Dla jednych współczesny samolot bojowy jest wysoko zaawansowanym produktem najnowszej technologii. Dla innych zabawką dla dużych
chłopców, krótko trzymanych na pasku polityków. Niezależnie od reprezentowanego
punktu widzenia jest to maszyna bardzo droga, której efektywne funkcjonowanie
możliwe jest tylko w kompatybilnym otoczeniu: uzbrojenie i awionika, obsługa
bieżąca i serwis, lotniska i ich zaplecze, paliwo, a w końcu najważniejsze – cała masa, zwykle wysokokwalifikowanych ludzi.
Stworzenie i utrzymanie takiego środowiska jest nie mniej kosztowne niż same
maszyny. Nic więc dziwnego, że od czasów II wojny światowej, wraz z
systematycznym wzrostem wartości samolotów lub raczej systemów uzbrojenia,
następuje redukcja liczby posiadanych maszyn. Dziś potencjalny klient z powiedzmy miliardem dolarów w kieszeni, nie ma co nawet marzyć o zakupie choćby
eskadry nowoczesnych maszyn. Nie dziwi więc, że na kurczącym się rynku
pozostało ledwie kilku producentów. Na tzw. zachodzie produkowanych jest
obecnie ok. ośmiu typów samolotów bojowych, przy czym poza USA jedynie trzy. Ultranowoczesne, amerykańskie B-21 i F-35, uzupelniają względnie nowoczesne
europejskie Eurofightery, Gripeny i Rafale oraz leciwe już, choć ciągle modernizowane F-16, F-15, i
F-18. Produkcja tych ostatnich, pomimo ciągłej i głębokiej modernizacji zbliża
się do końca. I choć nowe, niespokojne czasy trwają już od kilku lat, przez co
lista potencjalnych klientów mocno się wydłuża, to tempo produkcji rośnie
bardzo wolno. Odprężenie przełomu wieków oraz efekty globalizacji sprawiły, że
proces produkcji nowych maszyn jest nie tylko kosztowny, lecz także długotrwały
oraz podatny na zakłócenia lokalne i globalne, co dobitnie potwierdziła
epidemia COVID-19. Wspomniany wyżej trend doprowadził do sytuacji, w której
ambitne, względnie bogate i zaawansowane technologiczne państwa jak Republika
Korei czy Turcja podjęły wysiłek stworzenia własnych konstrukcji. Może nie tak
zaawansowanych jak nowe amerykańskie cacka, jednak z powodzeniem spełniające
wymogi współczesnego pola walki. Przy długiej kolejce po już produkowane
maszyny szanse eksportowe obu konstrukcji są niemałe, tym bardziej, że ich
nabycie wiąże się ze znacznie mniejszym ryzykiem politycznym, co listę
potencjalnych nabywców znacząco wydłuża.
Od pewnego czasu wiadomym było, że
wraz ze spadkiem liczby użytkowanych, choćby najnowocześniejszych maszyn, coraz bliżej jest
ściana, poza którą nawet najnowsze cudeńka nie będą fizycznie w stanie zaatakować
wystarczającej liczby celów. Poza tym koszty wykorzystania ich nowoczesnego
uzbrojenia idą w miliony lub miliardy dolarów, a utrata lub awaria zaledwie kilku maszyn znacząco obniża zdolności bojowe całej, nielicznej floty. Dziś nikogo na taki luksus nie
stać, co dobitnie pokazuje konflikt na Ukrainie oraz, w nieco innych
uwarunkowaniach, rozróba na Bliskim Wschodzie. Rewolucja dronowa istotnie zmienia rolę
samolotów bojowych na polu walki. Z jednej strony pozwala na mnożenie siły
uderzeniowej przez zastosowanie wspomagających je bezpilotowców z lojalnymi
skrzydłowymi na czele. Z drugiej sprawia, że przy masowym zastosowaniu tanich
dronów bojowych wykorzystywanie zaawansowanych systemów uzbrojenia, w jakie
wyposażone są odrzutowce bojowe traci sens, nie tylko ekonomiczny.
Czy zatem czeka nas zmierzch samolotów bojowych? W ogólnych ramach proces taki się już rozpoczął. Czy będzie postępował szybko? W największych, najpotężniejszych armiach raczej powoli. W mniejszych trochę szybciej, a wiele mniejszych armii wycofa odrzutowe samoloty bojowe całkiem niedługo lub już ich nie posiada. O ile prognoza ta jest w mojej opinii, co najwyżej bardzo prawdopodobna, to niemalże pewne jest, że opracowywana współcześnie tzw. szósta generacja załogowych, odrzutowych samolotów bojowych będzie ostatnią.
TOP 3
1. Siły Powietrzne Iranu. W dzisiejszym czasie tego
artykułu po prostu nie mogło nie być. Autor musiał się jednak zmierzyć z dużą
niepewnością danych związanych z ilością maszyn poszczególnych typów będących w
dyspozycji Iranu, o liczbie sprawnych nie wspominając. Temat
udźwignął.
2. MiG-25 – wersje myśliwskie, część I. Kontynuacja
obszernej monografii tej legendarnej konstrukcji, dla jednych będącej stalową
strzałą, dla innych latającym młotem. Jak zwykle prawda leży gdzieś pomiędzy.
Artykuł pozwala wyrobić swoją opinię, albo utrwalić lub zmodyfikować już posiadaną.
W sumie czternaście stron z licznymi zdjęciami, sylwetką barwną w pięciu
rzutach oraz krótkim opisem technicznym. Dla mnie w sam raz.
3. Produkcja zachodnich samolotów bojowych w 2025 r. Raport
pokazujący powolne rozkręcanie się produkcji samolotów bojowych, zapotrzebowanie
na które szybko rośnie, w odróżnieniu od mocy produkcyjnych. Fajny materiał
dający pojęcie o skali produkcji, planach jej zwiększenia lub wygaszania oraz
aktualnym stanie zamówień i ich realizacji.
Trochę niepokoi, że ostatni numer Lotnictwa jest
numerem podwójnym. Wcześniej takim był numer wakacyjny. Czy to tylko sytuacja
wyjątkowa, czy nowe rozwiązanie?
Czy zatem czeka nas zmierzch samolotów bojowych? W ogólnych ramach proces taki się już rozpoczął. Czy będzie postępował szybko? W największych, najpotężniejszych armiach raczej powoli. W mniejszych trochę szybciej, a wiele mniejszych armii wycofa odrzutowe samoloty bojowe całkiem niedługo lub już ich nie posiada. O ile prognoza ta jest w mojej opinii, co najwyżej bardzo prawdopodobna, to niemalże pewne jest, że opracowywana współcześnie tzw. szósta generacja załogowych, odrzutowych samolotów bojowych będzie ostatnią.
.jpg)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz