poniedziałek, 15 maja 2023

Lotnictwo AI 4/2023 – PZL-130 Orlik – po co nam to było?

Bohaterem kwietniowego numeru Lotnictwo AI jest polski samolot szkolno-treningowy PZL-130 Orlik. Po wycofaniu ze służby archaicznych Iskier na stanie Sił Powietrznych pozostał już tylko jeden samolot polskiej konstrukcji, Orlik właśnie. Świeżo zmodernizowane i odnowione – wyzerowane resursy, samoloty w liczbie 28 egzemplarzy przez kolejnych kilka dekad będą podstawowym samolotem szkolenia podstawowego naszego lotnictwa wojskowego. Wyposażenie 42. Bazy Lotnictwa Szkolnego w Radomiu w nowoczesne samoloty szkolno-treningowe, w dodatku polskiej konstrukcji i produkcji, jest niewątpliwym sukcesem Sił Powietrznych. Wielu odtrąbiło go także jako sukces polskiego przemysłu lotniczego i polskiego lotnictwa w ogóle. Czy takim jest w rzeczywistości? Osobiście odnoszę się do tego stwierdzenia bardzo sceptycznie. W zamieszczonej w omawianym numerze LAI pierwszej części monografii Orlika dosyć dokładnie przedstawiono historię powstania, rozwoju i modernizacji tego zgrabnego samolociku, do wersji TC-I włącznie. W założeniu Orlik miał być kontynuacją tradycji budowy w naszym kraju samolotów szkolno-treningowych zaczynając od prymitywnych Junaków poprzez całkiem udanego Biesa i poczciwą Iskrę, aż po PZL-130 właśnie. Gdzieś na poboczu tej linii pojawiły się jeszcze Iskierka i Iryda. Jak czas pokazał Orlik był kontynuatorem tej linii w szerszym niż chcieliby konstruktorzy i wytwórcy Orlika zakresie. Mam tu na myśli eksportową impotencję, która towarzyszyła tym maszynom przez cały okres ich produkcji. W tym kontekście sprzedane za granicę dwa Biesy i partia Iskier traktowane być powinny jedynie jako wyjątek potwierdzający regułę. W tym kontekście najsłabiej wypada właśnie Orlik, który zaprojektowany został jako samolot w swoim czasie nowoczesny, wpisujący się w ówczesne trendy w konstrukcji tego typu maszyn. Co więcej, potencjał modernizacyjny konstrukcji okazał się naprawdę znaczący. W porównaniu z pierwszymi prototypami, dzisiejsze Orliki w wersji TC-II to zupełnie inne maszyny, w których z pierwotnej konstrukcji zostało niewiele, prawie że nic. Jednakże mimo takiego potencjału klątwa eksportowej niemocy nie została z polskich samolotów szkolno-treningowych zdjęta. Można powiedzieć, że Orlik miał podwójnego pecha. Najpierw katastrofa turboorlika w Kolumbii, potem okres transformacji ustrojowej w Polsce i wielkie zmiany w polityce, gospodarce oraz armii wybitnie nie służyły rozwojowi zagranicznej kariery samolotu. Prób sprzedaży czy to pierwszej wersji turbinowej do Izraela, czy głęboko zmodernizowanego pod skrzydłami Airbusa, z nowymi  skrzydłami od Airbusa Orlika do Indii czy Hiszpanii skończyły się totalną klapą. Duży wpływ na to miał splot niekorzystnych warunków zarówno zewnętrznych, jak i wewnętrznych. Przyznać trzeba jednak, że i sama konstrukcja, a zwłaszcza właściwości lotne pierwotnych Orlików pozostawiały wiele do życzenia. Patrząc z perspektywy czasu cały program trudno uznać za sukces. Zainwestowane środki przyniosły niewielką korzyść w postaci dość krótkiej serii produkcyjnej maszyn, co sprawiło, że koszty w przeliczeniu na jedną maszynę w służbie okazały się bardzo wysokie. Jeżeli do tego dodać kolejne, nie mniej kosztowne, dla tak małej liczby maszyn, programy modernizacyjne, to mamy w służbie bardzo drogie zarówno w pozyskaniu, jak i eksploatacji, unikatowe w skali globalnej, jednakże polskie samoloty. Oczywiście i stopień „polskości” współczesnego Orlika może być podstawą do ożywionej dyskusji o charakterze raczej polityczno-ideologicznym na temat aspektów i metod takiej oceny. Dla jej rozgrzania można postawić pytanie, czy PZL-130 Orlik TC-II jest bardziej polski niż będą AW-149W - śmigłowce wyprodukowane w Świdniku?
 
TOP 3 magazynu:
1. Na miarę polskich możliwości samolot szkolno-treningowy PZL-130 Orlik. Autorskiemu duetowi Gołąbek i Wrona wyszedł całkiem zgrabny materiał, w dodatku z bardzo trafnym tytułem. I choć monografii Orlika było już kilka, tą czytałem z zaciekawieniem. Ilustracją są mniej lub bardziej znane zdjęcia Orlików, w tym prototypu 002 w roli makiety uzbrojonego Turboorlika z silnikiem M601E. I choć tekst posiada kilka niedociągnięć, jak: „Łączny czas nalotu”, str. 53; „… nie są w stanie takie rozwiązanie przygotować…”, str. 54, to ogólnie warto jest poświęcić mu nieco uwagi.
2. Agile Combat Employment. Propozycja nowej doktryny USAF. Otaczająca bańka informacyjna buduje w nas jako społeczeństwie wrażenie, że najważniejsze co się dzieje na świecie mniej lub więcej związane jest z naszym lokalnym, polskim szambełkiem polityczno-społecznym. Poczucie takie spotęgowały wydarzenia na Ukrainie, które wprzęgły nasze, to znaczy zachodnie, media w tryby globalnej machiny wojny ideologiczno-propagandowej, podporządkowując jej w znacznym stopniu obowiązujący przekaz dnia. Rzadko docierają do nas choćby okruchy informacji o tym, co dzieje się w szerokim świecie, a już niemal w ogóle o całej reszcie świata, która niekoniecznie wyznaje i popiera nasz „zachodni” system wartości oraz akceptuje obecny porządek świata. Trudno jest nam dla przykładu pojąć, dlaczego Globalne południe ma co najmniej obojętny stosunek do wojny na Ukrainie. Podobnie, dlaczego ta część globu, delikatnie mówiąc, nie darzy zaufaniem USA i jego sojuszników. Niewątpliwie lepszy ogląd sytuacji mają analitycy w Pentagonie, którzy inaczej patrzą na globalną szachownicę i ruchy wykonywane na niej przez najważniejsze figury i otaczające je pionki. Ta  świadomość skłania z kolei do redefinicji doktryny sił zbrojnych USA, w tym grających w nich pierwsze skrzypce sił powietrznych i kosmicznych. O tym, jak w obliczu zmieniającego się układu sił na świecie oraz uwarunkowań wewnętrznych w USA zmienia się doktryna US Air Force bardzo ciekawie pisze duet J. Fiszer i J. Gruszczyński. Kierunek i skuteczność dalszego rozwoju tej doktryny znacząco wpłynie na przyszły układ sił oraz obraz przyszłej wojny. W jeszcze większym stopniu wpłynie na sytuację w naszym grajdołku, poprzez zdefiniowanie formy obecności wojsk najważniejszego sojusznika. Artykuł ciekawy, skłaniający do głębszej refleksji.
3. Japonia i Republika Korei. Kluczowi partnerzy USA na Pacyfiku. Pozostając w obszarze zmieniającego się układu sił w skali globalnej, warto zwrócić uwagę na kolejną analizę nowego w stajni Lotnictwo AI autora, jakim jest K. Kuska. Pokazuje on złożone współzależności polityki i siły militarnej USA w rejonie Indopacyfiku w kontekście współpracy z dwoma kluczowymi sojusznikami w tym obszarze, Japonią i Republiką Korei. Co ciekawe sojusznikami, których ciągle silnie dzielą zaszłości historyczne, co zmusza polityków i wojskowych, zwłaszcza jankeskich, do wzniesienia się na wyżyny taktu i dyplomacji. Autor analizuje potencjał lotnictwa obu państw w kontekście zmieniającego się układu sił w Azji oraz krystalizującej się linii rywalizacji Chiny-USA, akcentując ich odmienność w zakresie doktryny, stawianych zadań oraz wyposażenia. Ciekawe spojrzenie na nie mniej ważny niż ukraiński front rywalizacji wschód-zachód. Wątpliwości budzi określenie aż 554 śmigłowców japońskich mianem bojowych. W polskiej nomenklaturze termin ten dotyczy głównie śmigłowców uderzeniowych, co najwyżej jeszcze innych w wersjach uzbrojonych, str. 43. Także stwierdzenie, że „KF-21 jest bardziej niewidoczny niż jakikolwiek myśliwiec 4 generacji”, jest trochę niefortunne, str. 46. Te drobiazgi w niczym nie umniejszają wartości poznawczej i analitycznej materiału.

Powiązane wpisy:

Lotnictwo AI 3/2023 – bylejakość Boeinga tuczy Airbusa
Lotnictwo AI 12/2022 – numer wiele objaśniający
Lotnictwo AI 11/2022 – przekleństwo Jaskółki
Lotnictwo AI 10/2022 – szklane kule Airbusa i Boeinga
Lotnictwo AI 9/2022 – śmigłowce na fali wznoszącej
Lotnictwo AI 8/2022 – śmigłowiec, którego nie ma
Lotnictwo AI 7/2022 – spalone marzenie
Lotnictwo AI 6/2022 – drony po polsku
Lotnictwo AI 5/2022. Zbrojne niebo nad nami
Lotnictwo AI 4/2022. Aligator – historia upadku
Lotnictwo AI 3/2022 – powietrzni zwiadowcy duzi i mali
Lotnictwo AI 2/2022 – numer ostatni przedwojenny 
Lotnictwo 1/2022 -przyszłość nadejdzie szybciejniż nam się wydaje
Lotnictwo 12/2021 - rocznicowe dylematy
Lotnictwo 11/2021 – pierwszy wielki sukces Antonowa
Lotnictwo10/2021 – wiosenna wojenka 1939
Lotnictwo9/2021 – dzień dzisiejszy lotnictwa wojskowego RP
Lotnictwo6/2021 – Łukaszenka nie był pierwszy?
Lotnictwo5/2021 – szpiedzy 50+
Lotnictwo4/2021 – kwietniowa mozaika
Lotnictwo 3/2021 – magazyn gdybających dziennikarzy
Lotnictwo 2/2021 - dwie rosyjskie ikony (lotnictwa)
Lotnictwo 1/2021 - przyzwoity start
Lotnictwo 12/2020 - nowe stare samoloty
Lotnictwo 11/2020- nowe stare
Lotnictwo 10/2020 - numer delta
Lotnictwo 9/2020
Lotnictwo 8/2020 - znowu czarna owca w numerze
Lotnictwo 7/2020
Lotnictwo 6/2020 – pod znakiem latających olbrzymów
Lotnictwo 4-5/2020 - co z tym Lotnictwem?Lotnictwo 3/2020 - dno jest blisko
Lotnictwo 2/2020-- ciekawie, choć nadal z dodatkiem bylejakości
Lotnictwo 12/2019 - sinusoida
Lotnictwo 10-11/2019 - jeden artykuł rozwalił cały numer 
Lotnictwo 6/2019, nie tracę nadziei 
Lotnictwo 1-2 /2019 - równia pochyła?
Lotnictwo 12/2018, jakość czy jakoś? 
Lotnictwo AI 9/2022 – śmigłowce na fali wznoszącej

Lotnictwo AI 2/2023 – ładowniczy ze śmigiełkiem na czubku

Lotnictwo AI 1/2023 – modernizacja po amerykańsku


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz