Sukcesy sportowe polskich
lotników nie są niczym nowym. W annałach sportu lotniczego złotymi zgłoskami
zapisali się m.in.: Żwirko i Wigura, Hynek i Burzyński, Bajan, Góra i wielu,
wielu innych. Ci którzy przyszli po nich też polskim skrzydłom wstydu nie
przynieśli. W najnowszej historii, nim pojawił się Sebastian Kawa, prym wiedli
nasi piloci specjalizujący się w lataniu precyzyjnym i rajdowym. Przez wiele
lat wespół lub w pojedynkę okupowali podia mistrzostw świata i Europy. Sukcesy
te nie przyszły znikąd. Były i są wynikiem ciężkiej pracy zawodników,
trenerów, mechaników i innych oraz zdobywania doświadczenia podczas treningów i
zawodów.
Jednymi ze starszych w Polsce
były Lubelsko-Podlaskie Zimowe Zawody Samolotowe. Zawody, w których pogoda rozdawała
karty zwykle podlejsze niż w przypadku zawodów organizowanych w cieplejszych
porach roku. Im to swoją książkę poświęcił dziennikarz i lotnik Tadeusz
Chwałczyk. Zasadniczo obejmuje ona wspomnienia Autora z zawodów powojennych z
lat 1963-2006, których to był naocznym świadkiem. W wielu miejscach czytelnik
zabierany jest jednak w czasy przedwojenne, kiedy to w latach 1931-1939
rozegrano pięć pierwszych edycji zawodów. W tej części poznajemy genezę tego wielce wymagającego turnieju. Podziw budzi upór, hart ducha i odwaga zawodników,
którzy w swoich jakże niepewnych samolocikach (RWD-4, JD-2, PZL-5, itp.)
przebijali się przez wiatr, mróz, śnieg i mgły, walcząc nie tyle z konkurentami
co z zawodną techniką, pogodą oraz swoimi słabościami. Liczne ze zdarzeń, które
miały miejsce w trakcie zawodów bardziej pasują do powieści przygodowej niż
reporterskiego sprawozdania. W tekst wpleciono wspomnienia uczestników
zawodów. Perełką jest tu opis pióra profesora Tadeusza Pruszkowskiego,
malarza, rektora warszawskiej ASP, pilota, uczestnika zawodów. Profesor, w
sposób nie mniej oryginalny od jego własnej osoby, opisuje zdarzenia widziane
jego okiem bardziej artysty niż pilota. Język tych wspomnień stylizowany na
staropolski jest tak egzotyczny i trudny do interpretacji, że konieczne jest
szersze wyjaśnienie nie tylko znaczenia słów, ale i kontekstu zdań. Trud ten T.
Chwałczyk z sukcesem podejmuje. Wśród uczestników przedwojennych zawodów można
spotkać takie znane osoby jak: Stanisław Wigura, Zygmunt Puławski, Mieczysław
Pronaszko, Aleksander Onoszko, Witold Rychter i wielu, wielu innych. Nie mniej
interesujące są relacje z powojennych zawodów, które rozgrywane są od roku
1963. Zabiegiem utrzymującym stałe zaciekawienie lekturą jest ułożenie
rozdziałów według klucza tematycznego: ludzie (piloci, nawigatorzy, mechanicy,
sędziowie …), samoloty (wspomniane już wyżej oraz RWD-8, Jak-18, Jak-12, PZL-101,
PZL-104 …), rozgrywane konkurencje oraz ich wyniki. Każdy z rozdziałów zajmuje
kilka jeszcze bardziej uszczegółowionych zagadnień. Często mieszają się lata,
ludzie i zdarzenia. Nie ma w tym jednak bałaganu lecz przemyślana, bardzo
przyjemna w odbiorze narracja. W czasach powojennych spotykamy też wielu
znamienitych pilotów, że wymienię tylko kilku z triumfatorów zawodów: Ryszard
Kasperek, Witold Świadek, Marian Wieczorek, Wacław Nycz czy Janusz Darocha. Cennym
uzupełnieniem tekstu są nie tylko liczne zdjęcia, ale też zestawienia
poszczególnych zawodów (daty, konkurencje, uczestnicy, samoloty), zwycięzców,
najmłodszych uczestników, kobiet zawodników i wiele innych, nie mniej
ciekawych. W sumie porządny kawał historii polskiego lotnictwa sportowego przedstawiony
w sympatycznej formie. Czytając książkę czuje się, że jej Autor posługuje
się językiem polskim w sposób profesjonalny, a rozumiana wielowątkowo tematyka lotnicza
jest mu bliska. Cieszę się, że sięgnąłem po tą jakże sympatyczną książeczkę. Wam
to zrobić też gorąco polecam.
Skrzydła na nartach
Chwałczyk Tadeusz
ECHO Oficyna Wydawnicza
2007
240 strony w miękkiej oprawie
Liczne zdjęcia czarno-białe


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz