piątek, 17 kwietnia 2026

Skrzydła na nartach, głowa w chmurach

Sukcesy sportowe polskich lotników nie są niczym nowym. W annałach sportu lotniczego złotymi zgłoskami zapisali się m.in.: Żwirko i Wigura, Hynek i Burzyński, Bajan, Góra i wielu, wielu innych. Ci którzy przyszli po nich też polskim skrzydłom wstydu nie przynieśli. W najnowszej historii, nim pojawił się Sebastian Kawa, prym wiedli nasi piloci specjalizujący się w lataniu precyzyjnym i rajdowym. Przez wiele lat wespół lub w pojedynkę okupowali podia mistrzostw świata i Europy. Sukcesy te nie przyszły znikąd. Były i są wynikiem ciężkiej pracy zawodników, trenerów, mechaników i innych oraz zdobywania doświadczenia podczas treningów i zawodów.
Jednymi ze starszych w Polsce były Lubelsko-Podlaskie Zimowe Zawody Samolotowe. Zawody, w których pogoda rozdawała karty zwykle podlejsze niż w przypadku zawodów organizowanych w cieplejszych porach roku. Im to swoją książkę poświęcił dziennikarz i lotnik Tadeusz Chwałczyk. Zasadniczo obejmuje ona wspomnienia Autora z zawodów powojennych z lat 1963-2006, których to był naocznym świadkiem. W wielu miejscach czytelnik zabierany jest jednak w czasy przedwojenne, kiedy to w latach 1931-1939 rozegrano pięć pierwszych edycji zawodów. W tej części poznajemy genezę tego wielce wymagającego turnieju. Podziw budzi upór, hart ducha i odwaga zawodników, którzy w swoich jakże niepewnych samolocikach (RWD-4, JD-2, PZL-5, itp.) przebijali się przez wiatr, mróz, śnieg i mgły, walcząc nie tyle z konkurentami co z zawodną techniką, pogodą oraz swoimi słabościami. Liczne ze zdarzeń, które miały miejsce w trakcie zawodów bardziej pasują do powieści przygodowej niż reporterskiego sprawozdania. W tekst wpleciono wspomnienia uczestników zawodów. Perełką jest tu opis pióra profesora Tadeusza Pruszkowskiego, malarza, rektora warszawskiej ASP, pilota, uczestnika zawodów. Profesor, w sposób nie mniej oryginalny od jego własnej osoby, opisuje zdarzenia widziane jego okiem bardziej artysty niż pilota. Język tych wspomnień stylizowany na staropolski jest tak egzotyczny i trudny do interpretacji, że konieczne jest szersze wyjaśnienie nie tylko znaczenia słów, ale i kontekstu zdań. Trud ten T. Chwałczyk z sukcesem podejmuje. Wśród uczestników przedwojennych zawodów można spotkać takie znane osoby jak: Stanisław Wigura, Zygmunt Puławski, Mieczysław Pronaszko, Aleksander Onoszko, Witold Rychter i wielu, wielu innych. Nie mniej interesujące są relacje z powojennych zawodów, które rozgrywane są od roku 1963. Zabiegiem utrzymującym stałe zaciekawienie lekturą jest ułożenie rozdziałów według klucza tematycznego: ludzie (piloci, nawigatorzy, mechanicy, sędziowie …), samoloty (wspomniane już wyżej oraz RWD-8, Jak-18, Jak-12, PZL-101, PZL-104 …), rozgrywane konkurencje oraz ich wyniki. Każdy z rozdziałów zajmuje kilka jeszcze bardziej uszczegółowionych zagadnień. Często mieszają się lata, ludzie i zdarzenia. Nie ma w tym jednak bałaganu lecz przemyślana, bardzo przyjemna w odbiorze narracja. W czasach powojennych spotykamy też wielu znamienitych pilotów, że wymienię tylko kilku z triumfatorów zawodów: Ryszard Kasperek, Witold Świadek, Marian Wieczorek, Wacław Nycz czy Janusz Darocha. Cennym uzupełnieniem tekstu są nie tylko liczne zdjęcia, ale też zestawienia poszczególnych zawodów (daty, konkurencje, uczestnicy, samoloty), zwycięzców, najmłodszych uczestników, kobiet zawodników i wiele innych, nie mniej ciekawych. W sumie porządny kawał historii polskiego lotnictwa sportowego przedstawiony w sympatycznej formie. Czytając książkę czuje się, że jej Autor posługuje się językiem polskim w sposób profesjonalny, a rozumiana wielowątkowo tematyka lotnicza jest mu bliska. Cieszę się, że sięgnąłem po tą jakże sympatyczną książeczkę. Wam to zrobić też gorąco polecam. 

Skrzydła na nartach
Chwałczyk Tadeusz
ECHO Oficyna Wydawnicza
2007
240 strony w miękkiej oprawie
Liczne zdjęcia czarno-białe



 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz