niedziela, 13 kwietnia 2025

Król Antek drugi, tytan polskiego agrolotnictwa

W roku 1947, kiedy oblatano prototyp samolotu wielozadaniowego An-2, jego konstrukcja, układ aerodynamiczny i zastosowane rozwiązania techniczne miały niewiele wspólnego z nowoczesnością. Niemal dekadę później Wielki Brat podjął decyzję, że samolot będzie produkowany w Polsce, w mieleckich zakładach produkujących dotychczas nowoczesne samoloty bojowe o napędzie odrzutowym. Był to niewątpliwie krok wstecz, a według niektórych źródeł kara za rok 1956 oraz wyraz braku zaufania do polskich władz. Nikt wówczas nie przypuszczał, że samolot zostanie wyprodukowany w kilkunastu tysiącach egzemplarzy, na wiele lat zasilając jednostki wojskowe, aerokluby i szeroko pojęte lotnictwo gospodarcze. Jego masowa produkcja sprzyjała rozwojowi WSK Mielec do rozmiarów typowego socjalistycznego molocha. Jednym z głównych zadań w jakich popularny Antek sprawdził się doskonale było agrolotnictwo. Nie była to konstrukcja optymalna do rozsiewania nawozów czy rozpylania środków ochrony roślin. Niezbyt ekonomiczny, niebezpieczny dla załogi w przypadku wypadku, z nieszczelną słabo wentylowaną kabiną. Na owy czas w obozie socjalistycznym nie było jednak nic lepszego. Z czasem okazało się, że jego trwałość, prostota obsługi, właściwości pilotażowe i pojemny kadłub stanowią zalety przewyższające jego słabsze punkty. W porównaniu z poprzednikami jak CSS-13 czy PZL-101 Gawron zapewniał on pod każdym względem znacznie większe możliwości. Samolot w wersji rolniczej pojawił się w Polsce w najlepszym możliwym momencie, czyli okresie rozwoju PGR-ów i powszechnej „chemizacji” rolnictwa oraz czasie wchodzenia polskich agrolotników na rynek Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. Dostępna w dużych ilościach, dobrze znana pilotom, łatwa w eksploatacji maszyna szybko opanowała niebo nad rodzimymi polami. Za granicą mogła zaś konkurować z firmami z zachodu, stanowiąc jednocześnie źródło dochodu w tak potrzebnych socjalistycznej gospodarce dewizach. Dla pilotów agro stwarzała doskonałe warunki do pracy na dobrze płatnych kontraktach. W ciągu kilku lat polskie Antki na dobre zadomowiły się nad polami Egiptu, Sudanu czy Iranu. W mniejszej liczbie także w innych państwach. Doświadczenia z eksploatacji Anów-2 w agrolotnictwie dostarczyły cennych wskazówek dla konstruktorów kolejnego pokolenia polskich już (no prawie) samolotów agro: Kruka, Dromadera i Belfegora. Niestety zbieg niekorzystnych zdarzeń geopolitycznych lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku nie pozwolił, pomimo dysponowania dwoma dobrymi, nowoczesnymi typami samolotów rolniczych, na utrzymanie dominującej pozycji Polaków w usługach agrolotniczych za granicą. W kraju upadek PGR-ów, zmiany ekonomiczne i formalno-prawne także zdmuchnęły samoloty rolnicze znad pól i łąk. Dlatego też już na zawsze lata świetności polskiego agrorolnictwa będą związane z An-2, niezgrabnym wręcz archaicznym samolotem. Czas ten należy do jednego z najlepszych okresów w polskim lotnictwie i w pełni zasługuje na przypominanie i propagowanie osiągnięć tamtych lat i sukcesów ludzi z nimi związanych.

W serii Skrzydlate traktory ukazała się trzecia pozycja. Po wspomnieniach pilotów CSS-13 i Gawronów przyszedł czas na pilotów Antków. Samolot pojawił się w czasie i okolicznościach, które pozwoliły na zgromadzenie licznych wspomnień oraz bogatego materiału zdjęciowego. W pierwszej części książki zawarto wspomnienia dziewięciu lotników. Zebrane teksty dotyczą różnych okresów i obszarów. Swoje miejsce znalazły opowiadania z dalekich egzotycznych krajów jak: Egipt, Sudan, Iran czy Pakistan. Nie zabrakło też obszernych opisów pracy w polskich PGRach. Opisane historie i ich język są bardzo różnorodne, jak różne były losy autorów powiązanych z Antkami, tak odmienne, jak odmienne charaktery, osobowości czy kwiecistość języka posiadają kolejni Autorzy. Ten kalejdoskop dodaje wspomnieniom uroku i sprawia, że w żadnej chwili nie nużą one czytelnika. Spośród tych kilku opowiadań najbardziej przypadły mi do gustu te najdłuższe. Dlaczego? Ano dlatego, że rozpisując się szerzej Autorzy wspominają wiele mniej istotnych drobiazgów, dla których w krótszych opisach na pewno miejsca by nie starczyło. Tych niepowtarzalnych smaczków jest wiele i to one właśnie pozwalają lepiej poczuć atmosferę tamtego czasu i lepiej zrozumieć symbiozę agropilotów i ich samolotu.
Bernard wolny opisuje pracę w zachodniopomorskich PGRach, poświęcając wiele miejsca organizacji pracy, współpracy z dyrektorami zakładów rolnych, agronomami czy załogą od załadunku. Opisuje wiele ciekawych lotów, czasem malowniczych, czasem niebezpiecznych, a czasem nawet z elementami powietrznego Chuligaństwa. Nie brak też elementów humorystycznych. Rozdział autorstwa Wojciecha Bielawy opisujący przelot do Pakistanu, specyfikę pracy w tym kraju i powrót jest na tyle ciekawy, obszerny i barwny, że z powodzeniem mógłby być podstawą do napisania kolejnych wspomnień. W opowiadaniu swoje miejsce ma: Antek, załogi, pakistańscy gospodarze, lotniska etapowe, przelot przez wysokie góry obciążonymi samolotami, warunki życia i obrazki turystyczne z egzotycznego kraju. W wielu wspomnieniach piloci skupiają się na walorach turystycznych miejsc, w których byli, którymi mogą się pochwalić. U Bielawy nie ma czegoś takiego. Barwna narracja osnuta jest wokół akcji Pakistan `76, z bardzo zbalansowanym udziałem wspomnianych wyżej zagadnień, oczywiście z Antkiem jako bohaterem pierwszego planu.
Nie mniej egzotyki, chociaż krócej niestety, opisanej jest we wspomnieniach Bogdana Likusa z przelotu do i pracy w Iranie.
Działania polskich agrolotików w Iranie i Pakistanie są mniej znane niż w Afryce, a też zasługują na swoje miejsce w historii polskich skrzydeł. Bardziej niż pozytywna ocena wspomnianych wyżej rozdziałów w niczym nie umniejsza znaczenia i pozytywnej oceny efektów pracy pozostałych Autorów. Po prostu te wywarły na mnie największe wrażenie.
Integralną częścią książki jest bogata kolekcja ponad dwustu zdjęć rolniczych (najczęściej) Antków, które wraz z tymi umieszczonymi w głównym tekście ucieszą oczy i zaspokoją ciekawość chyba każdego sympatyka tego pokracznego nieco ptaka.
Na bardzo korzystnym obrazie książki pojawiło się kilka rys w postaci błędów, czasem drobnych redakcyjnych lub językowych, a czasem całkiem poważnych jak np.: „Mieleckie Zakłady Lotnicze”, str. 11; „4. Pułk Lotnictwa Myśliwskiego „Kraków”", str. 223; „Do lotów szkolnych w Szczecinie-Dąbiu i Szczecinie”, str. 223. Na str. 272 - 273 pomylono śmigłowiec Mi-8 z Mi-14. Nie zmienia to faktu, że książkę czyta i ogląda się bardzo dobrze, z prawdziwą przyjemnością.
Całość podsumować mogę jednym zdaniem: z niecierpliwością czekam na Kruka, Dromadera i Mi-2,  we wspomnieniach agrolotników.
 

Niestrawski M., (red.)
Samolot An-2 we wspomnieniach agrolotników
Muzeum Narodowe Rolnictwa w Szreniawie
2024
366 stron w twardej oprawie
Liczne zdjęcia czarno-białe oraz kolorowe

 Powiązane wpisy:

PZL-101 Gawron - samolot który zbudował polskie agrolotnictwo
Kukuruźnik samolot niezwykły
An-2 - ulubiony pterodaktyl
Agrolotnictwo w Muzeum Narodowym Rolnictwa i Przemysłu Rolno–Spożywczego


wtorek, 8 kwietnia 2025

Lotnictwo AI 3/2025. Samoloty pasażerskie – dynamiczna stagnacja

Pomimo, że świat się ostatnio zamyka na różne sposoby: COVID, wizy, wzmożone kontrole graniczne, działania wojenne, zakazy wjazdu, ludzie nadal chcą podróżować, także samolotami, które są najszybszym, często najwygodniejszym, a czasem jedynym dostępnym środkiem komunikacji. Wyrazem tej chęci/konieczności jest stale wzrastająca liczba przewiezionych pasażerów. Wystarczyły cztery lata, by po katastrofie częściowego zamknięcia lotnisk i tras lotniczych z powodu COVIDu odbudować poziom przewozów sprzed pandemii. W tych statystykach całkiem dobrze wygląda nasz kraj, w którym w minionym roku przez porty lotnicze przewinęło się niemal sześćdziesiąt milionów pasażerów. Prognozy na rok bieżący, o ile nic złego się nie stanie, są nie mniej optymistyczne. Branża lotnicza się cieszy i liczy zarobione pieniądze. Mogłoby się wydawać, że skoro przetrwali dramatyczny krach COVIDowy, to już nic nie jest w stanie zagrozić dalszemu rozwojowi. Nic bardziej mylnego. Sytuacja nie jest tak kolorowa, jak mogłoby się wydawać. Liczne ciemne chmury zbierające się na horyzoncie spędzają sen z powiek zarządzającym liniami lotniczymi, lotniskami i przemysłem lotniczym.
Jednym z podstawowych problemów jest niedostatek samolotów. Zwiększenie wolumenu oferowanych miejsc związane jest z rozbudową floty. A tu same problemy. Boeing ledwie zipie, a wraz z rozkwitającym Airbusem mają portfel zamówień zapchany na ładnych kilka lat. Jak kogoś nie ma wysoko w kolejce, to szansa na szybkie pozyskanie nowych maszyn jest niewielka. Innych producentów dużych samolotów pasażerskich praktycznie nie ma. Chiny na odpowiedni rozwój swoich zdolności produkcyjnych potrzebują mniej więcej tyle czasu ile wynosi kolejka u Airbusa. Trudno jest nie tyle powiększać flotę, co nawet sensownie ją modernizować. Nie wiele pomaga tu rynek wtórny, gdyż i tu podaż jest śladowa, o czym przekonał się ostatnio LOT poszukując dla siebie kolejnych Dreamlinerów. Problem z dostępnością samolotów pogłębiają stale nie do końca rozwiązane kłopoty z wieloma nowoczesnymi jednostkami napędowymi. Z tego względu wiele nowych lub prawie nowych samolotów odstawionych na przysłowiowe „kołki” czeka na nowe lub naprawione silniki, co jeszcze bardziej drenuje niebo z samolotów pasażerskich. Co gorsza, na horyzoncie nie widać nowych konstrukcji, radykalnie zmieniających warunki gry rynkowej. Z punktu widzenia producentów sprzedających swoje samoloty jak „ciepłe bułeczki” nie ma na razie sensu wydawać kilkunastu – co najmniej – miliardów na opracowanie nowej konstrukcji. 
Technologia elektryczna w komunikacji średnio i długodystansowej nie ma racji bytu. 
Wodorowa jeszcze nie jest na takie wyzwanie gotowa.
Rewolucji jeszcze długo nie będzie.

TOP 3

1. Polskie porty lotnicze w 2024 r. Coroczna porcja statystyki w wydaniu Jerzego Liwińskiego. Budujący jest wzrost liczby pasażerów w głównych portach lotniczych. Sytuację każdego z nich, uzyskane wyniki i plany rozwojowe na najbliższą przyszłość zebrano w artykule.
2. Postępy i opóźnienia a amerykańskich programach lotniczych. Od lat wiadomo, że niewiele jest na świecie samolotów, których programy rozwoju nie wiązałyby się z mniejszymi lub większymi problemami: technicznymi, organizacyjnymi czy finansowymi. Im w danym kraju jest więcej programów, tym kłopoty większe, o czym doskonale wie Wuj Sam. W artykule Ł. Pacholski opisuje ostatnie problemy trapiące programy rozwoju i produkcji samolotów: F-15EX Eagle II, F-16 Fighting Falcon, KC-46A Pegasus, T-7A Red Hawk i śmigłowca MH-139 Grey Wolf. Nie są to wszystkie problematyczne programy rozwoju maszyn latających w USA, choć na jeden artykuł zupełnie wystarczy.
3. Bomby termojadroweB-61. W związku z zakończeniem produkcji bomb B61 w najnowszej wersji B61-12 P. Henski przybliża ponad sześćdziesięcioletnią historię powstania oraz drogę rozwojową tej broni. Bardzo ciekawy materiał.

P.S.
W egzemplarzu, który otrzymałem zdarzyła się poważna pomyłka. Był on źle złożony, strony nie były po kolei ułożone, co nie uniemożliwiało czytanie, ale psuło ogólne wrażenie i obniżało jakość całości. Po jakimś czasie w mojej skrzynce pojawił się jeszcze raz wspomniany numer magazynu LOTNICTWO AI, tym razem już bez błędów.
Byłem miło zaskoczony.

 

Powiązane wpisy: 

Lotnictwo AI 2/2025. Magia pierwszego razu

Lotnictwo AI 1/2025. Samba, kawa i Millenium

Lotnictwo AI 12/2024. Tuba propagandowa pełna marketingowego bełkotu
Lotnictwo AI 1/2025. Samba, kawa i Millenium
Lotnictwo AI 11/2024. Polska śmigłowcami stoi
Lotnictwo AI 10/2024. Staruszek Hercules, początki
Lotnictwo AI 9/2024. Polski przemysł lotniczo-kosmiczny – rozkwit czy agonia?
Lotnictwo AI 8/2024. Ciekawie, solidnie, atrakcyjnie?
Lotnictwo AI 7/2024. Niszowiec z kraju klonowego liścia
Lotnictwo AI 6/2024. Szerokokadłubowy Embraer
Lotnictwo AI 5/2024. Rok F-16 w Europie wschodniej
Lotnictwo AI 4/2024. Lotnicze dylematy Wuja Sama
Lotnictwo AI 3/2024. Stare i nowe Herculesy Trójkąta Weimarskiego
Lotnictwo AI 2/2024. Samoloty (roz)bojowe?
Lotnictwo AI 1/2024. Konkurencja i lobbing wśród magazynów lotniczych
Lotnictwo AI 12/2023. Historia coraz bardziej odległa, przyszłość coraz bardziej niepewna
Lotnictwo AI 11/2023. Podniebna artyleria
Lotnictwo AI 9/2023 – żółta kartka za bylejakość
Lotnictwo AI 8/2023 – odmitologizowanie Concordskiego
Lotnictwo AI 7/2023 – różne wymiary polityki odstraszania
Lotnictwo AI 7/2023 – różne wymiary polityki odstraszania
Lotnictwo AI 5,6/2023 – granice kryptoreklamy
Lotnictwo AI 4/2023 – PZL-130 Orlik – po co nam to było?
Lotnictwo AI 3/2023 – bylejakość Boeinga tuczy Airbusa
Lotnictwo AI 1/2023 – modernizacja po amerykańsku
Lotnictwo AI 12/2022 – numer wiele objaśniający
Lotnictwo AI 11/2022 – przekleństwo Jaskółki
Lotnictwo AI 10/2022 – szklane kule Airbusa i Boeinga
Lotnictwo AI 9/2022 – śmigłowce na fali wznoszącej
Lotnictwo AI 8/2022 – śmigłowiec, którego nie ma
Lotnictwo AI 7/2022 – spalone marzenie
Lotnictwo AI 6/2022 – drony po polsku
Lotnictwo AI 5/2022. Zbrojne niebo nad nami
Lotnictwo AI 4/2022. Aligator – historia upadku
Lotnictwo AI 3/2022 – powietrzni zwiadowcy duzi i mali
Lotnictwo AI 2/2022 – numer ostatni przedwojenny 
Lotnictwo 1/2022 -przyszłość nadejdzie szybciej niż nam się wydaje
Lotnictwo 12/2021 - rocznicowe dylematy
Lotnictwo 11/2021 – pierwszy wielki sukces Antonowa
Lotnictwo10/2021 – wiosenna wojenka 1939
Lotnictwo9/2021 – dzień dzisiejszy lotnictwa wojskowego RP
Lotnictwo6/2021 – Łukaszenka nie był pierwszy?
Lotnictwo5/2021 – szpiedzy 50+
Lotnictwo4/2021 – kwietniowa mozaika
Lotnictwo 3/2021 – magazyn gdybających dziennikarzy
Lotnictwo 2/2021 - dwie rosyjskie ikony (lotnictwa)
Lotnictwo 1/2021 - przyzwoity start
Lotnictwo 12/2020 - nowe stare samoloty
Lotnictwo 11/2020- nowe stare
Lotnictwo 10/2020 - numer delta
Lotnictwo 9/2020
Lotnictwo 8/2020 - znowu czarna owca w numerze
Lotnictwo 7/2020
Lotnictwo 6/2020 – pod znakiem latających olbrzymów
Lotnictwo 4-5/2020 - co z tym Lotnictwem? Lotnictwo 3/2020 - dno jest blisko
Lotnictwo 2/2020-- ciekawie, choć nadal z dodatkiem bylejakości
Lotnictwo 12/2019 - sinusoida
Lotnictwo 10-11/2019 - jeden artykuł rozwalił cały numer 
Lotnictwo 6/2019, nie tracę nadziei 
Lotnictwo 1-2 /2019 - równia pochyła?
Lotnictwo 12/2018, jakość czy jakoś? 
Lotnictwo AI 9/2022 – śmigłowce na fali wznoszącej
Lotnictwo AI 2/2023 – ładowniczy ze śmigiełkiem na czubku
Lotnictwo 2/2020-- ciekawie, choć nadal z dodatkiem bylejakości
Lotnictwo 12/2019 - sinusoida
Lotnictwo 10-11/2019 - jeden artykuł rozwalił cały numer 
Lotnictwo 6/2019, nie tracę nadziei 
Lotnictwo 1-2 /2019 - równia pochyła?

wtorek, 1 kwietnia 2025

Skrzydlata Polska ML 3/2025. Elektryczna zadyszka

W komentarzu redakcyjnym p. Tomasz Hypki porusza tym razem problem napędu elektrycznego w lotnictwie, odważnie pytając, czy jest on ślepą uliczką. Odważnie, bo używa języka wykluczenia, ocierającego się o język nienawiści, nazywając samochody o napędzie spalinowym normalnymi. W niektórych umysłach może to zrodzić pytanie, jakimi są wiec te elektryczne, o ich użytkownikach nie wspominając. Mając na uwadze wydarzenia w USA pytanie to wydaje się nie być całkiem bezzasadnym.
Pan Redaktor trafnie podsumowuje i ocenia dotychczasowe postępy w elektryfikacji lotnictwa, które na razie przypominają postępy w elektryfikacji wsi radzieckich tak sto lat temu. Tak na poważnie, wydarzenia ostatnich miesięcy pokazują wyraźnie, że optymistyczne zapatrywania co do napędu elektrycznego napotkały na poważne bariery, technologiczne, ekonomiczne i formalno-prawne. W największym skrócie można stwierdzić, że nawet największy ekoentuzjazm w połączeniu z najsurowszymi regulacjami prawnymi nie jest w stanie zmienić praw fizyki. Tak się nie da. Najpoważniejszym ograniczeniem jest wciąż niska gęstość energii gromadzonej w bateriach, w porywach do 400 Wh/kg, co dla tak energochłonnego wehikułu jak samolot jest wartością dalece niewystarczającą. Co prawda  wystarcza to dla małych samolotów szkolnych, co potwierdza sukces tego typu maszyn słoweńskiego Pipistela, ostatnio przejętego przez Textrona. W kategorii maszyn nieco większych duże nadzieje wzbudził pierwszy lot zgrabnego samolociku dla dziewięciu pasażerów jakim jest Eviation Alice. Po pierwszym locie przed ponad dwoma laty nastała długa cisza, zakończona oświadczeniem o wstrzymaniu dalszych prac na Alice. Wygląda na to, że z dzisiejszymi bateriami Alicja jest „zbyt obszerna” by zmieścić się w króliczej norze. Z większymi maszynami jest jeszcze trudniej, gdyż ich zapotrzebowanie na energię jest jeszcze większe, co obciąża potencjalną maszynę tonami energetycznego balastu, którego masa, w odróżnieniu od paliwa chemicznego, przez cały lot nie ulega zmniejszeniu. Nawet gdyby nastąpił przełom w pojemności baterii, to kwestie bezpieczeństwa, zwłaszcza uwolnienia energii w przypadku awarii lub rozbicia się samolotu, będą stanowiły barierę bardzo, bardzo trudną do pokonania.
Wydaje się, że jedyną rozsądną na dzień dzisiejszy alternatywą jest konwersja „zielonej” energii elektrycznej w chemiczną zgromadzoną w wodorze. Tu technologia posuwa się szybko do przodu. Zarówno w odpowiednim dla małych maszyn napędzie ogniwo wodorowe/silnik elektryczny/śmigło, jak i klasycznych silników odrzutowych napędzanych wodorem jako paliwem chemicznym. Dla dużych, szybkich maszyn alternatywa elektryczna praktycznie nie istnieje, bo istnieć nie może. Technologia wodorowa osiąga dojrzałość pozwalającą na praktyczne zastosowanie w lotnictwie, potrzeba tylko więcej determinacji i pieniędzy. Jednak jednym z hamulców jest, i chyba będzie, strach. Wielu z nas pamięta z lekcji chemii mieszaninę piorunującą tlenu i wodoru, o fajerwerkach w trakcie pożaru Hindenburga nie wspominając.
 
 
TOP 3
1 Ostrzeżenia z przeszłości. W nawiązaniu do niedawnego zestrzelenia Azerskiego Embraera przez Rosjan Marcin Sigmund przypomina wcześniejsze tego typu wydarzenia. Było ich nie mało, na pewno za dużo, a liczba ofiar jest zatrważająca: B777 Malaysia Airlines, 2020 (298
U); A300 Iran Air, 1988 (290U); B737 Ukraine International Airlines, 2020 (178U); Tu-134 Aerofłot, 1962 (84U); Tu-154 Sibir, 2001 (78U). Niemal tysiąc osób. A to nie są wszystkie zdarzenia, tylko te najtragiczniejsze, "tylko" te które były działem obrony przeciwlotniczej.
2. AeroIndia 2025. Materiał z dużej imprezy biznesowo-propagandowej mającej miejsce w jednym z najszybciej rozwijających się, także pod względem technologicznym i militarnym państwie. Jeżeli do tego dodać, że jest to miejsce najintensywniejszej konkurencji pomiędzy producentami z Ameryki, Rosji i Europy oraz wielobiegunową politykę zakupów uzbrojenia przez Indie robi się bardzo ciekawie, czasami pikantnie. Wydarzeniem medialnym salonu był niewątpliwie jednoczesny udział w imprezie amerykańskiego F-35A i rosyjskiego Su-57E.
3. Franken-Lightning. Materiał B. Głowackiego o ciekawym epizodzie w historii programu F-35, jakim było skompletowanie jednej maszyny z dwóch powypadkowych. W tym kontekście wybór przez nasze siły powietrzne samolotu F-35 wygląda na głęboko przemyślany. Może skorzystamy z doświadczeń rodzimej branży motoryzacyjnej.
 
 
Powiązane wpisy: 

Skrzydlata Polska ML 2/2025. Skrzydlatej matematyczne problemy

Skrzydlata Polska ML 1/2025. Numer południowy
Skrzydlata Polska ML 12/2024. Roczek Fafika
Skrzydlata Polska ML 11/2024. Czekając na rewolucję
Skrzydlata Polska ML 10/2024. Lot na rynku
Skrzydlata Polska ML9/2024. Kawa nad K2
Skrzydlata Polska ML8/2024. Tani wypełniacz zamiast wspomnienia o ciekawym człowieku i jego osiągnięciach
Skrzydlata Polska ML7/2024. Odtwarzanie zDOLności
Skrzydlata Polska ML 6/2024. Obyś setki nie doczekał
Skrzydlata Polska ML 5/2024. Concorde, następne pokolenie?
Skrzydlata Polska ML 4/2024. Transportowe mrzonki
Skrzydlata Polska ML 3/2024.
Skrzydlata Polska ML 2/2024. Błędy duże, małe i malutkie
Skrzydlata Polska ML 1/2024. Jaki pierwszy numer, taki cały rok?
Skrzydlata Polska ML 12/2023. Samolot nie dla każdego
Skrzydlata Polska ML 11/2023 – pomysł na DOLa
Skrzydlata Polska ML 10/2023 – wodorowa nadzieja
Skrzydlata Polska ML 9/2023 – rozmyta przyszłość lotnictwa
Skrzydlata Polska ML 7/2023 – nam strzelać nie kazano
Skrzydlata Polska ML 6/2023 - wojsko w cywilu
Skrzydlata Polska ML 5/2023 – pożegnanie papugi
Skrzydlata Polska ML 4/2023 – politykierstwo ponad fakty, z lotnictwem w tle
Skrzydlata Polska ML 3/2023 – wojna odkryta
Skrzydlata Polska ML 2/2023 – pożegnania, pożegnania, pożegnania
Skrzydlata Polska 12/2022. Hypki na Papieża
Skrzydlata Polska 11/22 – od Raptora do „traktora”
Skrzydlata Polska 10/22 – Alicja w krainie prądu
Skrzydlata Polska 8/22 – Zamierające pokazy
Skrzydlata Polska 7/22 – pomiędzy rzeczywistością a fantazją
Skrzydlata Polska 6/22 – niskoemisyjna
Skrzydlata Polska 5/22 – helikopter z wyciągarką
Skrzydlata Polska 4/22 – wojna? Jaka wojna?
Skrzydlata Polska – magazyn sprzeczności

środa, 26 marca 2025

Lotnictwo 2/2025. Mitologia gamechangerów

Dzień 24 lutego 2022 roku przejdzie do historii jako ten który zmienił więcej niż może się wydawać. Lawina, która w sposób diametralny zmienia układ sił oraz obraz współczesnego świata ruszyła. Na pierwszy ogień poszła niepodległość Ukrainy, choć od dłuższego czasu wiadomo było, że pełnoskalowa inwazja jest tylko kwestią czasu. Niemal równolegle prysły marzenia lub raczej złudzenia co do wiecznego pokoju w Europie, choć drobniejsze konflikty zbrojne i tu po II wojnie światowej się zdarzały. Kolejnym zwrotem akcji było błyskawiczne rozszerzenie NATO oraz powolne uświadamianie sobie Europy, jak jest słaba i nieprzygotowana na ciężkie czasy. Powoli rodziła się też świadomość, że tej wojny Ukraina wygrać nie może. Z drugiej strony zaakceptowanie, choćby pod przymusem Moskwy, ataku na suwerenne państwo i aneksję części jego terenu obraca w gruzy system wartości reprezentowanych, rzadziej wyznawanych, przez zamożnych Europejczyków. 20 Stycznia 2025 roku jeszcze bardziej wywrócił świat do góry nogami, zmieniając zupełnie utarte warunki gry na coś w rodzaju szaleństwa, na które świat nie był przygotowany. Na pytanie jak to się ma do wojny w Ukrainie i co z tego wyniknie nikt rozsądny nawet nie spróbuje dziś odpowiedzieć. Tylu gamechangerów w skali globalnych w tak krótkim czasie świat jeszcze chyba nie widział.
Konflikt za naszą wschodnią granicą też obfitował w potencjalne gamechangery, które koniec końców okazywały się tylko propagandowymi wydmuszkami. Patrioty, Abramsy, Leopardy, ATACAMSy, F-16 czy opisane w najnowszym numerze Lotnictwa pociski Storm Shadow/SCALP. W ilości i sposobie w jaki zostały przekazane jako odpowiedź na prośby czy często żądania ekipy Zełenskiego okazały się raczej wojennymi gadżetami. Zawiedzenie nadziei i oczekiwań na przełom na froncie nie wynika jednak ze słabości i niedostatków sprzętu. Wynikają one bowiem z czynników organizacyjnych, głównie po stronie ukraińskiej oraz sposobu, czasu i liczby przekazywanego sprzętu. Nie mniej istotne są nadzieje, jakie rozbudzali sami Ukraińcy czy sprzyjające im zachodnie media wśród opinii publicznej na diametralną zmianę sytuacji na froncie. Nic takiego jednak nie nastąpiło, bo nie mogło. Beneficjentem takiej sytuacji jest oczywiście Kreml i to głównie w szerszej perspektywie niż postępy na polu walki. Zastosowany w niewielkiej ilości, przez na szybko a przez to słabo wyszkoloną obsługę, zwykle w sposób incydentalny bez wprzęgnięcia w system zarządzania polem walki, którego na Ukrainie praktycznie nie ma, nie mógł wykazać się taką skutecznością na jaką były one produkowane, na jaką liczyli dowódcy, politycy i massmedia. W świadomości społecznej Europejczyków pojawia się jednak zwątpienie, czy tak drogi sprzęt może zapewnić bezpieczeństwo, skoro mimo jego użycia i wielkiego wsparcia dla Ukraińców zagony Rosjan powoli, ale konsekwentnie prą do przodu. Wspiera je ciągle przedstawianie w mediach armii rosyjskiej jako zacofanej hordy nieokrzesanych barbarzyńców.
Pojawia się więc wątpliwość czy planowane wielkie wydatki i wyrzeczenia mają sens? Czy może lepiej w jakiś sposób dogadać się z Putinem, jak to robi Trump? Czy w najbliższych wyborach nie poprzeć kogoś innego? A wszystko to skutecznie podsyca strach i niepokój obywateli. To z kolei pasuje do narracji, że po zajęciu Ukrainy Rosjanie pójdą dalej. Podtrzymanie takiego przekazu stanowi być albo nie być dla Ukrainy. Wzmacnia też determinację Europy do dalszego wspierania Ukrainy, co w dłuższej perspektywie osłabia zdolności obronne NATO, pogarsza sytuację gospodarczą i społeczno-polityczną w UE. I w tym scenariuszu też wygrywa Rosja i jej długofalowy plan. A fakt, że ta sama broń co na Ukrainie użyta w zintegrowanym systemie NATO będzie dla potencjalnego najeźdźcy śmiertelnie niebezpieczna najlepiej znany jest na Kremlu, co determinuje ich narrację i politykę dezinformacji.
Jak napisał wieszcz: nie masz, nie masz nadziei.

Top 3 numeru:

1. Pocisk manewrujący MBDA Storm Shadow/SCALP-EG. O pociskach tego typu, czy raczej skrzydlatych rakietach, zrobiło się głośno podczas wojny na Ukrainie. Ten wciąż bardzo nowoczesny środek rażenia powietrze-ziemia średniego zasięgu przez dłuższy czas był obiektem pożądania Ukraińców, a obecnie daje się we znaki rosyjskiemu najeźdźcy. Ze wspomnianego artykułu dowiedzieć się można, skąd się wzięła idea tego pocisku, jak jest zbudowany i jakie ma osiągi. Niestety nie można się dowiedzieć ile on kosztuje, a kosztuje niemało, bo około 1 mln. Euro, co poważnie ogranicza liczbę wyprodukowanych pocisków, a także zastosowanie ich na masową skalę. Artykuł ciekawy, dobrze napisany i zilustrowany.

2. Fokker D.XXI. Osiemnaście stron dobrze napisanej minimonografii tego mniej znanego myśliwca II wojny światowej. Jest historia powstania maszyny, jej produkcji oraz zastosowania bojowego w Europie w maju 1940 roku. Trzy barwne sylwetki boczne oraz rysunki samolotu w pięciu rzutach fajnie uzupełniają bogaty zestaw fotografii.

3. Kolizja pasażerskiego Bombardiera z UH-60 mad Waszyngtonem. Trzymając rękę na pulsie redakcja zamieściła dostępne aktualnie dane dotyczące tej głośnej medialnie tragedii. Ciekawa, w miarę dokładna analiza. Niestety, im większy ruch lotniczy, tym większe prawdopodobieństwo zaistnienia incydentu. Co prawda nowoczesne systemy nawigacyjne i kierowania ruchem minimalizują znacznie takie ryzyko, nigdy jednak nie zmniejszą go do wartości bliskich zeru. Po prostu, u źródeł niemal każdego incydentu, wypadku, katastrofy stoi czynnik ludzki. A ludzie doskonałymi nie są i nigdy nie będą.



Powiązane wpisy:

Lotnictwo 1/2025. Cywilne ofiary odległej wojny

Lotnictwo 12/2024. Nowy rok rokiem (bez)nadziei

Lotnictwo 11/2024. Wojna i pokój Króla Wacława
Lotnictwo 10/2024. Zastaw się, a postaw się
Lotnictwo AI 9/2024. Polski przemysł lotniczo-kosmiczny – rozkwit czy agonia?
Lotnictwo 7, 8/2024. Brygada zrobiona na szaro
Lotnictwo 6/2024. Boeinga błędy nie tylko techniczne
Lotnictwo 5/2024. Groźnie incydenty, pomruki wojny
Lotnictwo 4/2024. Argentyna, nie Ukraina
Lotnictwo 3/2024. Cel – minimalizacja strat
Lotnictwo 2/2024. Staruszek Viper
Lotnictwo 1/2024. 2 + 2 nie chce dać 5!
Lotnictwo 12/2023. Po co nam FA-50?
Lotnictwo 11/2023. Coraz ciekawiej i staranniej
Lotnictwo 10/2023. Ukraińska jesień – zmęczenie, znużenie, zamrożenie
Lotnictwo 9/2023. Czy jakość pójdzie w ślad ilości?
Lotnictwo 7-8/2023. Długa wojna – świetny interes
Lotnictwo 6/2023. LanceRy na emeryturę
Lotnictwo 5/2023. Białe nosy - wspomnienia z młodości
Lotnictwo 4/2023. MiGi, efy i co jeszcze?
Lotnictwo 3/2023 – dominacja samolotów Made in CCCP
Lotnictwo 2/2023 – smukłoskrzydły terrorysta
Lotnictwo 1/2023 – partner czy może sojusznik?
Lotnictwo 12/2022 – ukraińska pętla beznadziei
Lotnictwo 11/2022 – Su-25 w trzech odsłonach
Lotnictwo 10/2022 – Czy w Radomiu będzie święto MiGa?
Lotnictwo 9/2022 – pilna potrzeba czy zakupomania?
Lotnictwo 7-8/2022 – wiatr ze wschodu, Dalekiego Wschodu
Lotnictwo 6/2022 – lato latających olbrzymów
Lotnictwo 5/2022 – modernizacja u Bratanków
Lotnictwo 4/2022 – wojna dzień po dniu
Lotnictwo 3/2022 – pocztówki z wojny
Lotnictwo 2/2022 – mosty, mosty, mosty
Lotnictwo AI 1/2022 – przyszłość nadejdzie szybciej niż nam się wydaje
Lotnictwo AI 12/2021 – rocznicowe dylematy
Lotnictwo 11/2021 – pierwszy wielki sukces Antonowa
Lotnictwo10/2021 – wiosenna wojenka 1939
Lotnictwo9/2021 – dzień dzisiejszy lotnictwa wojskowego RP
Lotnictwo6/2021 – Łukaszenka nie był pierwszy?
Lotnictwo5/2021 – szpiedzy 50+
Lotnictwo4/2021 – kwietniowa mozaika
Lotnictwo 3/2021 – magazyn gdybających dziennikarzy
Lotnictwo 2/2021 - dwie rosyjskie ikony (lotnictwa)
Lotnictwo 1/2021 - przyzwoity start
Lotnictwo 12/2020 - nowe stare samoloty
Lotnictwo 11/2020- nowe stare
Lotnictwo 10/2020 - numer delta
Lotnictwo 9/2020
Lotnictwo 8/2020 - znowu czarna owca w numerze
Lotnictwo 7/2020
Lotnictwo 6/2020 – pod znakiem latających olbrzymów

 





poniedziałek, 17 marca 2025

Lotnictwo AI 2/2025. Magia pierwszego razu

Wdrożenie nowego typu samolotu do służby, czy to wojskowej czy cywilnej, jest zawsze przedsięwzięciem bardzo złożonym, wymagającym dużo sił i środków, a przede wszystkim doskonałej organizacji. Chyba największym tego typu wyzwaniem, przed jakim stoją Siły Powietrzne jest wprowadzenie do służby nowych samolotów wielozadaniowych F-35 Husarz. Przygotowanie kadr i infrastruktury to najważniejsze z obszarów działań. Wyzwania w każdym z nich są olbrzymie, czasu nie ma za dużo, a koszty są astronomiczne. Czas tu jest decydujący, gdyż nie ma go za dużo nie tylko w aspekcie szybko zbliżającego się terminu dostawy samolotów. Nie mniej istotny jest czas geopolityczny, który ostatnio bardzo przyspieszył, oby nie na tyle, że F-35 z biało-czerwonymi szachownicami spóźnią się na czas, w którym będą najbardziej potrzebne. Znamy to już z historii. Pozostaje mieć nadzieję, że brak analogii historycznych dotyczyć będzie nie tylko braku szachownic w barwach narodowych. Po raz pierwszy bowiem nasze samoloty w kwestii oznaczeń przynależności państwowej zostały „zrobione na szaro”. W tym przypadku jest to jednak działanie jak najbardziej uzasadnione, być może inspirujące do szerszego zastosowania, zamiast protez w postaci barwnych szachownic w rozmiarze mini, jak w Black Hawkach. Może lepiej iść z duchem czasu niż kombinować, choć to ostatnie akurat wychodzi nam nie najgorzej. Z drugiej strony jednak być może kusimy los. Jeden śmigłowiec nosił już oznaczenie tego typu i jak skończył? W odróżnieniu od szachownicy low vis inne wydarzenia związane z programem polskich F-35 są rzeczywiście pierwsze: pierwsza prezentacja, pierwszy lot i debiut polskiego pilota już za nami. Kolejnych pierwszych razy będzie zapewne jeszcze wiele. W końcu to wspaniała okazja dla polityków i generalicji do zaprezentowania się w medialnym blasku. O ile ze strony wojskowych rzetelne informowanie o postępie programu jest jak najbardziej wskazane, to już liczne konferencje polityków z Husarzem w tle budzą mieszane uczucia. Jakoś nie mogę wyzbyć się przekonania, że ich intencje nie są do końca szlachetne. Może się mylę, a może żyję już na tyle długo i widziałem tylu polityków w akcji, że inaczej myśleć nie potrafię. Pozostaje nadzieja. Nadzieja, że program okaże się sukcesem, bo co do intencji polityków złudzeń nie mam.
Pozostając przy politykach chciałbym nawiązać do klasyka, który mówił że prawdziwego mężczyznę poznaje się nie po tym jak zaczyna, ale jak kończy. Tak się składa, że zarówno wojskowi lotnicy, jak i politycy będą mieli okazję do wykazania się w tym względzie. Być może już podczas najbliższego AirShow w Radomiu będzie okazja by się pożegnać z dwoma, może trzema lub nawet czterema typami statków powietrznych, które przez dekady z dumą nosiły na kadłubach szachownice. Czy decydentom wystarczy odwagi i determinacji, by uhonorować pokolenia lotników przez godne pożegnanie sprzętu na którym latali i który obsługiwali? W ostatnim razie też jest coś magicznego.

 

TOP 3

1. Szkolenie zagranicznych pilotów F-35 w Stanach Zjednoczonych. Szkolenie polskich pilotów na F-35 nabiera tempa, więc przybliżenie założeń i przebiegu procesu jest jak najbardziej wskazane. Pokazanie zagadnienia w szerszym, międzynarodowym ujęciu jest też jak najbardziej uzasadnione. Nie do końca jednak przekonuje mnie poświęcenie w tym właśnie artykule miejsca dla czeskiego symulatora F-35. Czy chodziło tylko o pokazanie jednego, w sumie drobnego elementu wielkiego programu JSF? Być może chciano pokazać na ile Czesi lepiej wykorzystali okazje biznesowe, jakie dawał zakup F-35. A może jest to zwykłe lokowanie produktu? W końcu u nas też potrzebne będzie relatywnie tanie zaplecze symulatorowe wspierające zamówionych osiem kompleksowych symulatorów misji, bardzo drogich w zakupie i eksploatacji. Ogólnie rzecz biorąc artykuł jest jak najbardziej na czasie, a zawartość merytoryczna oraz warsztat Autorów jak najbardziej O.K.
2. Rosyjskie uzbrojenie lotnicze. Uzbrojenie strategiczne. W obecnej, niełatwej sytuacji geopolitycznej, a zwłaszcza wobec wojny na Ukrainie, przybliżenie tego czym walczy Rosja, zwłaszcza tym czym może łatwo uderzyć i w nas, jest jak najbardziej uzasadnione. Jeżeli tematem zajmuje się P. Butowski, to mamy zapewniony materiał ciekawy, aktualny i dobrze napisany. Czy należy się bać? Nie wiem. Poznać sprzęt często goszczący w doniesieniach środków masowego przekazu i wyrobić sobie własny pogląd na pewno warto.
3. Zakończenie dostaw samolotów Lockheed MC-130J dla USAF. Napisanie po ponad siedemdziesięciu latach od oblotu prototypu, że samolot C-130 Hercules się starzeje wydaje się nie być niczym odkrywczym. A jednak. Niedługo najnowszej wersji J Super Hercules i jej pochodnym stuknie trzydziestka. Finalizacja dostaw wersji do zadań specjalnych (MC-130J i HC-130J) stanowi doskonałą okazję do bliższego przyjrzenia się tym mniej znanym a jednocześnie najbogaciej wyposażonym samolotom w rodzinie legendarnej maszyny. W materiale nie brakuje też krótkiej historii poprzednich tego typu wersji Herculesa. Co prawda część artykułu omawiająca historię wprowadzania samolotów do poszczególnych jednostek jest nieco przynudnawa, a upór w nazywaniu loadmasterów ładowniczymi godny jest lepszej sprawy, to P. Henskiemu wyszedł całkiem zgrabny artykuł.

 

Powiązane wpisy:

Lotnictwo AI 12/2024. Tuba propagandowa pełna marketingowego bełkotu
Lotnictwo AI 1/2025. Samba, kawa i Millenium
Lotnictwo AI 11/2024. Polska śmigłowcami stoi
Lotnictwo AI 10/2024. Staruszek Hercules, początki
Lotnictwo AI 9/2024. Polski przemysł lotniczo-kosmiczny – rozkwit czy agonia?
Lotnictwo AI 8/2024. Ciekawie, solidnie, atrakcyjnie?
Lotnictwo AI 7/2024. Niszowiec z kraju klonowego liścia
Lotnictwo AI 6/2024. Szerokokadłubowy Embraer
Lotnictwo AI 5/2024. Rok F-16 w Europie wschodniej
Lotnictwo AI 4/2024. Lotnicze dylematy Wuja Sama
Lotnictwo AI 3/2024. Stare i nowe Herculesy Trójkąta Weimarskiego
Lotnictwo AI 2/2024. Samoloty (roz)bojowe?
Lotnictwo AI 1/2024. Konkurencja i lobbing wśród magazynów lotniczych
Lotnictwo AI 12/2023. Historia coraz bardziej odległa, przyszłość coraz bardziej niepewna
Lotnictwo AI 11/2023. Podniebna artyleria
Lotnictwo AI 9/2023 – żółta kartka za bylejakość
Lotnictwo AI 8/2023 – odmitologizowanie Concordskiego
Lotnictwo AI 7/2023 – różne wymiary polityki odstraszania
Lotnictwo AI 7/2023 – różne wymiary polityki odstraszania
Lotnictwo AI 5,6/2023 – granice kryptoreklamy
Lotnictwo AI 4/2023 – PZL-130 Orlik – po co nam to było?
Lotnictwo AI 3/2023 – bylejakość Boeinga tuczy Airbusa
Lotnictwo AI 1/2023 – modernizacja po amerykańsku
Lotnictwo AI 12/2022 – numer wiele objaśniający
Lotnictwo AI 11/2022 – przekleństwo Jaskółki
Lotnictwo AI 10/2022 – szklane kule Airbusa i Boeinga
Lotnictwo AI 9/2022 – śmigłowce na fali wznoszącej
Lotnictwo AI 8/2022 – śmigłowiec, którego nie ma
Lotnictwo AI 7/2022 – spalone marzenie
Lotnictwo AI 6/2022 – drony po polsku
Lotnictwo AI 5/2022. Zbrojne niebo nad nami
Lotnictwo AI 4/2022. Aligator – historia upadku
Lotnictwo AI 3/2022 – powietrzni zwiadowcy duzi i mali
Lotnictwo AI 2/2022 – numer ostatni przedwojenny 
Lotnictwo 1/2022 -przyszłość nadejdzie szybciej niż nam się wydaje
Lotnictwo 12/2021 - rocznicowe dylematy
Lotnictwo 11/2021 – pierwszy wielki sukces Antonowa
Lotnictwo10/2021 – wiosenna wojenka 1939
Lotnictwo9/2021 – dzień dzisiejszy lotnictwa wojskowego RP
Lotnictwo6/2021 – Łukaszenka nie był pierwszy?
Lotnictwo5/2021 – szpiedzy 50+
Lotnictwo4/2021 – kwietniowa mozaika
Lotnictwo 3/2021 – magazyn gdybających dziennikarzy
Lotnictwo 2/2021 - dwie rosyjskie ikony (lotnictwa)
Lotnictwo 1/2021 - przyzwoity start
Lotnictwo 12/2020 - nowe stare samoloty
Lotnictwo 11/2020- nowe stare
Lotnictwo 10/2020 - numer delta
Lotnictwo 9/2020
Lotnictwo 8/2020 - znowu czarna owca w numerze
Lotnictwo 7/2020
Lotnictwo 6/2020 – pod znakiem latających olbrzymów
Lotnictwo 4-5/2020 - co z tym Lotnictwem? Lotnictwo 3/2020 - dno jest blisko
Lotnictwo 2/2020-- ciekawie, choć nadal z dodatkiem bylejakości
Lotnictwo 12/2019 - sinusoida
Lotnictwo 10-11/2019 - jeden artykuł rozwalił cały numer 
Lotnictwo 6/2019, nie tracę nadziei 
Lotnictwo 1-2 /2019 - równia pochyła?
Lotnictwo 12/2018, jakość czy jakoś? 
Lotnictwo AI 9/2022 – śmigłowce na fali wznoszącej
Lotnictwo AI 2/2023 – ładowniczy ze śmigiełkiem na czubku
Lotnictwo 2/2020-- ciekawie, choć nadal z dodatkiem bylejakości
Lotnictwo 12/2019 - sinusoida
Lotnictwo 10-11/2019 - jeden artykuł rozwalił cały numer 
Lotnictwo 6/2019, nie tracę nadziei 
Lotnictwo 1-2 /2019 - równia pochyła?

poniedziałek, 3 marca 2025

Skrzydlata Polska ML 2/2025. Skrzydlatej matematyczne problemy

W swojej długiej, może nawet za długiej, karierze dydaktycznej obserwuję zauważalny spadek umiejętności matematycznych młodzieży maturalnej. I nie mam tu na myśli bardziej skomplikowanych zagadnień lecz biegłość w podstawowych działaniach matematycznych, w porywach do obliczania procentów. Rozmowy z kolegami po fachu potwierdzają, że nie jest to tylko moja obserwacja. No cóż, limit 30 % punktów na maturze robi swoje. Jednak problemy obliczeniami występują także u osób starszych z klasyczną jeszcze, maturą. Takie wpadki przydarzyły się ostatnio dwóm wiodącym redaktorom SP ML. Na stronie 4 B. Głowacki, redaktor naczelny magazynu, podaje, że w rozbitym Boeingu 737 Jeju Air zginęło 175 osób. Dwie strony dalej pisze, że „Potwierdzono śmierć wszystkich 175 pasażerów i 4 członków załogi”. Pozostaje mieć nadzieję, że jest to tylko błąd matematyczny a nie pominięcie załogi jako ofiar wypadku. W nie do końca jasny sposób wyraża się też T. Hypki pisząc ”Ciąg każdego z silników PTAE-W ma docelowo wynosić 4,2 kN. To znacznie mniej niż w amerykańskim turbowentylatorowym silniku Williams FJ33 … 8,21 kN”. Jest to niemal dwukrotnie mniej, co przy napędzie dwusilnikowym daje praktycznie taki sam sumaryczny ciąg. Biorąc przykład z tekstu na str. 13 można by napisać, że mamy do czynienia ze pomyłkami.
Trochę smutno, że redakcja tak zasłużonego dla polskiego lotnictwa czasopisma nie dokłada wystarczająco dużo starań do jakości publikowanych tekstów. W lotnictwie takie zaniedbania często prowadzą do poważnych zdarzeń. Potem jest o czym pisać.

TOP 3

1. Szybowce nad Litwinką. Kolejny przykład wspaniałej troski grupy zapaleńców o zabytkowe szybowce, materialne świadectwa dawnej świetności polskiego szybownictwa. Ponownie M. Sigmund ciekawie opisuje zlot zabytkowych statków powietrznych, przybliżając przy okazji historię poszczególnych maszyn biorących udział w imprezie i ludzi, dzięki którym można je podziwiać na tatrzańskim lądowisku. Artykuł kusi, aby w przyszłym roku wybrać się na kolejną edycję pikniku.
2. (Nie)bezpieczna strefa. Ostatnie miesiące nie są łaskawe dla pasażerskiego transportu lotniczego. Trzy kolejne katastrofy zajęły żółte paski serwisów informacyjnych. Do tego doliczyć należy kilka incydentów dodatkowo psujących wizerunek podróży lotniczych. Najtragiczniejszy z wypadków miał miejsce w Korei płd. Gdzie w nie do końca wyjaśnionych jeszcze okolicznościach zginęło 179 osób, wszyscy obecni na pokładzie. Artykuł szeroko opisuje okoliczności zdarzenia, w tym kwestię silnie zbrojonego nasypu z lokalizatorem ILS na końcu pasa, o który dosłownie roztrzaskała się maszyna.
3. Rywalizacja kosmicznych gigantów. Blue Origin vs SpaceX. Kolejny bardzo medialny incydent, związany z upadkiem fragmentów rakiety Falcon 9 firmy SpaceX w Wielkopolsce tylko podsycił zainteresowanie podbojem kosmosu przez podmioty prywatne. Pisząc swój artykuł J. Kruk nie miał zapewne pojęcia, że swoim materiałem trafi optymalnie w bieg aktualnych wydarzeń. W artykule opisuje on historię fascynującego wyścigu w podboju kosmosu przez prywatne firmy dwóch ekscentrycznych multimiliarderów.
Wracając do wspomnianego incydentu z fragmentami Falcona 9 przyznam, że związane z nim dźwięki eksplozji, w moim przypadku dochodzące z okolic lotniska w Krzesinach, wzbudziły niemały niepokój i obawy o ich pochodzenie. Paradoksalnie, w takim układzie informacje o ich kosmicznym pochodzeniu bardzo mnie uspokoiły. 


Powiązane wpisy: 

Skrzydlata Polska ML 1/2025. Numer południowy
Skrzydlata Polska ML 12/2024. Roczek Fafika
Skrzydlata Polska ML 11/2024. Czekając na rewolucję
Skrzydlata Polska ML 10/2024. Lot na rynku
Skrzydlata Polska ML9/2024. Kawa nad K2
Skrzydlata Polska ML8/2024. Tani wypełniacz zamiast wspomnienia o ciekawym człowieku i jego osiągnięciach
Skrzydlata Polska ML7/2024. Odtwarzanie zDOLności
Skrzydlata Polska ML 6/2024. Obyś setki nie doczekał
Skrzydlata Polska ML 5/2024. Concorde, następne pokolenie?
Skrzydlata Polska ML 4/2024. Transportowe mrzonki
Skrzydlata Polska ML 3/2024.
Skrzydlata Polska ML 2/2024. Błędy duże, małe i malutkie
Skrzydlata Polska ML 1/2024. Jaki pierwszy numer, taki cały rok?
Skrzydlata Polska ML 12/2023. Samolot nie dla każdego
Skrzydlata Polska ML 11/2023 – pomysł na DOLa
Skrzydlata Polska ML 10/2023 – wodorowa nadzieja
Skrzydlata Polska ML 9/2023 – rozmyta przyszłość lotnictwa
Skrzydlata Polska ML 7/2023 – nam strzelać nie kazano
Skrzydlata Polska ML 6/2023 - wojsko w cywilu
Skrzydlata Polska ML 5/2023 – pożegnanie papugi
Skrzydlata Polska ML 4/2023 – politykierstwo ponad fakty, z lotnictwem w tle
Skrzydlata Polska ML 3/2023 – wojna odkryta
Skrzydlata Polska ML 2/2023 – pożegnania, pożegnania, pożegnania
Skrzydlata Polska 12/2022. Hypki na Papieża
Skrzydlata Polska 11/22 – od Raptora do „traktora”
Skrzydlata Polska 10/22 – Alicja w krainie prądu
Skrzydlata Polska 8/22 – Zamierające pokazy
Skrzydlata Polska 7/22 – pomiędzy rzeczywistością a fantazją
Skrzydlata Polska 6/22 – niskoemisyjna
Skrzydlata Polska 5/22 – helikopter z wyciągarką
Skrzydlata Polska 4/22 – wojna? Jaka wojna?
Skrzydlata Polska – magazyn sprzeczności