanego, by móc zagrażać amerykańskiej dominacji w przestrzeni kosmicznej. Paradoksalnie, zwolenników podboju kosmosu powinien cieszyć kolejny etap kosmicznego wyścigu, gdyż stymuluje on obie strony do jeszcze większej determinacji, nie tylko technicznej, lecz także finansowej. W artykule w zwięzły sposób przedstawiono aktualny stan i najbliższe plany chińskiego programu księżycowego i jego poszczególnych elementów, które zwłaszcza w przypadku nowych rakiet, znacząco poprawiają możliwości nie tylko programu księżycowego lecz całej tajkonautyki.

Powiązane wpisy:



Lotnictwo AI 2/2026. Wzloty i upadki w walce Airbusa z Boeingiem
Lotnictwo AI 1/2026. Czas na czas
Lotnictwo AI 12/2025. Nie wszyscy chcą być Youtoberami?
Lotnictwo AI 11/2025. Żywa legenda
Lotnictwo AI 10/2025. Zastanawiające milczenie
Lotnictwo AI 9/2025. Straszenie MiGiem
Lotnictwo AI 8/2025. Bomby dla Nobla
Lotnictwo AI 7/2025. Powolny zmierzch latających dysków
Lotnictwo AI 6/2025. Srebrny jubileusz najszlachetniejszych ze szlachetnych
Lotnictwo AI 5/2025. Antek wiecznie żywy5-antek-wiecznie-zywy.html
Lotnictwo AI 4/2025. Samolot „prezydencki”
Lotnictwo AI 3/2025. Samoloty pasażerskie – dynamiczna stagnacja
Lotnictwo AI 2/2025. Magia pierwszego razu
Lotnictwo AI 1/2025. Samba, kawa i Millenium
Lotnictwo AI 12/2024. Tuba propagandowa pełna marketingowego bełkotu
Lotnictwo AI 1/2025. Samba, kawa i Millenium
Lotnictwo AI 11/2024. Polska śmigłowcami stoi
Lotnictwo AI 10/2024. Staruszek Hercules, początki
Lotnictwo AI 9/2024. Polski przemysł lotniczo-kosmiczny – rozkwit czy agonia?
Lotnictwo AI 8/2024. Ciekawie, solidnie, atrakcyjnie?
Lotnictwo AI 7/2024. Niszowiec z kraju klonowego liścia
Lotnictwo AI 6/2024. Szerokokadłubowy Embraer
Lotnictwo AI 5/2024. Rok F-16 w Europie wschodniej
Lotnictwo AI 4/2024. Lotnicze dylematy Wuja Sama
Lotnictwo AI 3/2024. Stare i nowe Herculesy Trójkąta Weimarskiego
Lotnictwo AI 2/2024. Samoloty (roz)bojowe?
Lotnictwo AI 1/2024. Konkurencja i lobbing wśród magazynów lotniczych
Lotnictwo AI 12/2023. Historia coraz bardziej odległa, przyszłość coraz bardziej niepewna
Lotnictwo AI 11/2023. Podniebna artyleria
Lotnictwo AI 9/2023 – żółta kartka za bylejakość
Lotnictwo AI 8/2023 – odmitologizowanie Concordskiego
Lotnictwo AI 7/2023 – różne wymiary polityki odstraszania
Lotnictwo AI 7/2023 – różne wymiary polityki odstraszania
Lotnictwo AI 5,6/2023 – granice kryptoreklamy
Lotnictwo AI 4/2023 – PZL-130 Orlik – po co nam to było?
Lotnictwo AI 3/2023 – bylejakość Boeinga tuczy Airbusa
Lotnictwo AI 1/2023 – modernizacja po amerykańsku
Lotnictwo AI 12/2022 – numer wiele objaśniający
Lotnictwo AI 11/2022 – przekleństwo Jaskółki
Lotnictwo AI 10/2022 – szklane kule Airbusa i Boeinga
Lotnictwo AI 9/2022 – śmigłowce na fali wznoszącej
Lotnictwo AI 8/2022 – śmigłowiec, którego nie ma
Lotnictwo AI 7/2022 – spalone marzenie
Lotnictwo AI 6/2022 – drony po polsku
Lotnictwo AI 5/2022. Zbrojne niebo nad nami
Lotnictwo AI 4/2022. Aligator – historia upadku
Lotnictwo AI 3/2022 – powietrzni zwiadowcy duzi i mali
Lotnictwo AI 2/2022 – numer ostatni przedwojenny 
Lotnictwo AI 2/2023 – ładowniczy ze śmigiełkiem na czubku
Lotnictwo AI 9/2022 – śmigłowce na fali wznoszącej


piątek, 17 kwietnia 2026

Skrzydła na nartach, głowa w chmurach

Sukcesy sportowe polskich lotników nie są niczym nowym. W annałach sportu lotniczego złotymi zgłoskami zapisali się m.in.: Żwirko i Wigura, Hynek i Burzyński, Bajan, Góra i wielu, wielu innych. Ci którzy przyszli po nich też polskim skrzydłom wstydu nie przynieśli. W najnowszej historii, nim pojawił się Sebastian Kawa, prym wiedli nasi piloci specjalizujący się w lataniu precyzyjnym i rajdowym. Przez wiele lat wespół lub w pojedynkę okupowali podia mistrzostw świata i Europy. Sukcesy te nie przyszły znikąd. Były i są wynikiem ciężkiej pracy zawodników, trenerów, mechaników i innych oraz zdobywania doświadczenia podczas treningów i zawodów.
Jednymi ze starszych w Polsce były Lubelsko-Podlaskie Zimowe Zawody Samolotowe. Zawody, w których pogoda rozdawała karty zwykle podlejsze niż w przypadku zawodów organizowanych w cieplejszych porach roku. Im to swoją książkę poświęcił dziennikarz i lotnik Tadeusz Chwałczyk. Zasadniczo obejmuje ona wspomnienia Autora z zawodów powojennych z lat 1963-2006, których to był naocznym świadkiem. W wielu miejscach czytelnik zabierany jest jednak w czasy przedwojenne, kiedy to w latach 1931-1939 rozegrano pięć pierwszych edycji zawodów. W tej części poznajemy genezę tego wielce wymagającego turnieju. Podziw budzi upór, hart ducha i odwaga zawodników, którzy w swoich jakże niepewnych samolocikach (RWD-4, JD-2, PZL-5, itp.) przebijali się przez wiatr, mróz, śnieg i mgły, walcząc nie tyle z konkurentami co z zawodną techniką, pogodą oraz swoimi słabościami. Liczne ze zdarzeń, które miały miejsce w trakcie zawodów bardziej pasują do powieści przygodowej niż reporterskiego sprawozdania. W tekst wpleciono wspomnienia uczestników zawodów. Perełką jest tu opis pióra profesora Tadeusza Pruszkowskiego, malarza, rektora warszawskiej ASP, pilota, uczestnika zawodów. Profesor, w sposób nie mniej oryginalny od jego własnej osoby, opisuje zdarzenia widziane jego okiem bardziej artysty niż pilota. Język tych wspomnień stylizowany na staropolski jest tak egzotyczny i trudny do interpretacji, że konieczne jest szersze wyjaśnienie nie tylko znaczenia słów, ale i kontekstu zdań. Trud ten T. Chwałczyk z sukcesem podejmuje. Wśród uczestników przedwojennych zawodów można spotkać takie znane osoby jak: Stanisław Wigura, Zygmunt Puławski, Mieczysław Pronaszko, Aleksander Onoszko, Witold Rychter i wielu, wielu innych. Nie mniej interesujące są relacje z powojennych zawodów, które rozgrywane są od roku 1963. Zabiegiem utrzymującym stałe zaciekawienie lekturą jest ułożenie rozdziałów według klucza tematycznego: ludzie (piloci, nawigatorzy, mechanicy, sędziowie …), samoloty (wspomniane już wyżej oraz RWD-8, Jak-18, Jak-12, PZL-101, PZL-104 …), rozgrywane konkurencje oraz ich wyniki. Każdy z rozdziałów zajmuje kilka jeszcze bardziej uszczegółowionych zagadnień. Często mieszają się lata, ludzie i zdarzenia. Nie ma w tym jednak bałaganu lecz przemyślana, bardzo przyjemna w odbiorze narracja. W czasach powojennych spotykamy też wielu znamienitych pilotów, że wymienię tylko kilku z triumfatorów zawodów: Ryszard Kasperek, Witold Świadek, Marian Wieczorek, Wacław Nycz czy Janusz Darocha. Cennym uzupełnieniem tekstu są nie tylko liczne zdjęcia, ale też zestawienia poszczególnych zawodów (daty, konkurencje, uczestnicy, samoloty), zwycięzców, najmłodszych uczestników, kobiet zawodników i wiele innych, nie mniej ciekawych. W sumie porządny kawał historii polskiego lotnictwa sportowego przedstawiony w sympatycznej formie. Czytając książkę czuje się, że jej Autor posługuje się językiem polskim w sposób profesjonalny, a rozumiana wielowątkowo tematyka lotnicza jest mu bliska. Cieszę się, że sięgnąłem po tą jakże sympatyczną książeczkę. Wam to zrobić też gorąco polecam. 

Skrzydła na nartach
Chwałczyk Tadeusz
ECHO Oficyna Wydawnicza
2007
240 strony w miękkiej oprawie
Liczne zdjęcia czarno-białe



 


poniedziałek, 13 kwietnia 2026

Skrzydlata Polska ML 3/2026. KAAN - turecka droga ku niezależności

Kosmiczne koszty, wysokozaawansowana technologia i geopolityka sprawiły, że samolotów bojowych piątej generacji powstało lub powstaje tylko kilka typów. Jedynie nieliczne państwa zdecydowały się na taki krok. Po za oczywistymi USA, Chinami i Rosją w niejako drugim rzucie pojawiają się Turcja i Korea. O ile obecność na tej liście pierwszych dwóch państw nie zaskakuje, a Rosja znalazła się tu raczej „siłą rozpędu”, to obecność dwóch wschodnich tygrysów może budzić pewne zaskoczenie. Jeszcze większe chyba budzi nieobecność w tym gronie państw europejskich. Patrząc na historię rozwoju przemysłu lotniczego w obu wymienionych wyżej krajach widać liczne podobieństwa. W obu przypadkach początki sięgają remontów samolotów wojskowych obcej produkcji, głównie amerykańskich. W ten sposób nabyto podstawowe kompetencje w zakresie obsługi i budowy zaawansowanych maszyn bojowych oraz standardów obowiązujących w nowoczesnym przemyśle lotniczym. Przełomem dla obu państw było podjęcie licencyjnej produkcji samolotów F-16 dla rodzimych sił powietrznych. Ten skomplikowany i wymagający wiele wysiłku proces doprowadził do znacznego rozwoju potencjału produkcyjnego i inżynieryjnego, nie tylko zakładów montujących samoloty, ale też licznych poddostawców. Zdobyty bagaż wiedzy i doświadczeni pozwolił na skonstruowanie i produkcję własnych maszyn wojskowych, na początek szkolno-treningowych o napędzie turbośmigłowym (KAI KT-1 Woongbi, TAI Hürkuş). Pozyskane doświadczenie nie poszło na marne lecz pozwoliło na opracowanie rodzimych samolotów szkolno-treningowych o napedzie odrzutowym posiadających ograniczone możliwości bojowe (KAI T-50, TAI Hürjet). W międzyczasie nie zapomniano o przemyśle śmigłowcowym, gdzie z dużą pomocą partnerów zagranicznych opracowano własne konstrukcje (KAI Surion - Airbus Helicopters) bądź wersje rozwojowe maszyn obcych (TAI T129 Atak - Agusta). Kolejnym krokiem jest wejście do pierwszej ligi państw konstruujących i budujących wielozadaniowe samoloty bojowe 5 generacji (KAI KF-21 Boramae, TAI TF Kaan). Co ważne, prototypy obu maszyn już latają i przechodzą intensywne programy badań w locie. Oba samoloty wydają się skazane na sukces, a ich produkcja seryjna, a także wysoce prawdopodobny eksport, są tylko kwestią czasu.

Ta długa i ciekawa droga nasuwa pewne analogie do historii polskiego przemysłu lotniczego.
Niestety tylko pewne, nie pełne.


TOP 3

1. Rozwój programu KAAN. Artykuł ukazuje aktualny stan nabierającego rozpędu tureckiego programu samolotu bojowego piątej generacji. Ciekawy tekst i wiele, wiele mówiących fotografii.

2. Black Lion 2026. Totalna egzotyka, czyli relacja z pokazów lotniczych w Etiopii, dodatkowo odbywających się równolegle z działalnością operacyjną bazy gospodarza. Artykuł stanowi udane połączenie opisu imprezy, dnia dzisiejszego etiopskiego lotnictwa oraz jego historii. Całość osadzona jest w szerokim tle historycznym działań lotnictwa w tym niespokojnym rejonie Czarnego Kontynentu. Całość może nieco zaskakiwać, gdyż pokazuje nowoczesne i ciągle modernizowane siły powietrzne państwa odgrywającego rolę ważnego gracza w regionie. Wspomniano też o nie mniej nowoczesnym lotnictwie cywilnym, w tym liniach Ethiopian Airlines, porcie lotniczym w Adis Abebie - o podobnym ruchu co nasze Okęcie oraz planach budowy nowego hubu na 110 milionów pasażerów rocznie.

3. W jaskini Tygrysa. Obszerny, jak na SP ML, materiał o hiszpańskich śmigłowcach bojowych HA.28 Tigre i ich bazie nieopodal Almargo. Losy tej nie do końca trafionej konstrukcji potoczyły się różnie w każdym z czterech krajów je użytkujących. Po wycofaniu w Australii i zaniechaniu modernizacji w Niemczech, jedynie Francja i Hiszpania modernizują swoje maszyny, zamierzając je eksploatować jeszcze przez wiele lat. Tym bardziej interesującym jest zapoznanie się z historią jednostki i jej sprzętu, uzbrojeniem hiszpańskich Tigerów, ich obsługą oraz szkoleniem załóg. Pomagają w tym ciekawe zdjęcia tego, w sumie fajnego śmigłowca.


Powiązane wpisy:

Skrzydlata Polska ML2/2026. Trójkolorowa Fuga

Skrzydlata Polska ML 1/2026. Skrzydlaci zabójcy

Skrzydlata Polska ML 12/2025. Agrolotnictwo – cień dawnej świetności

Skrzydlata Polska ML 11/2025. Koniec epoki

Skrzydlata Polska ML 10/2025. Już dopiero
Skrzydlata Polska ML 9/2025. Krew i łzy
Skrzydlata Polska ML8/2025. Pierogarnia
Skrzydlata Polska ML7/2025. Innowacje, nowe podąża ścieżką starego?
Skrzydlata Polska ML 6/2025. Krytyczne spojrzenie na zachód
Skrzydlata Polska ML 5/2025. Władek nie wydurniaj się
Skrzydlata Polska ML 4/2025  Zdarzenie jak szóstka w Lotto
Skrzydlata Polska ML 3/2025. Elektryczna zadyszka
Skrzydlata Polska ML 2/2025. Skrzydlatej matematyczne problemy
Skrzydlata Polska ML 1/2025. Numer południowy
Skrzydlata Polska ML 12/2024. Roczek Fafika
Skrzydlata Polska ML 11/2024. Czekając na rewolucję
Skrzydlata Polska ML 10/2024. Lot na rynku
Skrzydlata Polska ML9/2024. Kawa nad K2
Skrzydlata Polska ML8/2024. Tani wypełniacz zamiast wspomnienia o ciekawym człowieku i jego osiągnięciach
Skrzydlata Polska ML7/2024. Odtwarzanie zDOLności
Skrzydlata Polska ML 6/2024. Obyś setki nie doczekał
Skrzydlata Polska ML 5/2024. Concorde, następne pokolenie?
Skrzydlata Polska ML 4/2024. Transportowe mrzonki
Skrzydlata Polska ML 3/2024.
Skrzydlata Polska ML 2/2024. Błędy duże, małe i malutkie
Skrzydlata Polska ML 1/2024. Jaki pierwszy numer, taki cały rok?
Skrzydlata Polska ML 12/2023. Samolot nie dla każdego
Skrzydlata Polska ML 11/2023 – pomysł na DOLa
Skrzydlata Polska ML 10/2023 – wodorowa nadzieja
Skrzydlata Polska ML 9/2023 – rozmyta przyszłość lotnictwa
Skrzydlata Polska ML 7/2023 – nam strzelać nie kazano
Skrzydlata Polska ML 6/2023 - wojsko w cywilu
Skrzydlata Polska ML 5/2023 – pożegnanie papugi
Skrzydlata Polska ML 4/2023 – politykierstwo ponad fakty, z lotnictwem w tle
Skrzydlata Polska ML 3/2023 – wojna odkryta
Skrzydlata Polska ML 2/2023 – pożegnania, pożegnania, pożegnania
Skrzydlata Polska 12/2022. Hypki na Papieża
Skrzydlata Polska 11/22 – od Raptora do „traktora”
Skrzydlata Polska 10/22 – Alicja w krainie prądu
Skrzydlata Polska 8/22 – Zamierające pokazy
Skrzydlata Polska 7/22 – pomiędzy rzeczywistością a fantazją
Skrzydlata Polska 6/22 – niskoemisyjna
Skrzydlata Polska 5/22 – helikopter z wyciągarką
Skrzydlata Polska 4/22 – wojna? Jaka wojna?
Skrzydlata Polska – magazyn sprzeczności 


niedziela, 5 kwietnia 2026

Lotnictwo 2/2026. Z ręką na pulsie

W dzisiejszym, zwariowanym świecie tempo wydarzeń jest olbrzymie. Ostatnie lata zburzyły spokój zamożnym państwom tzw. Zachodu, które żyły w błogim spokoju spoglądając na odgłosy toczonych gdzieś w oddali wojen. Czasem ktoś wysłał kilka samolotów, śmigłowców, dronów i garstkę żołnierze by wesprzeć Wuja Sama i/lub lokalnych sojuszników gdzieś w odległym kraju. Wiele z tych konfliktów odbiło się echem fal uchodźców szturmujących bramy zachodniego dobrobytu, co w wydatny sposób przyczyniło się do podziału społeczeństw i nieco zakłóciło dotychczasowy spokój. Szok nastąpił dopiero gdy Rosja napadła na Ukrainę, burząc europejskie status quo. Proroctwo jeszcze większego szoku pojawiło się w postaci siedmiu B-2 i licznych maszyny z gwiazdami, zarówno amerykańskimi, jak i tymi Dawida, nad Iranem latem ubiegłego roku. Jego spełnienie nastąpiło z końcem lutego br. W okolicach Zatoki Perskiej.
Dotrzymanie kroku temu natłokowi wydarzeń przez branżowe magazyny jest niezwykle trudne, choć się starają. W miesięczniku Lotnictwo od lat publikowane są miesięczne raporty z powietrznego elementu wojny pomiędzy Rosją i Ukrainą. Ich opóźnienie to ok. trzy miesiące. Jest to o tyle dobre, że czas ten pozwala na zebranie w miarę wiarygodnych informacji, ich weryfikację i analizę. Z drugiej strony w czasach Internetu, kiedy „jutrzejsze wiadomości są już nieaktualne od wczoraj”, czas ten może wydawać się wiecznością. Trudno, coś za coś.
Z konfliktem za naszą wschodnią granicą związane są liczne działania polityczne, w tym straszenie rozmieszczeniem lub użyciem broni jądrowej. W tym kontekście śmieszą mnie kolejne wypowiedzi wojskowych i polityków mówiące o groźbie „wycelowania” rosyjskich pocisków w europejskie miasta. W dobie, gdy cel dla rakiety wprowadza się w ciągu kilkudziesięciu sekund z klawiatury komputera, ta figura retoryczna jest jedynie grą na niskich instynktach mas ludzkich. Podobnie propagandowa jest idea „parasola nuklearnego” czy programu Nuclear Shearing. Zależnie od punktu siedzenia wypowiedzi tego typu budzą strach bądź dają poczucie siły. I choć to brzmi strasznie, są to halucynogenne ”grzybki” dla coraz bardziej zagubionych i zmanipulowanych społeczeństw. Tu też magazyn Lotnictwo trzyma rękę na pulsie, rzetelnie pokazując możliwości i zdolności do użycia broni jądrowej przez Francję, co jest niezwykle istotne w aspekcie ostatnich przebąkiwań prezydenta Francji o objęciu parasolem atomowym naszego kraju i kilku naszych sąsiadów.
Niezaplanowanym chyba nawiązaniem do bieżącej sytuacji jest z kolei materiał opisujący nieudaną akcję odbicia amerykańskich zakładników w Iranie w roku 1980.
Czyżby Iran miał stanowić „klątwę USA”?
 
 
 TOP 3
1. Jądrowe siły lotnicze Francji. Krótka i treściwa charakterystyka dnia dzisiejszego sił jądrowych Francji opartych na czterech okrętach podwodnych z rakietami balistycznymi oraz lotniczych pociskach ASMP przenoszonych przez samoloty Rafale. Co zrozumiałe, materiał koncentruje się na komponencie lotniczym w postaci samolotów Rafale, ich uzbrojeniu i systemie wsparcia. Tekst przybliża też zadania i sposób prowadzenia małoznanych ćwiczeń „Poker”.
2. Koolhoven FK.58. Niechciany obrońca. Monografia raczej mało znanego samolotu, skonstruowanego w jeszcze mniej znanej holenderskiej wytwórni lotniczej. Maszyna ta powstała w wyniku zbiegu pewnych decyzji politycznych oraz ogólnej sytuacji panującej przed wybuchem II wojny światowej. W samej wojnie odegrała tylko rolę epizodyczną. Nie zmienia to jednak faktu, że z samolotem i jego historią warto się zapoznać. Tym bardziej, że z myśliwcem tym zetknęli się polscy piloci we Francji, a sam artykuł jest dobrze napisany.
3. Operacja „EagleClaw”. Nieudane próba odbicia amerykańskich zakładników w Iranie 24 kwietnia 1980 r. Siedem stron relacji z tej co najmniej pechowej akcji, uzupełnionej licznymi zdjęciami, mapką i sylwetką boczną śmigłowca RH-53D.

Powiązane wpisy:

Lotnictwo1/2026. Polski droga do militarnej potęgi
Lotnictwo12/2025. Liga przepisywaczy
Lotnictwo 11/2025. Odrzutowce retro
Lotnictwo 10/2025. Czarne krzyże nad Polską
Lotnictwo 9/2025. Zguba na zgubę
Lotnictwo 7-8/2025. Mit podniebnych rycerzy
Lotnictwo 6/2025. Putina z Zełenskim nieformalny sojusz
Lotnictwo 5/2025. Świat stanął na głowie, okładka też
Lotnictwo 4/2025. Druga setka
Lotnictwo 3/2025. Sokoła do Poloneza podobieństwo
Lotnictwo 2/2025. Mitologia gamechangerów
Lotnictwo 1/2025. Cywilne ofiary odległej wojny
Lotnictwo 12/2024. Nowy rok rokiem (bez)nadziei
Lotnictwo 11/2024. Wojna i pokój Króla Wacława
Lotnictwo 10/2024. Zastaw się, a postaw się
Lotnictwo 7, 8/2024. Brygada zrobiona na szaro
Lotnictwo 6/2024. Boeinga błędy nie tylko techniczne
Lotnictwo 5/2024. Groźnie incydenty, pomruki wojny
Lotnictwo 4/2024. Argentyna, nie Ukraina
Lotnictwo 3/2024. Cel – minimalizacja strat
Lotnictwo 2/2024. Staruszek Viper
Lotnictwo 1/2024. 2 + 2 nie chce dać 5!