Kiedy
opadł kurz medialnej wrzawy po katastrofie polskiego F-16 w Radomiu można nieco
chłodniej i szerzej spojrzeć na udział samolotów wojskowych w pokazach
lotniczych. Przyczynkiem do podjęcia tematu jest artykuł o Frecce Tricolori w
ostatnim w roku 2025 numerze Lotnictwo AI. Pokazy lotnicze są tak stare, jak
samo lotnictwo. Już od pierwszych wzlotów śmiałkowie pokazywali, że potrafią
ujarzmić statek latający. Z czasem zaczęli pokazywać na co ich i ich samoloty
stać, latając coraz szybciej i wykonując coraz bardziej złożone i niebezpieczne
ewolucje. Powstało wiele grup, zwykle menadżer, pilot(ci) i mechanik(cy) którzy
przemierzali kontynent europejski lub amerykański podobnie jak trupy cyrkowe, zarabiając
na życie karkołomnymi ewolucjami. Potencjał działalności tego rodzaju szybko
dostrzegli wojskowi, którzy upatrywali w lotniczych akrobatach nie tylko de,monstratorów
możliwości sił powietrznych oraz ich sprzętu. Podstawowym celem było wzbudzenie
zainteresowania, często pasji lotniczej, w młodych ludziach. To oni, jak to
młodzi, żądni przygód, niebezpieczeństw, sławy i powodzenia u płci pięknej
garneli się do lotnictwa. Było z kogo wybierać. Do dziś cel
promocyjno-rekrutacyjny jest podstawą działalności wojskowych zespołów
pokazowych, ich udziału w pokazach lotniczych lub/i organizacji tego typu
imprez w bazach wojskowych. Cała otoczka i budowanie splendoru wokół lotników
sprawia, że drzwi aeroklubów i szkół lotniczych szturmują tłumy rozmarzonych
chłopaków i dziewczyn. No właśnie, czy nadal szturmują? Biorąc pod uwagę obecny
rozwój lotnictwa wojskowego, o cywilnym nie wspominając, potrzeba szerokiej
rzeszy zdrowych, wykształconych i gotowych na wiele wyrzeczeń ludzi. O ile
pokazy lotnicze na zdrowie młodego pokolenia mają wpływ znikomy i raczej nie
pozytywny, to z wykształceniem, a raczej chęcią do nauki może być lepiej. Najwięcej
zdziałać można na polu chęci i determinacji. Jest to tym ważniejsze, że już
małe dzieci w USA i Wielkiej Brytanii trzy razy częściej niż astronautami chcą
zostać vlogerami lub youtuberami. U nas zapewne jest podobnie lub jeszcze
gorzej, gdyż inaczej niż tam – zwłaszcza w USA – w naszej przestrzeni
publicznej (muzea, pomniki, parki, szkoły, …) lotnictwo zajmuje miejsce raczej symboliczne. Symptomatyczne jest, że jak pokazują badania, dwóch na trzech młodych Polaków deklaruje, że nie zamierza w razie wojny bronić ojczyzny. Pozostaje mieć nadzieję, że świadomość podstawowej roli pokazów lotniczych
pozwoli decydentom w mundurach i ministerialnych garniturach podejmować
świadome i dalekosiężne decyzje odnośnie do organizacji pokazów lotniczych w
Polsce i udziału naszych pilotów w imprezach poza granicami kraju. Oby chęć
odsunięcia od siebie odpowiedzialności za ostatnie tragiczne wydarzenia nie
przysłoniła im głównego celu organizacji pokazów lotniczych.
TOP 3
1. Frecce Tricolori. 65 lat włoskiej ikony lotnictwa. Pokazy Trójkolorowych
strzał są ozdobą każdych pokazów lotniczych, na których występują. Są też
magnesem przyciągającym na nie tłumy. Jestem przekonany, że ludzi urzeczonych
pięknem ich pokazu jest zawsze więcej niż osób nim rozczarowanych. Pewnie z wyjątkiem
jednego występu w Niemczech sprzed
prawie czterdziestu lat. Na ośmiu stronach artykułu, poza świetnymi zdjęciami,
zamieszczono obszerny, nie gorszy od zdjęć tekst. Jest trochę o historii
zespołu, jego czasach współczesnych oraz o planach na najbliższe lata,
zwłaszcza o planowanej wymianie samolotów. W ciekawy sposób została opisana
organizacja zespołu, jego aktualny skład oraz najciekawsze, można powiedzieć
sztandarowe figury ich podniebnego baletu.
2. Udręki programu MC-21 i innych rosyjskich
samolotów pasażerskich. Kolejny artykuł P. Butowskiego pokazujący problemy
trapiące rosyjski przemysł lotniczy. Jako przemysł wysokiej technologii
rozwijał się przez dekady korzystając ze wsparcia, a częściej gotowych
rozwiązań zagranicznych. Funkcjonowanie tego układu uległo pogorszeniu po roku
2014, a zaostrzenie sankcji po lutym 2022 roku doprowadziło do jego załamania.
Jak pokazano w artykule, król jest nagi, a przedstawiane przez urzędników i
polityków kolejne terminy rozpoczęcia produkcji nowych, a właściwie starych
zmodernizowanych, samolotów przesuwane są w coraz odleglejszy czas. Warto
przeczytać by się dowiedzieć więcej oraz przekonać, że użyte przez Autora słowo
„udręka” jest strzałem w dziesiątkę.
3. Wojsko Polskie wchodzi na orbitę. Krótki opis tego, co wzleciało w kosmos lub wkrótce
wzleci i zasili naszą armię w tak potrzebne aktualne dane wywiadowcze. Co warte
podkreślenia wdrażane rozwiązania dostarczają dużej autonomii w wyborze trybu i
obszaru pracy satelitów. Co nie mniej ważne, wiele z rozwiązań posiada nalepkę
„Made in Poland”.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz